Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 816
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

malawaszka napisał(a):
noo! zdecydowanie wolę taki puchnięcie niż od ugryzienia! ;)


I ja również.
Ale nad mroczną stroną Kery trzeba popracować bo jednak jeśli już kilka razy użyła zębów i to nie tylko ostrzegawczo ale przeszła do zęboczynów to nie jest dobry znak. Warto żebyś sobie przemyślała to co tu zostało napisane odnośnie ostatniego incydentu. Wiem, że każdy ma swoje poglądy, metody itd. ale można zawsze coś skorzystać z czyjejś opinii.

Posted

Morda boi się strzałów :-( jeszcze żaden z naszych psiastych tak się nie bał. Muszę popracować nad tym.
Może ktoś ma doświadczenie z tym problemem??

Wczoraj miałam przykrą przygodę. Najpierw Kera popsuła mi automatyczną smycz bo był kiciuś i szaaarpnęła :mad:
Później szarpnęła do yorka a ja nie zauważyłam krawężnika od trawnika (chyba się starzeję) i posłuchałam muzyki z płyt chodnikowych. Skąd na nich tyle piachu :roll: W efekcie mojego zamiłowania do muzyki :D popsuły mi się okularki ale drobna naprawa im wystarczy i złamałam nos i to mi się nie podoba bo zamiast wąskiego mam gruby :puppydog:
Będę żyła,przecież nie mogę osierocić mojej Mordziastej :loveu:

Posted

wilczy zew napisał(a):
Morda boi się strzałów :-( jeszcze żaden z naszych psiastych tak się nie bał. Muszę popracować nad tym.
Może ktoś ma doświadczenie z tym problemem??


Stopniowe odwrażliwianie z suuuuper żarciem. Ewentualnie jakiś lekki wspomagacz typu Stress Out, Stresnal, Kalm Aid, najlepiej pod kontrolą/po konsultacji jakiegoś sensownego behawiorysty, choćby on line (może PW do furciaczek?).

Posted

Nie niuniać, nie ciumkać, nie użalać się. Nie "pocieszać", nie żałować. Udawać, że nic się nie stało, na pewno nie rozczulać się nad psem, bo się przestraszył, bo to tylko wzmacnia lęki.

Posted

evel napisał(a):
Nie niuniać, nie ciumkać, nie użalać się. Nie "pocieszać", nie żałować. Udawać, że nic się nie stało, na pewno nie rozczulać się nad psem, bo się przestraszył, bo to tylko wzmacnia lęki.


Ja nie jestem blondi ;) z psami pracuję od 1979roku; wcześniejsze psy wcale się nie bały lub tylko trochę a Kera baaaardzo.

Posted

wilczy zew napisał(a):
Ja nie jestem blondi ;) z psami pracuję od 1979roku; wcześniejsze psy wcale się nie bały lub tylko trochę a Kera baaaardzo.


Fajowsko. Jednak wybacz, ja tak przez pryzmat Waszych fotek "gryzieniowych". Nie mogę się otrząsnąć po prostu. Tym bardziej, że - jak twierdzisz - masz tak duże doświadczenie. Bo staż posiadania psów jeszcze o niczym nie świadczy, można całe życie mieć psy i wiedzieć o nich niewiele. Ja nie chcę Ci dokopać czy co tam sobie myślisz, tak tylko zasugerowałam parę rzeczy.

Posted

Szkoliłam swoje psy,znajomych więc chyba coś tam o nich wiem.

Kera to inny przypadek: rozwydrzona,rządząca,mająca to co chce a jednocześnie żyjąca obok ludzi,nie komunikująca się ze swoim człowiekiem,nic nie umiejąca (chodzenie na smyczy,zachowanie na ulicy,siadanie) prze 9lat a teraz od niecałych 5miesięcy jej życie zmieniło się o 180stopni. Jeśli coś jest nie po jej myśli to ma zęby(w tamtym domu musiało to dawać efekty) ale ja nie mogę odpuścić bo w ogóle nie odda władzy. Ale już jest coraz mniej sytuacji ścierania na gruncie posiadania władzy.

Posted

I dlatego właśnie ja pisałam o tym, o czym pisałam. O nawiązaniu więzi, o wypracowaniu takich poleceń, żeby z gryzącym psem w sytuacji konfliktowej nie wchodzić w bezpośredni kontakt, bo wiadomo jak się to kończy. I nie chodzi mi wcale o "władzę", cokolwiek przez to rozumiesz. Tylko o to, żeby ten biedny pies, który pewnie jest trochę rozbity i zagubiony - w końcu przez 9 lat sobie "rządziła" po swojemu - wiedział, czego Ty od niej chcesz, czego wymagasz, czego absolutnie nie tolerujesz.

