Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bary jest pięknym, 5 letnim bokserem, który pilnie potrzebuje pomocy, ciepłego kąta, domu!!!

Histotria Barego:
" Bary jest psem w wieku ok 5 lat. W firmie jest od ok.4 lat . Nie wiemy co działo się wcześniej. Jeden z ochroniarzy przyprowadził psa twierdząc, że znalazł go przywiązanego w lesie. Pies ma pełną opiekę weterynaryjną, ciepła budę. W zeszłym roku Bary zachorował i leczył go przez dwa tygodnie lokalny lekarz, niestety bez większych efektów. Zabraliśmy go do naszej lecznicy i psiak poza stanem zapalnym stawu kolanowego miał zapalenie płuc, tchawicy, oskrzeli. Leczenie trwało ok. miesiąca. W tym czasie na siłę zamykaliśmy go w ogrzewanym pomieszczeniu. Bary niszczył drzwi, drapał, bo nie chciał w nocy być sam, pomimo choroby chciał siedzieć z ochroniarzami na dworze.
Właśnie wróciliśmy z urlopu i okazało się, że pierwsze zimne noce znowu spowodowały pogorszenie stanu zdrowia Barego - utyka na drugą łapę.
Leczenie, karma, witaminy, chondro-protektory nie są problemem, problemem jest ból, związany z mieszkaniem na dworze, wywoływany przez zimno, o którym nasz wet. powiedział, że dla psa może być nie do zniesienia.
Bary akceptuje inne psy, czasami znajomi ochroniarzy przyprowadzają psiakowi kolegów i dotychczas Bary bardzo chętnie się z nimi bawił.
W lecznicy jest pacjentem na medal, pozwala zrobić dosłownie wszystko. Chętnie wsiada do samochodu, pomimo, że jeździ tylko do weta. W zaszłym roku dwa razy dziennie robiłam mu zastrzyki w tym witaminy. Za każdym razem, gdy przyjeżdżałam Bary witał mnie z radością domagając się pieszczot. Jest spokojnym, zrównoważonym, pieszczochem, który zasługuje na życie bez bólu.
Pies jest nauczony czystości, na krótkich dystansach (otoczenie lecznicy) ładnie chodził na smyczy."
Prosimy o dom dla Barego, noce są coraz chłodniejsze, Bary nie przetrzyma kolejnej zimy w budzie ...















  • Replies 91
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam wszystkich, to ja poprosiłam o pomoc dla tego kochanego psiaka. Bardzo nam zależy na znalezieniu mu choćby dt przed zimą!

Z naszej strony zapewniamy psiakowi transport na terenie całej Polski.

W tej chwili Bary dostaje rimadyl, ranigast, i na stałe arthrofos i witaminki. Kulawizna już się znacznie zmniejszyła, ale jeżeli nie ustąpi całkowicie trzeba będzie zastosować inny lek przeciw bólowy i przeciw zapalny. Tak więc czekamy do piątku. Dziś będzie u mnie wetka, która leczy psiaka i jednocześnie moja przyjaciółka, więc podjedziemy do psiaka i swoim fachowym okiem zerknie co i jak.

Nie ukrywam, że jestem bardzo zmartwiona: pogoda się popsuła i zaczynają się zimne noce, stan psa może się w związku z tym pogarszać, pomimo stosowanych leków. Ból może być dramatyczny.

My mamy już 4 psiaki i niestety nie mam nawet możliwości, żeby zabierać go do nas noc, bo nawet nad taką opcją się zastanawialiśmy:oops:.

Bardzo proszę o pomoc dla Barego, ja sama jestem zupełnie bezradna.

Tyle lat nie miał swojego człowieka. Czy dlatego kocha wszystkich ludzi?

Posted

gazzy napisał(a):
Poddałam pomysł Kapselkowi, ale nie wiem czy wypali w firmie. Właściciel musiałby się zgodzić.


gazzy nie mam pojęcia o co chodzi :oops: Moglabyś rozwinąć temat, tak dla laików?

