Jump to content
Dogomania

Iga, Roksia, Viki i reszta świata!


Recommended Posts

Bazylia została wyrzucona na klatkę schodową. Koleżanka wychodziła z psem rano i ja zabrała. Ma na tylnej łapce wygolona sierść i ślad po zastrzyku, więc do kogoś musiała należeć...

 

W każdym razie nie miała robaków, ale miała pchły i świerzbowce w uszach. Dostała adwocate i już jest po problemie. 

 

Psy pojechały dziś do Słopnic z mężem, ja zostałam żeby jej nie wozić i stresować. Otworzyłam jej wszystkie drzwi, ale po zwiedzeniu mieszkania postanowiła pozostać u siebie w pokoju. 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Bożenko przytulam Ciebie i Igunię. Bidulka :(

Bardzo Ci dziękuję! Pozytywne fluidy pomogły Iguni, choć ja byłam pewna ze umiera i to w męczarniach. Bardzo ją bolał brzuszek i przez cały czas piszczała, ale jak zobaczyłam na podłodze kałużę krwi t

Najlepsze życzenia Świąteczne, zanućmy razem... (życzenia i kolęda w załączniku) http://ising.pl/kartki-swiateczne/ce1287634c31f0919be1       * * * * * * * *

Posted Images

Do Bazylki przyszli goście!

Moja mama przyniosła koteczce zabawkę interaktywna dla kotów, drapaczek i tunel. Byłam zdumiona, że Bazylka od razu załapała co trzeba robić, żeby piłeczka się toczyła. Bawiła się bardzo długo. Załapała też do czego służy drapak. To naprawdę mądra koteczka.

Na początku trochę się bala mojej mamy, ale nie na tyle żeby się z nią nie pobawić wędką z piórkami. To ulubiona zabawka, którą wystarczy ruszyć żeby Bazylka wyszła z każdego kąta.

Dziś miała dobre żarełko i teraz śpi. Dostała duszonego pstrąga, który bardzo jej smakował!

W nocy Bazylka przyszła do mnie do łózka parę razy żeby mi pomruczeć do snu... Niestety jak psy wrócą to nie ma mowy żeby Viki puściła ją do mojego łózka, juz psy ze sobą rywalizują kto będzie bliżej. To mnie trochę martwi...

 

12096144_1067245399976378_6362573186492312141508_1067245503309701_1983486687635512119128_1067245553309696_6624379662206212140642_1067245613309690_4478970959568112115742_1067245616643023_30155810115778

Link to post
Share on other sites

Miałam dziś telefon w jej sprawie. Ale powiedziałam, że muszę zobaczyć dom, w którym ma mieszkać. Mamy się umówić w poniedziałek, zobaczymy...

 

Z rozmowy fajna rodzina z psem maltańczykiem, wcześniej mieli kota wychodzącego. Ale teraz mieszkają na 3 pietrze i Bazylka będzie stale w domu. To mi pasuje, bo trochę się boję jak widzę te wychodzące koty. Sporo ich ginie pod kołami samochodów.

 

Dałam im trochę czasu, żeby na pewno przemyśleli sprawę, jak są zdecydowani to na pewno w poniedziałek zadzwonią, a jak nie to nie ma co żałować bo to musi być dom na następnych 17-20 lat...

Link to post
Share on other sites

Ale fajowsko się bawi :)

 

Trzymam kciuki za domek!

A okna/balkon mają zabezpieczone?!

 

 

Bardzo dziękuję za rady!!! Zupełnie o tym nie pomyślałam, a przecież ''kocia wizyta przedadopcyjna'' jest zupełnie inna niż psia!

 

Zmieniłam imię Bazylki na Zuzia, bo reaguje na te imię i przylatuje na wołanie. 


Nie spodziewałam się, że małe kocię może być takie mądre!


Rano, gdy zmywałam naczynia trochę niepokoił ją dźwięk mytych naczyń. Wymyśliła więc, że gdy siądzie na granicy z przedpokojem i będzie patrzeć w lustro naprzeciw, to będzie mnie widziała a jednocześnie będzie dość daleko od dźwięków, które ją niepokoiły! Chyba powinno się zmienić powiedzenie ''sprytny jak lis'' na ''sprytny jak kot''!!!

