klaudiam Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 [quote name='Ty$ka']Właśnie robię :) Tobi to ok. 3miesięczny piesek o brązowych, pełnych radości oczkach i jasnobrązowym umaszczeniu. Jest jeszcze psim dzieckiem, bardzo ciekawskim, radosnym, otwartym na świat i żywiołowym. Bardzo szybko nawiązuje nowe relacje, jest przyjacielsko nastawiony wobec ludzi i psów, uwielbia przebywać blisko człowieka oraz naśladować pobratymców. Tobi to pojętny szczeniaczek, bardzo szybko się uczy, a ze wględu na wiek można go wszystkiego nauczyć i do wszystkiego przyzwyczaić. Piesek jest jeszcze szczeniakiem, dlatego też zachowuje się infantylnie, wszędzie musi wejść, wszystko musi zobaczyć, dotknąć, obwąchać, jest nieco niesforny i nieokrzesany. W domu zachowuje się cicho i spokojnie, potrafi zachować czystość, choć zdarzają się czasami mu jeszcze wpadki. Tobi powinien zamieszkać w domu, który go wychowa na zrównoważonego przedstawiciela gatunku, nauczy zasad i nie pozwoli mu wejść sobie na głowę. Przy odrobinie chęci, miłości i cierpliwości, Tobi wyrośnie na cudownego przyjaciela. Może właśnie Tobie odda serce? I daliście go nam??!! Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Oj, weźcie się za wychowanie, bo psy rozpuściliście jak nie powiem co ;). Macie jakieś zasady ustalone z psami, których się trzymacie? Np. psy nie mogą żebrać? muszą ładnie czekać na założenie obroży/szelek? One są bardzo ważne. [quote name='klaudiam']Niszczą raczej dla zabawy, nie ze złości, że zostaja same w domu, bo jak jesteśmy w domu to też próbują, ale je pilnujemy. Rocky jest mistrzem w otwieraniu szafy z przesuwnymi drzwiami. Wywleka wszystkie buty i ręczniki, ale nie niszczy za bardzo. Tylko kapcie lubi dalej zjeść. Wogóle na podwórku trzeba bardzo uważać, bo wszystko do geby bierze. A że ma naprawdę bardzo mocny uścisk, to mu trudno później wyciągnąć. Ostatnio zwymiotował spory kawał plastiku. Skąd go wziął nie wiemy. Dzisiaj otorzyły szafke na balkonie i zjadły starą łądowarkę. Końcówki zostały i trochę kabla. Po pierwsze: psy takich emocji jak złośliwość, złość, gniew nie czują. Nie antropomorfizujmy ich ;). Po drugie: w jaki sposób pokazujecie psom, że niszczenie rzeczy jest złe? Czy psy mają swoje zabawki? W jaki sposób uczycie psa oddawania wszystkiego? No więc tak... wiele pracy przed Wami. Przede wszystkim weźcie się do pracy nad samotnością. Czyli po wybieganiu psów, uprzątnięciu wszystkiego, co mogą zniszczyć i podaniu im po gryzaki (np. świńskim uchu) wychodzicie na moment za drzwi domu. Nie żegnacie się z psami, nic nie mówicie, nie patrzycie się na psy, po prostu wychodzicie jakby niby nic i zamykacie za sobą drzwi. Po 5 minutach wracacie (o ile nie ma żadnych pisków) i bez żadnych emocji rozbieracie się z kurtek i dopiero po paru minutach witacie się z psami. Powoli czas samotności wydłużacie, tak po 5minut stopniowo i naprawdę powoli, zawsze wybiegawszy psy, podaniu im coś do jedzenia, bez żadnych ceremonii pożegnalnych i zawsze wracacie do domu bez emocji. Chodzi o to, by pokazać psom, że samotność też może być fajna i nie ma żadnych powodów do obaw. Bo może niszczą po prostu z nudów i z lęku przed samotnością... Druga sprawa to kwestia reagowania na