Posted

Zazwyczaj DT są płatne, musiałby się zebrać grupa osób które wpłaca deklaracje. Na dogo bedzie ciężko zebrać. Najtańszy chyba około 300zł. Próbowałaś w firmie zebrać trochę deklaracji? Do tego musi mieć leki, co jeszcze zwiększy wydatki. Czy w firmie nie ma jakiegoś pomieszczenia, gdzie mógłby nocować?

Posted

Z tego co Kapselek mi mówiła, to w firmie są ochroniarze. Pewnie mają jakiś swój kącik, gdzie mogą posiedzieć itd.
Jeżeli w jakimkolwiek pomieszczeniu jest piecyk gazowy, to obok można by było wybudować mały "domek" dla Barego, połączyć to z piecykiem, dać grzejniczek mały i podłączyć w tym domku ogrzewanie. W środku miałby sucho, miałby posłanko i tam by spał, ale na zewnątrz mógłby wychodzić w dzień i tam mógłby się załatwiać itd.
U mnie w schronisku tak zrobili dla szczeniaków które wiecznie chorowały.
W kuchni mają piecyk gazowy. Obok kuchni wybudowali domek dla szczeniaków. Połączyli ogrzewanie z piecykiem. W domku jest grzejnik. Szczeniaki mają sucho, a na zewnątrz sobie siedzą w dzień.
Co do DT to wiecznie wszystko zapchane. Na dogo mało deklaracji - trudno będzie cokolwiek zebrać. Nie każdy hotelik oferuje warunki domowe - może być , że będą do dyspozycji tylko kojce np. w garażu, co praktycznie nie urządza. Rozumiem, że nie ma osoby która może go wziąć do siebie do domu na DT ?

Posted

Co do deklaracji stałych to oczywiście my coś zadeklarujemy. Co do pracowników firmy to można zrobić jednorazową akcję, ale na nic stałego bym nie liczyła. Nie mam żadnego dt, sama jak pisałam nie dam rady go zabrać, 4 psiaki: struszka 9 letnia mastifa tybetańskiego ze spondylozą, chorymi stawami i sercem, 2,6 husky z dysplazją i 2 yorki, na razie zdrowe , ale jeden z nich 10 letni więc lada moment coś się może zadziać. Oprócz tego mam tez deklaracje stałe oczywiście i co mogę to daję we wsparciu jednorazowym. Znam ceny dt i zasady. Nie stać mnie na zobowiązanie 300zł miesięcznie.

Co do pomieszczenia w firmie to oczywiście jest taka możliwość i w zeszłym roku nie było wyjścia przy tym zapaleniu płuc, ale pies urwał dwie klamki, zdemolował wykładzinę. Co tu dużo gadać szef nie był zadowolony. Na chale nie można go wpuszczać, bo robią opakowania kartonowe i bary potrafi 1 siknięciem załatwić, niezła ilość towaru.
Co do ochroniarzy to zawsze się zgadzali, że tak oczywiście wezmą go do stróżówki będzie dobrze, ale wychodziło jak zwykle, a argumenty były w stylu smrodzi, chrapie i ogólnie śmierdzi.
Piecyk w stróżówce jest elektryczny. Wszystkie te pomysły już przerabialiśmy w zeszłym roku, bo mam świadomość jak trudno jest o dt i adopcję, i że jest wiele psów w bardziej dramatycznej sytuacji.

Tak jak pisałam wcześniej zastanawiałam się nad zabieraniem go na noc do nas, ale ta opcja też odpadła, bo nie mam go już nawet gdzie zamknąć. Moje suki nie mają ostatnio rewelacyjnych stosunków i są zamykane właśnie na noc.

Właśnie tego się bałam, że jego sytuacja nie jest tragiczna, jest leczony, zadbany i to zmniejszy jego szanse na adopcje. Bo ani to rarytas w sensie młodziak, ani psiak, którego historia łapie za serce...

