Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Uwaga!

Jeśli by ktoś mógł i chciał pomóc kotom pod opieką Tuchy:
http://www.psyczykoty.pl/glosuj/1
prosimy o głosy na  Szarusia (podpis pod zdjęciem:Stworzę krainę mlekiem i pyszną karmą płynącą! - Szaruś)
Wystarczy kliknąć "daj głos", podać mail i potwierdzić głos klikając w link, który przychodzi na maila :)
To nic nie kosztuje i trwa minutkę, a dzięki temu koty będą miały co jeść!

Posted

zagłosowane :)

jak stopa ?

 

dziękuję za pomoc kotom :)

stopa wygląda jeszcze trochę dziwnie, ale najważniejsze, że chodzę! Nie boli (przeważnie). Jaka to jest  niesamowita sprawa być sprawnym i samodzielnym!!!

Wielkie dzięki za rozgłos! :)
Tutaj jest link bezpośredni do Szarka: http://www.psyczykoty.pl/glosuj/pokaz/562506fae3ba96e6508b4589
coby go nie szukać wśród tego tłumu.

Jak się czuje Miciuś?
Zdjęcia robione są teraz? Zazdroszczę słoneczka, u nas straszna szaruga :( Nawet kociska wolą już siedzieć pochowane w piwnicy, w domkach.

Miciuś ma raz w tygodniu kroplówkę z glukozą. Odzyskał siły i wigor, wczoraj się buntował i syczał na weta, a nawet wypiął z kroplówki. Tym niemniej wet przygowuje nas na najgorsze. Trzeba się cieszyć każdym dniem. Miciek jest nieznośnym starcem, w związku z chorobą poluje na tłuszcz (bo tego mu nie wolno!), dziś przyłapałam go na wylizywaniu gorącej (!) patelni; wszystko trzeba chować.

Posted

W taki piękny, jesienny dzień wybraliśmy się na Łąki nowohuckie, czyli przyrodniczy fenomen w mieście;

 

29dk77b.jpg

 

72cbad.jpg

 

jg1puv.jpg

 

Noruś-spacerowicz;

 

10o050y.jpg

 

Pod NCK-iem można wpaść na muchomora;

 

mb036v.jpg

 

2r4juh4.jpg

 

Kolor!

 

mrr76c.jpg

Posted

Dzisiaj na cotygodniowej wyprawie do weta w celu kroplówkowania, towarzyszył Miciusiowi Norek. Niepokoił nas jego nosek - ten pusty placek na pyszczku. Wet twierdzi, ze to nic, ze być może kolec czy źdżbło wbiło się pod skórę i dlatego tak wygląda. Jest płaskie, suche, ale łyse.

Natomiast coraz gorzej jest z psychiką Norka u weta - boi się coraz bardziej, w poczekalni schizuje, w ogóle nie chce wejść do środka, mimo że tak naprawdę nic złego do tej pory go nie spotkało - nie miał żadnego poważnego zabiegu. W czasie kroplówki Miciusia (z 10-15 min to trwało) schował się pod biurko w najdalszy kącik i udawał że go nie ma.

Miciuś mniej się boi; dziś syczał i straszył nie tylko weta, ale i TZ-ta, który go trzymał.   ;)

Pan Kot był bardzo zainteresowany cziłałą, która też czekała w poczekalni: "17 lat żyję, ale czegos takiego jeszcze nie widziałem! I mówicie, że to pies?"

 

2r2r9fq.jpg

 

a takie cudo wczoraj widzieliśmy na spacerze

  • Upvote 1
Posted

Świetne widoki :)
Ładną mamy jesień w tym roku. Chodzenie z psem po parku pełnym kolorów to sama przyjemność.


Jak się chłopaki czują?

Norek uwielbia liście, tylko muszą być suche  ;)

 

Jakie piękne zdjęcia :). I nawet Franciszkańska :). Wróżka wymiata :D. I widać, że ludzie korzystają z usług wróżki. Planty piękne :). Kraków jest naprawdę taki klimatyczny, zazdroszczę ;) tych widoków. Jak się czują Norek i Miciuś ? :)

do wróżki Liliany zawsze są chętni; ma renomę i ze 100 lat ;)

 

Norek i Miciuś, odpukać, w niezłej formie.

