Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ayame Nishijima

  1. AAAaa!! Jak fajnie! Odpowiedzialna potencjalna Pani :) Oby się udało! Bafi, niech Moc będzie z Tobą!
  2. [quote name='Doda_'] (...) Wspomogę dopiero jak Ayama tam pojedzie, zdobędzie wiecej informacji, zdjęć. [/QUOTE] Pojadę jak tylko będę mogła. Dziś wyszło mnóstwo nowych rzeczy w pracy. Dopiero teraz wróciłam do domu, ale to nie oznacza końca. Zaraz siadam dalej do roboty. W poniedziałek egzamin, a ja nie mam jeszcze pytań :/ Nie jest dobrze. Planuję jechać w jakiś weekend. Może ten, może następny. Na pewno będe pisać zaraz po wizycie. I jeszcze prośba: Ayam[B]e. [/B]Może być też [COLOR=#444444][FONT=Optima]菖蒲 ;) Ale "Ayama" to nie to. [/FONT][/COLOR]
  3. [quote name='ania68']Zapiszę sobie wątek.[/QUOTE] Dzięki w imieniu Viga. Mam nadzsieję, że szybko się zoprganizujemy i rozkręcimy. Doda: Angelika dostała wiadomość, ze ma zwrócić pieniądze z bazarków. Czy mogę prosic o listę bazarkowych wpłat? Nie chciałybyśmy nikogo pominąć, a wpłat było więcej.
  4. [quote name='Doda_']Ayama, jestes nowa . . . wiec . . . spokojnie z czasem poznasz , kto jest pseudopomagaczem, a kto nie . . . . Tak, zebys prowadzila watek i pomagala Vigowi , musisz tam pojechac i poznać go osobiście, najwazniejsze-zdjęcia. Co do angeliki i Azira - po 1. czy to jest watek Azira? po 2. nie znęcała się nad psem, nie biła , 'złą opieką' bylo to ze trzymano przy życiu na siłe,pies cierpiał, ani specjaliści ani uśpienie, od 28 listopada leżał, moze zeby miec $ za hotelik?? wiele cioteczek też tak myśli. Jestes nowa i już myślisz ze o wszystkim lepiej od nas wszystkich wiesz . Azir za TM, nie będziemy wracać do tego. Kropka. Napisałam już rano modowi. Ze wątek Ci oddaję.[/QUOTE] Tak, napisałam, że sama się zorientuję co do ludzi, mimo to dziękuję za gotową listę. ;) Napisałam o Angelice w wyraźnym kontekście: Oceny tych którzy nie byli i nie widzieli są nic nie warte. To łaczy przynajmniej te dwa wątki, tak więc nie pytaj, czy to wątek Azira. Uwaga dotyczyła Angeliki, leczenia i kolejnych badań - również tych po 28 listopada. Ma to znaczenie, gdyż własnie u Angeliki przebywa - zgodnie z decyzją Till - Vigo. Stąd też Angelika nie może być przedstawiona w wybiórczo niekorzystny sposób tylko przez grupę przeciwnych Jej osób. Zwłaszcza, ze opinie są rozbieżne. To przez to Vigo stracił niedawno deklaracje. Tyle po pierwsze i po drugie hurtem. Na koniec i kropkę jest czas kiedy zostanie powiedziane już wszystko. Teraz i ja uważam temat za zamkniety i dziękuję za przekazanie wątku. :)
  5. [quote name='milagros19853201'] (...) Jestem na dogo calkiem od nie dawna ,ale myslalam ze najwazniejsze sa tu psy i wszystko co z nimi zwiazane Z 2 strony jak sie czyta wszystkie negatywne ........to az sie odechciewa dogo......[/QUOTE] Też chciałam się wynieść z dogo. Ale widzisz, solo niewiele zdziałamy. Damy radę, zadbamy o Vigo. Fajnie, ze jesteś.
