Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. Niekoniecznie ;) szczególnie u ras z wielkimi głowami. Ale to tez jest dość kontrowersyjne, bo bardzo wiele zależy od samej suki, tego jak się rozwija, i psychicznie i fizycznie. Nie mi oceniać Martens i jej decyzje, ja osobiście bym 2letniej suki nie pokryła, ale żeby się wypowiadać warto by było znać argumentacje drugiej strony. Patrząc chociażby na długość życia DN, gdzie 6letni pies to już staruszek, takie wczesne krycia są jakoś uzasadnione.
  2. [quote name='Pani Profesor']...a jeszcze wracając do psich zapędów - co, jeśli kastrat regularnie usiłuje dymać pieski, i to tylko niektóre - głównie samce? :diabloti:[/QUOTE] zachowanie dominacyjne? Zależy od tego jeszcze jakie samce, w jakich sytuacjach. Moja sterylizowana suka tez potrafiła brac się "dymanie" samców, i to własnie na tle dominacyjnym. Piesek był ciapowaty i na jej terenie wiec sobie pozwalała na takie akcje. :roll:
  3. [quote name='Unbelievable']oooo, super ;) tak coś czułam :evil_lol:[/QUOTE] No to było przesądzone, Olek kazał zostawić to nie miałam wyboru :evil_lol:
  4. nie wiem czemu, ale dubelek :roll::roll:
  5. [quote name='klaki91']ja wszystkich wybiegów unikam jak ognia raz, że pies nietowarzyski, dwa- jak już rozrzucają trutkę czy mięso z niespodzianką to właśnie głównie na wybiegach. Albo na Cytadeli (choć tam też głównie w miejscu gdzie można psy puszczać luzem). Rok temu ktoś też porozrzucał trutkę na Naramowicach i jeden pies zdechł. Mieszkam w tym rejonach, więc stres niesamowity bo w tym samym czasie moja suka miała problemy ze zdrowiem i też podejrzewaliśmy otrucie.[/QUOTE] Ja nawet z towarzyskim psem omijam wybiegi :diabloti: Jakoś mnie nie rajcuje taka forma spędzania czasu z psem. Tym bardziej, że wole towarzystwo dobierać samodzielnie, a nie liczyć, że psisko się odnajdzie w przypadkowej grupie. Inna kwestia, że ileż razy obserwowałam psy na takich wybiegach-na ogół najlepszy fun był z gnębienia "najsłabszego". Jeden pies poniewierany ganiany, i widać, że średnio komfortowo się czuje, a własciciele? Pogawędki i olew totalny na psa :loveu: W Marceliniaku to nawet ławeczki są-wiec stać nie trzeba. Piwko, papierosek piesek "se lata" cud, miód malina :evil_lol:
  6. No wiec coś mi się zdaje, ze zlot w tym roku w ogóle nie dojdzie do skutku :roll: Jeżeli ktoś się bedzie podejmował w przyszłym roku, to polecam się za to zabrać od stycznia pełną parą. Zeszłoroczny "minizlocik" to tez była spontaniczna decyzja w sumie podjęta przez 4 osoby i jakoś się udało to ogarnąć (ach sulejów :evil_lol:) ale jeżeli to ma być morze/góry i ogólnie jakieś przyzwoite ośrodki (takie z oknami i drzwiami-pełen luksus:eviltong:) to serio kwiecień to trochę za późno. Jeżeli określi się jakaś sensowna ilość chętnych na Sieraków to mogę to ogarnąć. Ale jeżeli zostaną 3 osoby- to no cóż ;)
  7. Nic tak nie odświeża wątku jak nowy pies :evil_lol: Dziękujemy, witamy i postaram się jakies fotki strzelić-ale z moim (pożal się boże) aparatem to tylko w bezruchu :eviltong:
  8. Bobolin niestety odpadł. Mają już zarezerwowane miejsca. A tez nie wszyscy z zainteresowanych się określili co do terminu... Sieraków za to jest pewny, ale to znowu pytanie komu miejsce pasuje itd. Albo szukanie zupełnie innej miejscówki. Za późno temat ruszył, bo w bobolinie miejsca zarezerwowane były juz pod koniec stycznia :P
