Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Krakers jak narazie bez zarzutu, uczulamy dzieci żeby go mijały i nie niepokoiły zbyt bliskimi kontaktami gdy np leży i odpoczywa. Gdy ma ochotę na głaskanie (bardzo często) to sam do nich przychodzi i dopomina sie o uwagę i wtedy pod naszą kontrolą mogą się głaskać.
Asi buzia jest na etapie różowej blizny, policzek wokoło jest stwardniały. Mamy teraz natłuszczać, a za jakis tydzień możemy zacząć dawać maść na blizny.
Krakers jest pod obserwacją weterynarza - takie są przepisy (nieważne, że pies szczepiony)- dziś mamy ostatni przegląd, a potem muszę zaświadczenie dostarczyć na izbę przyjęć szpitala, gdzie Asia była opatrywana.
Na szczęście skończyła się presja rodziny, że musimy się go pozbyć z domu :cool3:.

Normalnie się przeraziłem jak to przeczytałem. Agnieszko, cieszę się, ze potrafiłaś zachować zimną krew i Krakersik dalej jest z Wami!

Co do samego incydentu, wiem co znaczy jak pies zaatakuje domownika (choć w porównaniu do mojego Krakers to anioł ;)). Na szczęście u mnie jakoś zawsze obyło się na domowym zabezpieczeniu rany, nigdy nie było lekarzy i żadnych obserwacji.

Takie zachowanie może mieć różne przyczyny. Asia mogła z przytualniem przesadzić, Krakersa mogło coż zaboleć. Mógł też poczuć się zagrożony (przykład - podniesienie go przez Asię, stracił grunt pod nogami to się przeląkł), mógł to być znak "odejdź ode mnie, nie chce się przytulać" przy czym to wykluczam, bo w takiej sytuacji pies najpierw warknie, nie zaatakuje. Poprostu sytuacja jaksa się wytworzyła między Asią a Krakersem musiała być gwałtowna i pies teżgwałtownie zareagował. Inaczej sam by odszedł lub warknął.

Ostrożność jest wskazana, przy czym nie radzę stosować omijania psa. Wręcz przeciwnie. Trzeba ponownie go zsocjalizować i pokazać, że dzieci nie stanowią zagrożenia. Najlepiej smakołyki, spólne spacery, zabawy. Ale z samym przytulaniem bym się wstrzymał, aż pies ponownie nabierze zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Mimo wszystko to jest już naruszenie jego prywatnej sfery, a przez zabawę i smakołyki umacnia się więź między opiekunem a psem, dzięki której ta bariera prywatności zanika i pies się podadaje.

Oczywiście prócz zabaw itd dzieci powinny z psem ćwiczyć, aby wiedział, że to on jest im podpoiorządkowany, nie na odwrót. Może chaotycznie piszę, ale zmęczony jestem po robocie i zaraz spać ide ;) Mam nadzieję, że moja wypowiedź choć trochę Wam pomoże.

  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja sądzę, że przyczyną gwałtownej reakcji bez ostrzeżenia jest jego słaby wzrok i słuch. On prawdopodobnie czuje się zagrożony gdy nagle dostrzega w bezpośredniej bliskości jakiś "obiekt". Krakers identycznie reaguje tzn błyskawicznym kłapnięciem zębami, gdy blisko niego przechodzi Dyzio, ale Dyzio zawsze w porę robi unik. Dlatego uważam, że lepiej żeby dzieci go omijały. Ja wiem, że to przeczy zasadom stosowanym do wzmocnienie dominacji człowieka nad psem - ale myslę, że w przypadku Krakersa ten atak nie wiązał się z chęcią dominacji. To omijanie zalecam im gdy Krakers leży i wypoczywa, natomiast gdy do nich sam przychodzi pozwalam im na głaskanie (bez przytulania) i wiem, że wtedy nic dzieciom nie grozi.