niszczenie. Wszelkie cenne rzeczy proszę pochowajcie, szafki pozamykajcie na klucz lub pozawiązujcie na sznurek, chodzi o to, by nie dopuścić do tego, by psy niszczyły. Jeśli nie będą mieć możliwości niszczenia, to zachowanie samoistnie zgaśnie ;). Jeśli tylko któryś z psów właśnie jest w trakcie niszczenia, zwróćcie mu głośno uwagę krótką, ostrą komendą, np. "Fe" i kiedy tylko zaprzestanie niszczenia (bo popatrzy dlaczego tak się drzecie), pokażcie mu super hiper zabawkę lub smakołyk i pobawcie się z nim. Za każdym razem odwracajcie mu tak uwagę, a oprócz tego nie pozwalajcie mu niszczyć. Najprawdopodobniej niszczy z nudów oraz chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Pamiętajcie tylko, że demolowanie jest to zachowanie samonagradzające się, więc im więcej będą demolowałć, tym zachowanie będzie się wzmacniało, a tym samym będzie trudniejsze do wykorzenienia, więc starajcie się nie dopuszczać do demolki. Zapewnijcie psom wiele ruchu, zajęć, szkolenia i zabaw, tak by po prostu nie miały sił i czasu na niszczenie. Zabawki niech będą dla nich trudno dostępne, chodzi o to, byście to Wy kontrolowali zasoby. Kilka zabawek, tych którymi się bawią same zostawcie na stałe, np. piłeczki czy pluszaki, ale zasada jest taka, że nimi się pod żadnym pozorem nie bawicie z psami - one są psów i tyle; te zabawki też wymieniajcie codziennie: jednego dnia piłeczka, drugiego pluszak etc. Resztę zabawek pochowajcie i dawajcie psom tylko na czas zabawy z Wami, zachęcajcie ich do zabawy nimi, a kiedy już kończycie się bawić nimi po prostu chowacie poza zasięgiem psów. Wtedy jesteście atrakcyjniejsi dla psów i dzięki takiej stymulacji psy powinny nie czepiać się mebli. Możecie też zakupić psom kongi lub pochować smakołyki w ten sposób: http://www.psiawachta.pl/node/66/6 dzięki temu psy nie powinny tym bardziej niszczyć i gryźć tego co nie trzeba. Czyli: wiele zabaw, pilnowanie przez Was zasobów, chowanie po pokojach różnych zabawek i karanie za niszczenie powinno pomóc. Co jeszcze? Uczyć psy odpoczynku. Po spacerze psy mają odpoczywać i już. Koniec kropka. Dom nie służy do szaleństw, ale również do odpoczynku. Przede wszystkim do niego. Pomocna do tego może być klatka, dla każdego psa osobna. Ludziom źle się ona kojarzy, ale uwierzcie mi, że dla psów jest to zbawienie: uczy psa relaksowania się, spokoju i możemy bezpiecznie zostawić psy bez obaw, że coś zniszczą. Psy lubią mieć takie norki i na pewno będą nam wdzięczne za klatkę, o ile ją dobrze uwarunkujemy. A jak? Opiszę to w następnym poście. [quote name='klaudiam']Zjedzą wszystko oprócz swojej karmy. Właśnie wprowadzamy plan naprawczy, bo już się tak rozpuściły, że nie chcą jeść karmy. Dodaję im codziennie do karmy puszkę animondy. Puszka tez bee. Coś tam skubną, ale tylko z ręki. A ja sie tylko stresuję, że nie jedzą. Nie wiem czym żyją. Chca tylko to co my. Chlebek, obiadek, obojętnie, tylko nie karmę. Już próbowałam gotowany ryż z mięskem. Jeden dzień o.k. Drugi już nie. Jak coś jemy to z ręki zjedzą wszystko albo z talerza, ale jak dostaną to do miski, to już nie. Rano swojego nie ruszają, bo czekają, aż Marek będzie jadł śniadanie, bo zawsze dostaną. Ale przeciez nie będą żyły chlebem. Szynkę kroję do karmy. Szynkę