-
Posts
1906 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asiak_kasia
-
[quote name='Czekunia']A Ty tylko obrażać potrafisz, bo cóż innego Ci pozostało, prawda:roll:? Twój pies nawet jak jest na smyczy to nosi takie korale, więc pora przestać rozmijać się z prawdą;). Tyle razy już Ci zwracano uwagę, że Shiro ma źle założoną kolczatkę i dlatego jej noszenie nie daje efektów, ale wygodniej jest ubliżać zamiast okazać trochę pokory i posłuchać osób, które w tej materii mają wiecej do powiedzenia. Tak BTW: [B]zgorzkniała, jątrzyć[/B]:cool3:.[/QUOTE] :diabloti: Czekunia bo zaraz bedziesz kolejną "panną nikt" pewnie do spółki z Rinusiową schizujecie swoje pieski :cool3:
-
[quote name='Majkowska']Ej a jak już o tej kolczatce, to się wtrynię : powiedzcie mi jak właściwie fizycznie ma być pod żuchwą kolczatka która jest luźno odpięta? Nie mówię tutaj o prowadzeniu, ale komentujecie w tym momencie kolczatkę na której się nie prowadzi. W takim układzie wg was jak ta kolczatka powinna być - zaciśnięta 24 tam pod szyją? Pytam serio, bo już nie pierwszy raz widzę stwierdzenia " zła kolczatka" w momencie kiedy pies jest bez smyczy (no a chyba korekta tyczy się smyczy prawda?). Chyba ogólnie jest cięzko sprawić żeby kolczatka była pod gardłem non stop, bo na krótkowłosym psie zawsze zjedzie, nawet jak jest trzymana smyczą, już nie mówię o spuszczaniu go ( dla mnie wtedy logiczne jest jej zdjęcie żeby jednak pies jej nie czuł non stop). Ale na smyczy inna bajka, bo się podciąga, bez smyczy już nie ma takiej możliwości.[/QUOTE] Majkowska zakładałaś swojemu psu kolce kiedykolwiek? Kolczatka dobrze dopasowana nie wbija się w szyje na chama i non stop. [url]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_2323.jpg[/url] Tu masz Jariego od Amber, bez smyczy, pies gładkowłosy z dobrze dopasowanymi kolcami. A jeżeli kolce spadają na obręcz barkową to są zwyczajnie w świecie ŹLE założone. Korekty na kolcach tez nie polegają na ciągłym ucisku- tylko na pojedynczych szarpnięciach. Ergo gdyby nie były dobrze dopasowane co chwilę trzeba by je podciągać-również kiedy pies jest na smyczy. A jeżeli serio jest problem z dopasowaniem ( bo pies niewymiarowy, bo szyja nieproporcjonalna itd.) To się pod kolce zakłada obroże, która je utrzymuje "na miejscu". Daruni pies ma po prostu typową zoologową kolczate, która pełni funkcjo korali. Przykro mi. :roll: [quote name='darunia-puma']no właśnie o to to jak ma być zaciśnięta na szyi skoro pies siedzi bez smyczy ? ale panna jak zawsze miesza i jest tam gdzie nikt jej nie chce (rinuś) ona ma sporo wątków na których tylko jączy więc nie ma się co przejmować jej dziwnymi wywodami ma biedna bardzo nudne życie skoro jest tak zgorzchniała :evil_lol: ale fajnie czasami poczytać jak stara się być mądra, mój pies strasznie cierpi, biedny nosi kolce, śpi w nich, ja go przypalam papierosami, biję, śpi w budzie na łańcuchu itd. haha a tak prawdę mówiąc ma lepiej niż nie jedno dziecko w tym kraju ale internet jest po to aby jączyć i wyżyć się za swoje beznadziejne życie więc luz :diabloti:[/QUOTE] Darunia- nie masz totalnie pojęcia o dobrze dopasowanych kolcach. A takie wywody na czyjś temat, są hmm żałosne? Jedyna osoba, która faktycznie ma tutaj problem to Ty :)
-
[quote name='zuzaw']No uszy mam giganty ale jak go wzięliśmy to właśnie tylko ogon był ciachnęty. Wielkie dzięki za tą kolczatkę ! Szczerze to do tej pory nikt nie zwrócił mi na to uwagi i po raz pierwszy ktos zasugerował,ze może być źle założona.Ja zawsze właśnie tak widziałam na psach więc myślałam,ze jest ok.Teraz przyglądnęłam się u Amber,szybko poczytałam trochę opini i już wiem co jest żle.[/QUOTE] Mało kto wie, że kolce powinny byc ciasno i za uszami. U Amber chyba na Jarim najlepiej widac JAK PRAWIDŁOWO założyć kolce. Te do kupienia w zoologu na łańcuszku-tez są na ogół do wyrzucenia na śmietnik. Łatwiej dopasować kolce na pasku skórzanym (o takie np. [url]http://www.sklep.hanama.pl/pl/254-kolczatki-ze-skorzanym-zapieciem[/url]) ;) A wiesz, że uszy można w zasadzie w kązdym wieku chlastać? :diabloti:
