Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zadzwoniła do mnie Pani która chce Tobisie, bardzo miła, fajnie brzmiała zgadza sie na wizyte, mam juz adres, szukam tylko kogoś do przedadopcyjnej, słuchajcie sma nie wiem co mysleć ale jeśli się uda jeśli domek bedzie fajny to może faktycznie lepiej dac ją od razu do DS, Martyna by ja dowiozła, a Anula bedzie nadal miała wolny DT :) nie wiadomo kiedy znowu trafi się domek dla Tobisi, i czy w razie co uda się zorganizować transport a szkoda zaprzepaścić szanse na DS, kurcze już sama nie wiem co robic:( a tobisia juz u Farmerki zaczepia jej stadko do zabaw

Posted

Już relacjonuję :)

Tobiśka wypisana bez problemów . Czekała na mnie w biurze. Ucieszyła się, jakby wiedziała, że byłyśmy umówione ;)
Podpisałam umowę i Pani Janina odprowadziła nas do samochodu. Jeszcze na terenie schroniska ( całe szczęście!) mała wyskoczyła z obroży , ale natychmiast wróciła do nas po radosnym kurcgalopku. Ucieczka spowodowana była luźnym zapięciem obroży - Tobisia ma na szyi ( w okolicach tchawicy ) ranę - najprawdopodobniej wynik pogryzienia. Ranka jest dł. ok. 2 cm i niestety ropiejąca . Postaram się jutro podjechać do najbliższego weta , aczkolwiek nie wiem, czy się wyrobimy, bo jutro po naszej wsi grasuje ksiądz - no i jak zwykle godzina przybycia to tajemnica Enigmy ;)

W samochodzie cały czas przemierzała tylne siedzenie tam i z powrotem, ale nie piszczała i nie szczekała . Całe szczęście nie wpadła na diabelski pomysł skakania mi po głowie, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna, biorąc pod uwagę moje mierne umiejętności "drajvera".

W domu przywitanko z resztą sfory bardzo przyjazne . Natychmiast zapraszała rezydentki do zabawy przypadając do podłogi i machając ogonkiem. Nawet jakieś biegi na krótkich dystansach były, ale słaba przyczepność podłoża sprawiała, że Tobisia wpadała w poślizgi . Suczki zachowały klasę. Tylko Bąbel grymasił , że nowy sucz na pokładzie ;)

Gotowany ryż z kurczakiem i marchewką wymiotła do czysta. Dużo pije, ale to pewnie po schroniskowym żużlu. Dwa razy raczyła się spompować na dechy, ale niska szkodliwość społeczna tego czynu , bo nie mamy dywanów. Poza tym tymczasom ( nawet short-tymczasom) wszystko wolno :D:D:D

Posted (edited)

Marta weszłaś na CK?Jak masz adres i nr.tel to warto wejść.
Farmerka super sprawozdanie.Tobisia pije dużo bo prawdopodobnie jest podniecona,inne otoczenie,inne warunki.

Edited by Anula
Posted

Już jeden etap Tobisia ma za sobą-schron!Jaka ona musi już być szczęśliwa,że nie siedzi za kratami i grzeje doopinę w domku!Domek trzeba dokładnie sprawdzić,a jeżeli nie zmieścicie się w czasie a okaże się,że jest to "ten domek"to wtedy transport trzeba będzie jakoś zorganizować.Wszystko musi być zapięte na "ostatni guzik"bo..."Co nagle,to po diable"...jak mówi,mądre przysłowie!

Posted (edited)

P.S. ...no i szczeka na koty....bardzo głośno :shake: Matko....piąty szczekacz na pokładzie :wallbash:

Koty zajęły w związku z powyższym strategiczne pozycje na wzniesieniach - czyli na parapetach , na biurku, jeden zerka z kredensu ....a Nowakowski ( nasz kot największy ) ma Tobisię w pompie - leży bezczelnie na środku kuchni , a mina jego mówi : " tylko mnie rusz, mała, to zobaczysz, gdzie raki zimują !!!!" .



