Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

[quote name='Culineo']co ty gadasz, że mały jest z 5 października ! Shark to samo tylko, że rok różnicy :)[/QUOTE]

O proszę :D Widać z 5 października same debile wychodzą :diabloti:

[quote name='gops']ależ on piękny :)
zawsze będzie mi się podobał ten szczupły ryjek :loveu:
obróżka też fajna .[/QUOTE]

Dzięki :)
Ja mam z nim tak, że czasami bardzo mi się podoba jak na niego patrzę, a czasami uważam, że jest paskudny :diabloti:

Posted

[quote name='NightQueen']Ale fajny gad z niego wyrósł :loveu: jestem dumna że wybrałyśmy jego a nie innego :evil_lol: normalnie aż mi się czarne foksy spodobały :diabloti:[/QUOTE]
Hihi, ja też nigdy nie lubiłam czarnych foksów :D Ale nie zapominaj, że Jupi jest TRI-COLOR :diabloti:

Inne nie wchodziły w grę, no chyba że ten brązowy :D Ale on z innego miotu był, właściwie to do dzisiaj nie wiem, skąd oni go wytrzasnęli :evil_lol:
Ach Pati, niedługo rok minie od naszej przygody :loveu: Pamiętasz ten telefon? "Hej, z tej strony Ewa, jadę jutro po szczeniaka, jedziesz ze mną?" :evil_lol:

Posted

[quote name='dog193']Hihi, ja też nigdy nie lubiłam czarnych foksów :D Ale nie zapominaj, że Jupi jest TRI-COLOR :diabloti:

Inne nie wchodziły w grę, no chyba że ten brązowy :D Ale on z innego miotu był, właściwie to do dzisiaj nie wiem, skąd oni go wytrzasnęli :evil_lol:
Ach Pati, niedługo rok minie od naszej przygody :loveu: Pamiętasz ten telefon? "Hej, z tej strony Ewa, jadę jutro po szczeniaka, jedziesz ze mną?" :evil_lol:

i te jego dżondra czarne :diabloti::evil_lol:

bo ten brązowy to był z gejowego związku, bo żadna suka tam w ciąży już nie była :evil_lol:

telefon pamiętam, jak mogłabym zapomnieć, przed sylwestrem, dzwoni jakiś człek z zapytaniem czy nie jadę do Łodzi która okazała się prawie Warszawą :diabloti: w każdym razie miałam wtedy tylko jedno zdanie w głowie "Ją chyba poje****" a i tak pojechałam :evil_lol: znaczy się jestem tak samo poj*** jak ty :diabloti::evil_lol:



http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/390310_274463262611151_533527719_n.jpg :diabloti::loveu:

Posted

[quote name='NightQueen']i te jego dżondra czarne :diabloti::evil_lol:
Każdy mu wypomina te jajka :( Obetnę i będzie spokój :diabloti:

bo ten brązowy to był z gejowego związku, bo żadna suka tam w ciąży już nie była :evil_lol:

No właśnie dlatego nie kminię, skąd on się tam wziął :evil_lol: Ale coś było na rzeczy, bo on taki dziwny był :D


telefon pamiętam, jak mogłabym zapomnieć, przed sylwestrem, dzwoni jakiś człek z zapytaniem czy nie jadę do Łodzi która okazała się prawie Warszawą :diabloti: w każdym razie miałam wtedy tylko jedno zdanie w głowie "Ją chyba poje****" a i tak pojechałam :evil_lol: znaczy się jestem tak samo poj*** jak ty :diabloti::evil_lol:


Zawsze to wiedziałam :loveu:
Łódź, Warszawa, co za różnica :diabloti:



Daj spokój, patrzę na te zdjęcia i nie mogę uwierzyć, że on był taki malutki i pulchniutki :D

Posted

Ja mu jajek nie wypominam, zajebiste ma - takie czarniutkie :loveu:

Ja też nie wiem, po tym jak wróciłyśmy z hodowli, przegrzebałam stronę i blog i nic nie pisało o żadnych innych miotach, wiec nie wiem skąd to brązowe wyszło :evil_lol: ale fakt było podejrzane :diabloti:


kluseczka moja :loveu:

