salibinka Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 (edited) AKTUALIZACJA: Wrzesień 2012: Pusia zostaje pod opieką p. E. Nie ma już łańcucha, suczka śpi w domu, gania po ogrodzonym wreszcie porządnie terenie. P. E. chodzi z nią na długie spacery. Pokonała marazm i che dać sobie i Pusi wiecej dobrego. Razem spędzają dnie, jedzą to samo. Luty 2012: 11 lutego Puszka została wysterylizowana. Pilnie szukamy Domu Stałego. styczeń 2012: 21 stycznia Sara i Misia opuściły gospodarstwo i pojechały do wspaniałego DOMU STAŁEGO - do Jasła:multi::loveu::loveu: Puszka nadal czeka. ________________________________________________________________________ Na jednej z podkrakowskich wsi trzy lata temu oszczeniła się w przyulicznych krzakach bezdomna suka. Ludzie pozabierali większość miotu. Zostały dwie suczki. Pani E. było żal i wzięła dzieciaki na swoje podwórko. Mąż był przeciwny. Zdrowy, normalny, polski chłop nie potrzebuje takich atrakcji. Pani E. uparła się, niańczyła szczeniaki w kartonie w piwnicy a potem... potem, no cóż. Buda z odzysku i dwa łańcuchy, bo brama wciąż niedomknięta a suczki rwały się na wieś. Puszczała je na noc, karmiła, czym miała - najczęściej kurzymi łapkami. Nie szczepiła, bo Mąż nie zniósłby kosztów. O sterylizacjach i innych "bajerach" nie było nawet mowy. Pani E. przywiązała się do Puszki i Sary a suczki do niej. Bardzo. Minęły trzy lata. Pieniędzy nie ma, zdrowia nie ma, męża trafia szlag na psy darmozjady, każe się pozbyć. Pani E. zobaczyła jedno z moich ogłoszeń adopcyjnych i zadzwoniła. "O radę". Pojechaliśmy tam dzisiaj. Suczki wyglądają z pustej, nieocieplonej budy, szczekają groźnie z łańcuchów. Za kawałek wędliny są już nasze. W drugiej budzie mieszka dziewięcioletnia Misia. Ta ma zostać. Ruda Puszka jest bardziej nerwowa i bardzo dominuje kudłatą Sarę. Sara jest delikatna, boi się Puszki, cały czas przywiera do ziemi i ulega. Nie wiedzą, co to dom, są nieduże i piękne, lubią dzieci, nie robią krzywdy przechadzającym się kurom. Obie zapatrzone w panią E. Kobieta płacze. Mąż w rozmowie układny, ale głupich psów nie chce i basta. Budę może ociepli, póki co, a może nie, bo nie. On nic nie chce, nawet "kwiatki w ogródku" latem mu przeszkadzają. Żona, mu przeszkadza, bo "ma ziazia" i wszystko. Psa nie kopnie, do lasu nie wywiezie - może nie, ale ma ich dość. Suczki potrzebują ogłoszeń, dt, ds - szczepień i sterylek. Do adopcji została też przeznaczona trzecia - rezydująca tam, ośmioletnia suczka - Misia. Kontakt: [email protected] 509 166 430 Sara Puszka Obie POMOC FINANSOWA DLA SUCZEK: WPŁATY: 50zł - Dom Adopcyjny Inki:loveu: 360zł - salibinka, Foksia i Dżekuś:loveu: 200zł - Opiekunki Deniska:loveu: oraz Denisek:loveu: 150 zł na sterylizację Sary - Fundacja "Cztery Łapy":loveu: oraz Malawaszka:loveu: RAZEM: 760zł WYDATKI: szczepienia na wściekliznę x3 - 75zł szczepienia przeciw chorobom wirusowym x2 - 90zł top pooperacyjny dla Sary - 27zł W sumie: 192zł (faktura w poście 155) Sterylizacja Sary: 150zł(faktura w poście 155, odesłana do Fundacji Przyjaciele Czterech Łap - zapłacona) Badanie krwi Misi: 30zł (faktura do wklejenia) Badanie krwi Puszki: 40zł Sterylizacja Puszki: 150zł Top pooperacyjny dla Puszki: 27zł (faktury do odebrania w lecznicy) RAZEM: 589zł Pozostało do dyspozycji: 171zł (Odrobaczenia x3 oraz morfologia Sary nie zostały udokumentowane fakturami, dlatego nie uwzględniam ich w rozliczeniu) POMOC OGŁOSZENIOWA i "PROMOCYJNA": elaja:loveu:, iwoniam:loveu:, INNE FORMY POMOCY: zabiegi groomerskie dla Sary i Misi - iwoniam:loveu: wskazówki i bardzo konstruktywna krytyka - ala:loveu: Za każdą pomoc, radę, dobre słowo oraz obecność - SERDECZNIE DZIĘKUJEMY W IMIENIU SUCZEK:loveu: Wszelkie pytania, pomysły, sugestie mile widziane - serdeczna prośba o: pisanie na wątku lub pw (salibinka) na maila: [email protected] lub tel. 509 166 430 Mocno wierzę, że wspólnymi siłami uda nam się pomóc zwierzakom. Edited October 12, 2012 by salibinka Quote