zjedzą, karmy nie. Niestety narazie muszę ukrócić podjadanie z talerza, bo już chyba wiedzą, że jak nie ruszą karmy, to i tak coś im dam innego, bo nie chą żeby głodne chodziły. [...] Muszę popróbować różne sposoby, że zaczęły łądniej jeść. Szczególnie Tobiś wydaje mi się za chudy, bo Rocky dobrze wygląda. No i wypróbujemy inna karmę, może ta im nie smakuje za bardzo. Na własne życzenie wychowaliście sobie niejadków. Nigdy nie dawajcie nic z własnego talerza! Ilekroć psy żebrają, odsyłacie je na własne legowisko, na którym czeka świńskie ucho lub inny szaszłyczek. I nawet jeśli znów zaraz przybiegną, Wy znowu bierzecie je za bety i zaprowadzacie na legowisko, mówiąc "do siebie" lub "na miejsce". Działajcie tak zawsze, nigdy nie patrzcie się na psy kiedy jecie, a zakazane już jest dawanie im nawet kąska! Jeśli będziecie nieugięci to za parę tygodni wystarczy tylko ręka w stronę legowiska, by psy tam poszły i zaczęły chrupać swoje żarełko. Musicie psom pokazać, że ich wcale nie jest gorsze i mają swoje. Przecież Wy im nie podjadacie z miski, więc tego samego wymagajcie od psów. Poza tym nie dawajcie psom nic do jedzenia oprócz suchej karmy (jaką im podajecie?). Nie dosmaczajcie, nie litujcie się nad nimi. Jak zgłodnieją to zjedzą. Poważnie. Niech nie mają misek non stop przy sobie, dajecie im żarełko na 20minut i po tym czasie zabieracie. Bez względu na to czy zjadły czy nie. Na początku będą się buntować (bo jak to? przez nich wychowana pańcia im nic nie daje jeść dobrego?), ale po dwóch dniach głodówki w końcu się przełamią. Spokojnie, głodówka dobrze im zrobi, a pies nie zagłodzi się na śmierć. W końcu nauczą się, że skończyło się wybrzydzanie... Bo teraz uczycie je, że nie muszą nic nie jeść, bo dostaną coś lepszego... No przepraszam Was, ale to jest głupota. Dajecie jeść na te 20min, zabieracie po tym czasie i dajecie dopiero na następną porę, np. kolację. Podajecie im jeść 2x dziennie: rano i wieczorem, nic poza tym (ew. gryzaki na czas Waszej nieobecności). Przegłodzą się, przemyślą i przekonają, że w końcu właściciele zaczynają ich uczyć. Bo na razie one owinęły Was sobie wokół palca: a to wędlinka, a tao schabik, a to chlebek :roll: Też bym tak chciała by mi dogadzano :lol: [quote name='klaudiam']Tobik jest za bardzo uległy przy jedzieniu, wystarczy że Rocky warknie i już nie je. Nie pójdzie sam do miski zjeść. Nie dopuszczajcie do takich sytuacji. Jak trzeba to niech psy jedzą w osobnych pomieszczeniach. Po prostu każdy ma swoją miskę i ma jej pilnować. Oprócz tego zabierania miski po 20minutach radzę też nauczyć psy (szczególnie Rockiego) czekania na jedzenie. Uczycie psy komendy "siad-zostań" (jeśli jej nie umieją) i kładziecie miskę. Jeśli się do niej pchają, zabieracie ją i znów dajecie psu komendę. Dopiero gdy będą mieć tyłki na podłodze i będą cierpliwe czekać aż położycie miskę i dacie im znak, że mogą jeść (u nas jest to "ok") pozwalacie im jeść. Jeśli zawsze wyrywają się z komendy miska ląduje w górze. Dzięki temu uczycie psy samokontroli, panowania nad emocjami i tego, że jedzenie nie jest świętością ;). [quote name='klaudiam']Tobik dzisiaj dostał nową obroże, bo na szelkach już tak ciągnie, że nie dajemy rady. A jak zobaczy