Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ania102']Wojtuś psiaka trzeba złapać, biega po ulicy i boję sie, że skończy pod kołami.

Ginn boję się w sytuacji kiedy jest teraz psiak po parwo zawieźć go do Ciebie...[/QUOTE]
Aniu łap Psiaka i zawieś go Ginn:) Możesz Kochana?
Gdyby była potrzeba możemy mu podać surowicę, przed szczepieniami, mamy w Krakowie dostęp do surowicy u Elik, mam zapisany telefon do niej:)

  • Replies 225
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Poprosiłam koleżanke do której wstawiłam na dt sznaucerke, obecnie kota, którego jutro zawozę do stałego domku o tymczasowanie psinki.
Tylko, ze koleżanka duzo pracuje i czesciej jej nie ma w domu niz jest. Gdyby psiak był tu mogłabym sama z nim popracować. Jeszcze pomysle.

W tej chwili naprawde nie zaryzykuje.

Posted

?[quote name='Ania102']Poprosiłam koleżanke do której wstawiłam na dt sznaucerke, obecnie kota, którego jutro zawozę do stałego domku o tymczasowanie psinki.
Tylko, ze koleżanka duzo pracuje i czesciej jej nie ma w domu niz jest. Gdyby psiak był tu mogłabym sama z nim popracować. Jeszcze pomysle.

W tej chwili naprawde nie zaryzykuje.[/QUOTE]
Aniu, jak będziesz w Starachowicach to pogadaj z naszym wspólnym wetem. Za jego zgodą przyjęłam psa na hotelik. Ale może Ty wiesz lepiej?
Jeśli psy po parwo są takie niebezpieczne to po co się je leczy? Może od razu usypiać gdy potem te psy i ich opiekunowie mają takie problemy? Albo zorganizować jakieś obozy?
Narzekacie na "kieleckie myślenie" ale zobaczcie ile przesądów drzemie w "wydawałoby się" światłych ludziach.

Posted

Też myślę,że nie ma co panikować;-)Warunki hotelu,kojec,osobna buda,izolacja są po to by zwierzaki były bezpieczne.Gdyby każdy wirus miał siać taki lęk,to schroniska byłyby puste,bo jeden z parwo na schron i zamykamy schron-żadnych nowych przyjęć;-)Osobne kojce i budy oraz odległość psa po chorobie czy chorego od reszty psów załatwia temat-tak działają schroniska przecież wszędzie.
W warunkach domowych,w mieszkaniu wirus utrzymuje się do 3m-cy,bo wiadomo,że w domu nie ma takiej wentylacji jak na dworze.

Posted

Ginn wiem, że chcesz dobrze ale ja tez chcę. Zbyt duzo mi sie ostatnio wali na głowe i chcę być ostrożna.
Dzis znowu był ze mna na spacerze, nazwałam go Arik, nie wie, że to jego imie ale przynajmniej cos ma.

Posted

Witam!
Zrozumiałam tyle, że psu na ulicy grozi realne niebezpieczeństwo, a przeciwagą jest mocno wydumane ryzyko parwo. Przepraszam, jesli źle zrozumiałam, ale propozycja Ginn jest tak cenna, że nie wyobrażam sobie odmowy. Tym bardziej, że jest dostęp do surowicy - to załatwia problem radykalnie. Surowica chroni nawet jeśli pies ma kontakt z chorym - to gotowe przeciwciała, a nie szczepionka.

Posted

W tym momencie na moim osiedlu sa 3 wywalone psy: Arik, psiak którego przygarneli sasiedzi ale ze względu na to,że goscił Arika i jeszcze jednego zbyt czesto dziś trafił na ulicę.

W tym momencie potrzebuję miejsc dla 3 psów. Jestem załamana i muszę pomysleć.
Dla Arika mam wstępnie dt u Agi38.

Posted

Zuzka2, u nas jest własnie tak, że jak w schronie "wybucha" parwo, to wstrzymują przyjmowanie nowych szczeniąt. Jak dla mnie to normalne, bo dlaczego ryzykowac życie kolejnych.