elaja Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Skąd Pani takie bidy wynajduje ? Przed chwilą zamawiałam pakiety ogłoszeniowe , jak zwykle jeden na zapas , więc jak będzie tekst to jedna z suń się załapie , wszystko jedna która. Mogę dołożyć się choć trochę do kosztów sterylek ale dopiero w grudniu. Quote
salibinka Posted November 20, 2011 Author Posted November 20, 2011 elaja napisał(a):Skąd Pani takie bidy wynajduje ? Przed chwilą zamawiałam pakiety ogłoszeniowe , jak zwykle jeden na zapas , więc jak będzie tekst to jedna z suń się załapie , wszystko jedna która. Mogę dołożyć się choć trochę do kosztów sterylek ale dopiero w grudniu. Wynajdują się, Pani Elu, same :(. Dziękuję, że Pani jest i za gotowość pomocy. Napiszę im teksty. Jeśli chodzi o sterylki, to myślę o nich na zasadzie "po kolei, etapami". Kobieta mówi, że da radę się nimi zająć po zabiegu, weźmie do pomieszczenia, żeby doglądać, ale po jednej. (Podobno miejscowy wet robi po 140zł...) Quote
elaja Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Jedna z nich jest w typie sznaucera , wysłałam link malawaszce może tu zerknie . To na pewno siostry ? W takim razie czekam na tekst , proszę się nie spieszyć , pakiety zamówione to poczekają . Quote
karusiap Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Bidy straszne.....moze by im jakiejs karmy z 15 kg zawiesc? Quote
wojtuś Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Aniu Kochana straszne biedy te Sunie, tam przy tej budzie nie ma dla nich przyszłości, i jak mówisz, trzeba je zabrać i znaleść domki.... Quote
salibinka Posted November 20, 2011 Author Posted November 20, 2011 elaja napisał(a):Jedna z nich jest w typie sznaucera , wysłałam link malawaszce może tu zerknie . To na pewno siostry ? W takim razie czekam na tekst , proszę się nie spieszyć , pakiety zamówione to poczekają . Opisana historia jest historia opowiedzianą mi przez tę kobietę. Oczywiście, może być zupełnie inaczej ... Quote
salibinka Posted November 20, 2011 Author Posted November 20, 2011 karusiap napisał(a):Bidy straszne.....moze by im jakiejs karmy z 15 kg zawiesc? Bidy :(. Nie są zagłodzone, pani E. stara się je karmić, ale przyznaje, że byle czym, bo nie ma... Quote
Lidan Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 O kurcze...Przecież to kudłate sznauceropodobne to jak moja Gapa! Gapa została przez kogoś podrzucona na wieś 50 km od Krakowa. Ciekawe czy mają ze sobą coś wspólnego. Gapa mieszka z nami od 5 lat i może mieć w tej chwili ok. 9-10 lat Quote
salibinka Posted November 20, 2011 Author Posted November 20, 2011 wojtuś napisał(a):Aniu Kochana straszne biedy te Sunie, tam przy tej budzie nie ma dla nich przyszłości, i jak mówisz, trzeba je zabrać i znaleść domki.... Tak, Wojtku, nie mają :(. Pani E. opowiadała, że szukała im domów po wsi i że już był u niej ktoś po suczki, kogo wyczuła jako smalcownika i odesłała, bo psy ma "nie na zabicie"... Przyrzekła, że samodzielnie teraz nikomu ich nie wyda. Quote