  9. [quote name='omry']No to faktycznie trochę zamieszanie, ale grunt, że dajecie sobie radę. Wybrałaś co najlepsze dla wszystkich ;) Fajnie mieć dobrych ludzi wśród najbliższych :lol:[/QUOTE] nie ukrywam, że gdyby nie teściowie, to byłabym pozamiatana. A tak obyło się bez dramatów ;) Póki co wszyscy żyja, każdy ma się dobrze, i oby tylko taki stan utrzymać :roll:
  10. [quote name='Pani Profesor'] ja myślę, że w kwestii Waldka nie idzie wypracować więcej, niż Majkowska wypracowała - odwoływanie zawsze można doprecyzować, żeby wracał w sekundę, a nie w dwie, ale ignorowanie cieczkującej suki wykracza wg. mnie poza "nauczalne" - tak sądzę. jeśli udało Wam się powstrzymać emocje napalonego samca wobec cieczkującej suki i Wasze psy umieją na komendę się "od-napalić", to podziwiam autentycznie i chylę czoła.[/QUOTE] Już wyżej odpisałam, że mnie Wald Majkowskiej to "gila" ;) posłużyłam się przykładem, i musiałabym być wróżką, żeby widziec jak faktycznie się zachowuje pies, którego na oczy nie widziałam :diabloti: Także ciesze się, że majkowska ma psa wychowanego, ale ja na pewno się nie czepiałam tego konkretnego psa. I dzięki za wyrazy uznania, bo co prawda moje psy się nie "od napalały" ale nie wyłamywały komend przy cieknących sukach. :lol: No i nadal uważam ze to jest w dużej mierze kwestia wychowania mimo wszystko. Analogicznie podobne pobudzenie masz przy psach agresywnych. Nie wyobrażam sobie, żeby mój piesek mną szarpał na prawo i lewo, bo ma ochotę zrobić drugiemu killim :diabloti: I serio jestem w stanie pojać, że pies to tylko pies, nie maszynka, różne odpały się im zdarzają, ale o ile zeżarcie truchła w krzakach, czy wytarzanie się w gównie jestem w stanie przyjąć o tyle psa, który mną miota i szarpie bo "....." (wstaw sobie jakikolwiek powód) juz nie. A będąc jeszcze bardziej bezczelną to tym bardziej wymagam dobrego wychowania i panowania nad psem od hodowcy/ handlera. ;)
  11. [quote name='omry']No to na pewno jest całkiem coś innego. U nas czwartego psa nie będzie dopóki się nie przeprowadzimy znowu. Albo jak przyjdzie czas na Iwana, zależy co będzie pierwsze, ale pewnie mieszkanie :evil_lol: Za mało miejsca tu mamy niestety na jeszcze 50+ :eviltong: Ale znowu mi się włączyło BORZE, dajcie presiątko :shake: Joko z Wami w mieście jest? Radzi sobie? :cool3:[/QUOTE] Sytuacja psia jest pogmatwana trochę :diabloti: Joko od samego początku miała zostać z Bartka rodzicami. Jednak co wiocha to wiocha. Nie miała bym sumienia jej fundować przeprowadzki do miasta i mieszkania. Raz, że schody, dwa, że to jednak nie jest pies, który jest szczęśliwy w pomieszczeniach, a trzy, że u niej i słuch i wzrok szwankuje-taka zmiana to mogłby być gwoźdź do trumny, wiec Joko poszła pod kuratele Bartosza rodzinki (szwagierka moja jest tech wet.) także byłam o nią spokojna. Potem się posypała sytuacja zdrowotna z Polą, i tu potrzebna była opieka całodobowa i pies nie mogł zostawać sam, wiec korzystajac z tego, że teściówka pracuje w domu, Pole tez u nich tymczasuje. A kolejna kwestia, ze okazało się jak dziewczyny są żzyte ze sobą. Rozstanie źle wpłynęło i na jedną i na drugą. Póki co my jeździmy do nich kilka razy w tyg(weekendy spedzamy obowiązkowo u suk), a na codzien mają kawał ziemi, teściów i Bartka siostrę. Serducho mnie boli cholernie, ale nie miałam specjalnie wyboru, bo alternatywą było oddanie Poli na "przechowanie" do teściów albo uśpienie, bo obydwoje pracujemy na pełnym etacie. I najzwyczajniej w świecie nikt by nie mógł się psem opiekować w taki sposób jak było to konieczne. A jeszcze dobre 6 miesiecy rekonwalescencji przed nami :roll: Czekamy aż Pola wróci do siebie w pełni i bedziemy mysleć co dalej. Rudy jest u nas "na chacie" i póki co jest jedynakiem. A my czekamy tylo na finalizację kilku kwesti prawno-administracyjnych (które w PL trwają bo i dlaczego by nie :roll:) i potem zabieramy całe towarzystwo do domku z ogródkiem ;)