-
Skoro zaglądasz do Amber, to przyjrzyj się jak powinna byc założona kolczatka ;) A psisko fajne, tylko czemu na boga mu nie ciachnęli uszu, skoro ogon urżnięty? :eviltong:
-
[quote name='zed']Molosy niestety nie przejdą, sam uwielbiam mastify, ale opór reszty rodziny za duży. Szpic wilczy i samojed na pierwszy rzut oka byłby ok, muszę jeszcze poczytać na ich temat. Chociaż asiak_kasia pisze, że może być problem z ucieczkami, więc nie wiem... Entlebucher chyba też mógłby być. Rottweiler odpada, co prawda mieliśmy takiego (lub raczej był to pies w typie rottweilera), pies żył na podwórku długo i w dobrym zdrowiu chociaż podobno psy z krótką sierścią się do tego nie nadają, do tego był bardzo spokojny i zrównoważony, ale tak jak pisałem, do domu trafił raczej przypadkowo. Nie może być nic agresywnego, ani co się agresywnie kojarzy. Bernardyn bardzo fajny, ale szukam psa a nie niedźwiedzia ;) Zdecydowanie za duży. Pytanie z czego mogę zrezygnować - ewentualnie z wielkości, do pewnego stopnia z łatwości ułożenia (jednak nadal nie chciałbym psa z ras tzw problemowych). Jeśli nad skłonnościami do ucieczek da się zapanować pracując nad tym, to ok, też nie będzie problemu, psu i tak będzie poświęcany czas. Na pewno nie zrezygnuję z wymogu mieszkania na podwórku i z łagodnego usposobienia (dziecko). Co do futra i jakichś specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych, to jest coś jeszcze o czym nie napisałem - mam alergię na sierść. O ile spacer z psem, zabawa na świeżym powietrzu czy głaskanie itp nie jest problemem, to już jakaś większe i dłuższe "grzebanie" w gęstej, psiej sierści skończy się braniem leków. M. in. to jest powodem, dla którego pies ma mieszkać na dworzu. W domu w którym mieszka pies zapach i fruwające w powietrzu cząsteczki sierści mają takie stężenie, że nie dadzą mi normalnie żyć. Kontakt z tym samym czworonogiem na świeżym powietrzu nie stanowi problemu (sprawdzone wielokrotnie z różnymi psami znajomych i na już nieżyjącej suczce). Ponieważ zakup psa to właściwie mój pomysł, nie chciałbym zwalać na innych obowiązków związanych z jego pielęgnacją, samemu zajmując się tylko przyjemniejszymi rzeczami - mój pies, więc ja się nim opiekuje i nie wyręczam się nikim. Mycie przeżyję, ale częste, długie rozczesywanie długiej, gęstej sierści raczej będzie problemem.[/QUOTE] Rotek mi tu pasuje najlepiej- własnie ze względu na ten jego kłak. Mianowicie to jest pies z podszerstkiem i mieszkać w budzie może, nawet zimą. O ile buda solidna i spełnione wszystkie pozostałe wymogi. Serio odradzałabym Ci wszelkie rasy psów pierwotnych (typu malamut, szpic, husky, akita itd) bo o ile fizycznie się nadają, o tyle to są rasy psów jednak wymagające dużo wiecej czasu/nauki/ niż wspomniany przeze mnie rotek ;) Grupa psów tzw pierwotnych to stwory bardzo niezależne i oczywiscie da się z nimi życ, ba! są nawet takie startujące w zawodach obidence, ale zasadniczo trzeba lubić ten typ psa i charakteru. Ty piszesz, ze chcesz coś względnie łatwego... Chyba najlepszym rozwiązaniem jest poszukanie czegoś w fundacjach/domach tymczasowych. Łatwiej Ci bedzie znaleźć kundelka o określonych wymiarach i cechach niż psa rasowego-bo wybacz, ale nie ma takiej rasy, która była by łatwa/względnie łatwa, nie kojarząca się z w zaden sposób z agresją (chociaż to jest kwestia tego JAK sobie psa wychowasz, a nie rasy), do tego mogąca mieszkać na podwórku i jeszcze do tego bezproblemowa przy dziecku. No i nie ma to być molos bo za duży. Jeszcze przychodzi mi do głowy Biały Owczarek Szwajcarski-tylko jakas naprawde stabilna, ogarnięta suka ( w rasie zdarza się sporo psów lękliwych i histeryków). O ile miałby zapewnione spacery, socjal, zajęcie (dla główki i łapek) to może? Chociaż to Owczarek jest jednak-nie wiem niech się ktoś od owczarków wypowie. Szczerze radze rozejrzec się po fundacjach-często mają u siebie psy w typie/mieszańce, które by idealnie pasowały do waszych wymagań. Przy okazji są poznane na dłuższą mete i wiadomo czego się po nich można spodziewać. :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Pani