Posted

Bez kitu wydoroślał, tak poważniej wygląda teraz, chociaż nadal widać, że jest nie do końca normalny, jak chyba każdy terrier :evil_lol:

Posted

Dzięki :)

Serio, spoważniał? Cholera, ja tego nie widzę :evil_lol: Jak dla mnie to dalej ma ten swój szczeniakowaty wyraz ryja i wzrok tęskniący za rozumem :diabloti:
A normalny to on na pewno nie jest i obawiam się, że już nigdy nie będzie :evil_lol:

Posted

Mój uroczy piesek właśnie na mnie zawarczał i się wyszczerzył, bo chciałam mu zabrać kość :loveu: On doskonale wie, że jak ja wracam, to kość zabieram i tym razem zareagował w ten sposób, gdy podeszłam do klatki. Jeszcze mi brakowało bronienia zasobów, gasz :mdleje:

Posted

[quote name='dog193']Mój uroczy piesek właśnie na mnie zawarczał i się wyszczerzył, bo chciałam mu zabrać kość :loveu: On doskonale wie, że jak ja wracam, to kość zabieram i tym razem zareagował w ten sposób, gdy podeszłam do klatki. Jeszcze mi brakowało bronienia zasobów, gasz :mdleje:[/QUOTE]
i co, pogłasiałaś go po ryjku i wytłumaczyłaś, że nie zabierzesz mu na zawsze tylko do następnego razu?:-D

Posted

[quote name='dog193']Mój uroczy piesek właśnie na mnie zawarczał i się wyszczerzył, bo chciałam mu zabrać kość :loveu: On doskonale wie, że jak ja wracam, to kość zabieram i tym razem zareagował w ten sposób, gdy podeszłam do klatki. Jeszcze mi brakowało bronienia zasobów, gasz :mdleje:[/QUOTE]

Mi Moli zrobiła tak tylko raz, oj działo się, nawrzeszczałam na nią konkretnie, do dziś oddaje wszystko bez problemu :evil_lol:

Posted

Szczerze mówiąc mnie wmurowało i nie wiedziałam, jak się zachować. W pierwszym odruchu oczywiście chciałam mu spuścić manto, ale pomyślałam sobie, że chyba nie tędy droga... Obecnie dalej walczymy z kością - Jupi ją gryzie właśnie koło mnie (jest tak jakby w amoku, strasznie zaborczo gryzie tą kość), ja co jakiś podchodzę i daję mu buziaka w ryjek :p tzn zbliżam po prostu twarz do jego pyska. Z początku warczał, szczerzył się, ale ja się nie wycofywałam, jak odpuścił to dostawał nagrodę, ja odchodziłam i znowu jadł sobie tą kość. Teraz jak tak robię to dalej się szczerzy, ale zamiast gardłowego warkotu wydostaje się z jego paszczy jakiś dziwny, wysoki dźwięk :eviltong: Jakby chciał zawarczeć, ale wie, że mu nie wolno. No nic, będziemy walczyć dalej. Nie uśmiecha mi się to :shake:

Jak macie jakieś rady, to chętnie wysłucham ;) Albo powiedzcie, czy dobrze robię, bo ja sama nie wiem.

Posted

Na mnie Iwanek nie raz warknął, a raz nawet złapał mnie za rękę tylko dlatego, że go głaskałam. Z tym psem mieliśmy wiele przygód, nie było łatwo, więc wiem, o czym mówisz.

Posted

e tam, jakbyś go zdrowo opieprzyła to też byłoby dobre zagranie ;) ja już gdzieś pisałam ze Gram ostatnio zawarczał na mnie dwa razy przy zrzucaniu z łóżka, dostał opiernicz i więcej tego nie zrobił
jakby to był jakiś duży problem to wtedy warto rozważyć działanie długofalowe, ale on jest terrierkiem, a terrierki lubią testować swoich pańciów szczególnie, jeżeli miały "labę" przez dłuższy czas i wtedy trzeba po prostu pokazać kto jest kim

Posted

[quote name='dog193']Szczerze mówiąc mnie wmurowało i nie wiedziałam, jak się zachować.

