Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. [quote name='MALWA']Zastanawiam się nad tym, co napisała Ayame, a mianowicie czy energiczny Vigo da radę przy niepełnosprawnym dziecku. Myślę, że wszytsko zależy od tego jakiego rodzaju jest to niepełnosprawność (...)[/QUOTE] No dokładnie. Wszystko zależy. Może własnie Vigo podpasuje i może będzie dobrze :)
  2. szczerze mówiąc nei pamiętam ile lat ma Nela. Miałam dane 3 suń, mogę sięmylić, więc nie będę pisać. U nas noc minęła spokojnie, Nela zrobiła sobie posłanie w torbie na kocyku. Wyjęłam jej tą torbę z klatki i nasz maluch sam tam wchodzi. Widać, ze jej pasuje :) Obok ma podusię, niekiedy w ciągu dnia układa się na niej. Posłanie Kaori w ogóle jej nie ciagnie i ogólnie jest git :)
  3. [quote name='Sabina02']Z pewnoscia sie do Nelki przywiazesz Ayame, no ale takie sa uroki DT, ze trzeba sie potem z piesekim pozegnac. :) Nie martw sie jednak, jesli bedzie Ci smutno, to dam Ci nastepna sunie na DT. Tylko szepnij slowo. ;) Dziekuje Ci ze tak uczysz Nelke dobrych zachowan. Z pewnoscia jej (i mi) sie to przyda. :) Aha, no i mam dobre wiesci, Martunia znalazla domek. :)[/QUOTE] AAA!!! Marta ma domek! Jak super! Sabino, jesteś wielka! :) Co do Nelki, to jasne, ze się przywiążę. Ona tak potrzebuje uczucia, ze nie umiałabym jej go odmówić. Ale, że u mnie dominuje analityczna półkula mózgu, to napewno sobie szybciutko z tym poradzę :) A z wychowaniem to jest tak, że Nela szybciutko wszystko "zapomni" jesli jej pozwolisz. Nie przejmuję się tym nic a nic, bo ja robię to bardziej dla Niej, niż dla Ciebie: żeby miała wyzwania i czuła się potrzebna. (No bo w końcu kto by to robił, gdyby jej nie było? Kto by się tak zachowywał? No kto?). Liczę na to, że dzięki wymaganiom będzie czuła się bezpieczniej. A co Ty z tym zrobisz, to już Twoja wola :) Dziś pozwolę Neli spać poza klatką, bo wiem, że za nią nie przepada. Torba jest w jej ulubionym miejscu do spania razem z kocykiem, obok poducha (na której też zaczęła sypiać). I zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję, że nie obudzę się z Nelą obok mnie w łózku ;) Pozdrawiamy całym stadem!
  4. Vigo jest śliczny. I kudłaty... A to sie ludzim podoba. :) Fajnie, że już był telefon. Rozmawiałam dziś z Angeliką, mówiła, ze u Vigo bez większych zmian. Humor dopisuje, energia rozpiera :) Zastanawiam się tylko, czy tak energiczny psiak da sobie radę przy dziecku i to niepełnowprawnym? Ale to chyba Angela musiałaby ocenić. Póki co szanse 25%, więc nie ma co szaleńczo się zastanawiać. Ale dobrze byłoby wiedzieć jak Vigo zachowa się przy dzieciach.
  5. Bardzo się ciesze i jestem wdzięczna za zakupy. Nelek też będzie. Myślę, że ten miesiąc nam obu szybko minie i coś mi się zdaje, ze nie będzie mi wesoło, jak będę oddawa Nelkę ;) Jest tak uczuciowa i tak przylepiasta, że nie da się jej nie lubić. A tymczasem mamy pełny sukces! Po dzisiejszych ćwiczeniach Nela zostaje w domu bez ani jednego szczeknięcia! Przez jakies 30 sekund cichutko popiskiwała, ale to wszystko. Ha! W niedzielę było naprawdę źle. A tu w jeden dzień poprawa o 100% Musimy jeszcze tylko opanować ciut nadmierną ekscytację i będzie psem idealnym :) Sabina, masz mądrą i pojętną sunię :)
  6. Hmmm... widze dyskusję o imieniu. Filet... No cóż. Kojarzy się kiepsko. A niestety na skojarzeniach - nawet nieświadomych nasz umysł bazuje. Osobiście mam gorsze typy (na dogo), niż Filet, ale... jeśli takie imię ma zmniejszyć szanse na domek, to chyba bym zmieniła na coś, co nie będzie kojarzyć się z surowym mięsem. Niezależnie od imienia jestem z psiakiem.