Szukam oczywiście też domu dla niego na zasadzie krewni i znajomi królika, ale mam mało czasu.

Wet oglądała dziś psiaka, nie ma rewelacji po tym rimadylu, więc o soboty wchodzimy z Trokoxilem...

Mąż mówił mi,że rano jak poszedł to psiak chodził już całkiem nieźle, jak wychodził ok godz. 15 łapa była znów w górze, dlaczego tak drastycznie się to zmienia w ciągu kilku godzin?

Posted

Najgorsza według mnie jest ta demolka którą robi. Może znalazłby się dla niego tymczas, ale musi to być dom w którym stale jest ktoś w domu, bo przeciwnie będą go oddawać.

Posted

Wiem, ze to poważny problem. Ja nie wiem jak by to wyglądało, gdyby go stopniowo przyzwyczajać, bo np. w lecznicy, jest tak, że my wchodzimy na zaplecze, z psem i tam siedzimy, czasami zostajemy dłużej i wtedy np. wychodzimy na zew. czy mój mąż naprawia coś w innym pomieszczeniu i psiak zostaje sam np na 20 -30 min i nigdy nie było problemu. Szczerze to nigdy nam nie przyszło do głowy, że mógłby coś tam zniszczyć.

Posted

Bardzo jetem wdzięczna za pomoc i nadzieją dla Barego. Wiem ,że fakt, że pies najprawdopodobniej nie mieszkał w domu w obecnej sytuacji może stwarzać duży problem. Jednak po doświadczeniach z moim haszczakiem wiem, że można to nadrobić..

Myślę tak sobie, żeby poprosić męża, czy nie wzieli by go np. do biura w ciągu dnia na kilka godzin. Moj mąz ma bióro sam, ale często schodzi na na dól na produkcję. Może to jest sposób, żeby uczył się, że ktoś wchodzi i wraca. Jakiejś strasznej demolki by nie zrobił, bo obok chyba są inne pokoje , sekretariat itp. więc ktoś by usłyszał co się dzieje. Może się da przekonać dopóki szefa nie ma. Pogadam z nim jutro, bo już śpi.

Posted

Dodam jeszcze, że po zeszłorocznych doświadczeniach z zamykaniem wiem ,że potrafi utrzymać czystość w pomieszczeniu, siedział tam cale noce i nigdy nic się mu nie przytrafiło.

Posted

Bary ma same plusy... niemal :lol:.

Pogadałam z mężęm od jutra Bary wędruje na dzień do biura w ramach przyzwyczajania do "normalnego" życia. Czyli przebywania w zamkniętym pomieszczeniu beż człowieka na coraz dłuższy czas. Zostały nam jeszcze spacery na smyczy po mieście, spuszczanie ze smyczy itp., ale to będę sukcesywnie ogarniać do przyszłego tygodnia.

Posted

Bary dziś odmówił współpracy pomimo kilku prób nie chciał wejść na schody i nawet smakołyki nie pomogły. Ni9e wiem cz to ból czy nigdy po schodach nie chodził, w każdym razie nie odpuścimy chłopakowi i w poniedziałek powtórka. Chcemy tez zacząć uczyć go zabawy zabawkami , żeby coś mu dać, gdy będzie zostawał sam.

Jutro zaczynamy leczenie Trokoxilem, mam nadzieję, że podziała, bo po pierwszej dawce trzeba czekać dwa tygodnie, żeby podać coś innego.

Posted

[quote name='Chandra']Niestety nie ma rewelacji efekt jest taki jak po rimadylu :( , pewnie będziemy próbować z kolejnym preparatem, ale to dopiero jak ten przestanie działać....[/QUOTE]

Na moją rimadyl też nie działał a wtedy był bardzo drogi ...a niezawodne B12 nawet wiem czemu nie przypisują lekarze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...