  • 2 weeks later...
Posted

Mam dla Was kilka zdjęć :lol:

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/4677/krak1nz2.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img504.imageshack.us/img504/4114/krak2uz5.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img241.imageshack.us/img241/4357/krak3rr1.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/1205/kd1rs4.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Jęzor jak u krowy :eviltong:

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/3853/dyz1mg0.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img504.imageshack.us/img504/3247/dyz2we0.jpg[/IMG][/URL]

[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img146.imageshack.us/img146/7238/dyz3do2.jpg[/IMG][/URL]

  • 1 month later...
Posted

piekne!!!
ostatnio kilka razy przejeżdałam przez zywiec ale jakos albo mi sie spieszylo albo waliło gradem i na sama mysl wychodzenia z samochodu miałam dreszcze...
ale cos mnie ciagnie ostatnio w te okolice...
to mzoe wreszcie was odwiedze :)

Posted

Zapraszamy, zapraszamy!
Ale wiem jak to jest, też mam do odwiedzenia jednego podopiecznego w Krakowie, i jakos nie mogę się wybrać. A jak już byłam w Kr. to nawet nie było czasu na spotkanie. Ale lato przed nami, to pewnie i Ty trafisz do Żywca i my do Krakowa.

  • 2 months later...
Posted

U nas wszystko w porządku, tylko jest nas chwilowo więcej.
Przez okres wakacji mieszka z nami teść ze swoim ogromnym, schorowanym już, 15 letnim owczarkiem niemieckim Morusem. Morus podobnie jak Krakers praktycznie nie słyszy - na początku wzjemnie na siebie powarkiwały, ale że tego nie słyszały to nie brały sobie tego do serca. Teraz jest już pełna zgoda. I dodatkowa miska, w której zawsze coś można znaleźć :evil_lol:.
Kraksiu miał jeszcze jeden "wyskok" - ugryzł w nogę 3 latka od moich szwagrów. Kraksiu leżał obok mojego krzesła i chłopczyk podchodząc do stołu niestety go nadepnął. Na szczęście miał długie spodnie i oprócz siniaków nie miał innych uszkodzeń. Ja nie zdążyłam zareagować. Na szczęście szwagry wyrozumiałe, ale od tego czasu, gdy mamy gości to dla świętego spokoju Kraksia zamykam w przedpokoju.

Wczoraj pierwszy raz odkąd mamy Krakersa zauważylam go śpiącego na "chorej" stronie :crazyeye:

A tak poza tym ma się dobrze, kocha nas coraz bardziej i jest piękny.

Dyzio miał problemy z zębem - spuchł pod okiem, po jakimś czasie opuchlizna pękła, ale był na antybiotyku i wszystko szybko się zagoiło. Weterynarz zmartwił mnie, że to będzie nawracało i trzeba rozważyć wyrwanie 4 i 5 zęba. Niestety w niedługim czasie Dyzio znów spuchł i "pęknął" przy czym wytworzyła się przetoka z której stale się sączyło. Konsultowałam go w innych miejscach, nie chciałam wyrywania, bo Dyzio po drugiej stronie nie ma wogóle zębów w górnej szczęce (tak ma od urodzenia) i bałam się jak będzie gryzł pokarm.
Nie było innego wyjścia i ostatecznie wyrwaliśmy czwórkę po wcześniejszym wprowadzeniu sondy do przetoki i zbadaniu dokąd sięga. Przy okazji narkozy został usuniety kamień z pozostałych zębów i niestety usunięte dwa bardzo ruszające się zęby - na szczęście nie tak istotne strategicznie. teraz Dyzio jest na antybiotyku, przetoka zaczyna wysychać a Dyzio stał sie znów radosny.

W porywach mamy nawet 5 psów, bo gdy wyjeżdżają moi rodzice to opiekuję się ich berneńczykiem, a do mojej córki często przychodzi jej koleżanka z westim emerytem - ale wtedy jest wesoło - wymiany podpisów na moich krzaczkach, obwąchiwanie itp.