Tobisia uwielbia mojego Farmera . To kolejny pies, którego mi uwodzi Farmer. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie - ja wyciągam ze schronu, gotuję ryż, kąpię, czeszę, wycieram siuśki, a ten potarmosi, porzuca piłeczkę i jest THE BEST . A tak poza tym jest bardzo zabawowa, żywa i wesoła.

NAJŚWIEŻSZE DONIESIENIE : BAWI SIĘ PLUSZAKAMI :loveu::loveu::loveu:

Edited by farmerka63
Posted (edited)

To już mamy pierwsze wiadomości o Tobisi,raczej nie lubi kotków i intensywna nauka czystości potrzebna a zalety to energiczna,wesoła,zgodna z pieskami,lubi zabaweczki.Farmerka super opisujesz Tobisię-masz wenę-ho,ho!
Farmerka,dobrze by było jednak podjechać do jakiegoś weta aby oglądnął tą ranę bo dwa cm to nie mało a może się na serio zacząć paprać,prawdopodobnie trzeba ją przepłukać antybiotykiem bo dopiero w poniedziałek będzie można zaliczyć weta,jednak jak nie dasz rady to spróbuj przemyć rivanolem.

Edited by Anula
Posted

Nooo, w wannie to lekko nie było - 5 razy chciała dylować , ale dałyśmy radę brudaskowi. Po kąpieli była taka nakręcona, że nie było mowy o czesaniu, walce z dredami, których spore zasoby Tobisia miała na zadku. Dopiero później jakoś się tak rozkokosiła....Farmer oglądał Predatora...ja na fotelu obok ugłaskałam czarnego czorta...i pomalutku, pomalutku przeprowadziłam oddredzenie - niestety przy użyciu nożyczek . Nie było tego specjalnie dużo, ale parę upierdliwych kołtunów z tyłeczka, łapek, brzuszka jej wycięłam. Najgorzej z pyszczkiem i podbródkiem - tu nie dałam już rady. Ona mi bardzo przypomina wyrośniętego pekina - ten przodozgryz, piękna połyskliwa ,długa sierść , klapnięte uszka, krótka kufa.
Charakter ma bardzo fajny. Jest to socjalizowana przylepka. Dwa razy wlazła mi na plecy - i leżała tak dłuższą chwilę w charakterze futrzanego wilgotnego kołnierza :p Ładuje się na kolana. Jest bardzo stęskniona i widać, że miała dobry dom, aczkolwiek na jakiekolwiek komendy jest głucha ;) To sikanie to chyba konsekwencja schroniska - minie jak zły sen.

Mam rivanol i zaraz spróbuje zawalczyć. Kolęda jutro od 10-tej , a wet tylko do południa - nie zdążę... :(

Posted

No to dzisiaj decydujący dzień dla Tobisi,czy pojedzie do Warszawy czy do mnie.Marta masz kogoś kto sprawdzi dom albo może już wczoraj sprawdził dom?
Jeżeli ma w sobie coś z pekińczyka to takie są pekińczyki.Ja mam pekinka rezydenta jest bardzo przymilnym psem,bardzo wesołym,towarzyskim,uwielbia dzieci,a chyba pół osiedla dzieci uwielbia go.Zawsze przystają przy ogrodzeniu i głaskają go a Miki w tym momencie chyba jest najszczęśliwszym psem na świecie.Ogon lata mu jak wirówka.Jednak przodozgryzu nie ma.No ale niektóre tak mają.W zasadzie by się Tobisi przydały szelki,nie wiem gdzie dokładnie jest ta rana ale obróżka może tą ranę ocierać.