psa, to wariacja, nie da się go utrzymać, skacze, szczeka. Rocky jest raczej łągodniejszy do innych psów. Rockiemu sie nie chce. On na łące woli sie położyć i gryźć krzaczki. Tobi biega czasem jak szalony. Nie wiem skąd ma tyle siły, jak tak mało je. Jeżeli macie jakieś sprawdzone sposoby to proszę o rady, odnośnie jedzenia i rzucania się do psów Czy psy nauczone są spokojnego chodzenia na smyczy? Radzę się w końcu za to wziąć. Jeśli nie wiecie jak, opiszę to w następnym poście. A nauka ignorowania psów jest dość prosta. Twoim zadaniem jest wypatrzenie innych psów ZANIM dostrzeże je Twój pupil. Wtedy zajmujesz go jakąś zabawą z Tobą, szkoleniem, skarmiasz go smaczkami - robisz cokolwiek, by odwrócić jego uwagę. Ucz psy wiele komend i egzekwuj je wszędzie. Warto też umówić się z kimś na wspólny spacer z psami, podczas którego psy nie mogą się bawić, ale muszą wykonywać Wasze komendy. Na początku Twoim będzie trudno się skupić przy drugim psie, więc idziecie na taką odległość, na jaką się nie emocjonują na widok psa, z czasem odległość od psa zmniejszasz. Podczas takiego szkolenia smakołyki o wiele bardziej smakowite niż te używanie przy mniejszych rozpraszaczach. Podczas mijania się psów ważne jest wyćwiczenie skupienia uwagi, czyli pokazujesz swojemu smaczek czy zabawkę i każesz mu patrzeć na siebie (zachęcasz tą nagrodą) i dopiero, gdy miniesz się z innym psem nagradzasz go nim. Nie pozwalaj też swojemu psu podchodzić do każdego psa. Jeśli widzicie jakiegoś psa, dajesz swojemu komendę, jeśli nie wykona to odwracasz się na pięcie i odchodzisz ze swoim... po chwili znów powracasz do psa i znów dajesz mu komendę. Jeśli znów ją nie wykona to wracacie znów.... a jeśloi wykona to nagradzasz swojego i dajesz mu nagrodę najbardziej wyczekaną przez niego - zabawę z innym psem. Oczywiście o ile właściciel wyrazi zgodę... Jeśli nie to sama się ze swoim bawisz :). Pracuj też nad luźną smycza przy psach, jeśli Twój pupil Cię ciągnię w stronę pobratymców to Ty po prostu się z nim odwracasz i idziesz w drugą stronę. Zawsze staraj się być atrakcyjniejsza do otoczenia, staraj się skupiać na siebie uwagę swojego psa ZANIM zasadzi się na drugiego psa no i nie pozwalaj na samowolne zawieranie znajomości. I powinno być OK :) Quote
Ty$ka Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 To się rozpisałam :lol: Gdyby coś nie było jasne to pytać - chciałam napisać dużo jak najkrócej, więc mogłam nieco pomotać i użyć skrótów myślowych dla Was niejasnych ;). Quote
klaudiam Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Dzięki bardzo za rady! O nauce chodzenia spokojnego na smyczy równiez poproszę:) Wiele z tych rzeczy wiem, i sama zawsze wszystkich pouczam, a u siebie zastosować nie potrafię. Nas Reksiu tez był strasznie rozpieszczony. Z jedzeniem nie było jednak większego problemu. Ale niszczył pod nasza nieobecność i nic sie nie słuchał, jak nie chciał to udawał, że nie słyszy. A że był biedny, za szczeniaka zabrany od pijaków, też ledwo żywy i jeszcze potem parę lat mieszkał z moim ojcem alkoholikiem, którego się bał, jak był pijany, to chciało mu się to wszystko wynagrodzić. Tak samo było z maluchami, przyszły takie bidy i jak tu od razu wychowywać. Człowiek chciał