Jak macie jakieś rady, to chętnie wysłucham ;) Albo powiedzcie, czy dobrze robię, bo ja sama nie wiem.[/QUOTE]

Wiesz ja nie do końca jestem zwolennikiem PM, jak pies zasłuży to oberwie, nie mówię żeby psa katować, ale zdarzało mi się palnąć w dupsko M. za takie akcje, czy też np. jak zwiała mi na własną rękę, przez drogę z parku, bo taką miała ochotę, u mnie takie zachowania po zbesztaniu już się nie powtarzają :p

Posted

Szkoły są dwie - albo wydrzeć się na psa, co by sobie nie myślał ;) Albo ćwiczyć tak, jak ćwiczyła, z tego co wiem, evel z Zu - czyli gryzienie kości TYLKO, jak ją trzyma, potem wymiany na super rzeczy itd - powiodło im się do tego stopnia, że Zu teraz regularnie przywala evel jakąś kością, bo chce się wymieniać :lol:

Posted

[quote name='motyleqq']możesz też trzymać mu tą kość. wtedy powinien zrozumieć że pochodzi ona od Ciebie i do Ciebie mimo wszystko należy ;) my często trzymamy i nigdy nie mieliśmy takich akcji[/QUOTE]

niekoniecznie, pies może sobie wpoić że trzeba jeszcze bardziej pilnować kości, żeby mu właściciel nie zabierał, bo nie oddaje jej póxniej

Posted

[quote name='NightQueen']niekoniecznie, pies może sobie wpoić że trzeba jeszcze bardziej pilnować kości, żeby mu właściciel nie zabierał, bo nie oddaje jej póxniej[/QUOTE]

nie wiem, dlaczego niby miałby sobie coś takiego wpoić. kość nie jest zabrana, tylko się nią 'dzielimy' z psem. tak, jak napisała ladyS. tak samo się robi z problemem przy misce- trzyma się miskę psu. i Etna też przynosi gryzaki żeby jej potrzymać ;)

Posted

Oj Pati uwierz, że Jupi oberwał ode mnie i to nie raz ;) Tylko właśnie nie jestem pewna, czy w tym wypadku to dobra metoda.

Co do tego trzymania kości to jest pewien problem, ponieważ u nas kość jest metodą na wycie w domu... I się sprawdza. Pies ma kośc, pies jest cicho. Tylko właśnie o to chodziło w tej metodzie, że pies dostaje kość TYLKO na czas samotności, żeby mu się to tak skojarzyło, więc zawsze zaraz po przyjściu mu ją zabierałam. No i się chłopak zbuntował dzisiaj. Tylko podeszłam to klatki to usłyszałam warkot.

Posted

wiesz co ja Ci radzić nie będe, bo uznano mnie za osobę zbyt ostro traktującą swoje słitaśne yorusie;-)
Ale mogę Ci powiedzieć co ja w takich sytuacjach robię;-) więc u mnie generalnie jest opie*dol:-D i przedmiot z powodu którego piesio zawarczał wraca do mnie a ja głośno demonstruje jaka jestem wku*wiona.
Natomiast dając psom jesc do miski zawsze dzielę zarcie na wiele porcji (nie daję im wszystkiego na raz) i po prostu daje im troche i w trakcie ich jedzenia im dokładam - moje gmeranie ręką przy ich zarciu kojarzy im się wtedy pozytywnie (nie zabiera a dokłąda coś jeszcze). Jak wracam do domu i wypuszczam suke z klatki to biore wczesniej zawsze smaka i wołam ją z klatki daje smaka i zabieram konga i takie tam pie*doły ale jak się juz spotkam z reakcją pod tytułem warczenie to reaguje ostrym opie*dolem i nie bardzo sie zastanawiam na ile to jest właściwe;-)
Ajuś to takich akcji nie robi, ale suka to jest taka warkliwa, jej wiecznie coś nie pasuje, jak jej nie opiep*zysz to nie zatrybia jej możdzek;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...