  6. Uh, nie mogłam się zebrać, zeby napisać. Choć decyzja przyszła mi łatwo, bo była logiczna, to jednak pozostało dużo żalu... że nie dało się zrobic nic więcej. Cieszę się, ze mogłam przynajmniej na koniec pomóc. Azir był pierwszym psem, który zwrócił moja uwagę na dogo. Napewno nigdy go nie zapomnę. Dziękuję Wam wszystkim za to, co dla Niego zrobiłyście. Za opiekę, za zbieranie kasy... Dziękuję, że sama mogłam pomóc, za zaufanie i uznanie. Dziękuję za pomoc ze znalezieniem weta i "urobieniem go" na wizytę domową. To nie moja zasługa. Padło tu sporo nieprzemyślanych słów... Nie chciałam juz o tym pisać, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Oberwało się opiekunkom, najmocniej Angelice. Oberwało isę weterynarzowi, który wczesniej zajmował się Azirem, że nie robi tego tak, jak powinien, że nie na wszystko zwrócił uwagę. Opinie kolejnego weterynarza by ła jednoznaczna: Opieka nad psem była właściwa, niczego nie zabrakło. Zabrakło jedynie "przepraszam", albo zwykłego "myliłam się". Na to nic nie poradzę, ale pamiętajcie o tym, kiedy gdzieś, kiedyś, znów przeciwko komuś pojawią się takie zarzuty.
  7. Doda... Czego oczekujesz? Że potępię Till? Ja jej w ogóle nie znam! Wiem, że wyciaga psy, wiem, że się nimi przejmuje i wiele z nich uratowała. Wiem, że umieszcza je w hotelu do którego ludzie mają zastrzeżenia. Głównym jest brak informacji. Brak informacji budzi obawy a te następnie są sztucznie rozdmuchiwane. Na podstawie nieocenialnych szczegółow stają się niekiedy przesadzone niesłuszne. Ty sama zarzuciłaś publicznie Angelice złą opiekę nad Azirem, nie widząc go wczesniej na oczy. Opinia weta, który był na miejscu i zbadał psa była zupełnie inna, ale Ty i tak nie dałaś się przekonać. Tak właściwie nikt tego póżniej nie skomentował... To, co wcześnej napisała Till w tym wątku było przesadzone ale też ściśle powiązane z wątkiem Azira. Taka jest prawda. Puściły jej nerwy, trudno. Oceniając po jednorazowym zachowaniu musiałabym dojść do wniosku, ze wszyscy są podli. Ja nawet nie ruszyłam tyłka do schroniska po psa! Nie zrobiłam dla zwierząt połowy tego co Till. I co? Mam napisać, że to ona jest zła? A jak to świadczy o innych? Dopóki sama nie zobaczę psa, nie ocenię warunków, nie napiszę ani jednego złego słowa. Co zaś do dalszych spraw, to ja też się cieszę, ze wzięłam się za ten wątek. Z taką dozą wzajemnej niechęci Twojej i Till, oberwało sie tylko Vigowi. Sama popatrz: Z powodu czego? 30 zł? Wykruszyły się deklaracje. I co dalej? "Dobrze Ci tak, Till, będzie dług"? Tylko w kogo to uderzy? W Till czyraczej w Viga albo w potencjalnego następnego psa do wyciągnięcia ze schronu? Co dalej? Muszę zobaczyc hotel, opisać, jeśli Angelika się zgodzi - zrobić zdjęcia. Póki co nawet nie wiem jak to miejsce działa. Muszę sama się rozeznać i porównać ceny w okolicy. Porównywanie miedzy róznymi rejonami Polski nic nie znaczy. Wystarczy porównać ceny w sklepach, płace... Jest trochę do zrobienia. Po tym wszystkim, co zostało tu napisane, ciężko będzie odbudować zaufanie. A prawda pewnie jak zwykle leży gdzies po środku. I dziękuję za życzenie powodzenia. Tobie też wszystkiego naj :) Pozdrówki!