 

Rano miała napady ''głupawki'', latała po mieszkaniu, odbijając się jak piłeczka od sprzętów i biegając z prędkością światła.

Trzeba przyznać, że z każdą chwilą jest coraz bardziej śmiała.

Zabawne też były chwile przy śniadaniu, kiedy chciała spróbować co ja jem. Gdyby oswoiła się z psami to pewnie miałabym 4 żebraków przy posiłkach...

 

12087275_1067639096603675_52267211852112

Link to post
Share on other sites

Może pogadaj z Iwoną, podpowie Ci o co jeszcze zapytać, co sprawdzić, na co zwrócić uwagę podczas wizyty przedaopcyjnej.

 

Pogadałam i dostałam! Dzięki!

Niestety potencjalny dom nie zadzwonił drugi raz, ale nie martwi mnie to, bo lepiej teraz niż jakbym się umówiła od razu tak jak chciał i koteczka nie byłaby później chcianym zwierzakiem. To musi być przemyślana decyzja, a nie dlatego że ktoś zachwycił się jej urodą. 

 

Roksia wciąż nakręcona na kicię, wczoraj leżały trochę obok siebie, ale wciąż musiałam głaskać Roksię, robiąc jej półtoragodzinny seans masażu uspokajającego... Kręciłam kółeczka na brzuszku, łaskotałam pod łapkami a rozanielona Roksia wówczas, przymykała oczęta i  nie wyrywała się do kotki. Ale na dłuższą metę to mi ręka odpadnie...

Kicia jest na dodatek bardzo śmiała i nic a nic się Roksi nie boi. Dziś rano jak tylko Roksia zaczynała się nakręcać to wołałam ja do kuchni na "coś dobrego" ale na dłuższą metę też nie mogę bo Roksia jak beczułka będzie. Oby wreszcie przestała się podniecać nowym domownikiem, albo żeby kicia znalazła dom.  

 

Syn oczywiście zaczął mi ciosać kołki na głowie, jak ja to robię zoo z domu, sam miód. Gdybym miała możliwości chętnie zatrzymałabym kicię, ale to tak miedzy nami... Oczywiście jakby Roksia się inaczej zachowywała, jakby mąż chciał się zgodzić, no i gdybyśmy mieli większe auto, bo już teraz jak jedziemy naszym Renault Twingo w 3 dorosłe osoby, trzy psy i kot jest ciasno!

Link to post
Share on other sites

Niestety. 

Choć obecnie sytuacja się stabilizuje. Roksia wyraźnie jest mniej nakręcona, co martwi Viki bo ona chętnie się przyłączała do pogoni... Teraz stoi w pogotowiu i nic, czasami aż widać jak bardzo jest zawiedziona. Oczywiście zdarzają się pogonie, ale dużo mniej. Kotka ma instynkt samobójcy, psów się nie boi. Dziś Roksia i Viki dostały głowy pstrągów. Roksia jadła w swojej budzie, a ta mała poszła sprawdzić co ona je. Niestety Roksia nie wytrzymała i mocno dość warknęła na Zuzię. Choć wcześniej była odwrotna sytuacja, nawet zrobiłam zdjęcia. Roksia położyła się w swojej budzie, gdzie czuje się bezpiecznie a Zuzia zaglądała do niej, machała na nią łapkami, atakowała. Nie wiem czy dla zabawy czy chciała się jej pozbyć z budy, ale Roksia była mocno zestresowana. Zuzia coraz częściej napada na psy, chce się bawić ich ogonkiem, ale psy są wtedy mocno zestresowane. Za to, gdy Viki chce się bawić i robi zapraszający ukłon w stronę Zuzi z charakterystycznym szczeknięciem to boi się Zuzia. Stanowczo ich języki się różnią i chyba najlepszą drogą do porozumienia jest przebywanie razem od szczeniaka i kocięcia. 