Jesli ktoś widział jak cierpią i umieraja psy chore na parwo, to chyba zrozumie. Ja osobiście tez niepotrzebnie nie narażałabym psa na ryzyko.
Zresztą wydaje mi się, że pies z parwo powinien trafić do szpitaliku, a nie do hotelu. Surowica działa w psie, a to co przyniesie na sobie, na długich włosach, to druga sprawa. To oczywiście moje osobiste zdanie.

Posted

Jaaga napisał(a):
Zuzka2, u nas jest własnie tak, że jak w schronie "wybucha" parwo, to wstrzymują przyjmowanie nowych szczeniąt. Jak dla mnie to normalne, bo dlaczego ryzykowac życie kolejnych.

Jesli ktoś widział jak cierpią i umieraja psy chore na parwo, to chyba zrozumie. Ja osobiście tez niepotrzebnie nie narażałabym psa na ryzyko.
Zresztą wydaje mi się, że pies z parwo powinien trafić do szpitaliku, a nie do hotelu. Surowica działa w psie, a to co przyniesie na sobie, na długich włosach, to druga sprawa. To oczywiście moje osobiste zdanie.

Jaaga, bardzo Cię proszę, gdy zabieramy głoś to przynajmniej przeczytajmy wątek od początku. Piszesz sobie teoretycznie a nie w danej sprawie. Jak byś poczytała to byś wiedziała, że pies jest już długo PO PARWO. Przed przyjęciem go konsultowałam się ze swoim wetem w Starachowicach, który zgodził się na przyjęcie psa.
Dowartościowywujmy się nie kosztem zwierząt - bo w rezultacie to on cierpi.
Jeszcze raz nie piszmy jak nie wiemy o czym piszemy tylko chcemy pokazać jakie jesteśmy mądre.

Posted

malibo57 napisał(a):
Witam!
Zrozumiałam tyle, że psu na ulicy grozi realne niebezpieczeństwo, a przeciwagą jest mocno wydumane ryzyko parwo. Przepraszam, jesli źle zrozumiałam, ale propozycja Ginn jest tak cenna, że nie wyobrażam sobie odmowy. Tym bardziej, że jest dostęp do surowicy - to załatwia problem radykalnie. Surowica chroni nawet jeśli pies ma kontakt z chorym - to gotowe przeciwciała, a nie szczepionka.

Wygląda na to,że znalazł się inny DT,więc po problemie;-)Ale zdecydowanie zgadzam się z Tobą-dokładnie tak samo myślę w tej sytuacji i w tych realiach (świętokrzyskich:cool3:).
Surowica,minimalne ryzyko zarażenia na zewnątrz w kojcu...Dla odmiany ulica,kontakt z wszelkim choróbskami,gwarancja zamarznięcia,śmierci głodowej lub zabicia przez auto...:razz:
Już kiedyś była na jednym wątku debata co lepsze dla psów-zbierać do przytuliska gdzie jest ryzyko (choć nie gwarancja) zarażenia nosówką,a w razie choroby-leczenie (bo psy tam są leczone,nie umierają jak w niektórych schroniskach,np.dawnych Dyminach)-czy też zostawiać na ulicy,gdzie jest w zasadzie gwarancja śmierci w męczarniach-z głodu,zimna lub w rowie potrąconym przez auto.Uzyskałam odpowiedź,że lepsze zostawianie na ulicy...:crazyeye:Ja takiego miłosierdzia nigdy nie zrozumiem,a wypowiedź taka padła od osoby bynajmniej nie młodej i niedoświadczonej w pomaganiu zwierzakom:razz:
Dyskusja rozgorzała o jednego psa z nosówką w okresie inkubacji:razz:Mój pies i wiele innych stamtąd siedziały w przytulisku wiele miesięcy i były zdrowe.

