Kochane, dziekujemy za dobre slowa. Mamy takie same odczucia jak Wy - rozbity samochod, to klopot, wydatek, ale najwazniejsze, ze nic nikomu sie nie stalo. Dzieciaki sie przestraszyly (zwlaszcza Zosia - cala noc potem nie mogla spac), Hopcik zniosl cale zamieszanie nadzwyczaj dzielnie, a Stefano byl w tym wszystkim najbiedniejszy - to pierwszy wypadek jaki spowodowal w calym swoim zyciu, a ma prawo jazdy od 38 lat...
Pokerku, przykro mi! mam nadzieje, ze Tobie tez sie nic nie stalo? a wydatki, mam nadzieje, pokryje ubezpieczenie tego pana... Wiesz, ten nasz wypadek byl wynikiem nieszczesliwie zbudowanego skrzyzowania (dwie ulice przecinaly sie pod ostrym katem, a my, zeby skrecic w lewo musielismy mocno wysunac sie do przodu) i tego, ze za duzo uwagi poswiecalismy monitorowi gpsa, a okazuje sie, ze nie wolno. Potraktowalismy ten wypadek jako ostrzezenie...