Miciuś łyka co dzień pół tabletki zentonilu i raz na tydzień ma kroplówkę z glukozą, odżywczą i przepłukującą wątrobę z toksyn. 
Norusia na spacery po mieście nie biorę, zbyt męczące dla niego, no i musiałby być na smyczy, a zwykle chodzi bez ;)

 

Planty. Włosy w kolorze... krakowskiego tramwaju, co wy na to?

vyt9i9.jpg

  • 2 weeks later...
Posted

Nie mogłam, no nie mogłam go tam zostawić!

Brązik jeszcze niedawno był dzikim dzikiem, całe życie jako bezdomny, przy ruchliwej ulicy, choć na wsi.

Pewnego dnia przyprowadziła go kotka sąsiada (3 domy dalej), którą dokarmiałam. To na pewno nie był jej syn (nie mogła mieć dzieci). Stowarzyszył się z nią, i tak przychodzili; latem dokarmiałam ja, zimą - sąsiadka, też zwierzolub wielki (ma 4 psy, wszystkie znajdy). Ale kiedy w zeszłym roku kota odeszła, to Brązik wyraźnie podupadł. Wiosną zastałam obraz nędzy i rozpaczy; uszy wystrzępione, sierść do kitu, ogonek jak sznurek. Tyle domów dookoła i nigdzie nie ma miejsca dla małego zwierzaka?! To tylko kot.   :(

Odkarmiałam całe lato, oswajałam. Kotka była bardzo proludzka (miała superpanią, która zmarla na raka. Potem już o nią nikt nie dbał z wyjątkiem nas, sąsiadek), natomiast Brązik był dzikunem - syczał i pacał w wystawioną rękę, nie dał się dotknąć ani zbliżyć. Cóż, po prostu dawałam jedzenie, siadałam na schodkach, on jadł, obserwował. Z czasem zaczął siadać obok   :)

Zaplanowałam łapankę. Miciuś został w Krk. Przyjechaliśmy z pieskiem Norkiem i transporterkiem, a kiedy zjawił się w ogródku Brązik, został aresztowany w domu. Telefon do weta, jutro kastracja i przegląd. Badanie krwi (wątroba, cukier  - OK, nerki - obserwacja), czyszczenie zębów (wszystkie kły połamane!). Po powrocie - nauka kuwety. Egzamin - na piątkę (szóstkę)! Nauka domu. Największy szok - TV: ludzie na ekranie. Nigdy tego nie widział. Teraz znowu stres, bo zmiana: z domu na letnisku do Krk (małe mieszkanko, maleńkie!). I dziwny, stary, dominujący kot. 

Jak na razie w domu radzi sobie bardzo dobrze. Bardzo lubi pieska Norka.
Nie jest młody, być może ma 8-10 lat.
Trzymajcie za pomyślne dokocenie; 17-letni senior Miciuś Wujek Samo Zło przeżywa i daje tak popalić, że szkoda mówić ;)
Norek też nie jest najszczęśliwszy, że przybył ktoś do głaskania. "A ja?!"
Foty jeszcze z ulicy.
 
9kp0rq.jpg
 
30vitfq.jpg
Posted

Jotpeg, dzięki za obszerną i budującą relację :). Co musiał przeżyć   :( Brązik.  No nie mogłaś zostawić Brązika :). I super, że jest u Was. Jesteś wielka :). Kolejny skrzywdzony zwierzak ma dom jak z marzeń :). Cieszę się, że taką podjęliście decyzję :). A z Miciusiem się powoli dogadają ;). Kciuki  oczywiście trzymam bardzo mocno   :).

Posted
Jak na razie, Brązik to siła spokoju; nie zaczepia innych kotów, ale i nie ucieka, gdy naciskają ;)
Dziś po raz 1. powąchali się z Miciusiem noskami bez strojenia min i fuczenia.  :)
 
15clgdu.jpg
 
veq1id.jpg
 
Nowy jest jeszcze trochę nieśmiały i niepewny, ale - jak na kota, który nigdy nie miał domu - radzi sobie nieźle.
Przeżył tyle na ulicy, że mało co go bierze, a już na pewno nie inne koty - stykał się z nimi na co dzień.
  • Upvote 1
Posted

No nie, co za opowieść :)
Świetnie, że trafił na taką osobę jak ty.
Brązikowi bardzo dobrze i mądrze z oczu patrzy. W ogóle co za oryginalne i dostojne imię, Brązik.
Owocnych i spokojnych kontaktów z rezydentem Miciusiem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...