haifa Posted February 15, 2012 Author Posted February 15, 2012 skontaktowałam się już z panią blondynką. Jak podejrzewałam, przyjeżdża karmić po zmroku ok. 18 i dotychczas nie widziała psiaka, ale już jesteśmy w kontakcie. Na piątek i sobotę planujemy stać pod sklepem i nie ruszać się stamtąd, bo tak będzie najlepiej, gdyż jeżdżąc mijamy się z psem. Czy możemy liczyć na tymczas u Forumowiczek czy najpierw mam zrobić zdjęcia i wstawić? Mam niewielkie pole manewru z przetrzymaniem: piwnica w bloku, a drzwiczki takie zwykłe drewniane ze szczebli, gdy je zamknę psiak może przeczołgać się dołem. Przetrzymanie ogranicza się do kilkunastu godzin, kiedy będę siedzieć przy psiaku i czekać z nim na transport. Jak wspomniałam, mam sponsora na karmę i w kwestii pokrycia części kosztów leczenia. Jutro będę potwierdzać i ustalać wysokość tej sumy, jaką fundacja chciałaby przeznaczyć na leczenie. Quote
mtf zalesie Posted February 15, 2012 Posted February 15, 2012 z tymczasem to chyba ciezko bedzie - zacznij szukac teraz a bezplatne to zdarzaja sie tak czesto jak cuda Quote
Silvana Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 Haifa nie chcę robić tutaj jakiejś fałszywej nadziei, ale zastanawiam się nad wzięciem go na DT (muszę skonsultować to z rodziną i moim TZ) z tym, że jest bardzo dużo ale: - musiałby na początek trafić do lecznicy i przejść badania w kierunku chorób zakaźnych ( mam w domu 3 psy i wiele kotów oraz kocięta, które są szczególnie narażone na zakażenia), chciałabym przed decyzją, (choć wiem, że to trudne) dostać zdjęcia, szczególnie tych łysych części- jeśli to zakaźna choroba skóry to byłby problem... - musiałby być sprawdzony na koty (przypuszczam, że jeśli jest dokarmiany razem z nimi to nie jest agresywny, ale tego nie wiem), - w tej chwili mam dość dużo czasu, bo nie mam stałej pracy, ale to wiąże się też z tym, że nie mam pieniędzy i nie byłabym w stanie go utrzymywać (pewnie w grę wchodzi specjalistyczna karma i dużo zabiegów/badań weterynaryjnych) więc musiałyby być jakieś deklaracje :( - nie mam samochodu, więc moglibyśmy chodzić do lecznicy na osiedlu (bardzo dobrzy lekarze), ew. na poważniejsze badania/zabiegi trzeba by było skombinować transport, - jest możliwość, że będziemy wyjeżdżać na tydzień pod koniec kwietnia, ale to nie jest pewne- wtedy musiałby go ktoś przejąć, bo nie zostawię czwartego psa rodzinie do opieki... Co mam i mogę zaproponować (na razie wstępnie bo nie tylko ja muszę podjąć tą decyzję): - dom z ogrodem w Mazowieckim Parku Krajobrazowym ( ogród dostępny tylko przy ładnej pogodzie, bo nie mamy bud- psy wychodzą pobrykać kilka razy dziennie na jakiś czas), całe towarzystwo mieszka w domu ( częściowo niestety w łóżku), - codziennie chodzimy na spacery do lasu, mamy trochę doświadczenia z psami (wychowałam w sumie 5 psów), w tej chwili w domu jest dog, adoptowana z dogo Onka oraz przygarnięta z ulicy mała suczka, Nie mogę nic w tej chwili zadeklarować, ale jakoś przejęłam się jego losem i ciągle o tym myślę... Czekam na kolejne wieści, mam nadzieję, że będą dobre... Quote
mtf zalesie Posted February 16, 2012 Posted February 16, 2012 jak zdarzy sie ten cud to zastanawiam sie nad pomoca finansowa Quote