Profesor']zed, jak dla mnie tu istnieje trochę konflikt interesów, tj. fakt, że pies musi być koniecznie non stop na dworze, a szukacie psa raczej małego. wg. mnie trzeba trochę pójść na kompromis, bo z ras polecanych do mieszkania na dworze można znaleźć m.in. kaukazy, CAO czy bernardyny, ale to wszystko duże zwierzęta i np. w przypadku CAO niekoniecznie łatwe do układania. prócz szpica wilczego nic mi nie przychodzi do głowy... nie wiem jak z ich charakterem i układaniem, ale mają gęste futro i nie są za duże, więc pewnie podwórko byłoby ok. może samojed...? niech się wypowiedzą właściciele najlepiej ;) ja tylko sądzę, że może być kłopot z rozmiarem.[/QUOTE] Ja bym pierwotniaka jednak samego na ogrodzie nie zostawiała-to są mimo wszystko amatorzy ucieczek, no i nie powiedziałabym ze to psy łatwe. kombinujące, mocno niezalezne itd. Niestety prawda jest taka, że psa małego/średniego do mieszkania na podwórku znaleźć bardzo ciężko. Moglibyście poszukać po rotkach-jakas drobną sukę, ale to nadal nie jest pies średni nawet. Rot by się tu wpisywał całkiem nieźle, jeżeli od poczatku zadbacie o socjalizacje, i bedziecie konsekwentni plus zajmiecie psu od czasu do czasu głowę, a nie tylko łapy to myśle, że bylisbyście zadowoleni. Z dziećmi i psami to jest tak, że nic się nie robi samo. Relacja pies dziecko wymaga waszego ciągłego udziału. I od tego jak sobie wychowanie dziecko i psa bedzie zależało jak im się będzie żyło. Mało tego duże silne psy mają na ogól wiekszą cierpliwość niż psy małe/średnie. Są tez dużo częściej stabilniejsze (nie mają skłonnosci do jazgotania/histeryzowania) Przy dziecko i szczeniaku trzeba uważać podwójnie, bez względu na rase-ale to chyba dyktuje zdrowy rozsądek. JA bym wam serio polecała pomyśleć nad suką rota, albo suka bernardyna. Z wychowaniem dalibyście rade, pod kilkoma warunkami (konsekwencja, psie przedszkole, socjal itd). A niestety małe łatwe pieski nie nadają się do mieszkania na dworze. Wiec pytanie z czego możesz zrezygnować-wielkosc? czy buda?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Pocieszający jest fakt, że masz olej w głowie. To odróżnia dogomaniaków od dogocioteczek :evil_lol: A co do Patryka- fajnie, ze są efekty. Nie będę się rozpisywać co ja bym zrobiła, bo zrobiła bym jedno. No ale takie rady już padały, nie chcesz takich metod stosować. A co do obrażania- serio rozumiem idee, ale nadal mnie to koszmarnie bawi-sory :eviltong:
-
No serducho to jedno, rozsądek drugie. Ogarnąć jednego psa trzeba, nie tylko ze względu na własny komfort, ale tez komfort tegoż psa. Jak dla mnie to Patryk- i uwaga zaleci tu milanem- ale ma "prace". Musi o was "dbać, pilnować, wychowywać". On rządzi. I tyle. Im dłużej was czytam tym bardziej jestem o tym przekonana. I dopóki go nie wyprowadzisz z błędu to wzięcie drugiego psa skończyło by się źle- i dla was i dla tego psa i Patryka. Także polecam sobie wbić go głowy- plan zadbania o to futro, które jest już w chacie ;) [SIZE=1]A, że jeszcze dodam od siebie tak juz poza tematem i tak najbardziej mi się podobał motyw z obrażaniem się na psa, bo dziabnął :diabloti: Ja wiem, że Ty wiesz itd, ale serio rozkłada to na łopatki :evil_lol: [/SIZE]
-
[quote name='Instant']Kasia, pieseł cudny :loveu: ale obroża mi się nie podoba :diabloti: Może jakby była tak chociaż centymetr węższa, byłoby lepiej. Toż to wygląda jakbyście go wcisnęli w kołnierz ortopedyczny :evil_lol:[/QUOTE] Mam dokładnie takie same odczucia estetyczne, ale że była okazja kupić za mniejszą kasę, a obroża jakościowo super-to się skusiłam. Wiem teraz, że 5cm to dużo za dużo, te 4cm beda idealne, no ale mądry polak po szkodzie :diabloti: Kołnierz nie wyglada tak źle jak pies stoi/biegnie, i siedzi normalnie, a nie na biodrze w wersji na jełopka, bo mu się zbiera nadmiar skóry. Niemniej jednak nigdy wiecej 5cm :evil_lol: Chociaż Bartek woli go w takiej wersji, a nie turkusie, jak jakiś pedał-zero gustu :roll:
-
[quote name='Hanako']asiak, jaka to jest szerokość? 4 czy 5?[/QUOTE] 5cm. Dużo. Ogólnie cały czas się przyzwyczajam do takiego widoku. :eviltong:
-
[quote name='kesencja']Wolałabym uniknąć dłuższej sierści, dlatego odpadł spaniel i pudel :D[/QUOTE] Tyle, że pudla tniesz na krótko i masz spokoj. Zero kłaków, zero okłaczonych ubrań. Pod kątem problemu z kłakami w domu to pudel jest chyba najlepszym mozliwym rozwiązaniem. ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Używałam, ale obroża była kupiona używana, dałam chyba 700 albo 900zł, potem poszła dalej w świat. Poszukaj na bazarkach/portalach na fb może ktoś bedzie chciał sprzedać. Warto zainwestować w porzadny sprzet bo te za 200-300zł to się nadają do wyrzucenia na dzien dobry. Regulacji impulsu najczesciej nie mają zadnej- a jeżeli mają to nie działa. Impuls albo za słaby, albo za mocny. Zasięg czasami nawet 50m nie ma. Szkoda kasy. A tu się zapowiada dłuższa zabawa. Ja OE używałam tylko do wybicia psu z głowy pogoni za zwierzyną/ucieczek w lesie. Na spacerach suka była karna i posłuszna. Nie fiksowała mi. I ogólnie ja potrzebowałam tylko szlifu w jej przypadku. Nie jestem do końca przekonana, że wam jest potrzebna OE. Mam wrażenie czytajac o Twojej suce, że potrzeba wam kogoś kto miał do czynienia z ttb. Problematycznym ttb. JA osobiście poleciłabym Ci się skontaktować z Pawłem Makruskiem. [url]http://www.markusek-team.eu/Aktualnosci.html[/url] Obawiam się, że w przypadku OE, podobnie jak w przypadku kolców, z tego co piszesz, suka zamiast się wyciszyć, się dodatkowo nakręci. Niestety są psy, na które impuls bólu działa jak dawka jakiegoś pobudzacza. I naprawde niewielu ludzi jest w stanie zauważyć różnice. U mnie rudy przy strzale z kolców potrafi nawet zaskomlec. Nie jest to ból tylko zaskoczenie. Ale ten sygnał BARDZO wyraźnie dociera do łba i zmusza go do ogarnięcia rzeczywistosci. A tak czytam o Twojej suce i mam wątpliwości różnej maści ;) Serio polecam mimo wszystko odezwać się do Pawła. Ma doświadczenie z ttb, niejeden trudny przypadek ogarnął. I nie certoli się niepotrzebnie. A przy okazji może wam pokaże jak tą jej fiksację przekierować na coś sensownego. Nawet jezeli mielibyście sobie tylko pogadać, to myśle, że warto. Mam nadzieje, że nie bedziesz mi miała tego za złe tego mojego wywodu, zasadniczo ja nie mam nic przeciwko OE, tylko nie jestem pewna czy u was to załatwi sprawę. Coś mi to tak pachnie jednak ciut bardziej złożonym problemem. A bull no cóż, to jest bull. Trudna orka i serio solidne wyzwanie. ;)
-
[quote name='Vailet']Super jest ;) tez mam moro tylko inny kolor, i jednak moro dla syfiarzy to jest to, jedna czy dwie plamki wiecej będą niezauwazone :lol:[/QUOTE] Ja się nie mogę przyzwyczaić :eviltong: No ale jest to bedzie nosił dopóki nie zasłuży na kolejną i juz wtedy "tylko" 4cm :diabloti: [quote name='Majkowska']asiak, wygląda fajnie :) A swoją drogą, przystojny piesio się z niego robi ;)[/QUOTE] dzięki. Naprawdę obróżka warta swojej ceny. A póki co to efektów pracy na rudym nie widać-chyba, ze w przeglądzie żeberek. Daaaaleka droga przed nami, ale planujemy osiągnać taki efekt: [url]https://www.facebook.com/173727482772630/photos/a.173730539438991.60406.173727482772630/486556191489756/?type=1&theater[/url]
-
[quote name='agutka'] sterylka jestem za zadawaniem bólu tego typu lecz przy następnej suce mocno się nad tym zastanowię... patrząc wstecz mój głupkowaty suk zachowywała się nieco bardziej " kobieco" teraz dosłownie co krzak to podsikuje zakopuje tylnymi łapami jak rrrrasowy samiec:diabloti:[/QUOTE] Suki po sterylce bardzo często zaczynaja miec typowo samcze zachowania. Także terytorializm, znaczenie tereny czy wzrost agresji czasami jest w pakiecie ze sterylką, ale o tym się nie mówi-bo sterylki takie fajne :evil_lol: No niestety każdy zabieg ma swoje konsekwencje i te dobre i te mniej fajne. A o kopiowaniu to juz tyle było, że kurde noo :eviltong: Co do OE, u nas z kaukazem i misją polowania na zajączki, sarenki, i inne zwierzątka leśne zdała egzamin na 5+ ale własnie nam pokazali jak i kiedy używać, wiec myśle, że to może być całkiem dobry pomysł przy Twojej suce. Powodzenia.
