Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 271
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

[quote name='ewu']
Genialna sunia... Serce pęka jak się myśli ile takich Koruń nie doczeka się swojej Iwonki:([/QUOTE]
Tak, to koszmarna prawda :placz:
A ja mam od rana straszne przeżycia. Na dzisiaj byśmy z Lusią umówione z jej nową panią na adopcję, ale musiałam odwołać, bo Lusia nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. Nie żebrała o smaczka, gdy robiłam śniadanie, nie chce jeść swojej karmy, ani innych zazwyczaj chętnie jedzonych smaczków i posmutniała. W brzuszku burczy jej tak głośno, że wyraźnie słychać, jak treść pokarmowa przemieszcza się po jelitach, widać to nawet na cienkiej skórze brzuszka. Boje się bardzo o nią. Czemu to akurat musi być jak jest niedziela ? Ale jeszcze rano wariowała z moimi psami i była całkiem radosna. Co jej może być :(

Edit.

Na szczęście to nic poważnego. Dzwoniłam do naszej pani doktor i z objawów sądząc, jest to niestrawność żołądkowa, jaką głupkowata pańcia zaserwowała jej na pożegnanie. Chciałam ją smacznie pożegnać i wczoraj zamiast jej karmy royal canin medium junior (prezent od Emilki) dałam jej na kolację makaron z puszką mięsną. Moje psiaki bardzo to lubią. Małej też smakowało, ale najwyraźniej nie powinna jeszcze tego jeść, bo pani doktor stwierdziła, że to właśnie po tym ma niestrawność i źle się czyje moje maleństwo. Dostanie 1/8 pastylki no spa i jagody suszone ile zechce, a jak nie zechce to... to nie wiem co zrobię, bo nic nie chce jeść :placz:

Edited by elik
Posted

[quote name='elik']Tak, to koszmarna prawda :placz:
A ja mam od rana straszne przeżycia. Na dzisiaj byśmy z Lusią umówione z jej nową panią na adopcję, ale musiałam odwołać, bo Lusia nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. Nie żebrała o smaczka, gdy robiłam śniadanie, nie chce jeść swojej karmy, ani innych zazwyczaj chętnie jedzonych smaczków i posmutniała. W brzuszku burczy jej tak głośno, że wyraźnie słychać, jak treść pokarmowa przemieszcza się po jelitach, widać to nawet na cienkiej skórze brzuszka. Boje się bardzo o nią. Czemu to akurat musi być jak jest niedziela ? Ale jeszcze rano wariowała z moimi psami i była całkiem radosna. Co jej może być :([/QUOTE]

Kurczę, nieciekawie... Nie wiem, czy miała możliwość podjedzenia czegoś na spacerze...
Czy robiła koopola, czy brzusio ją boli...
Boję się jednego...

Posted (edited)

[quote name='Lobaria']Kurczę, nieciekawie... Nie wiem, czy miała możliwość podjedzenia czegoś na spacerze...
Czy robiła koopola, czy brzusio ją boli...
Boję się jednego...[/QUOTE]
Kochana też się tego bałam, dlatego pomimo niedzieli zadzwoniłam do naszej wetki i ona mnie uspokoiła, że to nie parwo, a "tylko" zatrucie pokarmowe - przeczytaj mój powyższy post :)
TZ przyniósł z apteki zalecone medykamenty, ale musieliśmy użyć siły fizycznej, bo za żadne skarby Lusia nie chała zażyć lekarstw :( No-spe po piątym razie połknęła, ale jagodami pluła na wszystkie strony. Nie wiem jak jej się udaje wypluć malutkie kuleczki, które wkładam jej prawie do gardła. Mieli jęzorkiem, mieli, mieli i w końcu wypluwa. Zabawa trwa w nieskończoność. Daliśmy wreszcie spokój. Trudno, ważne, że tą no-spe udało się jej wmusić :)

Ona jeszcze nie chodzi na spacerki bo ma kwarantannę po ostatnim szczepieniu przeciw chorobom wirusowym, ale bałam się, że mogliśmy przywlec coś na butach, albo psy na łapkach. Lusia szaleńczo wita psiaki po ich powrocie ze spacerku, a i nasze buty bardzo ja interesują. Na szczęście to nie parwo :multi:

Edited by elik
Posted

[quote name='elik']Kochana też się tego bałam, dlatego pomimo niedzieli zadzwoniłam do naszej wetki i ona mnie uspokoiła, że to nie parwo, a "tylko" zatrucie pokarmowe - przeczytaj mój powyższy post :)
TZ przyniósł z apteki zalecone medykamenty, ale musieliśmy użyć siły fizycznej, bo za żadne skarby Lusia nie chała zażyć lekarstw :( No-spe po piątym razie połknęła, ale jagodami pluła na wszystkie strony. Nie wiem jak jej się udaje wypluć malutkie kuleczki, które wkładam jej prawie do gardła. Mieli jęzorkiem, mieli, mieli i w końcu wypluwa. Zabawa trwa w nieskończoność. Daliśmy wreszcie spokój. Trudno, ważne, że tą no-spe udało się jej wmusić :