  8. [quote name='ewa gonzales']Weszlam z pracy padnieta i jeszcze nie czytalalam wszystkiego :-(:-( matko jedyna , co teraz z Viguniem ? z informacjami ? :-( z pienazkami z bazareczkow :-( zdjecia pekne , zadowolony czarnuszek cudny :buzi::buzi:[/QUOTE] Tak naprawdę, to... Nic sie nie stalo. Dziewczyny się pokłóciły, kilka osób wycofało sie z deklaracji, ale to przecież były ich deklaracje, ich pieniądze, i ich decyzja. Nie mnie oceniać decyzję czy motywację. Postaram się wszystko ogarnąć, potrzebuje tylko trochę czasu i ustaleń z Till. Może znajda sie inne dobre dusze gotowe wspomóc Viga? Musimy zwrócić na niego uwagę, zdobyć środki na hotel i ogłaszać, ogłaszać... Póki co krzywda psu się nie dzieje, a przecież ostatecznym celem i tak jest nowy dom. Dziękuję, że się interesujesz i że tu jesteś. Dwie to już... stado? ;)
  9. No dobra. Przeczytałam wszystko. Nie skomentuję, bo musiałabym wiele nieprzyjemnych rzeczy napisać, a uważam, ze nie warto. Jedyne, co mogę, to przejąć wątek Viga. Nie wiem, czy jest możliwość usunięcia starych postów. I nie wiem, czy powinny byc usunięte. Jeśli wszystko ruszy od nowa, to tamto, co było wyblaknie w naszych wspomnieniach. Porozmawiam z Till konkretnie i może jeszcze cos się z tym uda zrobić. W końcu kogo karzemy obrażając sie?
  10. Nie zaglądałam tu jeszcze, nie czytałam, nie wiem o psie nic. Po Rozmowie na temat Azira, Till poprosiła, bym wkleiła jej wiadomość. Jest to tekst Till, ja jedynie go przekazuję, nie odnosze się nijak do niego, nikomu nie przyznaję racji. Nie mniej skoro Till została odcięta od forum a ma psy pod opieką uważam, ze słusznym jest umożliwć jej udzielenie informacji. EDIT: Wiadomość dotarła, została usunięta.
  11. No dobrze, wyżej się wytłumaczyłam a teraz wieści. Weterynarz przyjechał, zbadał Azira i przekazał mi wiadomości około 14, chciałam na spokojnie wszystko poskładac zanim napiszę. Stan Azira nie dawał szans na poprawę, a do tego pies odczuwał ból spowodowany zwyrodnieniem kręgosłupa. Leczenie tarczycy nic by tu nie zmieniło. Nie było szans na wózek, równiez dlatego, że serducho nie dawało juz rady. Azir może i chciał walczyć, ale to było ponad jego siły. Dla jego dobra zapadła decyzja o skróceniu jego cierpienia. Jesli szukacie osoby decydującej, jestem jedną z nich. Przed zastrzykiem wet zadzwonił do mnie. Po tym co powiedział, nie miałam wątpliwości. Warto tu zwrócic uwagę, że pies został dokładnie zbadany. Weterynarz zostawił tez pozytywną opinię pani Angelice, jako opiekunce i zgodził się z wczesniejszym leczeniem i diagnozą. Dziewczyny pomogły Azirowi na ile mogły. Wiem, ze wczorajszą michę Azir zjadł ze smakiem. A dziś zasnął w cieple, w domu, i przy opiekunce, którą znał, a nie w brudzie i zimnie schroniska. To tez coś znaczy.