haifa Posted February 18, 2012 Author Posted February 18, 2012 (edited) dziękuję za nadzieję dla psiaka. Na pewno będę walczyć ze zdjęciami w ręku ile będę w stanie, by go stąd zabrać. Wydaje mi się, że cokolwiek ma, wymaga to izolacji. Odmrożenia to nie będą: skóra nie jest zmieniona, ani napuchnięta. Z tego co zauważyłam, skóra miała normalny kolor bez ran i zadrapań, jedynie włos przystrzyżony na wysokość meszku, niemal na łyso. Gdybym była pewna, że w mojej piwnicy lokatorzy nie zrobią na mnie doniesienia, że przetrzymuję psa albo że nie zrobią mu krzywdy, gdy się przedostanie dołem, można byłoby u mnie zrobić kwarantannę, zacząć tu leczenie i powędrowałby już w trakcie leczenia. Piwnica graniczy z garażem podziemnym. gdyby się wydostał z piwnicy , to jeszcze ktoś by go potrącił wjeżdżając do garażu. Wzmocnieniem drzwi na dole też nic nie zdziałam, pod naciskiem będzie luz przy krawędzi wystarczający, by włożył nos i głowę. Musiałabym całe drzwi wymienić na normalne, mieszkaniowe. Za duże ryzyko, że psu coś się stanie. Z kotami bez żadnego problemu: razem cała gromada jadła. Koty normalnie koło niego podjadały, żadnych powarkiwań. Jemu są obojętne, gdyż jest w złym stanie fizycznym. Myśli tylko o jedzeniu Edited February 18, 2012 by haifa Quote
haifa Posted February 22, 2012 Author Posted February 22, 2012 znów nie pisałam: odłowione spod tego sklepu 2 koty mają się źle po zabiegach i jest pełno pracy. Akcja się skończy, jak onek zostanie namierzony. Wystawanie pod sklepem nic nie dało, trzeba liczyć na przypadek, że się onek trafi, bo na zaplanowane namierzenie nie ma co liczyć przy dwóch osobach. Teren jest zbyt duży na ilość osób, przydałoby się jeszcze ze 4 osoby rozstawione strategicznie. Quote
mtf zalesie Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 a pani sklepowa nie moze do was zadzwonic jak go zobaczy Quote
haifa Posted February 24, 2012 Author Posted February 24, 2012 no właśnie pani sklepowa jest ciekawa: zadzwoniła do mnie 2 razy, raz byłam daleko poza granicami Mińska, a raz w Mińsku, jak dojechałam onek się rozmył. Mogli rzucić coś na zanęcenie żeby został.... jutro ponowię swoją prośbę by puszczała mi tylko sygnał (może boi się rachunku za połączenie?) Quote
mtf zalesie Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 sklepowa nie ma jakis przeterminowanych resztek aby rzucac po kawalku jak dojedziesz.moze jakos ja zmotywowac Quote
haifa Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 zapraszam na wątek! Onek znaleziony! Zrobiłam źle zakładając, że pies w takim stanie jest niczyj. Weszłyśmy z Evitą do wnętrza osiedla baraków, mieszkańcy wskazali nam lokal, w którym mieszka pies. Mieszkańcy lokalu mają dwa psy (pudelkowatego i onka) oraz kota. Żyją w skrajnej nędzy odcięci nawet od światła. Pani utrzymuje siebie, dzieci i tę trójkę zwierząt za 360 zł. Onek był chowany przez panią od szczenięcia i tresowany na psa przewodnika dla niepełnosprawnej dziewczynki. Zakończył cały program szkolenia dla psa przewodnika, jednak dziewczynka została skierowana do ośrodka dla osób niepełnosprawnych i już do domu prawdopodobnie nie wróci. Panią nie stać na zapewnienie psu opieki, a nawet ilości karmy, żeby pokryć zapotrzebowanie psa. Pies wałęsa się po innych mieszkańcach i według nich rzuca się łapczywie na chleb aż się dławi, gdyż połyka z głodu. Onek ostatnio miał 12 kleszczy. Pani poszła z nim do weterynarza, ale ten doradził psa uśpić. Wypytałyśmy, czy mocz był z krwią kiedykolwiek, ale zaprzeczono. Faktem jest, że tyłem psa zarzuca: tył, zwłaszcza jedna łapa w okolicy stawu biodrowego, nie jest stabilna, trzęsie się. Pani zastanawia się nad uśpieniem onka. Prosiłyśmy o czas, że zagwarantujemy mu leczenie. Pies jest zagrożony ponadto odłowem przez policję. Któryś z lokatorów złożył doniesienie, że pies błąka się. Pani udało się ukryć psa dwa razy, dlatego jeszcze nie został zabrany przez policję. Waga onka jest bardzo niska, mięśnie w zaniku, łysiejący grzbiet i ogon. Mieszkańcy nie zarazili się od onka i nie mają: świądu, zaczerwienień ani żadnych zmian. Może to od pcheł: pchle zapalenie skóry? Evita wstawi zdjęcia. Pomóżcie. Quote
enia Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 to czekamy na fotki, biedny pies.... może jednak DT się znajdzie, zawsze na karmę uzbieramy ....... czy ci ludzie to patologia? Quote