Posted

serce na moment mocniej zabiło :)
dobrze ze macie tyle cierpliwosci dla krakersika, łobuz jedne
ale jestem pewna ze on tak nie specjalnie...


trzymajcie sie cieplo :) i starsznie cieplow as pozdrawiam :)

  • 1 month later...
Posted

Tym razem, niestety smutne wieści. Krakers miał kilka dni temu ataki padaczki. Zacząło się rano po jedzeniu - zaczął się bardzo slinić, kręcić w koło i szczerząc zęby ( chyba jakiś skurcze mięśni pyska) kłapać szczękami. Myslałam, że być może wbiła mu się kość między zęby bo jadł porcję rosołową z ryżem. Podłogę w kuchni zapluł całą ale po wyprowadzeniu go na pole wszystko się uspokoiło - ja też.
Niestety po moim powrocie z pracy, gdy siedzieliśmy na tarasie Krakers znów zaczął od kłapania pyskiem, ślinienia się ale potem zacząły się drgawki, Krakers się przewrócił i "rzucało" nim chyba z minutę. Potem biedak długo nie mógł dojść do siebie, był zdezorientowany, dyszał, nie mógł wstać, a gdy mu się to w końcu udało to biedak zataczał się i rozbijał o wszystko dookoła :-(. To był straszny widok. Tego dnia miał 5 różnego nasilenia ataków (nie wiem co było miedzy godziną 8 a 15 gdy nas nie było w domu).
Weterynarz mnie nie pocieszył - leczenie, a raczej tylko zapobieganie kolejnym atakom bardzo długie i nie dające pewności, że ataki nie będą się zdarzały. Poza tym przyczyny mogą być różne - od padaczki pourazowej do guza mózgu. Dodatkowo każdy atak wywołuje bardzo niekorzystne zmiany w mózgu.
Od kilku dni jest spokój, choć drugiego dnia miał bardzo wrażliwą skórę na dotyk - podczas głaskania zaczynała drgać.
Zobaczymy co bedzie dalej.

Posted

Jeżeli te ataki zdarzyły sie po raz pierwszy to może to była reakcja na coś? (w karmie, stres, zmiana cisnienia?). W zasadzie padaczkę rozpoznaje się dopiero wtedy gdy atak się powtórzy. No tylko, ze jeżeli Krakers miał serię napadów, to nie wiem czy należy czekać:shake:. Miał robione jakieś badania? (krwi?moczu?EKG?).
Moja sunia ma padaczkę- ataki są raczej lekkie, średnio co 2 miesiące (zdarzały się 4 miesięczne przerwy ale też raz miała 3-4 ataki w odstepach ok. tygodniowych. Wet odradził mi podawanie leków przynajmniej dopóki ataki nie nasilą się (ze względu na skutki uboczne). Prze kilka tygodni sunia dostawała karsiwvan, który miał łagodzić skutki ataków.

Może na razie powinnaś Krakersa obserwować i dopiero kiedy wystapi kolejny atak zacząć leczenie? A na wszelki wypadek mozna zaopatrzyć się w luminal, który można byłoby podać "awaryjnie" w takiej sytuacji jak ta ostatnia?

Posted

Na razie nie podaję żadnych leków, poczekamy zobaczymy.
W razie ataku nawet nie byłabym w stanie podać mu żadnego leku. Badań na razie też nie robilam. Chciałabym, żeby to było jakimś jednodniowym niedomaganiem. Sama się zastanawiam, czy mogła być jakaś nadzwyczajna przyczyna. Weterynarz mówił, że raczej nie mogło to być w wyniku np zatrucia itp - bo o to akurat pytałam.
Pozostaje nam czekać i obserwować.
A co może wyjaśnić badanie krwi?

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
A co może wyjaśnić badanie krwi?

Ataki padaczkowe mogą być objawem róznych schorzeń a badanie krwi może ewentualnie naprowadzic na przyczynę. Ale nie bede sie wymądrzać:cool3: bo sama też nie robiłam mojej suni badań, poza EKG po pierwszym ataku. EKG zrobiłam dlatego, że jej ataki nie przebiegaja tak typowo jak w padaczce i było podejrzenie, ze moze maja związek z wadą serca.

Natomiast zastanawiam sie czy Twój weterynarz ma racje, że wyklucza zatrucie. Nie jestem pewna, ale wydaje mi sie ze czytałam gdzieś że w zatruciach wystepuja różne objawy neurologiczne.

