Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. dr Pazdro nie odbiera, ale dostałam jeszcze inny namiar. Zaraz dzwonię. Ponieważ zalezy nam na czasie sprawdzę jeszcze jeden namiar który dostałam.
  2. Dzięki za odpowiedzi. Ja miałam juz przy sobie listę wetów w miechowie, ale utknęłam u lekarza a mój telefon się w końcu rozładował. Właśnie wróciłam do domu. Jak jesteśmy z wetami z Miechowa? Zadzwonię do Angeliki, zeby uzgodnić godzinę. Musimy liczyć się także z Jej planem dnia. Później spróbuje któregoś z tych dwóch lekarzy. Jolantina, jesli coś załatwisz, napisz mi mejla. - Bedę z psem na spacerze, nie dam rady zajrzec na forum, ale mejla dostanę. Żeebyśmy dwóch wetów nei umówiły!
  3. wizyta z Arki 300-350 zl. do tego badanie i sie zrobi 500... moze nie starczyc na leczenie nie mówiąc o utrzymaniu. Chyba nie mamy wyjścia i musimy szukac niezależnie weta w Miechowie.
  4. Na info z ARki jeszcze czekam. Tymczasem już rozmawiałam z jednym z tych lekarzy. Przedstawiłam wszystkie informacje, jakie już mamy. Wet powiedział, że za sama wizytę, bez leków musiałby wziąć jakieś 250 zł. Rozmawialiśmy długo, konsultacja telefoniczna była gratis. Zasugerował wzięcia weterynarza gdzieś bliżej, by nie potęgować kosztów. Powiedział też, że z tych informacji (brak reakcji na leczenie sterydami i milgammą, wiek psa i tak dalej), to On mnie musi uprzedzić, że jeśli to on pojedzie, to zrobi, co tylko się da, ale szanse dla psa są niewielkie. Podsumowując: Nie mamy zaufanego weta, koszty są duże. Szukamy niezależnego weta gdzies bliżej hoteliku?
  5. Nie dziękujcie, jeszcze jest dużo do zrobienia. Wiadomość pierwsza: proponowany dr Orzeł nie ma wizyt domowych. Na wizytę u niego czeka się min. 2 tyg. Azir nie ma tyle czasu. Mam numery dwóch innych wetów z tej lecznicy, ale po pierwsze nie kojarzę ich (dr Chwastowski i dr Paliborek) i nie wiem, czy Wy kojarzycie? Zadzwonie jeszcze do Arki - pisaliście, ze świetni fachowcy. Innych propozycji nie było. Co jeśli żaden z lekarzy z Arki nie pojedzie? Jaki mamy Plan B? Wybieramy kogoś innego? Ja biorę się za dzwonienie i zaraz będę pisać, ale na wszelki wypadek juz teraz prosze o dalsze sugestie. EDIT: nowe info w Arce jest jeden lekarz od wizyt, do 30 min. dowiem się czy zgodzi się jechać. Ze względu na odległość będzie to jednak duży koszt (to wiem juz napewno od osoby z lecznicy, z którą rozmawiałam). Na koncie Azira jest wliczając wpłatę z bazarku ok. 600 zł. Musimy pamiętać o tym, że wszystko kosztuje, a musi zostać ne jego utrzymanie. I na koniec prośba ode mnie: Nie można oczekiwać szacunku, nie szanując innych. Skończmy (tak naprawdę skończmy) ze złośliwymi komentarzami, opanujmy emocje. Zostawmy domysły i teorie spiskowe. Odpuśćmy przepisywanie fragmentów anonimowych wiadomości, to naprawdę niczemu nie służy. Jeśli nikt nie bierze za słowa odpowiedzialności, to nie są one warte czytania. Azir pootrzebuje wsparcia a nie nerwowej atmosfery.
  6. Rozmawiałam z Till, rozmawiałam z Malwą. Obydwie popierają nasz plan, mamy zielone światło. Zaraz podzwonie do wetów i będę załatwiać wszystko dalej. Azir, trzymaj się.
  7. Mam chwile obsuwy ale staram się ogarnąc wszystko. do półtorej godziny napiszę więcej.
  8. Nie wiem czy dobrze zlokalizowałam hotelik Angeliki w powiecie Miechowskim? Jesli tak, to jest kawałek. Będzie - niestety - trzeba wziąć pod uwagę wetów, którzy zgodza się dojechać. To może być znów selekcja. Napiszę PW do Till i poproszę o pomoc i decyzję odnośnie kasy.