  12. [quote name='mdk8']Ayame w swojej wypowiedzi zacytowała akurat moje "zdanie " tylko szkoda ,że nie całe... i powiem Wam szczerze, ostatnio często spotykam się na dogo z komentowaniem zdań wyrwanych z kontekstu a także czytaniem wypowiedzi bez zrozumienia i dlatego wybuchają różne awantury. Szkoda, bo przecież wszyscy tu jestesmy aby pomagać biednym skrzywdzonym zwierzakom a przynajmniej tak powinno być.[/QUOTE] mdk, pisałaś w kontekście leczenia i dalszych badań i to się zgadza. Gdybym odnosiła się tylko do Ciebie, Twoje pretensje byłyby całkowicie suszne. Tyle, że nie cytowałam Ciebie Nawet nie pamiętałam Twojego posta... Takie opinie słyszałam juz wcześniej. I nawet nie wiedziałam gdzie szukać. Rozmawiałam z opiekunkami Azira i powiedziały, że kiedy zaczęły rozważac eutanazję były prostesty. Nie wiem czyje, nie pamiętam absolutnie wszystkiego co przeczytam i usłyszę, a przez ostatnie dni odebrałam nawał informacji. Domyslnie tez zakładam, ze nikt nie chciałby trzymac na siłe męczącego sie psa przy zyciu. Niestety pisząc mejla w pracy, po kawałku i z doskoku ciężko wszystko jeszcze posprawdzać. W moim poście nikogo i niczego nie oceniałam, pisałam jedynie o trudnej decyzji. Tu też warto zwrócić uwagę na kontekst. Zwłaszcza, że ja sama też załatwiałam badania zamiast optować za uśpieniem Azira, więc tu byłyśmy zgodne.
  13. [quote name='lizka']Kochany dziaduszek.... Czy Azir miał robione rtg? Bo (nie wiem czy słusznie) nasunęła mi się na myśl spondyloza w zaawansowanym stadium.[/QUOTE] Tak, miał, to była jedna z pierwszych rzeczy. RTG i diagnoza. Po kolejnych postach nasuwa mi się jedno spostrzeżenie: Nie wiem, skąd taka podejrzliwość co do intencji ludzi, którzy poświęcaja własny czas i pieniądze, by ratować psy. Oceniać jest łatwo, kiedy nie jest się na miejscu. Nawet prawo zakłada domniemanie niewinności, skąd na tym forum takie nastawienie? Można przeczytać wątek, zamiast zadawać pytania sugerujące, ze coś jest nie tak. Ja przekopałam się przez cały temat i cały dzień rozmawiałam o Azirze i z Till i z Malwą i Angeliką, a później z 5 niezależnymi wetami. Zbierałam opinie, konsultowałam. To, co było zrobione dla Azira wczesniej było bardzo wazne i szło w jednym prostym kierunku: poznac przyczynę i leczyć. Spójrzcie na wątek: Rachunki od lekarzy, rachunki za leki... To nie będzie pierwsze spotkanie Azira z wetem. Zobaczcie w jakim stanie był wyciągnięty i ile życia zyskał. I to nie tylko leżącego. Tak, teraz juz leży, ale to nie znaczy, ze położony i zapomniany. Cały czas był badany. Dziewczyny szukały przyczyny, by pomóc mu jeszcze się zebrać. Pewnie, ze można by od razu tomografię całego ciała i zestaw badań, a do tego pięciogwiazdkowy hotel... ale spójrzmy na środki, jakie na to mamy. Mozna było uśpić. Czy naprawdę myślicie, ze nikt się nad tym nie zastanawiał? Że ta opcja pozostała niewzięta pod uwagę? Ale jak ocenić, czy Azir ma już dość, czy chce się jeszcze zebrać? A posty "Jako deklarowiczka nie zgadzam się na uspienie psa"? A awantura, która już tu była? Żądanie niezależnego weta? Ze swoim własnym psem jest łatwiej. Kiedy decyduje grupa, o decyzje nie jest łatwo. Do tego emocje, ściskający zal, bo ten pies tyle wczesniej wycierpiał i chęć dania mu jak najwięcej na starość. Wczesniej upór dał skutek, czy można teraz wszystko przerwać, jeśli może być jeszcze szansa? Wyobrażam sobie, jaką presję czuje Angelika. To Ona będzie z psem podczas wizyty weta. Może ktoś z Was mógłby tam pojechać? Zobaczyć