Posted

Od wakacji mieszka z nami tata męża ze swoim 15 letnim ON. 3 tygodnie temu zauważyłam, że Morusowi w okilicy bioder zrobiła się rana - wet stwierdził stan zapalny skóry (podobno schorzenie przypisane rasie)- pomimo podawania antybiotyków rana się powiększała, podobna zrobiła się na drugim biodrze. Z ran się sączyło, a Krakersa kilka razy przyłapałam na wylizywaniu legowiska Morusa. W dniu ataków padaczkowych tata męża zaczął stosować na te rany Polodynę czyli wodny roztwór jodyny - nie wiem czy to mogło spowodować u Krakersa jakieś zatrucie?
Wczoraj Morus został uśpiony - już bardzo cierpiał.

Dzięki za link zaraz poczytam.

Posted

Jagienka napisał(a):
Krakersowi to w życiu chyba tylko dom na stare lata udał...
Agnieszka jesteś niesamowita, że mu tyle szans dajesz... Mysle o Was... cóż więcej mogę?


Dzięki Jagienka za te miłe słowa, staramy się aby było mu dobrze, a jeśli jest coś nie tak, to szukam rozwiązań dobrych dla wszystkich. On nam bardzo zaufał, pozwala robić ze sobą niemal wszystko. Bez sprzeciwu znosi zamykanie gdy przychodzą do nas małe dzieci. Podczas kąpieli w rzece zupełnie się zdaje na mnie - nie próbuje pływać tylko dryfuje na moich rękach, choć jego instynkt i lęk przed wodą każe mu omijać każdą najmniejszą kałużę. To wspaniały pies.
Choć niektórzy mówią "po co wam pies głuchy, ślepy i kulawy" to dopóki nie cierpi to zawsze będzie miał szansę.

Posted

Wczoraj martwiłam sie o Krakersa a kilka godzin później moja Fraszka miała atak:-(. Za każdym razem próbuję powiązać jej ataki z jakimiś czynnikami zewnętrznymi- tym razem mogłaby to byc fatalna pogoda. Ale przecież nie zawsze przy złej pogodzie wystepuja napady.Poza tym właśnie minęło ok. 6 tygodni od ostatniego, więc to jest ta " średnia częstotliwość".

Jodyna chyba jest toksyczna, wiec mozliwe że to właśnie była przyczyna ataku Krakersa. W każdym razie wydaje mi sie, ze teraz pozostaje czekać czy pojawi się następny. Miejmy nadzieję, że nie. No a gdyby? Pocieszające jest, że z psy z padaczką często zyją wiele lat a pomiędzy atakami zwykle normalnie funkcjonują.

Posted

Tak to Fraszka jest w avatarku:loveu:. Jest u mnie już prawie dwa lata. Kiedy ja adoptowałam nie wiedziałam, ze jest chora. Ze wstydem przyznam, że nie jestem na 100% pewna czy gdybym wiedziała zdecydowałabym sie na tę adopcję. Prawdopodobnie tak, bo przecież wiedziałam, ze padaczka to nie jest wyrok a ja poszukiwałam właśnie psa 'w potrzebie". Tylko, ze wtedy byłam bezposrednio po stracie swojej Puni i obsesyjnie bałam się kolejnego rozstania. Teraz być moze kocham ją jeszcze bardziej właśnie dlatego, ze jest chora. Ale moje lęki pozostały:-(
A czy Fraszka jest ofiara cywilizacji? Nie wiem. Możliwe jednak, że jest ofiarą człowieka. Wydaje mi sie bardzo prawdopodobne, ze moze miec padaczke pourazową. Sunia zachowuje sie tak jakby była bita. Mimo, ze od dwóch lat nie tylko nikt jej nie uderzył ale nawet nie podniósł głosu ona nadal kuli sie albo ucieka kiedy na przykład coś upadnie. Tak samo reaguje na każdy gwałtowny ruch. Jest wciąż bardzo nieufna wobec obcych.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...