 

Zuzia dziś robiła porządki na stoliczku i zmuszona byłam kupić miseczkę, której nie można przewrócić. Wcześniej wysypała chrupki, potem chciała się bawić wodą, a na koniec zajęła się doniczką z trawą, którą jej przyniosłam z Doliny Trzech Stawów. 

 

Od wujka Rufusa Zuzia dziś pożyczyła wiklinową budę, choć w zasadzie najbardziej lubi spać na kanapie, tak zwrócona, żeby było widać przedpokój. 

 

 

12031469_1070158106351774_1199396166090112185135_1070158143018437_8492521668253112185340_1070158003018451_5890651980658612183749_1070157856351799_80009613724494

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Dzisiaj jest ten rodzaj ciszy, 
Że każdy wszystko usłyszy: 
I sanie w obłokach mknące, 
I gwiazdy na dach spadające, 
A wszędzie to ufne czekanie ? 
Czekajmy - dziś cud się stanie

Życzę Wszystkim znajomym i nieznajomym, przyjaciołom i wrogom Wesołych Świat i szczęśliwego Nowego Roku, życzę też sobie i wszystkim poprawę losu zwierząt i żebyśmy nie musieli patrzeć na ich krzywdę. Oby w Nowym Roku na Dogomanii pojawiały się wyłącznie szczęśliwe mordeczki!

 

12400438_1098109140223337_27818399310601

Link to post
Share on other sites

Dziękuję za życzenia, to pewnie ostatnie święta z Igą. Ma czerniaka z przerzutami do kości, jest na Tramalu. Pocieszające jest to, ze u psów rak kości rozwija się bardzo wolno. Gaja po diagnozie żyła jeszcze 1,5 roku. Iga jest znacznie starsza, jeszcze problemy z sercem, zobaczymy jak będzie, w każdym razie jej forma ostatnio jakby się poprawiła... 

 

Roksia jest na kuracji odchudzającej, wydaje mi się, że jakby odzyskała wcięcie w tali. Zobaczę na początku stycznia na powtórnych badaniach wątroby. Miała nieco przekroczone ALT i ASPT oraz potas, ale wet. mówił że to bardzo minimalne przekroczenie, że dopiero powyżej 100 jednostek jest jakaś obawa. Ale i tak się o nią boję...

 

Jedynie Viki szybka i wiotka jak zawsze, pieszczotka z niej taka że nie potrafię opisać słowami. Stale jest przy mnie i na każdym kroku okazuje mi miłość. Iga niestety prawie juz nie macha ogonem, zainteresowanie okazuje jedynie przy jedzeniu, apetyt ma wciąż bardzo dobry. Czasami jak przychodzę z pracy to minimalnie pomacha ogonem, ale to wszystko.

 

 

A na Dolinie Trzech Stawów - WIOSNA!

Drzewa maja pąki, a krzewy puściły liście, jest też zielna trawa...

 

PS. Iga w domu, nie chodzi już na spacery, chyba że jedzie na wózeczku

 

 

_DSC0500.JPG

_DSC0504.JPG_DSC0482.JPG_DSC0490.JPG_DSC0508.JPG

Link to post
Share on other sites

k,NDU2ODM0ODUsNjgxNjgz,f,swiateczna_lini

 

Zbliżający się Nowy Rok niesie wszystkim nadzieję...

 

W te piękne i jedyne w roku chwile
chcę złożyć Bożenko Tobie i Pociechom

najlepsze życzenia;
zdrowych, radosnych dni
i tylko szczęścia w Nowym 2016 Roku

 

z%C5%82oty-nowy-rok-2016.jpg

 

Bernadka,

Korunia, Nerunio, Maxiulinek, Tinusia, Gajunia i Killerek :)