co i jak, ale tez pomóc? Wet ma zbadać psa sam, później sprawdzić wcześniejsze wyniki, zbadać, czy Azir nie cierpi. Już mówił, że pojedzie z zapasem leków (w tym przeciwbólowych). Tak się denerwuję, ze nie moge się skupić na pracy. Obym nie wysadziła laboratorium ;) I na koniec moje odczucia w sprawie całokształtu. Nie wydam swojego własnego "werdyktu". Po pierwsze - nie mam danych. Nie widziałam Azira wcześniej ani później. Nie wiem, czy wcześniejsza diagnoza była idealna. Nie ma ludzi nieomylnych. Weterynarzy tez to dotyczy. Nie wiem, co sama zrobiłabym na miejscu osób podejmujących decyzje, na każdym kolejnym etapie. I wreszcie nie wiem, czy moje decyzje byłyby lepsze. Nikomu z forum, ani z ludzi zajmujących się Azirem nie zarzucę celowego działania w złej wierze, bo zwyczajnie nie mam do tego ani podstaw ani prawa. Staram się zrozumieć wszystkich i pomóc psu. Nie jest dobrze, ale jeśli nie będziemy trzymać się razem, może być tylko gorzej. Trzymajcie się ciepło i... kciuki za Azira też :)
  14. Czekamy czekamy. Wysłałam bratu informacje. Największy problem jest w tym, czy zdąży odebrać Kulkę ze schroniska. Jednak 60 km w jedną stronę a musi zdążyć na samolot... Nawet nie spytałam o której leci, ale pewnie jakoś po pracy. No nic, jak będzie wiadomo, to się odezwę. Ja mam już dla Kulki kocyk i podusię :) Przed przyjazdem jeszcze miski muszę kupić. :)
  15. [quote name='Mannia']jolantina dzięki za wyrozumiałość. (...) ale ze względu na zbyt "gorącą" atmosferę na wątku (...)[/QUOTE] Nie panikuj, atmosfera się ochłodziła, emocje są pod kontrolą. Bardzo dobrze, ze napisałaś, pojawiła się niemiła informacja, z ostrożności zrezygnowałyśmy, ale każda informacja jet dobra i cenna. Dziękujemy :) [quote name='beataczl']Cioteczki czy cos konkretnie juz ustalone Kto i kiedy podjedzie? skoro tak ciezko jest dopiac weta w to miejsce do Azirka to jak to wygladalo do tej pory czy ktos tam dojezdza na telefon jak sie dzieje cos z psami czy sa dowoz one a jak tak to do Kogo ?[/QUOTE] Wizyta ostatecznie została umówiona dziś, niestety z powodu pacjenta na stole operacyjnym weterynarz dzis nie zdążył. Jest umówiony jutor ok 13-14. Juz na konkretną godzinę, juz ma to w planach. Wiem, że to trochę opóźnia sprawę, ja tez chciałabym na "już". Niestety jest to najszybciej i najlepiej jak się dało. Mnie przy tym nie będzie - nie dość, ze nie mam auta, to jeszcze jestem w trakcie nieprzesuwalnych obserwacji :/. Za to niedługo powinnam mieć aktualne fotki Azira. Od razu wkleję. Podsumowując: Azir jest chory, jego stan jest zły, ale nic strasznego się nie dzieje, w tym sensie, że pies ma opiekę, że jest w domu a ne na polu, że nie pogorszy mu się z chwili na chwilę, że caly czas jest leczony, nie jest zaniedbywany. Chcemy dla Niego więcej - działamy. Zawsze można lepiej, zawsze można więcej i szybciej (Przecież można było np. weta z Arki jeszcze wczoraj zamówić...) ale mamy ograniczenia choćby finansowe. I dlatego racjonalnie patrząc... Jest najlepiej, jak może być. Dlatego nie panikujmy i nie podgrzewajmy niepotrzebnie atmosfery. Przepraszam za opóźnienie, niestety moja Kaori złapała paskudne zapalenie gardzioła. Zaraz po spacerze zaczłe sie strasznie ślinić i kaszleć i biegłyśmy do weta. Niestety chwilę zeszło.
  16. Nowak. Tego z Wobromia nie chcemy, a z innymi albo nie ma kontaktu albo szans, zeby dotarli. ...jeszcze czekam. Wszędzie chodze z telefonem.
  17. groźna suszarka. Zła suszarka. ;) Uściski dla obu dziewczynek.