Ona jeszcze nie chodzi na spacerki bo ma kwarantannę po ostatnim szczepieniu przeciw chorobom wirusowym, ale bałam się, że mogliśmy przywlec coś na butach, albo psy na łapkach. Lusia szaleńczo wita psiaki po ich powrocie ze spacerku, a i nasze buty bardzo ja interesują. Na szczęście to nie parwo :multi:[/QUOTE]
Ufffffffff....... Jak dobrze:)

Posted

[quote name='elik']Kochana też się tego bałam, dlatego pomimo niedzieli zadzwoniłam do naszej wetki i ona mnie uspokoiła, że to nie parwo, a "tylko" zatrucie pokarmowe - przeczytaj mój powyższy post :)
TZ przyniósł z apteki zalecone medykamenty, ale musieliśmy użyć siły fizycznej, bo za żadne skarby Lusia nie chała zażyć lekarstw :( No-spe po piątym razie połknęła, ale jagodami pluła na wszystkie strony. Nie wiem jak jej się udaje wypluć malutkie kuleczki, które wkładam jej prawie do gardła. Mieli jęzorkiem, mieli, mieli i w końcu wypluwa. Zabawa trwa w nieskończoność. Daliśmy wreszcie spokój. Trudno, ważne, że tą no-spe udało się jej wmusić :)

Ona jeszcze nie chodzi na spacerki bo ma kwarantannę po ostatnim szczepieniu przeciw chorobom wirusowym, ale bałam się, że mogliśmy przywlec coś na butach, albo psy na łapkach. Lusia szaleńczo wita psiaki po ich powrocie ze spacerku, a i nasze buty bardzo ja interesują. Na szczęście to nie parwo :multi:[/QUOTE]

Ufff, ulga...
Dobrze, że już lepiej.
Lusieńko, nie rób takich numerów, bo wszyscy zawału dostaniemy...

Posted

o matko, Eluniu, ales mi stres zafundowala tá kolacjá pozegnalná ;ppp

A na przyszlosc jak wklada sié cos do gardziolka, to trzeba przytrzymac puszczunio zamkniéty i pomasowac gardziolko, wtedy mimowolnie psiaki polykajá.

Mam nadziejé ze sucecka juz jak nowa?

Posted

emilia2280 napisał(a):
o matko, Eluniu, ales mi stres zafundowala tá kolacjá pozegnalná ;ppp
A na przyszlosc jak wklada sié cos do gardziolka, to trzeba przytrzymac puszczunio zamkniéty i pomasowac gardziolko, wtedy mimowolnie psiaki polykajá.
Mam nadziejé ze sucecka juz jak nowa?

No, zrobiłam jej kolacje, a sobie stracha napędziłam, że cho cho. Z tym masowaniem gardła to dobry pomysł. Zapamiętam na przyszłość. A lusia po no-spie i 3 godzinkach biegała ze starszymi i wcinała swojego od Ciebie royalka :)

Posted

ewu napisał(a):
Co u Lusi, pojechała do domku? Maleństwo cudne , słodkie:)

Nie. Z powodu podejrzenia o prawo, odwołałam dzisiejsza adopcję. Powiedziałam, że może we środę. Ale martwi mnie to, że nie pytają co z nią, czy dalej chora, czy może czuje sie lepiej, czy juz wiadomo co to za choroba. Nic, zero pytań. Czy to będzie dobry domek ?

Posted

elik napisał(a):
Nie. Z powodu podejrzenia o prawo, odwołałam dzisiejsza adopcję. Powiedziałam, że może we środę. Ale martwi mnie to, że nie pytają co z nią, czy dalej chora, czy może czuje sie lepiej, czy juz wiadomo co to za choroba. Nic, zero pytań. Czy to będzie dobry domek ?

Elu ja nie jestem pewna... Też bym się martwiła,że to zły omen....:(( Ja na ich miejscu byłabym zmartwiona i wydzwaniała do Ciebie....
Przemyśl to, sama wiesz lepiej , poznałaś tych ludzi ... Ja nie chcę być złym doradcą ale mam bardzo mieszane i negatywne uczucia.....