salibinka Posted November 20, 2011 Author Posted November 20, 2011 Lidan napisał(a):O kurcze...Przecież to kudłate sznauceropodobne to jak moja Gapa! Gapa została przez kogoś podrzucona na wieś 50 km od Krakowa. Ciekawe czy mają ze sobą coś wspólnego. Gapa mieszka z nami od 5 lat i może mieć w tej chwili ok. 9-10 lat Jest też podobieństwo z trzecią, dziewięcioletnią suczką tych ludzi. Quote
elaja Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 salibinka napisał(a):Jest też podobieństwo z trzecią, dziewięcioletnią suczką tych ludzi. Więc raczej obie suczki to chyba dzieci tej najstarszej , niekoniecznie z jednego miotu, a historia wymyślona aby ktoś się zlitował i zabrał . Nieważne ..... dobrze ,że Pani postanowiła im pomóc bo inaczej podzieliły by losy swojego rodzeństwa :-( Można się tylko domyślać co się działo ze szczeniakami ze wszystkich miotów tej najstarszej suni , a rodziła pewnie po każdej cieczce :shake: Quote
malawaszka Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 zapiszę póki co sucznieczki, żeby mi nie zaginęło Quote
elaja Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 malawaszka napisał(a):zapiszę póki co sucznieczki, żeby mi nie zaginęło Dziękuję Malawaszko ! Quote
Foksia i Dżekuś Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Aniu , zapisuje watek. Aniu jak by Inka nie poszła jeszcze do domku to hotel za grudzien jeszcze zostanie zapłacony z pieniazków ktore podarowała na psy pod moja opieka Pani Kasia i Karolinka tak wiec nie musisz martwic sie o to ,a pieniazki które mials przeznaczyc na Inke ,przeznacz na sterylke suczki. niestety wiecej juz nie moge pomóc bo teraz mam 5 psów w hotelu w tym Zumek bardzo chorego i Olka z Olkusza do dogłebnego zbadania i odkarmienia. a pieniazki w koncu sie skoncza . na razie pani Karolinka kazała zabierac Olka z Olkusza i wplaci nastepnie pieniazki ale i one sie w krotkim czasie skoncza przy takiej ilosci psow. Quote
salibinka Posted November 21, 2011 Author Posted November 21, 2011 Foksia i Dżekuś napisał(a):Aniu , zapisuje watek. Aniu jak by Inka nie poszła jeszcze do domku to hotel za grudzien jeszcze zostanie zapłacony z pieniazków ktore podarowała na psy pod moja opieka Pani Kasia i Karolinka tak wiec nie musisz martwic sie o to ,a pieniazki które mials przeznaczyc na Inke ,przeznacz na sterylke suczki. niestety wiecej juz nie moge pomóc bo teraz mam 5 psów w hotelu w tym Zumek bardzo chorego i Olka z Olkusza do dogłebnego zbadania i odkarmienia. a pieniazki w koncu sie skoncza . na razie pani Karolinka kazała zabierac Olka z Olkusza i wplaci nastepnie pieniazki ale i one sie w krotkim czasie skoncza przy takiej ilosci psow. Beatko, to jest pomoc - gigant. Dziękuję Tobie oraz paniom: Kasi i Karolinie w imieniu tych psów. Wobec tego moją grudniową wpłatę za hotel Inusi przeznaczę na sterylki suczek. To byłoby 360zł, zatem dla tej słomnikowej trójki zaczyna to być realne. Zaczniemy od odrobaczenia i szczepienia podstawowego (Dzwonię dzisiaj do p. E, żeby się określiła w temacie terminów wstępnej wizyty u weta -wezmę namiary na lecznicę, żeby mieć kontrolę od "drugiej strony"). Następnie sterylki po kolei, chyba, że znajdzie się opieka dla nich wcześniej, wtedy poszłoby sprawniej. Myślę o tym, że mimo, iż najstarsza Misia nie jest póki co do adopcji, dobrze zacząć weterynaryjne kwestie od niej. Boję się, że jakby tamte udało się wziąć w międzyczasie, ci ludzie mogą stracić motywację do współpracy i Misia zostałaby jak jest :(. Ale to też zależy od jej zdrowia - jest starsza i ma prześwit sierści na grzbiecie - p. E twierdzi, że była z tym u weta, że już zarasta i że to złe żywienie i brak witamin :(, ale kto to wie (książeczek brak), trzeba sprawdzić. Quote
