Ania W Posted February 26, 2007 Author Posted February 26, 2007 Właśnie miałam wieści od nowych pań Moni...i mmsa z wizyty u weterynarza Fragmenty naszej korespondecji ( mam nadzieję że Pani się nie pogniewa) w nocy Monia spała w łóżku z moją mamą i tak już chyba zostanie bo sama sobie to miejsce wybrała. Mnie co prawda kilka razy wpadało w nocy na głowę coś miękkiego i ciepłego, ale błyskawicznie znikało w drugim pokoju więc nie jestem pewna. Chyba to była Monia :-))). Przed spaniem popiskując obeszła wszystkie kąty i wydawało nam się, że czegoś (kogoś) szuka. Myślimy, że tęskni za Bolkiem. Śniadanie zjadła z OGROMNYM apetytem. Później zabawom nie było końca. Musiałyśmy zastąpić jej Bolka. Byliśmy u weterynarza. Monia ma powiększone węzły chłonne i bedzie łykała rutinoskorbin Pani Anno, gdyby Pani widziała nasze mieszkanie ... Takiego bałaganu nie było u nas nawet podczas przeprowadzki. Ale Monia tęskni i trzeba ja rozpieszczać. Czyli Monia na razie dochodzi do siebie bo troszkę przeziębiona :roll: A jak mówiłam , żeby siedziała pod kocem to nie słuchała :mad: Quote
Olga132 Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Już ich ta mała okręci sobie wokół łapek !!! Quote
Ania W Posted February 27, 2007 Author Posted February 27, 2007 Wokół małego pazurka ;-) A jak wygląda mieszkanie przy szczeniakach to ja świetnie wiem ;-) Zostało mi jeszcze upranie dywanu bo resztę już ogarnęłam. Zabawki i kocyki porane i pochowane...Może jeszcze kiedyś się przydadzą ;-) Quote
Mośka Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Przydadzą się, przydadzą ;) Głęboko to ich nie chowaj :lol: Aniu, sliczny ten Twój wątek: i z wyglądu i z tresci :p Quote
Ania W Posted March 7, 2007 Author Posted March 7, 2007 Codziennie mam cudne maile z nowego domu Moni. Już napisałam Pani , że czekam na nie jak dziecko na dobranockę ;-) Wkleję moje ulubione fragmenty ale najpierw zdjęcia :-) Monia dała się "zdjąć" dopiero kiedy wpatrywała się w ciastka na stole. Quote
Ania W Posted March 7, 2007 Author Posted March 7, 2007 Monia dzisiaj miała wizytę sąsiada. Topi ma 12 lat i jest niewiele od niej większy. Początkowo troszkę się go bała ale później zaczęła takie popisy, że Topi schował się na kolanach u swojej pani. Na gazetki? siusia - owszem. Ale najpierw je przyniesie do pokoju, potarga na strzępy i dopiero na to wszystko ... Jest fantastyczna. Będzie z niej dobra "gospodyni" bo jest bardzo ciekawska i do wszystkiego sie wtrąca. Monia nam się uspokoiła !!! To co robiła wczoraj to chyba było jakieś "przesilenie". Dzisiaj nas zadziwiła. Tak w jedną noc zrobił się z niej "aniołek" na tyle, że wreszcie możemy dokładnie ją pooglądać. (liczymy kropki na brzuchu - obłędne) Jeszcze wczoraj albo szalała tak, że trzeba było pilnować żeby sama sobie krzywdy nie zrobiła albo biegała pod nogami głośno piszcząc i trzeba się było nią zajmować bez przerwy. Nie spała wcale. Chyba, że krótkie chwile na kolanach. Dzisiaj zachowuje się jak normalny szczeniaczek. Bawi się z nami, bawi się sama i pierwszy raz usnęła na fotelu i śpi już godzinę. (boimy się oddychać, żeby jej nie budzić) Chyba wreszcie do niej dotarło, że tu jest jej dom. Monia zobaczyła się dzisiaj w lustrze. Okropnie się obszczekała. To prawie niewiarygodne, ale wydaje nam się, że Monia przez te 5 dni urosła. W poniedziałek w klinice ważyła dokładnie 4 kg. W środę idziemy się szczepić. Zobaczymy czy rzeczywiście przybyło nam psa czy nie. Dzisiaj mieliśmy gości. Bardzo zrównoważonych. Niestety