-
Jestem straszną hipokrytką. Zawsze sobie powtarzałam, że nie kupię psu szerokiej obrożyi nie będzie chodził w kołnieżu... No więc ten tego :diabloti: [IMG]http://i58.tinypic.com/2vwbg5v.jpg[/IMG] [IMG]http://i58.tinypic.com/332atyt.jpg[/IMG] Obróżka przeszła dzisiaj test jakości, Została utopiona, usyfiona, ubłocona. Jedno płukanie i nówka sztuka :loveu:
-
[quote name='agutka']hej, fajne masz te swoje stadko ;) powiedz mi czy ta kolczata daje mu jakiekolwiek poczucie kary? ;)[/QUOTE] Nie wiem, czy Ci odpowiem na Twoje pytanie, ale spróbuje :lol: Powiem szczerze, że moje kolce wylądowały w szufladzie juz :razz: Zakładam je w jeszcze w takich trudnych sytuacjach typu wiem, że ide w grono wielu psów, wiem, że muszę miec 100% kontroli itd. NA zwykłe spacery drepta juz w zwyklłej obróżce. Po kilku tygodniach dość intensywnego spacerowania z kolcami i korygowania wyskoków uwarunkowałam sobie "ej" które działa mi tak samo jak kolce+szarpnięcie lekko na obroży i piesek wraca do normalności. Chociaż wiadomo, że to uparte bydle i cały czas sprawdza, czy aby na pewno musi słuchać. Poczucie kary? Trudno mi to tak nazwać bo dla mnie kolce zawsze były impulsem, który miał mi psa wybić z "rytmu", a potem dawałam zawsze konkretną komendę, którą musiał wykonać i to na ogól było coś banalnego typu "siad". Co prawda można się w tym zapętlić mocno, bo potem mi na widok każdego psa siadał :eviltong: Natomiast jeżeli pytasz, czy na psie kolce robiły wrażenie, to owszem. Tylko, że naprawde były ciasno zapięte tuż za uszami. I pierwsza koretka na kolcach spowodowała baaaardzo duże zdziwienie. Trudno mi to opisać, bo tu nie chodzi o zwykłę szarpanie psa. Musiałby Ci to jakiś sensowny szkoleniowiec pokazać. Wbrew pozorom to nie jest takie łatwe i oczywiste. I trzeba tez wziąć poprawkę, ze są psy, na które korekty na kolcach działają pobudzająco. Czyli zamiast wyciszać zachowanie, jeszcze je rozkręcają. Dlatego nie każdemu psu kolczata potrzebna, ewentualnie czasami lepsza moze byc obroża wibrująca, albo OE. I tu tez przydaje się ktoś kto ma łeb na karku i powie JAK i CO robić. Natomiast z rudym dośc łatwo było dojść do ładu. W sensie, to nie jest agresor, który się rzuca i piekli na widok psa. Nadal pracujemy nad ładnym mijaniem piesków i szczególnie z małymi mamy problem. I idzie nam to różnie, ale tutaj raczej chodzi o takie ogólne posłuszeństwo. No i skubaniec ewidentnie mi poluje na mały psy. Także to tez ciut inny "problem" niż na początku sądziałam. Tak czy siak po 4 miesiącach nie jest źle. Połaczenie jakiejś tam roboty w temacie "bycia grzecznym" plus teraz treningi rower i ciąganie ciężarków. I pies zaczyna być całkiem fajnym futrem :) A jak kto nie widział na fb to proszę [IMG]http://i57.tinypic.com/vpkq5y.jpg[/IMG] [IMG]http://i58.tinypic.com/2n1i4ie.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/xohyl3.jpg[/IMG] jakby ktoś miał wątpliwość co pieseł robi na tej fotce, to jest jego wersja "zostań" czyli miej wywalone i żryj trawe :evil_lol: [IMG]http://i62.tinypic.com/33okzdj.jpg[/IMG] i nie wiem czemu ale uwielbiam ttb w wersji z otwartym ryjem. Taki mały fetysz :eviltong:
-