Posted

[quote name='ewu']Elu ja nie jestem pewna... Też bym się martwiła,że to zły omen....:(( Ja na ich miejscu byłabym zmartwiona i wydzwaniała do Ciebie....
Przemyśl to, sama wiesz lepiej , poznałaś tych ludzi ... Ja nie chcę być złym doradcą ale mam bardzo mieszane i negatywne uczucia.....
Niestety ja też, a odniosłam wrażenie, że pani jest szczerze zakochana w Lusi :(

Posted

Jak Lusieńka? Co myślisz Elu o domku? Odezwali się chociaż?
Mówiłam dzisiaj córce o tej sytuacji ale niczego nie sugerowałam ... Sama spytała :" A pytają o Lusieńkę jak się czuje?".............
Powiedziałam,że nie to zareagowała negatywnie:( Też ma spore obiekcje......

Posted

ewu napisał(a):
Jak Lusieńka? Co myślisz Elu o domku? Odezwali się chociaż?
Mówiłam dzisiaj córce o tej sytuacji ale niczego nie sugerowałam ... Sama spytała :" A pytają o Lusieńkę jak się czuje?".............
Powiedziałam,że nie to zareagowała negatywnie:( Też ma spore obiekcje......

Poprawili się :) Dzisiaj zaraz z rana pani zadzwoniła z pytaniem o Lusię. Powiedziałam co i jak, ale nie omieszkałam powiedziec, że byłam nieco zaskoczona, że nie pytali w niedzielę co z nią. Powiedziała, że nie chciała przeszkadzać, bo wie, że gdy w domu jest chory, to nie ma się ochoty na rozmowy. Ale cały czas rozmawiali z synem o Lusi.
Myślę, że tak mogło być :)

Posted

emilia2280 napisał(a):
...
A Lusienka ma dzis zieloná noc u Eli :) Eluniu, nie bierz tramwaju, wez taxi plsss.

To daleko kochana, aż w N. Hucie więc nie chcę zwiększać Ci kosztów, ale chyba faktycznie w tamta stronę, z Lusia zamówię taxi.
Lusie trzymam na rękach - ona teraz waży 5,200 kg, a autobusem i tramwajem jechałam na wizytę około godzinę. Wracając już będę miała wolne ręce, to mogą jechać komunikacja miejską.

Posted

elik napisał(a):
Poprawili się :) Dzisiaj zaraz z rana pani zadzwoniła z pytaniem o Lusię. Powiedziałam co i jak, ale nie omieszkałam powiedziec, że byłam nieco zaskoczona, że nie pytali w niedzielę co z nią. Powiedziała, że nie chciała przeszkadzać, bo wie, że gdy w domu jest chory, to nie ma się ochoty na rozmowy. Ale cały czas rozmawiali z synem o Lusi.
Myślę, że tak mogło być :)


Elu, tez mi przyszlo to do glowy, ze bali siéze ich pogonisz jak Lusia chora, bo niektórzy sá niecierpliwi. To jak mieli Cié wkurzyc a bylo tak dobrze, to bali sié ze zepsujá cos swoim telefonem. Ja bym tak myslala sama - dostalam sunié po takiej selekcji to siedzé cicho zeby nie zepsuc tego ;ppp

tak, oczywiscie wezcie taxe.

Posted

emilia2280 napisał(a):
Elu, tez mi przyszlo to do glowy, ze bali siéze ich pogonisz jak Lusia chora, bo niektórzy sá niecierpliwi. To jak mieli Cié wkurzyc a bylo tak dobrze, to bali sié ze zepsujá cos swoim telefonem. Ja bym tak myslala sama - dostalam sunié po takiej selekcji to siedzé cicho zeby nie zepsuc tego ;ppp

tak, oczywiscie wezcie taxe.

Może masz rację, może się bała, że się zezłoszczę :)
Umówiłam się na dzisiaj nr godz. 16-tą :placz:

Posted

elik napisał(a):
Może masz rację, może się bała, że się zezłoszczę :)
Umówiłam się na dzisiaj nr godz. 16-tą :placz:

To już niedługo, trzymam kciuki.

Posted

Lusieńka dzisiaj już nie będzie spała z nami :placz:
Zawiozłam maliznę i jak wstrętna, niedobra macocha zostawiłam dziecko samo. Tak mi smutno. :-(

Posted

[email protected] napisał(a):
ciesz się kochana ja też bym chciała żeby mój tymczas znalazł domek a coś słabo wychodzi

Ale ona taka słodka jest i taka kochana i taka..... buuuuuu teraz tam pewnie płacze i się boi. Po ciężkich przejściach wreszcie było jej dobrze i teraz nie wie co ją czeka. Po kilku dniach, albo i wcześniej na pewno się przekona, że tez jest kochana i nic złego jej nie grozi, ale zanim to zrozumie, to będzie się bała :-(
Domek jest bardzo ok. Zakochany w niej, ale ona jeszcze o tym nie wie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...