Monia chowała się za naszymi plecami i nie dała się poznać (choć "prezenty" chetnie zjadła). Miała ogromną ochotę zbliżyć się do 10 letniej dziewczynki ale skończyło się na wzajemnym przyglądaniu. Może następnym razem podejdzie i da się pogłaskać. Poczekamy. Za to po wyjściu gości odpracowała codzienną porcję szaleństwa na naszych kończynach. Głównie rękach. Jak ten biedny Bolek przeżył zabawy z tą naszą Piranią ? Medal za tolerancję i odwagę powinien dostać. Dzisiaj w szale zabawy przez przypadek ugryzła się we własny ogon. PŁakałyśmy obydwie. Z utęsknieniem czekamy na szczepienie (środa lub czwartek) bo później już bedziemy mieć "z górki" do spacerków. W domu nudzimy się wszyscy szczególnie wtedy gdy za oknem słoneczko. Monia siedzi na parapecie i ogląda wróble i gawrony. Bardzo ją to interesuje. Potrafi tak przesiedzieć nawet pięć minut. Quote
Ania W Posted March 7, 2007 Author Posted March 7, 2007 A teraz na deser - przeczytajcie jaki wiersz Kerna przesłała mi Pani Ewa :-) Jest boski! Mieliśmy młode. Mieliśmy młode. Cztery. Coś dla Sztamma, Same boksery. Po tacie i po mamie Przejęły całą urodę – Daję słowo, nie kłamię, Mieliśmy młode ... Mieliśmy dywan. Perski. I to był ten ring Bokserski. Dziś moja żona święta Swą rudą głową kiwa: - Mieliśmy dywan, pamiętasz? Mieliśmy dywan ... Mieliśmy fotel. Ze skóry. W sam raz, by próbować Pazury. Teraz jego wspomnienie Powoduje tęsknotę. - Kiedyś – mówimy z drżeniem – Mieliśmy fotel ... Mieliśmy parkiet. Gładki. Zasiusiały go nam Gagatki. Dziś żona, patrząc na plamy, Klnie całkiem jak jaka markiet* - A potem oboje łkamy: - Mieliśmy parkiet ... No nic, było nie było, Nie wolno rąk opuszczać. Fotel się wyrzuciło, Parkiet się czymś tam natłuszcza, Psiaki poszły do innych, Im teraz robią szkodę – A my ze smutkiem mruczymy: - Mieliśmy, mieliśmy młode ... Quote
Mośka Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 No takiego domku to ja jeszcze nie widzialam :crazyeye: Quote
enia Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Mośka napisał(a):No takiego domku to ja jeszcze nie widzialam :crazyeye: Bo Ty Mośka jeszcze malootka jesteś:evil_lol: wielu rzeczy jeszcze nie widzałaś.....:eviltong: a takie domki to są prawdziwe perełki, unikaty po prostu , rzadko bo rzadko, ale sie zdazają.....:loveu: Aniu powiedz nowym "rodzicom" suni, że padamy na kolana za ich serducho i cierpliwość. Quote
Ania W Posted March 12, 2007 Author Posted March 12, 2007 Pani Aniu, miło mi donieść że uporałyśmy się wreszcie ze szczepieniami i za 5 dni wyruszamy na pierwszy spacer. Już najwyższa pora bo z Moni robi się dzikusek. Dzisiaj w drodze do kliniki (samochodem i na rękach)okropnie się trzęsła mimo, że przy poprzedniej wizycie była zupełnie spokojna.Doktor (ten sam który leczył naszego Kubusia) powiedział, że jest śliczna. Długo ją głaskał, dał powąchać strzykawkę, i jak już ją "oswoił" zrobił zastrzyk. Za dwa tygodnie wścieklizna i ze szczepieniami koniec. Dzisiaj Monia ważyła 4,65 kg. Widać, że urosła. Zmienia jej się futerko "na dorosłe". Już prawie cała jest błyszcząca i gładziutka. Teraz na tym gładkim futerku widać, że to co wszyscy (nawet dzisiaj Pan doktor) nazywają irokezikiem na głowie - Monia ma wzdłuż całego grzbietu (w mniejszym stopniu) aż po nasadę ogonka. I jeszcze jedno. Wczoraj wypadł jej pierwszy ząb. My (z wiadomych względów) już się tych nowych zębów doczekać nie możemy. No i ... jeszcze jedno. Coś się dzieje z uszami Moni. Robią się coraz bardziej podobne do uszu Barda.