 

k,NDU2ODM0ODUsNjgxNjgz,f,swiateczna_lini

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Dawno nie pisałam, ale Iga chorowała. Niestety jej stan coraz bardziej się pogarszał. W końcu zaczęła mieć trudności z oddychaniem, które pogłębiały się z godziny na godzinę.  Wet. powiedział, że najprawdopodobniej nastąpiły przerzuty do płuc, i że trzeba pomóc jej odejść bo się meczy. Byłam z nią na tej ostatniej drodze i pomimo, że wiem że już nie chodziła, załatwiała się w domu to teraz cały czas myślę, czy może nie powinnam jeszcze poczekać??? Czy pomoc w odejściu to wygodnictwo czy rzeczywiście pomagamy psu? Jak określić próg bólu psa. który może znieść? Cały czas myślę o tym, bo choć wiem że to była końcówka jej życia, że nie chodziła już od roku dalej niż pod blok, to my slę czy rzeczywiście mamy prawo pomóc odejść psu, który cierpi? Czy jedna czekać i patrzeć, nie mogąc juz pomóc. Trzymałam jua do ostatniej chwili, nie chciałam żeby zrobił to mąż, uważałam że jetem jej to winna, ale teraz nie bardzo sobie z tym radzę.

W nocy ze środy na czwartek było bardzo źle, ale jak przyszłam z pracy wydawało mi się, że oddycha lepiej, ale nie bardzo chciała juz jeść. 

Pochowaliśmy ją obok kapliczki świętego Huberta, patrona leśników, myśliwych to i psów myśliwskich. 

Nie mam wyrzutów, że nie była leczona, robiłam co mogłam, dostawał nawet ORMUS, który podobno pomaga w walce z nowotworami, robiłam jej co chwilę badania krwi, niestety cały czas sukcesywnie były coraz gorsze. Wiem, że w kwestii leczenie więcej nie można było zrobić.

Najgorsze jest poczucie czy jeszcze może miałam czekać, choć to byłaby kwestia dni.  Nie przypuszczałam, że będzie mi jej tak brakować, pomimo że przecież w domu sa jeszcze Roksia i Viki. 

Roksia i Viki może to nieładnie zabrzmi ale czuja się lepiej. Ostatnie nie mogłam sobie poradzić z lizaniem Roksi każdej poduszki, prześcieradła itd. Behawiorysta powiedziała, że albo z bólu albo ze stresu pies tak robi. Po śmierci Igi Roksia przestała wylizywać prześcieradło, więc na nią stan Igi działa bardzo stresująco. Na razie mąż i ja jesteśmy w rozsypce i dlatego bardzo czekamy na wiosnę a z nią na budzenie się przyrody do życia i wyjazdu do Słopnic. Może to pomoże nam tak bardzo nie cierpieć. 

Nie chcę nigdy już więcej przechodzić przez coś takiego. Nigdy już nie chcę adoptować choregi i starego psa, bo zdania że pomogło mu się w ostatnich latach życia jest przereklamowane, bo i tak czeka go nieuniknione, a wraz z tym cierpienie opiekuna.  

 

12745633_1130428776991373_25365100695401

Link to post
Share on other sites

Tak mi przykro...
Wiem, że żadne słowa tu nie pomogą, żadne. Że swoje musisz wypłakać i wycierpieć. I że to potrwa.
Ale jestem z Tobą, myślę o Was wszystkich bardzo ciepło. Przytulam mocno.
I z cała pewnością mówię, że dobrze zrobiłaś! Pomogłaś Idze spokojnie odejść, skróciłaś jej cierpienia. Dobrze zrobiłaś!
A wątpliwości, które masz są normalne. Nie ma człowieka, który by takich wątpliwości nie miał po odejściu bliskiej istoty. To nawet pewien element/etap żałoby - takie zadręczanie się i analizowanie czy można było zrobić coś jeszcze, czy dobre decyzje się podjęło... Czasami człowiek zostaje z tym do końca życia, ale życzę Ci by tak nie było. 
Przytulam mocno. trzymaj się.

Iguniu, biegaj szczęśliwa i zdrowa, gdzieś tam po zielonych łąkach. Pozdrów Bazylka, Igorka, Gucia, Barnabę i Bartka. I czekaj na swoją panią!

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...