Foksia i Dżekuś Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Aniu ale dobrze by bylo jednak mimo wszystko zeby cie ktos wspomógl finansowo w tym przedsiewzieciu ,bo teraz nikomu sie nie przelewa ani Tobie tez.Ja sama mam teraz kupe wydatkow zwiazanych z leczeniem nieustannym moich zwierzat ale moze cos na bazarek bym znlazła . Dasz rade zrobic jakis bazarek bo to tez wymaga czasu ,a jednak kazdemu z nas go brakuje. Quote
salibinka Posted November 21, 2011 Author Posted November 21, 2011 Foksia i Dżekuś napisał(a):Aniu ale dobrze by bylo jednak mimo wszystko zeby cie ktos wspomógl finansowo w tym przedsiewzieciu ,bo teraz nikomu sie nie przelewa ani Tobie tez.Ja sama mam teraz kupe wydatkow zwiazanych z leczeniem nieustannym moich zwierzat ale moze cos na bazarek bym znlazła . Dasz rade zrobic jakis bazarek bo to tez wymaga czasu ,a jednak kazdemu z nas go brakuje. Beatko dziękuję Ci za troskę - wiesz jak jest. Jeśli ktoś zechce wspomóc słomnikowe suczki, będzie to ogromną pomocą, (mamy teraz m.in. równolegle ten problem psiego stada z Azorów, który ma również drugie dno - wymiar finansowy - no, kompletne dno:shake:) Mam mnóstwo rzeczy na bazarki - od siebie i jeszcze sporą część od Paulinki - nie dam rady teraz wystawiać i dopilnować :(. Jeśli ktoś chciałby wystawić taki bazarek (dowiozę rzeczy na terenie Krakowa), mogę zaproponować np. spółkę z innym potrzebującym psem wybranym przez wystawiającego. Quote
salibinka Posted November 21, 2011 Author Posted November 21, 2011 To jest Misia. Mówią, że nie oddadzą, ale jej też trzeba jakoś pomóc... Quote
Foksia i Dżekuś Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 salibinka napisał(a):To jest Misia. Mówią, że nie oddadzą, ale jej też trzeba jakoś pomóc... A dlaczego nie oddadza ? Ona jest sliczna .pewnie by ktos ja adoptował. Quote
Foksia i Dżekuś Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 [quote name='salibinka']Beatko dziękuję Ci za troskę - wiesz jak jest. Jeśli ktoś zechce wspomóc słomnikowe suczki, będzie to ogromną pomocą, (mamy teraz m.in. równolegle ten problem psiego stada z Azorów, który ma również drugie dno - wymiar finansowy - no, kompletne dno:shake:) Aniu tylko ,ze psy z Azorów moga zostac zabrane do schroniska ,moga tam byc ,wyleczone ,zaszczepione i wysterylizowane i moga isc do adopcji ,tylko potrzebna dobra wola tego chłopa. Natomiast te 3 suczki sa z poza gminy i trzeba jakos im pomoc. niestety mam juz tyle psow na głowie ,ze nie moge podjąc sie pomyc z tymi psiakami ale to nie znaczy ,ze nie moge pomóc w ogłoszeniach. Quote
salibinka Posted November 22, 2011 Author Posted November 22, 2011 Rozmawiałam dzisiaj z p. E. Psy jutro będą odrobaczone. Kobieta zaskoczona własnym synem, mówi, że coś chyba dotarło do niego po mojej wizycie i teraz pyta matkę, w czym pomóc - dzisiaj (pani ma grypę) - sam karmił psy, puścił suczki i biegał z nimi po podwórku - p. E. zdziwiona, bo wcześniej nie zdarzało mu się (chora czy nie chora - sama się zajmowała suczkami) - cóż, dobre i to... Co do Misi - sytuacja jest taka, że mąż akurat na nią się godzi, więc kobieta jej nie chce wydać - przywiązała się. Negocjuję poprawę warunków, ona chce - on - zobaczymy. (A "dobra wola", o której piszesz - w tamtym przypadku łatwiej doczekać psom tm niż jej przejawów). Quote