Ja nie popieram bezstresowego wychowywania - ani dzieci, ani psów, bo życie ogólnie jest stresujące. Stawianie rozsądnych granic, najpierw nauka, wyjaśnienie wymagań, oczekiwań - a potem egzekwowanie, zawsze się sprawdza. I nieistotne, czy chodzi o ludzkiego dwulatka czy o dorosłego psa.

Posted

Ja nie mogę z Tobą Wilcza :mdleje: mam nadzieję, że już więcej Ci się nic nie przydarzy.Ciekawe Ty masz życie z tą Kerą :diabloti:

Posted

evel napisał(a):
I dlatego właśnie ja pisałam o tym, o czym pisałam. O nawiązaniu więzi, o wypracowaniu takich poleceń, żeby z gryzącym psem w sytuacji konfliktowej nie wchodzić w bezpośredni kontakt, bo wiadomo jak się to kończy. I nie chodzi mi wcale o "władzę", cokolwiek przez to rozumiesz. Tylko o to, żeby ten biedny pies, który pewnie jest trochę rozbity i zagubiony - w końcu przez 9 lat sobie "rządziła" po swojemu - wiedział, czego Ty od niej chcesz, czego wymagasz, czego absolutnie nie tolerujesz.

Ja nie popieram bezstresowego wychowywania - ani dzieci, ani psów, bo życie ogólnie jest stresujące. Stawianie rozsądnych granic, najpierw nauka, wyjaśnienie wymagań, oczekiwań - a potem egzekwowanie, zawsze się sprawdza. I nieistotne, czy chodzi o ludzkiego dwulatka czy o dorosłego psa.


więź jest i zaufanie,bo jak rozumieć że bojąc się OKów za bramą przyszła i stała przy mnie gdy poprawiałam buta,podobnie było na spacerze ONek się czepiał Kera miała małego stracha a stała za przy mnie gdy rozmawiałam z właścicielką psa,w obu przypadkach mogła wybrać bezpieczną odległość;ćwiczyłyśmy zostanie z Moją mamą na działce to furtkę szarpała łapą i zębami.
Zna zasady ale pewne chce łamać bo jej wyjątkowo nie pasują i wtedy jest problem.



malawaszka napisał(a):
ale jak to złamany nos????


jak pomacam to spuchnięte u nasady nosa to chrzęści i się przesuwa :)


WATACHA napisał(a):
Ja nie mogę z Tobą Wilcza :mdleje: mam nadzieję, że już więcej Ci się nic nie przydarzy.Ciekawe Ty masz życie z tą Kerą :diabloti:


to był wypadek,Mordziasta tak bardzo nie zawiniła

Posted

malawaszka napisał(a):
oczywiście u lekarza nie byłaś??!!


co lekarz pomorze na złamany nos? kość nie wyszła,oddycham normalnie

WATACHA napisał(a):
Ale poniekąd troszkę zawiniła ;).Weź Ty sobie obdukcję zrób:eviltong:


troszkę tak,i kogo mam skarżyć mając obdukcję??

Posted

[quote name='evel']Fajowsko. Jednak wybacz, ja tak przez pryzmat Waszych fotek "gryzieniowych". Nie mogę się otrząsnąć po prostu. Tym bardziej, że - jak twierdzisz - masz tak duże doświadczenie. Bo staż posiadania psów jeszcze o niczym nie świadczy, można całe życie mieć psy i wiedzieć o nich niewiele. Ja nie chcę Ci dokopać czy co tam sobie myślisz, tak tylko zasugerowałam parę rzeczy.
Niestety mi to doświadczenie i wiedza WZ o psach nie pasuje bardzo przy jej opowieściach o problemach z psami. I co więcej uważam, że osoby mające duże mniemanie o swoim doświadczeniu są słabe w pracy z psami - nie ma pokory, otwartości na nowe, słuchania innych i tu moim zdaniem tkwi problem, bo WZ nie słucha nikogo, bo ona wie i kropka.
Nie chce mi się kolejnej dyskusji wywoływać, ale po prostu nie mogę :lol:

Posted

Wczoraj rano zawiozlam Kerę na działkę do mojej mamy i Kocyka.Czuła pismo nosem bo tłumaczyla mi: przyszłyśmy to możemy wracać. Musiała zostać.
Próbowała wepchnąć łeb w ogrodzenie ale mama jej tłumaczyła,że pokaleczy się i zostanie w tym ogrodzeniu.Zlustrowała inne opcje wyjscia i poszła na legowisko. Troche je ale miski nie da zabrać. Zachecona wychodzi się załarwić i wraca na legowisko.Nie interesuje ją głaskanie. Czeka na mnie :loveu:
Wczoraj wieczorem bardzo mi jej brakowalo :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...