nieba przychylić. No więc ze wstydem, ale szczerze odpowiadam: nie mamy zasad typu nie wolno żebrać psy nie czekają grzecznie na założenie szelek, szczególnie Rocky oczywiście, czasem targa Toba za smycz po domu no i nie chodza grzecznie na smyczy, targają na wszystkie strony, szczególnie Tobi, który ma siłę jak koń zabawki wszystkie leża po domu, gryzaki tez, zawsze parę, żeby wojny nie było daję im royala, zamierzam wypróbować taste of wild, ponoć dobra Dzisiaj rano nic nie ruszyły z miski, miskę zostawiłam, zobacze jak wrócę z pracy. Od dzisiaj przychodza wyprowadzać je w południe teściowie, bo moja mama pojechała do pracy, więc zobaczymy, jak zostaną dłużej same, co będzie. Quote
Ty$ka Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 (edited) Cóż, to trzeba się wziąć za siebie i wychować psy, bo inaczej Was sterroryzują ;). Zasady w psim życiu sa bardzo ważne, więc zbierzcie się wszyscy domownicy i pospisujcie wszystko, co Wam w psach przeszkadza (ale poważnie, beż żadnego tłumaczenia psów) i trzymajcie się zawsze zasad. Trzeba być czasem oschłym i upartym, taka jest rola mądrego "rodzica" ;). Przede wszystkim zasady takie, jakie mówiłam: miska tylko na 20min, ładne zachowanie przy podaniu miski i założeniu szelek oraz nieżebranie - te zasady pomogą Wam wychować psy i rozwiązać problemy. Inne reguły też mile widziane, ale jakie to od Was już zależy. ;) Radzę też nauczyć psy odwołania je na własne legowiska oraz schodzenia na komendę z łóżka. Spać mogą z Wami, o ile Wam to nie przeszkadza, ale ważne jest, by jednak na komendę schodziły do siebie na legowiska. :) Gdzie mieszkacie? Tzn. w jakim województwie? Może udałoby mi się z Wami spotkać i pokazać na żywo na czym polega to wszystko. Bo tu nie chodzi o sterroryzowanie psów, ale pokazanie im w mądry sposób, że nie są pępkiem świata ;). Psy kochają stabilizację i reguły, więc dzięki nim będzie łatwo Wam się żyło. No i proszę zastosujcie się do moich rad co do chowania zabawek. ;) A naukę spokojnego chodzenia na smyczy już Wam wysyłam na PW. :) Trzymam kciuki za Was i Wasz upór. W wychowywaniu psów ważna jest konsekwencja i nienabieranie się na "ładne oczka" ;) EDIT: A karma jest bardzo dobra. ;) Edited June 26, 2012 by Ty$ka Quote
klaudiam Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Wielkie dzięki, wysłałam juz też wszystko Markowi do poczytania! A mieszkamy w opolskim, w Głuchołazach, daleko od Ciebie:( Quote
Ty$ka Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Nie ma za co. =) Wierzę w Was, dacie sobie radę - to tylko tak strasznie brzmi ;). Oj, to naprawdę daleko... nie mam nawet nikogo zaufanego w opolskim, by podesłać na rozmowę z Wami. No, ale jeśli weźmiecie się sumiennie do pracy to powinny problemy zniknąć :) Powodzenia. ;) Quote
klaudiam Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 07.07. jedziemy wszyscy na urlop na 10 dni, a po powrocie zamierzamy je wykastrować, bo ja mam jeszcze potem tydzien wolnego i z nimi będę w domu. Tobi bedzie miał 7 miesięcy, Rocky 9. Nie wiem, czy nie za wcześnie, muszę to jeszcze skonsultować z wetem. Chłopakom już amory w głowie. Quote