(mój pies - ogar polski) To fantastyczne tak obserwować psiaka i czekać: co też z nigo wyrośnie. Do spacerów mamy już tylko 4 dni. Dzisiaj przymierzałyśmy się do nowych szeleczek. Zakładanie trwało bardzo długo bo Monia uznała to za świetną zabawę. Po godzinie zabawy szeleczki już nie są nowe.Mimo, że takie ładne, czerwone - Moni zdecydowanie się nie podobają. Wracając z pracy przyniosłam (w akcie rozpaczy) do domu łopatkę cielęcą. Miałam nadzieję, że to będzie dla Moni zajęcie na chwilę. Początkowo zupełnie się nią nie interesowała.Pomyślałam, że nie lubi surowego mięska (miałam już kiedyś psa, który surowego nie jadł wcale) Tymczasem mała potrzebowała czasu. Podchodziła, dziwiła się, nosiła po całym domu i teraz już walczy zawzięcie i jest okropnie zajęta. Na jutro znowu trzeba coś wymyślać żeby nam się pies nie nudził, ale jutro będzie już tylko 3 dni do spacerów. Do spacerów już tylko 3 dni. W domu szaleństwo. Zaatakowały mnie wiruski więc leżę pod kocykiem na kanapie w otoczeniu kości, szmatek, skórek, sznurków z węzełkami, szczotki do ubrania, pluszaków, piłek, orzechów (ulubionych zabawek Moni), potarganych pudełek itd. Jednym słowem leżę w barłogu a Monia skacze bez wytchnienia. Monia miała dzisiaj dzień szarpania i warczenia. Na spacer pójdziemy już jutro bo dzisiaj zafascynowało ją otwarte okno. Stała pod nim i popiskiwała.Nie będziemy jej już dłużej męczyć. Na początek znajdziemy sobie kawałek trawki gdzie rzadko przychodzą inne pieski (mamy tutaj ogromny park). Ona musi się wyszaleć a w domu brakuje jej przestrzeni. No i musi zacząć edukację. Czas skończyć z siusianiem w mieszkaniu. TUTAJ BRAK JEDNEGO MAILA - w skrócie - Monia była na pierwszym spacerze, wystraszyła się pana, który chciał ją pogłaskać i obsiusiała sobie caly ogonek, który oczywiście był podwinięty...Monia waży 5kg - u mnie ważyła 3,2 :p Dzisiaj spacerki były trzy.Rano było nie wiele lepiej niż wczoraj. Przed drugim spacerkiem najpierw siedziałyśmy w otwartym oknie. Monia z "pewną nieśmiałością" pozwoliła się postawić na parapecie. Obserwowała i niuchała i z każdą chwilą czuła się coraz pewniej.Drugi spacer to był już prawie sukces choć widać było, że szeroki świat nadal ją onieśmiela. Co chwilę przysiadała na pupie i rozglądała się, obszczekała trochę większego od niej pieska a w drodze powrotnej bardzo spodobała się jej jedna pani. Biegła za mną ale ogladała się za tą panią. I uwaga !!!! Pani Aniu !!! Pod koniec spaceru, jeszcze za blokiem nagle przyspieszyła kroku. Odbiegła pierwszy raz na odległość większą niż dotychczasoe trzy (moje) kroki i zniknęła mi z pola widzenia po drugiej stronie bloku.Tu warunki są takie, że nic jej się złego stać nie mogło ale ja popędziłam za nią. Gdy ją zobaczyłam stała bezbłędnie pod naszą klatką (jedną z pięciu). Proszę wziąć pod uwagę że do tej pory (raptem dwa razy) przez ten teren nie szła sama lecz była noszona. Prawda, że zdolna ???? Trzeci spacer był na smyczy bo odbywał się z moją mamą a mama jest osobą bardzo ostrożną.Spuści Monię dopiero wtedy jak Monia przestanie się już bać - bo przestraszona może być nieobliczalna (jak każdy) Ale to już wkrótce. Dzisiaj wypadł Moni drugi ząb. Nowych jeszcze nie widać. CIĄG DALSZY NASTĄPI:loveu: Quote
Olga132 Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 to się czyta jak najlepsza książkę.......... Quote