[quote name='Majkowska']No wiesz, akurat na dogo merytoryczna dyskusja oparta na wiedzy to żadkość ;) Dlatego ja Cię cenię, jakkolwiek może sprawiam wrażenie "stawiającej się" w zdaniach ;) Ale jesteś jedną z nielicznych osób które żeby przekazać Ci to co wiedzą nie zrobią z innych durnia ;) W umowie adopcyjnej jest rozumiem cięcie uszu i ogona? - a dlaczego nie wolno, a jak masz papierek od weta to nie przeskoczysz?? Takie gdybanie, ale przecież psa ciętego nie musisz mieć tylko z rodo, nie :D[/QUOTE] Łe tam, ja lubię dyskusje o dupie maryni. Świetny zabijacz czasu w pracy :eviltong: A co do robienia z współdyskutanta debila-sama nie lubię byc tak traktowana wiec w druga stronę staram się robić to samo. Czasami jest niezwykle trudno :diabloti: Umowa adopcyjna mowi jasno o tym, że trzeba się stosować do ustawy o ochronie zwierząt (jak by się ktoś uparł to kopiowanie uszu pod okrucieństwo by podciągnął :eviltong:). A np w przypadku rudego mam tez zapis na przykład o tym, że pies nie moze byc używany do walk. Cięcie ucha u 5letniego psa było bezsensowne zupełnie, cięcie ogona u 5miesiecznego psa mijało się z celem-tym bardziej, że ogon na ogól tnie się w bardzo, bardzo młodym wieku. A rudy na szczęście ma uszy takie które można znieść :diabloti: No i co tu dużo gadac, to kundle, wiec mniej mnie boli ich szpetota. A od mojego poczucia estetyki bardziej kocham święty spokoj, wiec jakoś nie miałam parcia na cięcie czegokolwiek. :lol: Jakbym kupiła psa z papierem to nawet jakby był PETem to bym mu chlastała uszy ;) [quote name='Pani Profesor']odnośnie czytania psa, to wiem, że nie tylko ogon wskazuje na intencje, ale kiedy Pat np. wącha w głębokich krzakach i ma postawiony ogon albo luźno nim macha, to po prostu sobie wącha, zaś sztywny bicz majtający się w poziomie oznacza, że coś wywąchał i tego szuka/poluje, co może oznaczać potrzebę natychmiastowej ewakuacji pieska i odwoływania - dzięki temu, że ma ogon, widzę to nawet z daleka i jak jest zakopany w krzakach, więc mogę w porę zareagować, coby żadna mysza albo inny kret nie dokończył żywota :cool3:[/QUOTE] A mi rudy na ten przykład ogonem niewiele sygnalizuje. On go po prostu ma i sobie nim macha. Dużo bardziej wymowne jest jego wpatrywanie się, czy zastyganie w bezruchu (zachowuje się wtedy jak polujący tygrys) Lekka przyczajka, napięte mięśnie, i wzrok utkwiony w jednym punkcie jest dużo bardziej wymowny niż ogon. Także kwestia tez psa. Moja młodsza sucz tez ogonem wiele nie mowi, ale juz mimikę ma bardzo rozbudowaną. Po prostu trafiłaś akurat na przypadek taki, gdzie ogon działa i "rozmawia". Ogólnie powiem szczerze, ze dla mnie ttb zawsze były najtrudniejsze do rozszyfrowania. W sensie nawet na spacerach nie umiałam odpowiednio interpetować ich zachowań. Do tej pory czasami zachowanie rudego powoduje u mnie "WTF?!" W ogole mnie "molosomaniaczkę" podkusiło brać terriera :shake:
-
[quote name='Majkowska']Wiadomo, zawsze jest za i przeciw ;) A mnie zawsze interesuje wasze zdanie - wasze jako właścicieli ttb i molosów, bo wiadomo ze wiecie dużo ( szczególne ukłony dla asiak ;)) i człowiek się dowiaduje czegoś. A właściwie czemu nie ciachnęłaś? ;)[/QUOTE] Nie chce mi się posta edytować. Sru tam, to co ja wiem, to jest ułamek, żeby nie powiedzieć promil tego co powinnam wiedzieć. A dyskutować to ja sobie lubię, szczególnie jak w miarę merytorycznie się to dobywa. :razz: Nie ciachnęłam bo wszystko to psy z adopcji (kaukazica wzięta jak miała ok. 5 lat, Rot 5 miesieczny, a Rudy 3-4lata). Pomijając jakies tam umowy adopcyjne (hłe hłe hłe :diabloti:) to po prostu i zwyczajnie szkoda mi było na to kasy :eviltong: Szczególnie, ze na poczatku bytnosci każdego z moich psów pakowałam z niego fortunę od leczenia a na szkoleniu kończąc.