Ty$ka Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 Ale im dobrze :loveu: I wyglądają na zadowolonych z wyjazdu =) Pracujecie nad ich zachowaniem? :) Ale Tobi się zmienił... nie poznałabym go :loveu: Quote
Nadziejka Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 podziwiamy i pozdrawiamy :loveu::loveu::loveu: dziekujemy postokroc za wszystko cicoiu Klaudio:modla::iloveyou:radosci ogromna , moc ogladac i czytac o dwoch maluteczkach , ktore maja rajus swoj prawdziwy u Was kochani:buzi:dziekujemyyyyy Quote
klaudiam Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 Pracujemy! Co prawda jeszcze nie możemy się pochwalić wielkimi sukcesami, ale staramy się. Zamówiłam książki Gałuszki. Musimy też popracować nad przychodzeniem na zawołanie Tobika, bo trzeba za nim ganiać, Rocki troszkę lepiej się słucha na dworze. Ale on tez jest bardziej leniwy. Tobi to gania jak chart. Troszkę trudniej o niego dotrzeć. Czasem zachowuje się jakby wogóle nas nie slyszał, wołamy a on nawet się nie odwróci. No i na wszystko szczeka. Jest bardzo mało pewny siebie. Jedzą już tylko suchą karmę, ale niestety jest problem z jedzeniem z miski Tobika. Jak go oddzielę, to wogóle nie zje. Podchodzi do miski z podwiniętym ogonem i jak Rocki patrzy to nie ruszy. Nauczył się jeść karmę z ręki i trzeba go teraz oduczyć. Quote
Ty$ka Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 Bardzo się cieszę z tych wieści :) Ja zapraszam Cię na forum o szkoleniu psów ( szkoleniepsow. fora. pl ---> bez spacji) i poczytaniu tam troszkę - powinnaś tam znaleźć odpowiedzi do Waszych problemów :) A zabierasz im miski po 15-20minutach? Bez względu na to czy zjedli, czy nie. Szczekania też się da oduczyć, próbowałaś skupić uwagę ZANIM piesio zacznie szczekać i nagradzać za spokój? Przychodzenie na zawołanie tez stopniowo, przede wszystkim nie wołamy, gdy nie jesteśmy pewni czy przybiegną, bo wtedy spalamy sobie komendę. Zawsze trzeba być atrakcyjniejszym niż pies no i wołać go zanim czymś się zainteresuje (jest to poprzedzone rozglądaniem się wokół) - można od razu uciekać mu w drugą stronę, skakać, robić z siebie głupa - po prostu robić wszystko, by psa zaciekawić sobą i przybiegł. Można też pobawić się w chowanego, czyli jak pies ma nas w czterech literach, my go wołamy, po czym się chowamy w kryjówce. Po chwili, jeśli sam nas nie znajdzie - można mu się pokazać: zobaczysz, jaką ulgę ma na pysku :). Kiedy przybiegnie, pobawić się z nim energicznie. Kilka takich zabaw w chowanego i powinien bardziej się pilnować. Quote
klaudiam Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 Nie zabierałam tych misek, wiem, że żle. Tylko w pierwsze dni to robiłam, nie będę kłamać. Ale się boję o Toba, on i tak już jest moim zdaniem za chudy, bo za mało je, a musi się dobrze odżywiać, żeby dobrze rozwinąć te jego krzywe kości. To po prostu ze strachu o niego. Nawet jak był głodny to nie przyszedł do miski. Z miski je chętnie, ale puszkę, suchą nie. Mam już nową karmę na spróbowanie. Zobaczymy jak się skończy ta. Może jak dostanie coś nowego z miski, to zje. Może spróbujemy wcześniej, jak to zadziała. Bo jak jesteśmy w pracy to czuję sie spokojniejsza, że maja pełnie miski, dlatego nie zabieram. Strasznie się martwie tym jego jedzieniem. Teraz jeszcze rośnie. Rocki je już nawet raz dziennie, ale jak zacznie jeść, to je póki sie nie naje. Tobika wszystko rozprasza. Tu skubnie, tam skubnie, jak ma czas. Quote