  18. Czekam na informację od veta kiedy może jechac do Azira. Ma na stole operacyjnym jakiegoś psiaka, więc chwilę jeszcze to potrwa. Ale wizyta powinna udać się dziś.
  19. Ręce opadają... No dobra. Na dziś wystarczy, jutro załatwiam z dr Nowakiem i kombinuję sobie dojazd. Trzymajcie kciuki.
  20. W jakie części Krakowa mieszka teraz Ama? Czy wychodzi juz na spacery? Jesli jest niedaleko, to może przyjadę z aparatem na sesję na śniegu?
  21. Dzięki, zapisuję. Wybaczcie, ale dziś większość czasu spędziłam przy kompie i na telefonie za wetami. Prawie nic nie zrobiłam w pracy, musze nadrobic chociaż z literaturą (a mam jej w pierniki do przeczytania). Tak więc teaz siadam do pracy, a koło północy jeszcze tu zaglądnę. Adresy spisuję, weta umówię jutro z rana, postaram się też sama pojechać.
  22. Wet od paraliżu: http://modernveterinarymedicine.pl/ dr Piróg
  23. Rozmawiałam z lekarzem od paraliżu. Informacje podam w punktach: 1. Sterydy hamuja działanie tarczycy, ale nie powinny mieć aż takiego wpływu na podnoszenie się Azira. Może spowodowac zniechęcenie, apatię, ale nie całkowicie unieruchomić psa. (To juz drugi lekarz, który tak mi powiedział). :( 2. Po samej rozmowie o stanie psa, jego wieku i problemach z sikaniem, pan doktor stwierdził, że samoczynne sikanie prawdopodobnie występowało jedynie z przepełnienia pęcherza. Azir prawdopodobnie ma porażone nerwy prowadzące do pęcherza - to jeszcze pogarsza i tak złe rokowanie. 3. Jedyną szansą być może byłaby operacja, a tej z racji wieku Azir może nie przeżyć, do tego ma problemy z wątrobą, więc jest nierealizowalna. 4. Problemy z obracaniem i ból sugeruja dodatkowe schorzenia ortopedyczne. Prawdpodobieństwo tego jest wysokie, gdyż Azir jest starym dużym psem. Podsumowując: rokowanie jest złe i nie bardzo jest sens wozić psa taki kawał, narażac na stres i ból. Dłuższe konsultacje telefoniczne miałam do teraz trzy. Z wetem z Krak-vetu, w Arce i teraz z tym. I wszyscy radzili przygotować się na to, że może nie dać się nic więcej zrobić. WIzytę domową zamówimy u dr Nowaka, skoro zgodził sie pójść nam na rękę. Ustalę czas tak, by meć szanse dotrzeć i - przede wszystkim - żeby Angelika dała radę nie odrywac się od innych obowiązków.
  24. Raczej nic sie nagle nie wydarzy. Organy Azira działają, wyniki badań nie są zachwycające, ale nie sa bardzo złe. Jeśli ma chora tarczycę, to tez nie umrze natychmiast... Pośpiech nie słuzy ratowaniu jego życia, tylko szybkiemu ulżeniu mu w bólu. Musimy wiedzeć co leczyć, skąd bierze się ból i czy dobrze kombinujemy, ze go boli. Po to cała wiztya domowa. Przy tym badanie tarczycy. Mimo wszystkio długo zajęły ustalenia, a wielu wetów nas spławiło (z różnych powodów, niekiedy bardzo racjonalnych) lub było tak daleko, ze nie możemy sobie pozwolić na opłacenie ich przyjazdu, że czas na dziś się praktycznie skończył. Po prostu zrobiło się za późno. Mam jeszcze namiar na weta specjalizującego się w leczeniu paraliżu. Spróbuję tam. Jest z Krakowa, ale może warto. Może uda mi się umówic na jutro, przy dużej dawce szczęścia może też pojadę do hotelu - o ile uda mi się pożyczyć samochód - na czas wizyty. (ale tego nie obiecuję. Za dużo trudności się piętrzy :()
×
×
  • Create New...