Posted

To jest przytulak, jakich mało :) Wieczorem wskoczyła nam na łóżko bez najmniejszej krępacji. Mało - na łóżko - MIĘDZY PODUCHY :D ...i tak spała do rana :D

Byłyśmy już na spacerku . Zrobiła małe siku . Bardzo chciała pobiegać luzem, ale za bardzo jej nie ufam, więc smyczka niestety skutecznie uniemożliwiała szaleństwo. Trochę się miota na smyczy, ale nie jest to jakiś nieprzytomny "ciąg". Dostała na śniadanie suche - nie chcę jej dzisiaj przekarmiać z powodu podróży... Anula - ja wczoraj rozmawiałam z Martą . Mała dzisiaj jedzie do Ciebie. W ciągu tygodnia być może uda się sprawdzić ten warszawski domek. Szalony Kot za tydzień również objeżdża Polskę tą samą trasą . Chyba, że Tobisia zadecyduje inaczej... ;)

Posted

Okey to już wszystko wiem.Cieszę się,że Tobisia ma szeleczki i rana teraz już będzie pozostawiona w spokoju.W poniedziałek zaraz odeślę szeleczki tylko podaj adres na pw.No i fajnie w ciągu tygodnia może da się sprawdzić domek tylko bardzo proszę jeżeli ktoś będzie sprawdzał domek zwrócił szczególną uwagę na ogród czy nie stoi tam buda.W bloku takiej możliwości nie ma a w domku niestety jest.Przypadkowo natknęłam się na jakimś wątku york przypięty do budy łańcuchem-koszmar.Zresztą na budy mam uczulenie.Mam dom i ogród ale nigdy nie przyszło mi do głowy trzymać psa w budzie dla mnie to kompletny bezsens.

Posted

Szukałam wczoraj osoby do wizyty, niestety nie znalazłam, tak na szybko to ciężka sprawa ale mając cały tydzień to nie będzie to problemem:) znajdę zaufana osobę:) dzisiaj tylko zadzwonie do tej Pani zapytam czy zgodzii sie poczekać na Tobisię:) Tylko musimy pomyśleć juz teraz jak ja dostarczymy do tej Wawy?? Anula czy Ty ewentualnie byłabyś w stanie podrzucić ją gdzieś na dworzec oczywiście w granicach zdrowego rozsądku?? trzeba Martyne zapytać kiedy bedzie jej kolejna trasa:) i przez jakie miasta jedzie, a nowy domek można zapytać czy jest w stanie pokryć koszt transportu?? to też dużo mówi o człowieku bo czasem ludzie odp. nie mam kasy, wtedy zadajemy pytanie czy w takim razie stać Cię na psa, karma wet??? A Pani która jest zainteresowana adopcją przez ten tydzen uzyska wiele nowych ważnych info na temat Tobisi, oraz nowe zdjęcia. Tobisia moim zdaniem na Farmerkowych fotkach prezentuje się nieco inaczej niz na moich schroniskowych, a to ważne bo nowy domek oglądając fotki może mieć zupełnie inne wyobrażenie o tobisi:)

Posted (edited)

Martyny nie zapytam w trakcie odbioru Tobisi,ponieważ pociąg stoi tylko minutę wg rozkładu przyjeżdża 23:28 a odjeżdża 23:29 a więc nie będzie mowy raczej o rozmowie ale na pw mogę napisać do Martyny nie ma problemu w tygodniu.Oczywiście mogę podrzucić gdzieś Tobisię,ale najpierw trzeba sprawdzić domek i porozmawiać z Panią o transporcie jeżeli Pani dalej na nią będzie zdecydowana.Bardzo szkoda,że nie ma wizyty bo by transport był dzisiaj i to do samej Warszawy.Jeżeli by Martyna jechała za tydzień takim samym tokiem podróży to raczej nie będę mogła zawieść Tobisi do Leszna,ponieważ mój TZ potrzebuje samochód no chyba,że poproszę syna ale to jest jeszcze do uzgodnienia.Wiesz Marta też zastanawiam się czy jest sens przetrzymywać przez tydzień Tobisię,robić jej mętlik w głowie i szukać później transportu jeżeli Pani jest zdecydowana na bank,może zrobić wizytę poadopcyjną już sama nie wiem.Biję się z tymi myślami.Jak nie ma pies propozycji domku to by była inna sprawa a tu?