Posted

Myślisz Zuzka2 sensownie tylko problem w tym, że dyskusja na tym wątku jest czysto akademicka.
Jestem właścicielką hoteliku. Mnie najbardziej zależy aby nie było epidemii - bo dla mnie to katastrofa. Więc nie rozumiem dlaczego "dyskutanci" traktują mnie jak kretynkę, która sama podcina gałąź, na której siedzi. Wielokrotnie już pisałam, że pies jest tak długo po parwo, że nawet wet uznał, że jest wszystko w porządku. Ale wielu ludzi nie wiedząc o co chodzi wkleja tu swoje złote myśli w rodzaju "pies z parwo powinien być w szpitalu a nie w hoteliku" - no w życiu bym na taką mądrość nie wpadła.

Posted

Ty masz swoje zdanie, ja swoje. Już z Ani starałas się zrobić zacofana osobe, a teraz ze mnie chcesz zrobic głupią wiejska babę.
Dam przykład, ze na Miau, jak w u kogos jest kot z panleukopenią (mozna porównac do psiej parwo), to nawet w bazarkach pojawia się informacja o tym, żeby osoby posiadające nieszczepione koty nie licytowały.
Wiem, kiedy Andrzej wiózl psa, więc dzięki za info.
Dla mnie jest różnica np. pomiędzy przytuliskiem a hotelem. W przypadku przytuliska jak nabardziej rozumiem kwarantannę, surowice, przyjmowanie takich psów. Jednak hotel to co innego. Jak dawałam swojego psa do hoteliku, to musiał miec książeczkę zdrowia i szczepienie. Płacąc oczekuję nie narażania innego psa. Przecież to nie tylko jeden wątek, gdzie ludzie niepokoją się, prawda? Rózne inne wątpliwości pojawiały się także na innych wątkach, z tego co czytałam i słyszałam.

Naprawdę nie interesuja mnie żadne przegadywania się czy pyskówki, więc nie zaśmiecam więcej wątku. Tym bardziej, że podobno piesek i tak bedzie miał miejsce.

Posted

Jaaga napisał(a):
Ty masz swoje zdanie, ja swoje. Już z Ani starałas się zrobić zacofana osobe, a teraz ze mnie chcesz zrobic głupią wiejska babę.
Dam przykład, ze na Miau, jak w u kogos jest kot z panleukopenią (mozna porównac do psiej parwo), to nawet w bazarkach pojawia się informacja o tym, żeby osoby posiadające nieszczepione koty nie licytowały.
Wiem, kiedy Andrzej wiózl psa, więc dzięki za info.
Dla mnie jest różnica np. pomiędzy przytuliskiem a hotelem. W przypadku przytuliska jak nabardziej rozumiem kwarantannę, surowice, przyjmowanie takich psów. Jednak hotel to co innego. Jak dawałam swojego psa do hoteliku, to musiał miec książeczkę zdrowia i szczepienie. Płacąc oczekuję nie narażania innego psa. Przecież to nie tylko jeden wątek, gdzie ludzie niepokoją się, prawda? Rózne inne wątpliwości pojawiały się także na innych wątkach, z tego co czytałam i słyszałam.

Naprawdę nie interesuja mnie żadne przegadywania się czy pyskówki, więc nie zaśmiecam więcej wątku. Tym bardziej, że podobno piesek i tak bedzie miał miejsce.

Jaaga, między Tobą a mną jest taka różnica, że Ty masz hotelik i tylko zarabiasz a ja mam hotelik i przytulisko też. Wolno mi.
A ten pies ma i książeczkę zdrowia i szczepienia.
To nie ja robię z Ciebie głupią tylko Ty sama. Chcesz być mądrzejsza od weta. Jeszcze raz Ci powtarzam. Przyjęłam psa po zgodzie weta - dojdzie to wreszcie do Ciebie - w jakim języku mam ci to napisać.
Top Ty robisz pyskówki, bo wypowiadasz się na tematy, które ciebie nie dotyczą.