wojtuś Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Jestem Aniu, jestem cały czas. Myślę, że te Psiaki z Azorów powinny być odebrane przez nasz KTOZ, nic ich tam dobrego nie czeka. A te Sunie ze Słomnik- jest tam Aniu ogrodzone podwórko? Na zdjęciach widać siatkę, to myślę sobie po co w ogólę te Sunie są na łańcuchach? Dobrze, że choć trochę coś dociera do panów- może pomalutku da się Suniom pomóc. Z wklejonej faktury z wątku Layli odczytałem Gabinet Wet. w Słomnikach, gdzie Iwonka z hoteliku Amok wozi Psiaki, Layla miała tam sterylkę za 150 zł. "Gabinet Weterynaryjny Mariusz i Renata Czerwonka Prandocin Wysiołek 61, 32-090 Słomniki, tel. 012-388-11-23" Gdyby tak po kolei wysterylizować Sunie..... A z tą kasą, a raczej jej brakiem na te wszystkie nasze Psiaki... ale cóż... Quote
salibinka Posted November 22, 2011 Author Posted November 22, 2011 wojtuś napisał(a):Jestem Aniu, jestem cały czas. Myślę, że te Psiaki z Azorów powinny być odebrane przez nasz KTOZ, nic ich tam dobrego nie czeka. A te Sunie ze Słomnik- jest tam Aniu ogrodzone podwórko? Na zdjęciach widać siatkę, to myślę sobie po co w ogólę te Sunie są na łańcuchach? Dobrze, że choć trochę coś dociera do panów- może pomalutku da się Suniom pomóc. Z wklejonej faktury z wątku Layli odczytałem Gabinet Wet. w Słomnikach, gdzie Iwonka z hoteliku Amok wozi Psiaki, Layla miała tam sterylkę za 150 zł. "Gabinet Weterynaryjny Mariusz i Renata Czerwonka Prandocin Wysiołek 61, 32-090 Słomniki, tel. 012-388-11-23" Gdyby tak po kolei wysterylizować Sunie..... A z tą kasą, a raczej jej brakiem na te wszystkie nasze Psiaki... ale cóż... Tak, p. E. się dzisiaj dowiadywała dokładnie - 150 zł. Dopytam jutro o dane weta, b. możliwe, że ten sam. Myślałam o takim planie - odrobaczenia (to jutro) - potem szczepienia podstawowe - następnie sterylka Misi - w międzyczasie wirusówki dla dwóch pozostałych, potem one po kolei sterylki i wirusówki dla Misi - wszystko w odpowiednich odstępach, ale w takiej j.w. konfiguracji, żeby zminimalizować sumę czasu na to wszystko potrzebną. Ma sens taki układ? Szczepienie podstawowe będzie za pani rentę, za odrobaczenie muszę oddać (ona nie da rady), na sterylki postaram się też wyłożyć od siebie (bo Beatka odciąża mnie z Inką, bo wie, że Inka już była koncepcją na granicy). Potrzeba jeszcze 3x szczepienie na zakaźne :(. Zrobię tyle, ile będę potrafiła, ale nie dam rady sama. Podwórko jest ogrodzone, a łańcuchy p.E. tłumaczy tym, że rodzina nie pilnuje zamykania bramy i furtek, suczki ganiają po wsi a ona za nimi (miałam próbkę takiej "zabawy" w czasie wizyty :(). Tak czy tak - łańcuchy są smutnym faktem. Nawet p.E nie upatruje w tym tragedii - ot, wciąż typowa polska mentalność. Rozmawiałyśmy o tym, że z siatki ze starego ogrodzenia można by zrobić spory kojec - zagródkę - chociaż tyle, ona jest chętna, ale do tego potrzeba zgody męża, nie mówiąc o wykonaniu. Poddałam mu w miarę grzecznie tę myśl i on tę myśl... przemyśli. Tyle. Quote
wojtuś Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Aniu ...no pomalutku urabiasz tego pana, myślę że z Twoją i naszą pomocą plan się uda.. żeby tylko jeszcze mieć kasę na ten plan.. Ale mimo wszystko buzia musi się Twoja uśmiechnąć:) jakoś w to wszystko wierzę:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.