klaudiam Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 Tak sobie wyglądam przez balkon:) I tą szafkę lubię sobie obgryzać:) Quote
Ty$ka Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 Jak super :loveu: A szafka widzę w jego kolorze :P Quote
klaudiam Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [URL]https://www.facebook.com/?ref=tn_tnmn#!/events/402514923141475/[/URL] Czy to u tej Pani Krystyny był Tobiś? Quote
DORA1020 Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 [quote name='klaudiam']https://www.facebook.com/?ref=tn_tnmn#!/events/402514923141475/ Czy to u tej Pani Krystyny był Tobiś? Tak,Tobiaszek byl u niej. Zapraszam na watek http://www.dogomania.pl/forum/threads/230874-Osoba-od-30-lat-pomagajaca-zwierzetom-teraz-sama-potrzebuje-pomocy Quote
kudlataja Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Witam Muszę pokazać Krystynie te zdjęcia. Przyciągnę ją dzisiaj do siebie na kompa. Jeszcze tamte w płaszczyku oglądała i na pewno się wzruszy Tobiaszem, bo wygląda cudnie i nie jest taki chudy, chyba że to aparat pogrubia:) Pozdrawiam Quote
klaudiam Posted October 11, 2012 Posted October 11, 2012 Przy okazji przekaż proszę od nas pozdrowienia dla pani Krysi i podziekowania za Tobisia. Jak dla mnie jest za chudy, ale ja ponoć troszkę z tym przesadzam. Po prostu byłabym spokojniejsza, gdyby był bardziej okrąglutki. Wet mówi, że wygląda idealnie i ma dobrą przemianę materii. Może tez mieć mniejszy żołądek, bo ma wąską klatkę piersiową i nie potrzebuje więcej jeść. Nie bardzo tez potrafi leżeć na grzbiecie. Pewnie tez sprawia wrażenie chudszego, bo ta jego klatka jest taka wąska i rozbudowana bardzie do przodu. Taki niejadek z niego, karmę muszę dosmaczać puszką. Chociaż chlebek i wogóle wszystko inne z naszego talerza to bardzo chętnie i w każdych ilościach. Widocznie je tyle ile potrzebuje, bo skoro kupy modelowe, to jest o.k. Dostaje żwacze na trawienie i cały czas witaminy w wapniem i fosforem na te kostki. Za parę miesięcy zrobimy prześwietlenie i zobaczymy, jak to tam wszystko wygląda. Wet mówi, że może być mniej wydolny oddechowo niż inne psy, ale narazie tego nie widać. Energii to ma w nadmiarze. No i Tobiś niedługo idzie to szkoły! Zapisaliśmy się i czekamy, aż ubierają się chętni na kurs. Bez obawy, to szkolenie pozytywne, sprawdziłam wszystko, bo mnie Tyska wystraszyła. Jak mówiłam my jesteśmy lepsi w rozpieszczaniu, jak w szkoleniu, więc potrezbujemy profesjonalnej pomocy, bo nasze bandziory tak już sie panoszy po osiedlu, że psy sąsiadów jak nas widzą to uciekają. Tobi to ma tyle siły, że coraz trudniej mi go na smyczy utrzymać, więc mam nadzieję, że nauczymy sie ładniej chodzić na spacery i co najwaźniejsze przychodzić na zawołanie, jak latamy luzem. Pozdrawiamy!!! Quote
Ty$ka Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 Cieszę się niezmiernie, że chłopaki trafili do tak świadomych właścicieli :) E tam nastraszyłam, czasem trzeba dać kopa do działania ;). Więc mam nadzieję, że się nie gniewacie :) Wyczochraj ode mnie swoich czworonożnych przyjaciół ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.