  7. Na wyróznienie może pójść z kasy przekazanej przez Till i Malwę. taka była decyzja till już wcześniej. Owszem, potrzebujemy pieniążków na hotelik i tu z deklaracji nic nie uszczkniemy, ale z przekazanych pieniążków można tablicę wyróżnić. Wiecie... czym wcześniej będzie DS tym krócej będziemy prosć deklarowiczów o pomoc dla Viga. elik: zakładam, że Ty robiłaś ogłoszenie na tablicy. Wyróżnij je, proszę. ja wydrukowałam juz mini-plakacik do powieszenia na uczelni. Studenci tez ludzie, może którys z Krakusów będzie chciał przygarnąć biedaka? (albo wrobić w to swoich rodziców). W moim ogłoszeniu dorzuciłam zapis, że Vigo bez przerywania i zniecierpliwienia wysłucha powtórek przed kolokwium i egzaminem a także opowieści o aktualnym projekcie badawczym, przy której inni niewtajemniczeni wymiękają. ;)
  8. Zaćma to obserwacja głównie moja. Po prostu oczka sa troche mętne. Ale wetki tez powiedziały, że chyba mamy poczatki zaćmy. (pierwszego dnia, kiedy nie zbliżały się do Neli, zeby jej nie stresować za bardzo. Dokładnych oględzin nie było, bo to niewiele by zmieniło tu i teraz. Kolejnym objawem jest to, ze Nelka zdje się być światłolubna. Po ciemku trzyma się bardzo blisko mnie w świetle jest bardziej samodzielna. Update 17:15 Dziś ćwiczyliśmy zostawanie w domu. W prównaniu do niedzielnej paniki i histerii jest nieźle. Zdarzały się pojedyncze szczeknięcia. Niestety Nela upatrzyła obie mnie i nie chce odpuścić. Na poku włazi mi prawie pod nogi, jak wyszłam sama, przez kilka godzin trzymała się w zasięgu wzrokowym drzwi wejściowych... Musimy zmienić te relacje i dodać jej pewności siebie. Wiążemy ja na linkę do żaluzji (4 metry), to daje jej większą swobodę w buszowaniu po chaszczach. Korzystając z owej linki Nelka dziś wkazała się wybitnie: pogoniła... pudla. :mad:
  9. Cóż... Nela szczea tylko kiedy Kaori szczeka na obcych, ale to nie problem, na psy, kiedy się zbliżaja, ale to tez nie problem i niestety zaczęła robić awanturę kiedy my wychodzimy. Mimo, ze Kaori jest z nią. To juz mi się nie podoba i może generowac problem, dlatego dzis ćwiczyłyśmy zostawanie pod sklepem (dziwnie na mnie patrzyli ale co tam) ;) i było ok. A jutro poćwiczymy zostawanie w domu. I to szybko. Mamy 2h, bo później niestety musze wyjśc na jakieś 90 minut. Zobaczymy jak będzie. Ale kurczę, z osiedlowymi psami sobie radzę to co? Nelce nie dam rady? :)
  10. [quote name='Sabina02']Super ze uczysz Nelke dobrych manier. :) Ja to sie do dysypliny kompletnie nie nadaje. :oops:[/QUOTE] Taaa... Dzis trafiłam smaczki, które jej pasują i uczymy się siadać. Ale mam też większy problem. Ostatnio jak Nela zostawała, słyszałam tylko jedno szczeknięcie. Później byl spokój. Dziś zostawiliśmy włączony aparat, zeby nagrać co się dzieje jak zostaja same. Awantura była od naszego wyjścia, ale spodziewałam się, ze zaraz się skończy. Przecież wczesniej bło ok. Niestety tak się nie stało. 30 minut filmu i Nela szczekała z przerwami przez cały czas. :( Co gorsza po 10 minutach wyprowadziła z równowagi Kaori i... moje suczdło dołaczyło do awantury żałosnym wyciem. Bardzo mi to nie na rękę, bo jak jutro nie przygotuje próbek, to nie skorzystam ze sprzętu aż do następnego weekendu. A nie zostawię dziewczyn samych jeśli tak rozrabiają. No cóż, nadzieja w studentkach. Może szczęściem deibutantów im się uda nie zepsuc próbek? ;) Tymczasem ja mam jeden dzień, zeby nauczyć Nelę spokojnego zostawania w domu, bo sprzęt mam zarezerwowany we wtorek rano. Trzymajcie kciuki! [quote name='Doda_'] (...) Raz choroba powoli sie rozwija a raz jak drożdze po wymieszaniu z cieplym mlekiem . . .[/QUOTE] Ale Nela wyjeżdża za miesiąc. To raz... A dwa, nawet przy utracie wzroku zaćmę można zoperować. Będzie dobrze.