-
[quote name='Pani Profesor']argument ze sterylką jest jednak trochę na wyrost wg. mnie,bo owszem - daje komfort, że nie trzeba pilnować suki w cieczce i odganiać amantów - ale też minimalizuje ryzyko wpadki, powołania do życia miotu, który trzeba będzie uśpić, albo zasili on grono bezdomniaków do opchnięcia. [/QUOTE] Ale wszyscy wiemy ze sterylka jest zasadniczo dobra kwestią. Po prostu hipokryzją jest doradzanie sterylki każdemu i bez wspomnienia o minusach zabiegu-szczególnie przez osoby, które bardzo głośno krzyczą o tym, że uszek nie tniemy bo to BOLI. :diabloti: Jestem zwolennikiem kopiowania zarówno uszu jak i macic. Serio doskonale wiem, co te zabiegi niosą w konsekwencjach. Po prostu nie lubię takiego bzdurnego pierdzielenia "tego nie rób bo to boli, a tamto nie boli w ogole ach och, tęcza i jednorożce" Dantejskie sceny się dzieją przy cięciu ucha, a robi to co najmniej jakiś psychopata przy pomocy piły mechanicznej, a tymczasem sterylka to zabieg bezbolesny, bez konsekwencji, i w ogole świat jest taaaki piękny jak suka nie ma macicy :lol: A ogony- zasadniczo działają tak samo. Jedyna różnica polega na tym, że są krótkie ;) A tak serio, czytanie psa nie ogranicza się tylko do ogona, wiec zakładam, że każdy kto potrafi obserwowac swoje futro nauczy się zauważać sygnały z ogonem w wersji bio jak i tej "okaleczonej" :diabloti:
-
[quote name='Majkowska']No popatrz, a yorusie mają małe krótkie uszka i mają problemy przez to z pieskami :D :diabloti: Co do sterylki, wiedziałam że przytoczysz :P Ale tu nie mam nic do dodania. Choć ostatnio zauważam tendencję do wyolbrzymiania cierpień psa po sterylce, i nagle nie wszystkie pieski przechodzą zabieg niezauważalnie, a pojawiają się takie które są świadome utraty jajek czy cierpiące i nie mogące się odnaleźć w nowej sytuacji :D[/QUOTE] A bo o tym kopiowaniu to juz było tyle razy i wszędzie. I każda strona ma swoje argumenty, także ja tam nikogo nie nawracam, ktoś chce miec naleśniki u dobka czy asta niech ma. Ktoś chce ciąć niech tnie. O ile pies zadbany i kochany to figę komu do tego co się z uszami dzieje. ;) O ironio jako zwolennik kopiowania mama kaukaza z uszami, rota z ogonem, i asta/pita z uszolami :evil_lol:
-
[quote name='Pani Profesor']a czy dla psa to jest [I]aż takie [/I]cierpienie te ucinanie uszu? oczywiście domyślam się, że jest przeprowadzane ze znieczuleniem,a jak to jest z rekonwalescencją? bo co prawda jest to zabieg wyłącznie dla naszej przyjemności wizualnej, ale równie dobrze strzyżenie i fryzowanie pudla jest "dla naszej przyjemności" a psu niekoniecznie pasuje... nie wiem, mi kwestia uszu raczej wisi, ale może też dlatego, że nie znam dokładnie poziomu męczenia się psa w trakcie/po takim zabiegu...[/QUOTE] [quote name='Majkowska']Cierpienie może nie, znaczy zależy gdzie się przeprowadzi - poznałam osobiscie gościa który swojemu astowi ciachnął uszy i spieprzył psa , bo gdzieś podcięli nerwa, pies dygotał ciągle, miał różne hece z głową typu przekrzywianie czy zatacznie się, ogólnie przykry widok. Spotakałam się z różnymi powikłaniami itd, ale uważam to troche za kwestię weta, bo przecież dużo psów ma cięte i wraca do normalnego stanu praktycznie natychmiast.Tyle że ja np uważam że skoro pies ma uszy i ogon to je ma. Gdzieś się napatoczyłam że psy z ciętymi ogonami i uszami mają problem z komunikacją z innymi psami (dlatego też są agresywniejsze:D), podejrzewam że to bzdura absolutna, bo przecież pies komunikuje się całym ciałem, postawą itd. Samo obcięcie uszu czy ogona nie bulwersuje mnie kwestią "krzywda i cierpienie piesków" tylko uważam że po co ciąć psa dla strony wizualnej. Równie dobrze sobie mogę przefarbować pointerka bo mi się podobałby w kolorze dobka, też mu krzywdy nie zrobię :P Albo uciąć mu jajuszka bo brzydko wyglądają. Heheh, poniosło mnie w fantazjii :evil_lol:[/QUOTE] Cierpienie jest takie samo jak po szyciu rany. Wiadomo wiele zależy od konkretnego psa, jego progu bólu itd. Ale zabieg przeprowadzony DOBRZE nie powoduje komplikacji, zwierzak nie cierpi katuszy, nie jest wyłączony z zycia na X miesięcy itd. Oczywiscie, znajdą się kiepscy weci, którzy robotę spartolą, ale chyba każdy odpowiedzialny psiarz, nie pojde z taka kwestią do byle kogo. Znam widziałam psy z uszami ciętymi, jakoś żaden nie ma traumy, nie zachowuje się inaczej, ani nie zdradzał, że ogromnie cierpi. Także tego typu zabiegi goją się "jak na psie" o ile robi to fachowiec, a nie dureń :) To o tej agresji i odczytywaniu sygnałów to kolejna ściema. Gdyby coś w tym było to rasy z