Mośka Posted March 13, 2007 Posted March 13, 2007 No nieee, az sie zawstydzilam, bo ja o osiagnieciach moich dzieci tak nie opowiadam :oops: CUDNY DOMEK :loveu: Aniu - popros Pania o zalozenie adresowki! Koniecznie:mad: Toz to szczeniak dopiero, zdolnosci zdolnosciami ;) Quote
Mośka Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 A bywało i tak.... Aniu, poznasz ktora to tartakowna? :cool3: A tu 2 siostrzyczki: Jak to dobrze, ze zdarzaja sie tak cudne zakonczenia tak smutnych początkow :p Quote
Osiolek Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 Mośka napisał(a):A bywało i tak.... Aniu, poznasz ktora to tartakowna? :cool3: A tu 2 siostrzyczki: Jak to dobrze, ze zdarzaja sie tak cudne zakonczenia tak smutnych początkow :p No wiesz Moska, co Ty tak ukrylas te zdjecia? Do newsow na Emirze!!!!! Quote
Ania W Posted March 16, 2007 Author Posted March 16, 2007 Ba ! Mośka, srece matki mi to podpowiada! Czarno-białe trzęsące to oczywiście Nilla - nosek nie pozostawia złudzeń. Przy misce dla mnie Monia W szopie na pewno Pianka! I od tej ostatniej wklejam wam wieści: Patrzcie jaki kanapowiec! Muszę wam powiedzieć że jestem zdziwiona, że uszy Piance - teraz Psotece - opadły...Byłam prawie pewna , że staną ;-) Psotka już się całkowicie zżyła z całą rodziną, tak że mamy wrażenie, iż jest tu od dawna. Teraz, jak jest ładna pogoda większość czasu spędza w ogrodzie. Nadal nie lubi momentu wychodzenia za ogrodzenie, ale jak już jest na spacerze, to wszystko strasznie ją interesuje. Zęby ma, nawet syn stara się jej je myć. Zdjęcia nie są najświeższe, ale jeszcze Psotka niespecjalnie urosła. Quote
Ania W Posted March 23, 2007 Author Posted March 23, 2007 z nadzieją na to, że dziewczyny nadal mają cichych wielbicieli/ki dalsze wieści z domu Moni :-) Monia macha ogonkiem na widok szeleczek i jeszcze bardzo niezdarnie ale próbuje "pomagać" przy ich ubieraniu. Na spacerach ciagle obszczekuje wszystko co się rusza. Dzisiaj było bardzo śmiesznie bo wracając ze spaceru spotkałyśmy moją mamę idącą w przeciwnym kierunku. Udawałyśmy, że się nie znamy i czekałyśmy co zrobi Monia. Monia jak zwykle najpierw bacznie się przyglądała a później zaczęła poszczekiwać. Dopiero z nosem o pół metra od swojej pańci poznała na kogo szczeka. Zasiusiane z radości zostało pół chodnika. Chyba zaczyna się też pilnowanie domu. Dzisiaj wieczorem bardzo denerwowały ją głośniejsze rozmowy sąsiadów na klatce schodowej. Szczekała jak prawdziwy dorosły pies. Zobaczymy czy to już tak zostanie. Monia rozrabiała dzisiaj jak "pijany zając". Tak wszystko szarpała, ciagnęła i gryzła, że straciła kolejne dwa zęby. Na spacerze uganiała się za gołębiami. Ponieważ padał deszcz - wróciła do domu ubłocona po uszy ale szczęśliwa. Mycie łap zniosła z trudem. My oczywiście też. Apetyt nadal ma ogromny. Smakuje jej prawie wszystko. Potrafi wsadzić nos nawet do kubka z kawą.Lubi winogrona. Zjada pomarańcze gdy są słodkie. Pcha się do słodyczy - głównie czekolady, ale tego nie dajemy jej nawet spróbować. Bardzo trudno jest odmówić jej tego na co ma ochotę a co zupełnie nie nadaje się dla psiego brzuszka. Robi takie miny ... Ach jakie ona potrafi robić miny ... Oj nie umiemy tej naszej Moni wychować. Dzisiaj podczas obiadu (przepędzana od stołu)tak się wkurzyła, że łapnęła obrus w zęby i dawaj...Cud, że zupa nie była gorąca. Dostała za to pierwszą porządną burę. Schowała się za kanapą i przez chwilę słyszałyśmy tylko takie puk puk puk (ogonem o podłogę). Albo jak niezadowolony kot albo jak pies który się cieszy. ?????????????? Z nowości to tylko te dwa zęby na dole - już są !!!!! Monia Pionierka