  11. [quote name='Asperges']Ayame, rozumiem, że nie podoba Ci sie okreslenie "psychiczna", w przyszłości bede używała okreslenia "chora psychicznie" a najlepiej w ogóle nie rozmawiałabym o tej dziewczynie. Akurat psychozy i schizofrenie to można rozpoznac, gorzej gdy takie osoby nie przyznaja się same przed soba do choroby i nie biora leków, na pewno nie pokażą żadnych zaświadczeń w schronie.[/QUOTE] Problem w tym, ze i to nie zawsze. Niestety ludzie zwyczajnie podli i bezmyślni są wszędzie. Nie wiem czy pamiętacie sprzed paru lat małżeństwo lekarzy, którzy wysłali szczeniaka do hodowcy w paczce. Psiak oczywiście nie przeżył. Problemem jest nieczułość, obojętność i głupowa. Problemem jest zwykłe chamstwo i brak empatii. Jak to ujęła elik w hoteliku u Angeliki: na jedną dobrą osobę przypada 1000 podłych. To smutne. Tego, co określa się słowem potocznie uważanym za wulgarne, nie ma sensu porównywać do chorób psychicznych. To tylko łagodzi wydźwięk :( Trzymam kciuki za tych dobrych ludzi. Oby tylko tacy trafiali się psiakom. I oby było ich jak najwięcej.
  12. Na tych fotach nie widać... Ale w sztucznym świetle oczka sa matowe, metne. Zgadzam się, ze to poczatek. Nie mniej jednak postanowiłam napisać. Nela nauczyła się juz chodzic przy nodze. Jeden spacer i na komendę "równaj" przestaje ciagnąć i idzie grzecznie obok. Ćwiczymy jeszcze przechodzenie przez drzwi. Chodzi o to, żeby grzecznie czekała na zawołanie, a nie lecieła biegiem jak najdalej, na ile zmyczka pozwoli. Zalezy mi na tym tym bardziej, że Kaori obowiązuja pewne zasady a nie chcę żadnej psicy traktować w szczególny sposób. (Dzis pochwaliłam Kaori za zjedzenie całej michy - my z tym mamy problem - i Nelka uznała, że za dużo emocji, bo wystartowala z ząbkami. Głuptas jeden, nie wie, że ma potencjału akurat na tyle, by skończyć jako mielonka ;)). Aaaa... I robi się z Niej hovawart. Jak nic, hovawart ;) .
  13. [quote name='MALWA']Zagladam na wątek........[/QUOTE] I jak Ci się podoba? Napisalam do Angeliki o jakięs info o Vigo. Jak znajdzie chwilę, może coś przekleję :)
  14. [quote name='Sabina02']Zrobie jej ten zabieg jesli bedzie trzeba. Nie ukrywam jendak ze wolalabym zrobic w Polsce co mozna (...)[/QUOTE] Hihi... Ubawiłam się czytając posta powyżej. Jestem na tyle asertywna, ze gdybym nie chciała, NIC by mnie nie ruszyło. Ale powiem szczerze, myślałam o starylce, kiedy się dowiedziałam, że Nelka nie miała. Napisałaś, ze zrobsz w USA, więc nie drążyłam tematu. To jest tak: Każdy zabieg zawsze i wszędzie niesie za sobą jakieś ryzyko. Dlatego ja nie zdecyduję gdzie, bo w razie komplikaci czułabym się winna. Ale jeśli będziesz chciała i wybierzesz lecznicę, to ja nie widzę problemu, żeby zawieźć i odebrać Nelę. Zaćme napewno da się zoperować może przy okazji wyczyścic zęby. Ale wszystkiego napewno sie zrobić nie uda. Jak wiesz, pracuję dużo, ale część mogę zrobić w domu, a to kiedy siedze na uczelni tez mogę w pewnym stopniu regulować. Jedyne co mi przychodzi po głowie, to żeby dac Neli jeszcze czas na aklimatyzację, żeby czuła się całkiem pewnie. Juz teraz przywiązała się do mnie tochę bardziej, niz do mojego chłopaka. Dziś kiedy na spacerze znikłam jej z oczu, zaczęła popiskiwać i ciagnąć tam gdzie odeszłam. Włazi mi pod nogi i nie za bardzo chce iść na smyczy z moim chłopakiem. W domu on jest ok, ale na polu już nie tak bardzo. Wolałabym, by bardziej mi ufała zanim dojdzie do ewentualnych zabiegów. Może będzie trzeba podac leki, lub zrobić zastrzyk. Nie chcę jej narażac na dodatkowy stres. Co nowego poza tym: Nelka aklimatyzuje się coraz bardziej, ale jeszcze nie wszędzie pozwala sie dotknąć. Póki co nie potrafi tez sie zreaksować. Po powrocie ze spaceru zrobiłam masaż Kaori, żeby Nela zobaczyła co i jak. Kaori była zachwycona :) Ale dla Neli jeszcze na taki rodzaj pieszczot za wcześnie. Udało mi się trochę rozmasować okolice miednicy. To akurat cakem Neli odpowiadało. W ogóle przy drapaniu zadka zaczyna nim tak słodko kręcić przestępując z łapy na łapę, ale kark i grzbiet sa jeszcze słabo dotykalne. Próbuje ją relaksować zwykłym głaskaniem, ale na razie Nela jest małym ADHD. Nawet spać wczoraj poszła późo, Kaori juz spała dobre 2,5 h, my czytaliśmy książki a Nela wciąz tuptuptuptup... Prawie nie kładzie sie na boku i stale łypie oczyskami. Dam jej jeszcze czas, niech się sama odnajdzie. A to z dziś: [IMG]http://imageshack.com/a/img196/4259/wse5.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.com/a/img845/4245/j476.jpg[/IMG]
  15. ...Bo to ludzie własnie.
  16. [quote name='Daria S']Witajcie :) No i pierwsza podróż autem, chyba dla bezpieczeństwa zabiorę kogoś, żeby ją głaskał w czasie jazdy. [/QUOTE] Odradzałabym głaskanie w celu uspokajania. Lepiej głaskać kiedy się dobrze zachowuje. W ohóle, to nie oczekuj kłopotów w samochodzie, większość psiaków bardzo dobrze to znosi. A Ama nie ma powodu, by się stresować. :) Pamiętaj, jeśli Ty się zdenerwujesz i będziesz bać, małej moze się to udzielić. Jeśli jej nie zapinasz, to przyda się ktoś, kto będzie pilnował, żeby nie przeszkadzała kierowcy, to wszystko. A najlepszą opcją są szelki wpinane w pasy bezpieczeństwa. (Raz, ze się psiak nie wierci, a dwa, że jakby co, to takie ustrojstwo może uratować i psa i ludzi w samochodzie.) Jakkolwiek rozumie, ze wymiany szelek u rosnącego psiaka moga być kosztpwne, to u dorosłego jak najbardziej polecam :)
  17. Mam 3 minuty, zanim przyjdą studentki, więc coś napiszę. Dla bezpieczeństwa Nela została w klatce. Nie sądzę, żeby Kaori coś jej mogła zrobić, ale Nela jeszcze nie jest do końca sobą. Robi się z niej na spacerach mały jazgot ;) Co się pies zbliża, Nelka drze japę. Ale myślę, że to minie. A jak nie minie, to będziemy nad tym pracować. Na razie ma taryfę ulgową. Dziś na spacerze... nie, spacer to nie był. Ona nie chodzi tylko truchta. A dziś pierwsze 5 minut było dosłownie w podskokach. Zgłaszmy zapotrzebowanie na dłuższą smycz, albo linkę, bo ta kaori jest za ciężka... (Mogę kupić, tylko chcę wiedzieć co Ty na to.) Kiedy wyszłam z domu Nela szczeknęła. Raz, krótko. A później był spokój. Nasłuchiwałam do samego parteru :) Zobaczymy co dalej... Ale nie powinno być źle. W końcu nie została sama. Ooooki. na razie tyle. :) Update 13:50 Mam chwilę przerwy, więc mogę przekazać wieści z domu. Podobno kiedy mój chłopak wrócił powitanie było "huczne". Kaori chodziła z pantoflem w pysku, a Nela biegała i skakała wokół niego, jakby zamiast łapek miała sprężynki (a ja sie o jej stawy martwię, glukozaminke podaję... pffff ;)) Nela musiała kombinować w klatce, bo torba, która cały czas robi za jej "budę" w klatce, była zwinieta. Czyli psica kombinuje. A, właśnie: kiedy dziś otworzyłam oczy, zanim ktokolwiek się poruszył, Nela spała w torbie, na swoim kocyku.(Coś czuję, że lot będzie przyjemy, skoro tak dobrze się w torbie czuje.) Oczywiście jeden ruch i już czekała, zeby ją wypuścić. Małe ADHD. Nie napisałam rano, ze pochłania wszystko co dostaje do miski. Nie daję jej nic więcej, ale ewnidentnie jadłaby ile jest i jeszcze trochę, bo później kręci się wokół niedojedzonej - jak zawsze - michy Kaori - aż do momentu kiedy sprzątnę. Na szczęście podjadać nie próbuje, a ja i tak zaraz michę wyrzucam. Nela ma początki zaćmy - widać to po oczkach - a dodatkowo na jednym ma wyrażnie uszkodzoną rogówkę - biegnie przez nie poziomalinia. Z tym, że to musiał być stary uraz, bo Nela w ogóle na to nie zwraca uwagi. Jest stworzeniem światłolubnym. Po ciemku trzyma się bardzo blisko- nielam wchodzi pod nogi. Za dnia i na oświetlonym terenie ciągnie do przodu zwiedzać świat. Zaczynamy się uczyć chodzenia na luźnej smyczy przy nodze. Więcej będzie jak wrócę do domu. Czyli nie za szybko...
  18. [quote name='Elisabeta'] I dlatego wiem też, że nie goliłabym suni w lutym. Niby już podobno po zimie... Ale kto wie? ;) [/QUOTE] Tak samo uważam. Wyciąć pojedyncze zlepki kłaków, take, które wystaja, mogę sama. Ale reszta poczeka. Może coś wyczeszemy. Teraz, wieczorem, będzie jeszcze o wędzonym świńskim uchu. Takich uszu Kaori nie jadała nigdy. Dziś - bardziej dla Neli,niz Kaori, kupiłam jedno. Wywąchane zostało juz na spacerze, żeby było śmieszniej, nie przez "dziewczyny" a przez zaprzyjaźnionego psa. Po chwili wąchała cała trójka ale oczywiście to Kaori przejęła zdobycz. W domu podzieliłam ucho 1/4 :3/4. (Kaori waży tyle, co 6 Nelek). Później poszłam jeszcze do weta zapłacić zaległa kasę, a że jest zimno, to zabrałam tylko Kaori. Byłam tez ciekawa jak zachowa sie Nela, kiedy Kaori nie będzie w domu. Nela dostała od pana swój kawałek, ale nie zrobił na niej wrażenia. Aż do momentu, kiedy przyszła Kaori. Obie dziewczyny jadły z takim zaangażowaniem, jakby ich tydzień nie karmili. Co prawda Kaori dłużej wahała się, czy w ogóle zacząć, ale jak już się dostawiła, to nie odpuściła do końca. Przez cały czas obydwie spoglądały na siebie z zaciekawieniem. Nela skończyła pierwsza i zaczła kombinować jakby zdobyć więcej. Może jeszcze kiedys takie kupimy. A teraz idziemy na spacer, jemy kolację i spać. A jutro... Jutro dziewczyny zostana na dwie godzinki same. My obydwoje idziemy do pracy. Z siedzenia w domu anikasy ani wyników nie będzie ;) Następny raport dopiero po powrocie.
  19. Oż, to się załatwiła! I Ciebie przy okazji... Ja nei zaglądałam, ale chwilowo moja uwaga skupia się na mojej własnej tymczasowiczce. Przykro mi, ale niewiele mogę pomóc, bo sama jestem bez kasy. Mimo to myślę o Was ciepło i trzymam kciuki za domek.
  20. Elisabeta, dokładnie o to chodziło. Juz pisałam Sabinie, że w tym pewnie był problem. (D... ze mnie a nie psia opiekunka, sama na to nie wpdłam, ale nigdy nie miałam takiego problemu u psa). Niestety po zabiegu był jeszcze az prysznic ale już tylko na zadek. Odnosnie spacerów, to takie wymagania ma moje psisko. Jest idealna, zrównoważona... ale ma swoje potrzeby. A ja nie wyobrażam sobie by to zignorować. Co gorsza wymaga tez ciagłej uwagi na spacerze, inaczej sama sobie znajduje zajęcia. Zazwyczaj nie jestem zachwycona: a to pogoni sarenkę, a to zapoluje na bażanta, a to zrobi podkop prawie na drugą półkulę, a to nie koniec jej pomysłowości ;) Do tego chodzenie jets niestety chwilowo jedyna aktywnościa na jaka ja sobie moge pozwolić. Przezabawne sa odgłosy spaceru: Kaori: tup - tup - tup - tup... i w tle Nelowe tuptuptuptuptuptup.... Dziś miałam wrażenie kiedy Kaori aportowała, Nela też pobiegłaby za piłeczką. Nawet wymysiłam, że wieczorejm jak wyjdziemy w 4, to weźniemy jej drugą, lekką piłkę do zabawy i zobaczymy jak bedzie. A tu nasza bohaterka po praniu: [IMG]http://imageshack.com/a/img811/7259/wtbm.jpg[/IMG] Dziś Nela postanowiła bronić mnie przed podchodzącym do mnie psem... A póxniej wycięła ten sam numer, gdy inny pies podchodził do Kaori. Chyba jesteśmy juz stadem, ale jeszcze nie wszysto sobie poukładała :D Z atrakcji kulinarnych: Nela lubi biały serek, ale nie podziela fascynacji Kaori pieczywem (i dobrze, pieczywo nie jest podstawą psiej diety). Ale dziś pierwszy raz od przyjazdu Nela przyszła żebrać! W sumie nic dziwnego, że nie żebrała wczesniej, bo my jadamy głównie owoce i warzywa... ale dziś zapachniało jej surową rybą. ;) Niestety sushi nie jest dla psów :)
  21. [quote name='Nutusia']Ależ się temat rozwinął! ;) :)[/QUOTE] a nie spodziewałam się... ;) [quote name='Nutusia']Trza się rozejrzeć czy gdzieś na bazarku nie można kupić... kompasu! ;)[/QUOTE] LOL. Dobry pomysł. Zrobimy własne, dogomaniackie badania ;) [quote name='AMIGA']A my dziś pobiłyśmy rekord chodzenia w bieżni - prawie pół godziny!!! Ale na szczęście nikt nie widział co my w trójkę wyrabiałyśmy, żeby młoda byla zainteresowana i chciała z rozpędu chodzić :-)[/QUOTE] Brawo! Super! Dzielna dziewczynka! (i dzielna opiekunka!) :multi:
  22. Nocka w klatce, ale już nie w torbie. Nela sama wchodziła i wychodziła, jakby nie była pewna czego chce. Zachęciłam ją, zeby tam została, bo chcę, by się tam czuła swobodnie, kiedy wyjdę z domu. Dzis planuję wyjśc na jakąś godzinke i wolę, żeby została w klatce. Nela ma zapędy do wychodzenia na sofę i fotele, a Kaori ją z nich goni. Nelka chyba nie do końca wie dlaczego... wolę żeby nauka odbywała sie pod moim okiem. Nela boi się gwałtownych ruchów, przychodzi na głaskanie, ale przytulania nie ma - widzę, że nie czuje się pewnie kiedy jest za blisko więc nie próbuję. Za to musiałysmy się wykąpać. Zapach Nelki to jedno. (Choc byl porażający.) Ale biedula ciągle się drapała. Na początku myślałam, że to stres, ale w domu jest juz ok, a drapanie ani troche nie ustawało. W kąpieli bylo nieźle. Nie mam dokumentacji bo byłam sama. Kaori dzielnie asystowała, jej spokój nam pomagał. Później Nela wytarła się bardzo dokładnie o sofę, łózko... Jest już zupełnie suchutka i pachnąca. Az przyjemnie sie głaszcze, takie ma miękkie futerko. Niestety ma masę kołtunów i nie ma szans ich wyczesać. Z resztą, kąpiel była wytarczającym przezyciem, czesanie poczeka jeszcze chwilę. Póki co zbliżam się do niej ze szczotką i jej ją demonstruję. Dwa razy glasknęłam ją drugą strona i na jej oczach wyczesałam Kaori. Było to zabawne, bo moje suczydło leżalo, jakby to była przyjemność, a wiem, ze za czesanie nie przepada :) Efekt kąpieli juz jest: Drapanie ustalo. Michę (zaczęła zostawiac ryż i marchewkę, wybiera mięcha zaraza) doprawiamy bakteryjkami i syropkiem z glukozaminą, tak samo jak dla Kaori. Nelka nie protestuje. Jak wstałam i poszłam do łazienki, Nelka pobiegła w podskokach licząc na spacer. No cóż. Ewientnie lubi chodzić. Spacerów nie ma mało, zwykle te 2 h dziennie chodzimy, kiedy powietrze jest dobre. Jak jest bardzo źle, to skracamy. - Cóż, Kraków... :( Normy dopuszczalne dla pyłów potrafią byc przekroczone i 10 razy. Z drugim spaerem poczekamy jeszcze trochę. Nela niby jest już sucha, ale lepiej przedobrzyć z ostroznością, niż zawalić sprawę. :) Na razie tyle. Update: 14:48 Chyba oddamy kupe do sprawdzenia na pasozyty. Nie chcę odrobaczać Neli w ciemno, a nie podoba mi sie to drapanie pupskiem o podłogę. Zwlaszcza, że biegunka skończyła się wczoraj po południu. Za to z zabawnych rzeczy: jedynym miejscem, którego Nela unika jest... posłanie Kaori. Jest to spowodowane tym, że kiedy na nie wchodzi, Kaori na nią... patrzy. Nie przyjmuje żadnej postawy grożącej, nic z tych rzeczy. Nawet się nie zbliża. Tylko patrzy. Biedna zawsze miała tam swój azyl, a teraz nie wie, jak sobie poradzić z faktem, że ktos poza państwem tam wchodzi. ;) Nela zdaje sie szanować jej potrzeby i nie sypia tam. Upatrzyła sobie miejsce przy biurku. Podłożyłam jej podusię, którą specjalnie dla niej przywiozłam i jej własny kocyk, który kupiła Sabina (w psie stópki - uroczy), ale Nelka nie rozumie, że to służy do leżenia i kładzie sie obok. ;) Muszę tylko uważać, bo ma tendencje do włażenia pod samiutki klęcznik a nie chcę jej uderzyć wstając , czy przesuwając się.