Edited by Anula
Posted

Kurczę... Bo jeśli nie masz możliwości dowiezienia Tobisi do Leszna za tydzień, to oznacza, że może u Ciebie utknąć na dłużej ...a domek w Warszawie czeka już. Najfajniej jest wieźć psa wprost do DS. I taka jest możliwość w ten weekend. U nas to praktycznie króciutki przystanek na kąpiel, czesanie i nocleg ;)

Posted (edited)

farmerka63 napisał(a):
Kurczę... Bo jeśli nie masz możliwości dowiezienia Tobisi do Leszna za tydzień, to oznacza, że może u Ciebie utknąć na dłużej ...a domek w Warszawie czeka już. Najfajniej jest wieźć psa wprost do DS. I taka jest możliwość w ten weekend. U nas to praktycznie króciutki przystanek na kąpiel, czesanie i nocleg ;)

No właśnie też nad tym zastanawiałam się tylko co z tą wizytą,jeżeli Marta była w kontakcie z Panią to chyba wie najlepiej czy bez wizyty można zaufać Pani,może przeprowadziła jakiś wywiad telefoniczny.Ja oczywiście nie wycofuję się absolutnie z dania Tobisi BDT tylko nie wiem jak będzie wyglądała sprawa transportu tak jak pisałam wcześniej w następną sobotę TZ gra na imprezie a więc nie będę miała jak dowieźć małą na pociąg gdyby to było wieczorem,rano jest taka możliwość a wieczorem nie.Też nie wiem jak syn do tego podejdzie,dopiero bym z nim rozmawiała w poniedziałek bo będzie u mnie.A więc wielka niewiadoma.Nie wiem czy Pani będzie chciała czekać na Tobisię dłuższy czas z braku transportu.Na dobrą sprawę wizyta będzie i tak przeprowadzona na bank tylko czy można zaufać Pani to już naprawdę nie wiem.Następna sprawa zależnie od decyzji to transport jest opłacony do Leszna,Pani by musiała zapłacić Martynie od Leszna do Warszawy.Myślcie Ciotki jest jeszcze trochę czasu aby to wszystko przeanalizować i podjąć odpowiednią dla tego tematu decyzję.
Wiem też,że stosuje się takie formy na dogo tj robi się wizytę poadopcyjną jak tego wymaga sytuacja np.transport bo wiadomo najgorzej jest z transportem.

Edited by Anula
Posted

Najprawdopodobniej ktoś od sznaucerów spróbuje umówić się na dzisiaj na PA w Warszawie. Ponadto dziewczyny od mikropiesków zadeklarowały, że mogą zrobić poadopcyjną ( gdyby A nie doszła do skutku). Jeśli domek nie wypalił, natychmiast znajdą Tobisi tymczas w Warszawie.
Szalony Kot spokojnie dowiezie ją do Warszawy. Marta czeka na telefon i da nam znać jak tylko coś ustali.


....a Isia ( tak na nią w skrócie mówimy) śpi spokojnie pod biurkiem i nawet nie przeczuwa, co my jej tu szykujemy....

Posted

znalazłam osobe do wizyty, Zrobi ja zuza od mikropsiaków, Pani jest cały czas w domku więc czeka na Zuzę. Powiedzialam tej Pani że Tobisia susia w domu itd. zapytałam czy jest na nia zdecydowana czy chce kilka zdjęć powiedziala że zdjecia jeśli to nie kłopot wysłać mogę ale i tak jest na nia zdecydowana, pokocha ja taka jaka jest:)

Posted

farmerka63 napisał(a):
Najprawdopodobniej ktoś od sznaucerów spróbuje umówić się na dzisiaj na PA w Warszawie. Ponadto dziewczyny od mikropiesków zadeklarowały, że mogą zrobić poadopcyjną ( gdyby A nie doszła do skutku). Jeśli domek nie wypalił, natychmiast znajdą Tobisi tymczas w Warszawie.
Szalony Kot spokojnie dowiezie ją do Warszawy. Marta czeka na telefon i da nam znać jak tylko coś ustali.


....a Isia ( tak na nią w skrócie mówimy) śpi spokojnie pod biurkiem i nawet nie przeczuwa, co my jej tu szykujemy....


Dziewczyny,mocno trzymam kciuki za tą całą "Tobisiową Akcję"!!!Sama jestem ciekawa jak,to się wszystko zakończy?!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...