naturalnie którkim ogonem czy małymi uszkami były by jednymi z najczesciej atakowanych/agresywnych :diabloti: A co kto sobie tam uważa to juz temat rzeka. JA tam jestem zwolenniczką kopiowania, bo pies ma mi się, poza wszystkimi ważniejszymi sprawami, PODOBAĆ. Szczególnie jeżeli kupuje psa rasowego, o konkretnym wygladzie. To nie bądźmy hipokrytami bierzemy takie psy tez ze względu na to jak wyglądaja. A dla mnie DA czy Alano ma miec wygląd skurczysyna :evil_lol: I tak juz zupełnie z innej beczki. Zabieg cięcia uszu-nie, bo boli bo krzywda itd. A sterylka/kastracja nie boli? Sam zabieg boli dokładnie tak samo-o ile nie bardziej. Ma zdecydowanie wieksze znaczenie dla organizmu, wprowadza duzo więcej zmian (i oczywiście-wiadomo bezdomność, zapobieganie chorobom itd). Niemniej jednak nadal sam zabieg boli dokładnie tak samo. Jest dużo bardziej "ingerujący" a jakoś nikt nie ma problemu z doradzaniem sterylek (które w weiszosci przeprowadza się dla własnej wygody) Wszak pies urodził się z macica i jajami-to kto to widział ucinać? :eviltong:
-
[quote name='Majkowska']Z ciekawości - kopiowałabyś tylko i wyłacznie ze względu na lepszy image , czy ma to jakiś dodatkowy wzgląd, typu choroby itd? spotkałam się kilkakrotnie z teorią, że odkąd zdjęli kopiowanie to zaczęło wychodzić mnóstwo wad u psów, od wadliwego noszenia, aż po genetyczne przekazywanie np jakichś bruzd, zabyt krótkich ścięgien itd (czyli czegoś przez co np pies by uzyskał niehodowlaność) . Kiedyś nawet przedyskutowałam to z terierzą sędziną i hodowczynią, ale właściwie częściej miałam do czynienia z tym u jakichś ras poza ttb, nie wiem, jak z tym jest?[/QUOTE] Ja bym cięła bo mi się klapioki nie podobają. jedyne 2 rasy, które ujdą to boksery (chociaz kopiowane i tak lepsze) no i roty. Ogon u rota mnie nie boli :roll: Taka tam ze mnie hipokrytka :eviltong: Jest różnie. W dużym skrócie, jeżeli ucho/ogon było cięte w zasadzie do momentu powstania rasy, psy w wersji bio były rzadko spotykane i raczej nie rozmnażane, to siła rzeczy noszenie ucha/kształt/choroby ewentualne wychodzą dopiero teraz przy jakies tam liczbie miotów. Wiadomo genetyka to kapryśna bestia. Widzieliscie kiedys DA ze stojącymi uszami? Bo ja owszem :diabloti: Także ten zakaz przyniósł tyle, że nie przyniósł nic. Hodowcy i tak uszy chlastaja. Wątpie, żeby ktokolwiek miał tyle samozaparcia i ochoty, zeby udowodnic wetowi, ze zabieg przeprowadzony ze względów medycznych to ściema. Bo w sumie jak to udowodnic? Może pies sobie rozcharatał ucho tak, ze nie szło uratowac? A może go pogryzł inny pies i ogon trzeba było amputowac? :roll: Także kolejny martwy przepis w sumie. [quote name='Pani Profesor']asiak_kasia, ale ten zakaz o wystawianiu ciętych psów obowiązuje nadal...? bo widziałam przecież ostatnio cięte corso na krakowskiej wystawie.[/QUOTE] Zakaz obowiązuje psy urodzone w PL po 2012 roku i dopuszcza wystawianie psa kopiowanego pod warunkiem posiadana zaświadczenie od weta, że zabieg był wykonany ze wzlęgu na wskazania medyczne. Także można wystawiac o ile masz papier od weta. [quote name='Pani Profesor']nie szczeniory, chodzi mi o m.in. dorosłego corso spotkanego kiedy czekałyśmy na ringu na wyniki grupowe, był na bank dorosły i na bank miał cięte ucho[/QUOTE] Mógł być importem, mogł być cięty ze względów medycznych itd.
-
[quote name='Baski_Kropka']Dogo ciotki i ucinać uszy chcą... :crazyeye: A tak poważnie.. to ja myślałam, że takich rzeczy to się teraz już nie robi i nie można? Jak to jest bom ciekawa?[/QUOTE] Zakaz kopiowania w zasadzie obowiązuje od 1997 roku :diabloti: Wszyscy mieli na to wywalone, do czasu kiedy ZK sobie wprowadził zakaz WYSTAWIANIA psów urodzonych w PL po 2012 i z ciętymi uszami/ogonami. I wtedy nagle wsród hodowców znalazło się tyyyylu miłośników piesków w wersji bio. A przeciez zakaz był juz wcześniej i jakoś nikomu to nie przeszkadzało kaleczyc biedny piesełki :cool3: To tak w temacie szczerosci i uczciwosci hodowców :diabloti: W praktyce masz zapis o względach medycznych i jak znajdziesz weta, który zabieg zrobi, to mogą Ci nagwizdać. Ja bym kopiowała wszystko jak leci, wiec DA, AST, Dobek, wszystko co było chlastane, chlastane powinno zostać. ;) Szczególnie, że w rasach, które od pokoleń były cięte zarówno uszy jak i ogony są fatalne często gęsto i naprawde szpecą całkiem fajnego psa. Takie klapiaste nalesniory-fuj. A jako smaczek dodam, ze niektórym pieseczkom-np DA uszy próbują stawać- i wtedy serio jest masakra :evil_lol:
-
No nareszcie :diabloti: Serio gratulujemy odsmyczowienia :cool3: