Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Koszt badań Barego + enroxil wyniósł 190zł. Te koszty obiecał pokryć już TOZ z Gorzowa i tam tez poszła faktura z lecznicy. Po terapii enroxilem i ypozanem Bary powinien mieć zrobione powtórne USG i badanie krwi żeby sprawdzić czy jest jakiś efekt i cysty się zmniejszyły. Kastracja na razie nie jest możliwa ze względu na niedokrwistość. Proszę o kontakt telefoniczny z Panią Beatą ze Słubic która opiekuje się Barym. Ona powie co najbardziej potrzebuje dla Barego.

  • Replies 188
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

W końcu kupiła mu pani Enroxil czy Ypozan?
Jeśli pani może prosze podać mi numer do tej pani. Postaram się sama z nią skontaktować i zapytać co potrzebuje. W niedzielę moja znajoma jedzie do Słubic więc mogła by zawieźć część rzeczy.
Może orientuje się pani czy Ci państwo mają dostęp do internetu? Z tego co czytam potrzebne będą kolejne pieniądze na dalsze leczenie. A bez stałych wieści, zdjęć itp nic nie zdziałamy.

Posted

Witam wszystkich zainteresowanych barym!
Bary ma się nieźle. Jest psem łagodnym i towarzyskim. Toleruje inne psy. Bardzo ładnie chodzi przy nodze,nawet bez smyczy.
Musiał być kiedyś szkolony. Życie nauczyło go na pewno wielu innych rzeczy.
Jest coraz bardziej aktywny,w domu i na dworze.
Pierwsze dni przebywał w piwnicy,w nowym budownictwie. Piwnica na parterze z oknem,nie pod ziemią jakiś ciemny loch.
Środki bezpieczeństwa,ponieważ mamy jeszcze dwa pieski. Jeden mniejszy dopiero co odszedł (RAK) ale zdążyli się poznać.
Jak tylko wstał na nogi i przeszedł się po piwnicy to od razu pospacerował na trzecie piętro do domu.
Wcześniej wynosiliśmy go z żoną na dwór za potrzebą w dużej torbie podróżnej.
Pies bardzo się do nas przywiązał,szczególnie mnie nie odstępuje na krok. Mamy wielki dylemat,ponieważ nie mamy warunków
na dwa duże psy. Mieszkanie 46m2 a najbardziej przeraża nas to trzecie piętro,jak w przyszłości trzeba będzie znosić go
za potrzebą. Na razie muszę kończyć. Obowiązki wzywają na dwór.

http://tinypic.com/r/2ue1v0o/7
http://i51.tinypic.com/68cuiu.jpg
http://i55.tinypic.com/10nyu4w.jpg
http://i55.tinypic.com/amrvxh.jpg
http://i51.tinypic.com/2v3fr14.jpg

Posted

Super, że państwo się pojawili. Bary wygląda już o niebo lepiej! Najważniejsze , że teraz przebywa w bezpiecznym miejscu. Musimy zająć się wyleczeniem go i pomogę państwu w szukaniu domu dla niego. I bardzo dziękuję za zdjęcia.

Posted

Witam! leki dotarły od Pani z Z.Góry.Właśnie kończy brać i trzeba jakąś konsultację dalszą ustalić z lekarzem.Piesio popuszcza mocz i to tylko wtedy,gdy wróci z dworu po załatwieniu swoich potrzeb i bardzo sapie,dyszy,jakby coś mu dolegało.Po za tym,ładnie dochodzi do siebie i jest kochany.Karma niestety nie doszła żadna.Do puki nie minie ta niedokrwistość,nie możliwa jest kastracja.Teraz dopadły nas dodatkowe problemy,nie spodziewanie.Leczyłem się 5 tyg.,wydawało się ze to zwykłe zawianie,niestety,kręgosłup.Będzie raczej konieczna operacja,potem rehabilitacja.Praca się skończyła.Mam problemy z poruszaniem się,ból nie pozwala.Teraz cały obowiązek z psami spadł na żonę i córkę.Nie jest łatwo.Gdyby możliwe było zakupienie karmy odpowiedniej dla tej psiny,bardzo proszę.Pozdrawiam

Posted

A kontaktowali się państwo z panią z TOZu ? Na dzień dzisiejszy to ona trzyma fundusze Barego. I ona mogła by zamówić karmę. Tylko trzeba dokładnie zapytać weterynarza jaka konkretnie ma być. I wtedy dzwoncie do TOZu i niech zamówią i kurierem wyślą wam do domu. Ja mam jeszcze 50zł Barego. Ale za nie karmy nie kupię...Trzeba wam coś jeszcze dla niego za tą kwotę? To bym kupiła i wysłała do was.

Posted

Ja juz nie wiem, z którą Panią z TOZu mam rozmawiać,w tej sprawie.Dowiem się,jaka by była odpowiednia karma.A jesli chodzi o te 50 zł,to nie wiem co by mu kupić.On kocha po prostu jeść :) dużo.Chyba że,obrożę.Przydała by mu się,bo nosi Rockiego do tej pory.Musiała by mieć 60-65cm dł.Może szampon dla tego konika.Jak Pani uważa.Dziękuję bardzo.