  9. Dziękuję za zaufanie, ale jest pewnien problem. Na forum jestem świeżakiem, nikt mnie nie zna... Znaleźć Zwyczajnego weta, który podejdzie na wizytę domową pewnie się da i przez internet i można będzie i zamówić telefonicznie, ale ja nie zarządzam pieniędzmi na koncie Azira, dla Angeliki jestem obca osobą. A nie mam funduszy ani na wizytę, ani na badanie, żeby w razie czego opłacić wszystko z własnej kieszeni. Ja sama nie mam chodów wśród wetów. Swoja sukę szczepię i leczę tu, gdzie mam blisko. Ona jest wyjątkowo bezproblemowym i niechorującym psem. Nie mam rozeznania, nie wiem nawet kto w Krakowie ma dobra opinię. Jedyne co mogę zasugerować, to prośba do Krakusów: wklejajcie info o wetach, którym ufacie. Do jutra do 10 rano. O ile wiem, Malwa mogła decydowac o pieniądzach, ale jest teraz niedostępna, może Till wyda dyspozycję finansową. Rano wybierzemy trzech wetów, mogę podzwonić i spytac jak z ewentualną wizytą. (Tyle mogę załatwić od siebie na pewno) Jeśli Till da sielone światło, przekaże info Angelice i dalej wszystko powinno się potoczyć juz szybko. Co myslicie?
  10. [quote name='malawaszka'] (...) a co ja myślę - Azir jest już bardzo starym psem i dużym i żaden wózek mu komfortu życia nie poprawi - powtarzam - ja go widziałam na żywo już kilka miesięcy temu, moim zdaniem to jest końcówka jego życia, dostał od Was te kilka miesięcy dobrego życia, był zadbany i szanowany, ale kiedyś musi przyjść koniec i tutaj żadne badania niczego nie zmienią[/QUOTE] Niestety możesz mieć rację. Więcej, obawiam się, że masz rację. Skoro tylne łapy siadły wcześniej, przed podaniem sterydów, to ciężko liczyć na to, że leczenie tarczycy wiele zmieni. A bez poprawy stanu psa i bez nadziei na poprawę, zwyczajnie go męczymy. Jeśli poprawimy stan łap a Azir nie będzie się ruszał, to wysiłek pójdzie na marne i wrócimy do punktu wyjścia. Stąd moja uwaga o wózku. A to wszystko z jednym kluczowym "Jeśli". W przeciwnym razie trzeba będzie uznać, ze to koniec i dać Azirowi spokojnie odejść. Problemem jest to, że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za Azira. Oliwy do ognia dolewa zgłoszenie do KTOZ na FB. Zgłoszenie... Nie wiem jakiego epitetu użyć, by je określić. Ciężko mi znaleźć w nim pozytywny wydźwięk. Teraz tym trudniej by ktoś bez asekuranctwa cokolwiek zrobił. I dzieje się najgorsze: Nic się nie dzieje. Azir jest stary, sam chodził nie będzie. Być może cierpi z powodu bólu. Pojawiły się już różne głosy i każda opinia wywoływała czyjś ostry sprzeciw. Wozić do neurologa - nie wozić, uśpic - leczyć. Potrzebujemy zlecić Angelice konkretne działanie Najlepiej zaraz jutro. Czy jest tu ktoś, kto może to zrobić? Nie każmy Azirowi czekac kolejny tydzień.
  11. Zgodnie z sugestią... [IMG]http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/15/u0vc.jpg[/IMG]
  12. Mam nadzieję, ze spacer udany :) Trzymam kciuki za Tarę!
  13. Odpowiem. Po części jako deklarowicz, choć na Azira przekazałam do tej pory niewiele, bo 70 zł w tym miesiącu od zalogowania się na forum. Mimo to czytam - choc ostatnio z niechęcią - ten wątek i zaczynam mieć dość. 1. Jesli jakiś wet twierdzi, że przyczyną osłabienia przednich łap może być tarczyca - zróbmy badanie. Jeśli jest szansa, że po tym Azir podniesie się na przednie łapy, może nawet da się wsadzić na wózek i zacznie korzystać z życia, to trzeba spróbować. Wet, który się zajmuje Azirem mógł coś przegapić, nie ma ludzi nieomylnych. Mimo to nie zgadzam się na oskarżenie o nieodpowiednią opiekę kogoś kto ma potrzebą wiedzę i leczy psa, w imię naszych domysłów. Przynajmniej tak długo, jak wypowiadający się sam nie zbada psa i nie może przedstawić się jako lek.wet. Bo jeśli okaże się, że jednak opiekujący się Azirem weterynarz miał rację, to na pewno nie znajdzie się nikt, kto napisze "przepraszam, myliłem/am się." Co do badania tarczycy i próby ratowania Azira, jestem na tak. Pytanie: Czy jakis wet pojedzie tylko na pobranie krwi? Ale tak na pewno? (Bo obawiam się, że żadnemu się nie będzie opłacało. Weci zarabiają na swojej pracy, a jazda na pobranie krwi jest nieopłacalna ekonomicznie.) Może Angelika ma możliwość załatwienia pobrania krwi, może sama umie to zrobić? Ja tego nie wiem, ale pewnym jest, ze kurier tego nie zrobi. 2. Z tego co wiem, Azir dostawał leki przeciwbólowe, ale nie można było tego ciągnąć. Psy nie tolerują takich leków za dobrze. Pamietajmy też, że one obciążają wąrtobę, a tą Azir też ma chorą. Dlatego leczenie trzeba dobrze rozplanować. 3. Wątek zdominowały personalne wycieczki i agresywna autoprezentacja. Poza wzajemnymi przepychankami, obrażaniem siebie i innych, skarżeniem się na siebie na wzajem i niewiele wnoszącymi deklaracjami wyroiło się nam mnóstwo pomówień. (Bo bazowanie na tym, co ktoś kiedys napisał jest zwyczajnie niepoważne.) Nie trafiają do mnie argumenty o złej opiece od kogoś, kto nie była na miejscu. Na temat jej jakości sama - jako że nie byłam i nie widziałam - nie wypowiem się i nie stanę tu po niczyjej stronie. Zwróćcie uwagę na fakt, że tak naprawdę poza informacją o możliwym kłopocie z tarczycą, nie pojawiło się na forum od piatku nic, co by mogło pomóc. 4. Angelika i 400 zł. Dajmy sobie z tym spokój. Koszt opieki został ustalony na 400 i tak jest płacone. Pewnie, że dla deklarowiczów nie jest to mało, ale zakładam, że gdyby dalo się taniej, lub w lepszym miejscu to tak właśnie by było. Nie wiem, czy nie znaleziono innego miejsca, czy gdzie indziej było jeszcze drożej. Ale skoro cena została zaakceptowana przez Angelikę i płacących, to dopóki nie trafi sie lepsza oferta czy to jakościowa czy cenowa, lub ktoś osobiście nie zaopiekuje się Azirem, to dyskusja na ten temat jest bezcelowa, a rozpędziwszy się zanadto można kogoś niesłusznie zgnoić, a już napewno zatruć atmosferę na forum. Uważam, że ktoś, kto nie podał wprost innego rozwiązania (nie ma znaczenia czy sa lepsze hotele tak długo, jak nie padnie informacja, że jest w którymś z nich miejsce i przyjma Azira) nie ma prawa krytykować tego istniejącego tak długo, jak jedyną alternatywą dla Azira jest schronisko. Wszscy piszą, że chcą pomóc psu, a marnują czas i energię na takie bzdury. To wszystko w obecnej chwili jest nieważne. Weźcie, proszę kilka głębokich oddechów i wykażcie się konkretnym działaniem. Proponuję najpierw zdobyć/podać informacje w jakim rejonie (na jakiej ulicy) jest hotelik, w którym przebywa Azir. Wtedy każdy ( ja też) możemy poszukać weta, który na pewno jutro pojedzie w tamto miejsce i pobierze krew. Transport do badania mozna zlecić kurierowi. Pamiętajmy, że do czasu uzyskania wyników badania błądzimy po omacku.
  14. A ja miałam nadzieję, ze unikniecie kłótni. Wiecie co? Po prostu przykro to czytać. Dla odmiany napiszę konkrety, bo zadzwoniłam do Angeliki. Azir nie je i prawie nie pije, jest na kroplówkach. Od kroplówek puchną mu łapy. To nic dziwnego - skoro się nie rusza, mięścnie nie wspomagają powrotu krwi do serca. Z nerkami Azira nie jest bardzo źle, wątroba nadal niedomaga. Teraz złe wieści: Azir staje się nerwowy. Nie chce się dać przewrócić na drugi bok. To pewnie sygnał, ze go boli. - juz o tym pisałam. Ból zwykle jest związany ze stanem zapalnym. Neurolog pewnie tym by się zajął, ale jest jeden problem: Azir cały czas dostaje sterydy, a więc najsilniejsze leki przeciwzapalne. dostaje też milgammę. Neurolog nie da mu pewnie nic więcej. Inna interwencja niż farmakologia u takiego dziadka nie wchodzi w grę nawet, gdyby była możliwa - a przy zmianach degeneracyjnych nie jest. Zwróćcie też uwagę, ze nie wiadomo ile on ma lat. 14-15? A może i 18? Kręgosłupa mu nie naprawimy... leki, które dostaje nie działają... A wycieczka do neurologa będzie okupiona dodatkowym bólem i stresem. Przed rozmową uważałam, że trzeba próbować. Teraz nie jestem juz taka pewna, czy w imię tego, co my sami czujemy nie zmuszamy go do niepotrzebnych cierpień. Moim skromnym zdaniem nieustępoujący ból i brak szans na poprawę to jest ostateczność. Nasz smutek to nic, w porównaniu z fizycznym i psychiocznym cierpieniem Azira. Nie zapominajmy, ze to On jest tu najważniejszy a nie my.
  15. kimi83, szkoda klawiatury, Angelika nie zagląda na forum. W postach powyżej jest podany numer telefonu do niej, zainteresowani mogą zadzwonić i dopytać. Podsumowiując na chwilę obecną: Mamy transport do neurologa w Tychach (Doda się zaoferowała), szukamy neurologa gdzieś bliżej. Potrzebujemy decyzji co do samego wyjazdu... I porzede wszystkim dowiedzieć się, jak nerki. Jesli one wysiądą, to neurolog będzie najmniejszym problemem :(
  16. Dziewczyny, nie złośćcie się. Wszyscy chcemy dobrze, ale sytuacja troche nas przerasta. Nie chciałam brać udziału w tej dyskusji bo jestem nowa i co ja tam wiem. Ale moze jako nowa spojrze na to obiektywniej, nie faworyzując niczyjego podejścia z samej tylko sympatii? Pewne jest, ze nikt inny Azira nie weźmie i się nim nie zajmie. Angelika nie ma możliwości gnac z psem do neurologa, ale jest z nim coraz gorzej i nawet nie wiadomo, czy Azir nie cierpi... Jeśli moge zaproponować, Malwo, zdecyduj, czy chcemy tego neurologa, czy nie, czy mamy na niego kasę, a wszyscy pozostali niech się zastanowią, czy mogą z Azirem do niego jechać. Jesli nikt z nas nie może, to znajdźmy kogoś, kto może albo zamknijmy temat neurologa, bo wynikaja z niego niepotrzebne przepychanki.
  17. elik, nie cukruj mi tak, bo się zrobię zarozumiała. :evil_lol: Najważniejsze, ze mogę pomóc przynajmniej tak.
  18. Cóż... Prawdą jest, że astma potrafi się i dorosłemu z nienacka przyplątać. Takie rzeczy się zdarzają, więc nie będę źle pisac o kims kogo nie znam. Ale suni bardzo mi żal. Trzymam kciuki za nowy domek.
  19. a, przepraszam, nie wiedziałam, ze od razu podlinkowujecie. To pierwszy, jaki na zamówienie robiłam. :)
  20. Udalo się wstawic ogloszenia, choć źle się za to zabrałam ;) Dopiero po ich zamieszczeniu przekopałam się przez cały wątek i zobaczyłam, że są wklejone duże zdjęcia. Mój błąd. Ale może tak jak jest tez jest ok. [IMG]http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/38/2etf.jpg[/IMG] Dodatkowo nowy - uaktualniony banerek dla Bena [IMG]http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/802/ih0l.jpg[/IMG]
  21. Słodkie :) WIdać, ze Ben czuje się dobrze.
  22. o! To ja też trzymam kciuki za świnkę morską :)
  23. Skoro Azir złości się, kiedy go obracaja i upiera się na jeden bok, to moze go boli (bardziej) kiedy leży na drugim? Same zwyrodnienia mogą powodowac ból. Jesli już nei neurolog, to może trzeba coś na ból podawać? Pies nie "przyzna się" sam z siebie, ze go coś boli... Ale życie z ciagłym bolem to koszmar, ostatnie, czego mu trzeba, to cierpienie.
  24. elik, Wstaw to zbyt wąskie zdjęcie albo najlepiej wyślij mi mejlem. Zobaczę na ile da się je powiększyć. (ayame.nishijima(at)gmail.com)
  25. I co u chłopaka? jak domkowe sprawy?
×
×
  • Create New...