Lo Jezu. Jestesmy juz w Warszawie. Malowanie mieszkania sie zaczelo. Mam na chwile internet na karte ( drogo!). Podroz w tych upalach to byl jakis koszmar. Hopka b nerwowa. Na dodatek rodzina jej sie rozpelzla, bo zostawilismy Zosie z Dziadkami w Rabce, a Hopka lubi miec wszystkich w kupie. W ogole zachowywala sie, jakby sie bala, ze ja wieziemy oddac. Cale trzy dni nie jadla, nie pila, nie kupkala i tylko pare razy siusiala. Mozecie sobie wyobrazic, jak sie czulismy. Tu w Wwie strach - pies sie rozplaszczal na ziemi na kazdy energiczniejszy ruch. Dopiero teraz oddtajala, zaczela normalnie jesc itd, juz zaczyna pojmowac chyba, ze tych "domow" jej rodzina ma wiecej, ze tu tez jest "dom" i nikt jej nigdzie nie odda. Nigdy.