Posted

Wysłałam adres na prywatną wiadomość.Oczywiście dziękujemy wszystkim osobom,którzy interesowali się i pomagali psu.Pani także,bo jeszcze Pani, nadal nie jest on obojętny.Bary,a raczej Ares,bo na to imię reagował bardzo i tak przy tym pozostaliśmy,bardzo nam zaufał.Z dnia na dzień widzimy jego coraz weselsze zachowanie.Kiedy znalazłam go,prawie w agonii,pomyślałam:Boże moim marzeniem jest,zobaczyć go jak biega wesoły.Widzę to.Widzę jak biega,kula się w trawie mrucząc zadowolony.Przybiega podając łapę,bez proszenia i tuli swoją misiową głowę do mnie.Wtedy,czuje się szczęśliwa.Jego charakter jest zachwycający.Teraz marzę,aby leczenie powiodło się i mógł zdrowo i długo żyć i cieszyć się,a my z nim.Pozdrawiam

Posted

Nic nie dostałam....Czyli Ares zostaje z wami? Bo prawda jest taka, że baaardzo ciężko było by staremu, choremu psu znaleźć dom. W mojej karierze udało się to tylko raz. I to tylko dlatego, że forumowicze co miesiąc wpłacają fundusze na specjalną karmę dla psa.

Posted

Tak,Ares zostaje z nami.Chcieliśmy wcześniej,aby ktoś inny go adoptował,bo nie jest łatwo z dwoma duzymi psami w bloku i do tego w naszej trudnej sytuacji,ale za długo trwało,pies się przywiązał i zaufał.Nie zrobimy mu takiej krzywdy,aby go oddać.Decyzja nie była łatwa,aż w końcu,powitaliśmy go w rodzinie,definitywnie.Zobaczymy co czas pokaże.Może nie będzie tak żle...A jak będzie zle,to i tak juz będziemy razem.Zrobimy wszystko,aby przez resztę życia był szczęśliwy.Dziękuje za wysłanie obroży.Ares jest tak posłuszny i przywiazany do nas,że tak naprawdę,to by żadnej smyczy i obrozy nie potrzebował.Idzie przy nodze nawet luzem i sam się pilnuje.Coraz dłuzsze wycieczki robimy.Do nie dawna,załatwił się nie daleko domu i uciekał do domu naszego sam.Teraz ufa i chodzi wszędzie z podniesionym ogonem,nie jak na początku z podwiniętym.Jest wspaniały.Może za ta resztę pieniążków jakieś witaminki,czy szampony,bo dużo na niego trzeba.Coś takiego chyba.Witaminki to najlepiej w tabletkach,bo mam w proszku,ale wyczuwa i nie zbyt chce jeść.

Posted

[quote name='mariuszak']Tak,Ares zostaje z nami.Chcieliśmy wcześniej,aby ktoś inny go adoptował,bo nie jest łatwo z dwoma duzymi psami w bloku i do tego w naszej trudnej sytuacji,ale za długo trwało,pies się przywiązał i zaufał.Nie zrobimy mu takiej krzywdy,aby go oddać.Decyzja nie była łatwa,aż w końcu,powitaliśmy go w rodzinie,definitywnie.Zobaczymy co czas pokaże.Może nie będzie tak żle...A jak będzie zle,to i tak juz będziemy razem.Zrobimy wszystko,aby przez resztę życia był szczęśliwy.Dziękuje za wysłanie obroży.Ares jest tak posłuszny i przywiazany do nas,że tak naprawdę,to by żadnej smyczy i obrozy nie potrzebował.Idzie przy nodze nawet luzem i sam się pilnuje.Coraz dłuzsze wycieczki robimy.Do nie dawna,załatwił się nie daleko domu i uciekał do domu naszego sam.Teraz ufa i chodzi wszędzie z podniesionym ogonem,nie jak na początku z podwiniętym.Jest wspaniały.Może za ta resztę pieniążków jakieś witaminki,czy szampony,bo dużo na niego trzeba.Coś takiego chyba.Witaminki to najlepiej w tabletkach,bo mam w proszku,ale wyczuwa i nie zbyt chce jeść.[/QUOTE]

Jestescie kochani i wspaniali :)

Posted

To myślę, że najlepiej będzie jak zadzwonicie do weterynarza. I niech on powie co kupić. Tzn jakie konkretnie witaminy. Bo sporo ich jest :) Moja sunia np teraz na sierść bierze veto skin. Jak będziecie wiedzieli to dajcie znać. I koniecznie! zdjęcie przystojniaka z nowej biżuterii chcemy zobaczyć. A do Areska i tak będę zaglądała. Jesteście cudownymi ludźmi. A tacy niestety z doświadczenia wiem dostają po d... Ale lepiej żyć ze świadomością, że nie mamy sobie nic do zarzucenia niż patrzeć tylko na własny czubek nosa. Podziwiam was za tą decyzję! Nie obiecuję nic, ale popróbuję zebrać jeszcze trochę funduszy dla niego.

Posted

Ok zdjęcie będzie.Dzis tez w terenie troszkę zrobiłyśmy, z Rockim.3 dni temu moim znajomym zaginął cocer spaniel.Właśnie człowiekowi,który natychmiast przyjechał na miejsce,gdzie znależlismy Aresa i woził nas codziennie do Rzepina na kroplówki,dżwigał w torbie do auta(bo nie był w stanie chodzić).To człowiek niesamowity.Rzuca wszystko i biegnie psu na pomoc.On ze swoim psem,rozstawał się tylko,gdy szedł do pracy.Całymi dniami,nocami teraz go szuka.Ogłoszenia,na necie i na słupach,po wetach,nie dają rezultatu.Jest tak załamany...ale nie rezygnuje.Strasznie nam go żal.Gdyby nie On,nie dałabym rady uratować Aresa i zabraliby go do schroniska(wiadomo po co)Szkoda,że nie mam nagranej całej sytuacji..nikt go nie chciał...nie mógł nikt zabrać i zająć się.A ta sierotka leżała,jak na skazaniu.Dziękujemy za miłe słowa.Gdy patrzę jak rano mnie wita,biega cieszy itd-mam już swoją nagrodę.Dziękuję Pani z Ziel.Góry,ona także dużo pomogła Aresowi.Ludziom którzy interesowali się i wspomagali MOJĄ psinkę :) Pozdrawiam

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...