evita. Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 (edited) Oto Brutus: Edited April 14, 2012 by evita. Quote
haifa Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 ogromna bieda.... na zdjęciach widzicie jak sierść jest pocieniała, nastroszona i miejscami łysieje. Także samo ogon na zdjęciu: końcówka jest puszysta, a reszta przewężona, łysiejąca. Głowa i przednie łapy jak normalne, a potem już cienkie uda, cienkie łapki tylne, mocno podkasany brzuch, żebra mocno widoczne (na zdjęciu zasłania pani swoim tułowiem). Mam 200 zł na karmę od fundacji, najgorzej z tym leczeniem (trzeba liczyć minimum 500zł). Podpowiedzcie mi coś: a może zglosić do urzędu że znalazłam? I prosić o wsparcie w leczeniu? Jakie szanse mam wygrać? Quote
haifa Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 onek ma około 5 lat- to młody chłopak, z kotem mieszka bez awantur, kot jak widać bezstresowo się przy nim czuje Quote
Olusia88 Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 Biedak , dobrze , że go znalazłyście tylko jak mu pomóc teraz , tam gdzie jest nie ma szans na poprawę Quote
enia Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 [quote name='haifa']onek ma około 5 lat- to młody chłopak, z kotem mieszka bez awantur, kot jak widać bezstresowo się przy nim czuje[/QUOTE] trzeba jak najszybciej mu dostarczyc puszki i może na wizyte zabrac do weta? a karmę to może po troszku dawac tym ludziom, żeby nie upłynnili za flaszke czy coś....... Quote
mtf zalesie Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 nie idz z nim do tego weta ktory kazal go uspic.czy masz tam dobry gabinet weterynaryjny- jak nie to u mnie w piasecznie jest lecznica na poziomie ale bez przechowalni.trzeba mu zrobic dobra diagnostyke,pies po kursie i nie stary i dogadujacy sie zkotami ma szanse na ds gdyby poprawic mu siersc i chodzenie.jak dt pare postow wyzej nie bedzie aktualny do chyba niech zostanie tam gdzie jest skoro jest sponsor na karme ,ja moge dolozyc na pol sumy wymienionej na leczenie. Quote
mtf zalesie Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 rozumiem ze oprocz dobrych rad....dla evity i haifa. osoby na watku pomoga....jakos poza klikaniem Quote
haifa Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 nie może zostać, gdyż niedługo się nacieszy wolnością: policja się czai (mieszkańcy składają donosy). Jak hycel się zjawi w Mińsku to niedługo pies tu będzie. Gabinet, o ile by się znalazł, to bez przetrzymania: nie ma tak dużej klatki. Poza tym w Mińsku mamy ceny wywindowane specjalnie dla wolontariuszy, jak np. pobyt i leczenie kota 100 zł na dzień, sam pobyt kota 35 zł na dzień, może być różnie....wolę nie sprawdzać, czy lekarz będzie miał przypływ empatii dla mnie. Ogłaszam już na internetowych zbiórkach pod banderą fundacji. Fundacja załatwi lecznicę i będzie partycypowac w kosztach. Warunek: muszę uzbierać 600 zł żeby posunąć sprawy do przodu. Z tą kasą wysyłam onka już na leczenie, w trakcie dozbieramy resztę. Prosimy o dt, pomoc w ogłaszaniu do zbiórek. Quote
haifa Posted February 25, 2012 Author Posted February 25, 2012 dziekuję :) to mam już na początek, zostaje do zebrania 350 zł Fundacja która wskazała lecznicę kalkuluje pobyt i leczenie psa na 1000zł (pobyt to 20 zł/ dzień w tej lecznicy) Quote
enia Posted February 25, 2012 Posted February 25, 2012 haifa, ale jak fundacja chce kupic karmę to Ty założysz? (rozmawiałam z evitą) tylko jak Ci fundacja odda jak oni muszą przelewem i faktura na fundacje ma byc? fundacja nie daje do ręki osobom prywatnym pieniędzy... ps. mtf zalesie- a jak ktoś np. może tylko "podnosic na duchu" na wątku to ma spadac? to już można się odzywac tylko i wylącznie jak się kasą sypnie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.