ma kolejne dwa zęby !!!! na górze !!!, a na dole dziąsełka podejrzanie różowieją i pęcznieją.Jutro lub pojutrze będą dwa następne !!!!!!!!!Tragedią okazał się dzisiejszy deszcz. Za nic na świecie nasza Dama nie chciała opuścić miejsca pod daszkiem klatki schodowej i nie opuściła go. Padało cały dzień. Zaczynamy "Monine odliczanie" do wyjazdu na wieś. W związku z tym dzisiaj, pierwszy raz, Monia jechała w samochodzie nie na rączkach lecz na tylnym siedzeniu bez opieki. Mama wzięła ją przed południem na krótką przejażdżkę, żeby przyzwyczajać ją powoli do dłuższej jazdy. Ważne jest żeby w samochodzie jechała grzecznie więc dzisiaj była pierwsza próba. Wypadła znakomicie. Monia tylko raz próbowała przejść na przednie siedzenie ale stanowcze "nie wolno" poskutkowało i już więcej nie próbowała się przemieszczać. Później podobno nie chciała wysiąść. Myślimy, że raczej ze strachu a nie z ochoty do jazdy. W parku Monia zachowuje się swobodnie tylko na ścieżkach które już zna. Tam odbiega nawet na znaczną odległość. W nowych miejscach trzyma się przy nodze i co kilka kroków przysiada na pupie. Na szczęście takich nowych miejsc mamy coraz mniej. Strasznie jesteśmy ciekawe jak to będzie na wsi. Czy będzie siedziała w domu czy raczej w ogródku? Czy będzie szczekała na to co za płotem? Czy będzie się bała wody? (nasza działka leży nad potokiem) i t d. No i czy będzie kumplem na górskie wycieczki czy trzeba ją będzie nosić w plecaku?Do wyjazdu jeszcze tylko 15 dni. Jeszcze jedno. Dzisiaj w słoneczku zauważyłam, że Monia robi się .... kudłata !!! Oj chyba jednak będziemy ją reklamować. Oj chyba reklamacji po takim zużyciu nie przyjmę ;-) c.d.n. Quote
enia Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 [quote name='Ania W']Biurokratka ? ;-) To nawyk z domu tymczasowego......kontrola dogo.....:evil_lol: Quote
Ania W Posted March 23, 2007 Author Posted March 23, 2007 Proszę jakie zmiany - to już nastolatka. I jak zjaśniała na mordce ! Quote
Ania W Posted March 23, 2007 Author Posted March 23, 2007 Nie tylko z tymczasowego...Pani Moni też na dogo zagląda ;-) Quote
Paula_i_Świst Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 Żeby nie było, ja czytam i szalenie mi się te sprawozdania podobają! Quote
Osiolek Posted March 24, 2007 Posted March 24, 2007 Fantastyczne wiesci :-) Ja tylko, jak stara zrzeda, wylapalam slowo "winogrona". No i nie bylabym soba, jakbym nie powiedziala ze ani winogrona ani rodzynki nie nadaja sie dla psow, moga im zniszczyc nerki. Tu jest napisane pobieznie: http://www.aspca.org/site/PageServer?pagename=press_070604 A tutaj dokladniej: http://www.aspca.org/site/PageServer?pagename=pro_apcc_ask_peoplefood&s_state=grapes Quote
Ania W Posted March 24, 2007 Author Posted March 24, 2007 Panie już wiedzą - powiedziałam, a właściwie napisałam już jakiś czas temu...Prawde mówiąc ja też długo o tym nie wiedziałam bo (przynajmniej u nas)mówi się i pisze o tym od niedawna. Ja pierwszy artykuł o ty przeczytałam jakiś rok temu i od tamtej pory od czasu do czasu pojawiają się informacje na ten temat. Z resztą z psim jedzeniem , tak jak z ludzkim , często pojawiaja się nowe odkrycia. Kiedys psom dawano kaszę jako wypełniacz - mój poprzedni przeżył na kaszy 15 lat - teraz ryż , ewentualnie makaron... Człowiek się uczy całe życie ;-) Quote
Osiolek Posted March 24, 2007 Posted March 24, 2007 Ania W napisał(a):Człowiek się uczy całe życie ;-) I glupi umiera :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.