Posted

Koniec końcem Arik jest u mnie. Udało mi się podać mu tabletkę na robaki a zaraz razem z synem spsikam go od pchełek,załatwi to od razu sprawę jego zapachu. Gnojek jest mały,sporo mniejszy od mojej tymczasowiczki Lolki,wlazł w półkę w regale i smacznie śpi na ksiązkach mojego syna,pewno wkuwa wiedzę:evil_lol: Moja mafia bo dwu minutowym obszczekaniu nowego olała go totalnie,jednak koty się w nim zakochały,Arik ma przechlapane bo on leży a 5 kotów próbuje go namiętnie lizać:evil_lol: Arik lubi towarzystwo innych psiaków,mimo hałasu jakie zrobiło moje zoo przyjaźnie merda do wszystkich ogonkiem,koty też nie robią na nim wrażenia,ludzi widać że się boi a raczej im nie ufa,jednak złapany na ręce nie gryzie,ma większe zaufanie do facetów chyba bo mojemu synowi pozwolił do siebie podejśc bez większych ceregieli

Posted

Nie gryzie Aga? To Ci pokażę moje ręce:) Złapałam go bezczelnie z nienacka podczas sikania, bo stał tak blisko więc nie mysląc wiele skorzystałam z okazji.
Jest malutki, ale był tak przerażony, że zaczął mnie kąsać. Byliśmy dosyć daleko w lesie więc ciężko mi było donieść go do domu ale się udało:)
Nadja go oczywiście wykastruje za co z góry dziękuję!


Przepraszam ale co do wiedzy Jaagi to myslę, że jest jedną z najbardziej zorientowanych w psich i kocich sprawach osób.
Ja mam prawo się bać i dokonywać wyboru. Ginn jest wiele rzeczy które w chwili obecnej mi się nie podobają, z uwagi jednak na szacunek do Twojej osoby oraz znająć wydaje mi się Twoje motywy działania nie chcę tego poruszać.
Bardzo proszę zostawmy już temat. Piesek jest bezpieczny i lada chwila będziemy mu szukać domku:)

Posted

Nas nie pogryzł,mimo że już kilkakrotnie braliśmy go na ręce i pryskałam go od pchełek,może mamy jakieś względy:cool3::evil_lol:
Nie a tak na poważnie to myślę Aniu że go zaskoczyłaś,przestraszył sie i chciał się bronić w jedyny znany mu sposób. Ale krzywdy to raczej nie chciał Ci zrobić bo rączki masz na swoim miejscu:evil_lol: Myślę że będzie dobrze,on potrzebuje tylko trochę czasu żeby na nowo zaufać. Leży i patrzy jak nasze zoo sie gania i wygłupia,widać że jest zainteresowany,ale zmęczenie jest silniejsze jak na razie on chce tylko spać i odpocząć

Posted

A Ty byś się nie wkurzyła jakby Ci ktoś przerwał sikanie? W domu już mnie nie gryzł, za to zajął łóżko. Wiem, że się maluszek bał. W ogóle nie planowałam go tak łapać, tylko tak wyszło. Miałam wcześniej pomysł zagonienia go na swoje podwórko za tym drugim pieskiem.
Siniaki mam na rękach, co mi schodza jakieś podrapania to nabywam następne:)

Posted

Ania102 napisał(a):
A Ty byś się nie wkurzyła jakby Ci ktoś przerwał sikanie? W domu już mnie nie gryzł, za to zajął łóżko. Wiem, że się maluszek bał. W ogóle nie planowałam go tak łapać, tylko tak wyszło. Miałam wcześniej pomysł zagonienia go na swoje podwórko za tym drugim pieskiem.
Siniaki mam na rękach, co mi schodza jakieś podrapania to nabywam następne:)

Aniu, jednym słowem, pięknie go złapałaś:)
i super, że ma już DT:)

Posted

Arik już po wizycie u weta:) Ma komplet szczepień a za 3 tygodnie straci jajka. Jest młodziutki ma niewiele ponad rok. Nie chciał wczoraj jeść nic a nic nawet mięsko go nie kusiło,za to dzisiaj wszamał kitiketa. A Aniu i Arik ma już oś swojego ,wczoraj dostał obrożę:) Co do chodzenia na smyczy to pomalutku idzie ale tylko wtedy jak strach go nie paraliżuje,jemu potrzeba czasu

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...