  23. Dzięki za odwiedziny :) Obie dziewczyny są cudowne. Nela jeszcze czasem próbuje swoich sił... Tymczasem Kaori za bardzo chce mi pomagać. Kiedy nie pozwalam Neli wchdzić na drugą sofę, Kaori biegnie, zeby korygować zachowanie Nelki. Nie pozwalam jej na to, ale też wiem, ze moje suczydlo tak ma i że nie ma złych zamiarów. Pracujemy razem z kilkoma psami na osiedlu i Kaori bardzo pomaga mi w korygowaniu niewłaściwych zachowań i psiakom w zachowaniu spokoju (np delikwentowi rzucającemu się na inne psy). To nie pierwszy raz, kiedy blokuje innego psa, by nie wchodził na łóżko, na które jej samej wchodzić nei wolno :) Nela dostała dziś w prezencie poduche do spania. jeśzcze łazi przy nas, mimo, ze Kaori od dobrych dwóch godzin śpi na swoim posłaniu, ale widzę, ze przymierza się... do klatki. Nie będę jej do tego zniechęcać, grunt to poczucie bezpieczeństwa. Dobrej nocy :)
  24. Oj, jest cudeńko... Na spaceraqch socjalizujemy sie ile wlezie (znam na osiedlu 99% psów). Widze, ze Nela ma bardzo duża przestrzeń osobistą (tak na swoja długość) i odgania wszystkie psy i suki. Dziś był 10 letni bokser, dwie goldenki, dwa małe kundelki, west... Ogólnie jest nieźle. Myślałam, ze będzie potrzebna solidna resocjalizacja, a dostałam całkkowicie stabilną emocjonalnie, lgnącą do ludzi sunię. Z Kaori jest już kumpelą, prawie jej włazi pod nogi na spacerach :) Dowód: [IMG]http://imageshack.com/a/img839/3835/w6pi.jpg[/IMG] [URL="https://plus.google.com/u/1/photos/105481285200225301017/albums/5979880376202660705"] [/URL]A tu sa wszystkie fotki i będzie więcej. Na dogo wszystkiego nie wrzucę. :) [URL]https://plus.google.com/u/1/photos/105481285200225301017/albums/5979880376202660705[/URL] Jak Nela oswoi się z prawdziwym aparatem fotograficznym będzie lepiej. Albo pójdziemy z panem na spacer, a ja wezmę teleobiektyw i będe trzaskać z daleka :D Nela jest tak przywiązana, ze pewnie nawe puszczona ze smyczy by nie uciekła, przychodzi n zawołanie, ale nie eksperymentuję. Dopinam jej smycz Kaori, żeby miała dłuższą. Myślę o zakupieniu linki w sklepie sportowym, bo Nela lubi poniuchać w krzakach. (Ale dzięki wielkie, Sabino, że nie wymyśliłam smyczy automatycznej. Ta, która jest, jest idealna do chodzenia.) Spanie na łóżku weszło w nawyk, uczymy się, ze dopuszczalne jest wchodzenie tylko na to jedno łózko i tylko na narzutkę. Nela łapie szbko. Chyba nawet już się domyśla, ze jest "Nela". Dziękuję za pochwały raportów. Na codzień tak nie będzie. Po prostu teraz dzieje się dużo, wszystko jest nowe, a ja celowo siedze dziś w domu. Więc prosze się nie przyzwyczjać ;)
  25. Przepraszam, ze się wtrącam. Psy soptkała tragedia, sama staram się pomagać, wiec to wywołuje wściekłość. Jak pomyślę o tych biednych zwierzetach to mnie az skręca i sama przyładowałabym tej dziewczynie nie patrząc na konsekwencje. Ale dociekliwość każe mi spytać: czy "psychiczna" jak ja ładnie nazywacie przedstawiła papiery od lekarza, czy to Wy przypięliście jej taką łatkę? Sugeruję przemyslenie tematu. Około 10% naszego społeczeństwa cierpi na depresję. To choroba psychiczna. Ci ludzie też sa wśród Was, możecie nawet nie wiedzieć jak blisko... Wielu z nich ukrywa fakt choroby a takze nie chce się leczyć własnie z powodu takiego podejścia, że do psychiatry chodza niedorozwinięci, lub zaślinieni, że w zdrowym społeczeństwie nie będzie dla nich akceptacji... Opiekujecie się psami a ja prosze o odrobine wrażliwości dla ludzi. Niektórzy z nich, tych psychicznych bardzo jej potrzebują. Tymczasem by być zwyczajnie podłym, głupim i nieczułym nie potrzeba byc chorym.
×
×
  • Create New...