  12. [quote name='colirya']Osobiście podziwiam ludzi, którzy decydują się na spuszczenie psa w tamtym miejscu. Albo są bardzo odważni albo... ;).[/QUOTE] Ja się nad rusałkę wybieram jak mi brakuje adrenaliny :evil_lol: ZAWSZE dostarcza emocji taki spacerek. Szczególnie lubię spotkać się z puszczonym luzem ONkiem (wielkosci kaukaza), a pańcio idzie sobie jakies 30m dalej-nie widac go, bo ścieżka momentami się wije i skręca pod dużymi kątami-wcale nie trzeba mieć psa, żeby się zdziwić :lol:
  13. majkowska, i tak i nie, gdzieś tam się ten Twój pies tu przewijał w rozmowie, ale w sumie to mnie ni ziębi ni grzeje Twoje futro. Ot po prostu posłużyłam się takim uogólnionym przykładem, także "no strings attached" ;) To tak bardziej luźne przemyślenia, w tym temacie cieczek, bo jednak trochę tych samców u mnie w domu było i z żadnym nie miałam aż takich problemów przy cieczkach. I w drugą stronę jako właścicielka suki, która nie tak dawno skonczyła cieczkę (ostatnią :diabloti:) tez nigdy nie miałam problemów. Jedno stwierdzenie, ze suka ma cieczkę powodowało, że pieski znajdowały smyczki, i nikt nas nie chciał zabić za to, że na spacer wybieramy się w miejsce wsród psiarzy znane i lubiane. :roll:
  14. [quote name='omry']Gratulacje :lol: Fajnie, że Wam się układa wszystko. Wiesz co w życiu bym nie pomyślała,[B] że ttb do Ciebie trafi[/B] :razz: Jak będziesz miała możliwość to zrób zdjęcie w całej okazałości :cool3:[/QUOTE] wierz mi sama jestem tym zaskoczona. :roll: Aczkolwiek ciesze się, bo to zupełnie inny typ psa, zupełnie inaczej się z takim stworem zyje. W gruncie rzeczy przyjemna odmiana. I na pewno nie bedzie to ostatni ttb u mnie, to takie fajne dopełnienie molosa. Wiadomo rotki zawsze bedą naj naj, ale biorac pod uwage, ze póki co stacjonujemy w mieście (i nie wiem jak długo ten stan się utrzyma) łatwiej się żyje z psem, który kocha innych ludzi, nie ma zapędów do pilnowania terytorium i ogólnie jest taki bezproblemowy :loveu: Mnie najbardziej "jara" to, że poznaję zupełnie inny typ psa, inaczej się pobudza, inaczej nakręca, muszę zupełnie inaczej psa motywować, i w porównaniu do molosów-które u mnie były w przewadze- to naprawdę inna osobowość :lol: Fajnie się tak zderzyć z nowością. No i co tu dużo kryć- jestem zauroczona :oops:
  15. [quote name='NightQueen']Często hodowle wywożą do rodziny/przyjaciół/znajomych kłopotliwego psa- cieczkującą sukę bądź nachalnego repa, na pewien okres. Bądź też zwyczajnie się je izoluje[/QUOTE] :evil_lol: Ja sobie doskonale zdaje sprawe, że cieczkująca suka nie biega sobie z repem bez kontroli. I nie o tym mowa była. Tylko o tym, że hodowca majacy x psów ogarnia towarzystwo. Panuje nad psami, potrafi dotrzec do rozumku jajecznego pieska, który moze sobie wyć, śpiewać i nie jeść w tym czasie, ale nie demoluje mu chaty i nie stawia domu na głowie, bo gdzies tam jest cieczkująca suka. doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że pies bedzie zainteresowany suką w cieczce, ALE to nie oznacza tego, ze może lać ciepłym moczem na właściciela, miotać nim po łące i robić za ciągnik, bo SUKA. Serio jeżeli problemem jest ogarnięcie 20-30kg psa, bo cieczka, to jak radzą sobie posiadacze 50+ kg? :diabloti: Kurde zanim rot stracił jajka to spotkań z cieknącymi sukami mieliśmy sporo, BA! nawet na szkoleniu były takie i jakoś mimo wszytko pies mi rak ze stawów nie powyrywał, nie pokrył zadnej chętnej, nawet na robocie potrafił się skupić. Może chłopców wolał? :evil_lol:
  16. Co prawda to prawda, urodziwy kawaler z niego. :loveu: I póki co bezproblemowy, chociaż z miłością do innych piesków jest różnie :diabloti:
  17. A my powoli wychodzimy na prostą :cool3: Pola po zabiegu czuje się dobrze, wyniki są zadowalające. Póki jeszcze ostrożnie, ale zaczynamy się cieszyć ;) Stan Joko bez zmian co samo w sobie jest dobrą wiadomością. Więcej witaminek, zmiana diety, kontrolowany ruch i jakoś tak się kula do przodu. A teraz kto jeszcze nie wie, informuje oficjalnie, definitywnie i na 100% Burbon zostaje z nami. Umowa podpisana, stan posiadania na chwilę obecną 2+1 :diabloti: Dwie bure suki i jeden rudy kawaler :lol: Psiska dogadały się między sobą bez większego problemu. Pola jest wredny zazdrośnik i próbuje ustawiać Rudego (vel Dudusia:evil_lol:) ale nie bardzo wie jak się do tego zabrać. Joko jest traktowana jak dama i chłopak nie ma z nią najmniejszego problemu, bardzo grzecznie i z szacunkiem do niej podchodzi. Rodzinka zakochana, a ja sie momentami zastanawiam czy ze mną wszystko w porządku :eviltong: W każdym razie oto ON [IMG]http://i62.tinypic.com/2lni8vo.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.tinypic.com/10za60z.jpg[/IMG]
  18. W Poznaniu za to znowu afera-bo nad Rusałką jakiś mądry porozrzucał mieso z gwoździami, jakies kiełbasy z trutką i cholera wie co jeszcze :loveu: Także jeżeli ktoś czyta i w okolicach tamtych pieska puszcza to uważać radzę :roll:
  19. [quote name='gops']O a nie wiesz jak miał na imie ? Ja to siedze na forach ttb ;)[/QUOTE] Niestety nie. Mijaliśmy się na ulicy, i niestety pieski nie przypadły sobie do gustu. Zdarzyłam tylko zapytać czy to stafik :diabloti:
  20. [quote name='gops']Powiem szczerze nie wiem gdzie mieszkają bracia Claytona , calkiem możliwe :) Było ich 4 same chłopy , jeden podpalany , drugi calutki biały, trzeci biały w czarną łate na ryjku i Clayton . A hodowcy na pewno posiadają klateczki :diabloti: I to nie jest tak że nie ma spin , siedząc na różnych forach słyszałam nie raz o pogryzieniach a nawet zagryzieniach w hodowlach .[/QUOTE] A to możliwe całkiem, ze braciszek Clay'a to był bo jakies łatki miał na ryju :cool3: Ja też na niejednym forum bywam i teoretycznie moloski trudne do ogarnięcia, samodzielne, i ogólnie problemowe dają rade się ogarnąć i opanować. :roll: Mało tego śpiewają wyją, i są strasznie skrzywdzone niemożliwością pokrycia suki, a jednak nikogo nie zjadają, nikogo nie przeciągają przez trawniki itd. Pewnie dlatego, że to pieski skrzywdzone kolcami i innymi OE i awersją :evil_lol: Może ciut inny "branża" ale mając w stajni kilka ogierów, plus klacze w rui, też jakoś daje się to pogodzić. Jeszcze nie słyszałam o tym by ogier przeskakiwał ogrodzenia i biegł przez 3 pastwiska bo tam jest klacz! Mało tego na zawodach często gęsto tez się spotykają i ogiery (które nigdy nie kryły) i klaczki, a jakoś potrafią się pokazać, poskakać, i jakoś nie wpływa to na ich skupienie na pracy...dziwne :diabloti:
  21. Gops, powiedz mi, czy w Poznaniu nie mieszka przypadkiem braciszek Claytona? :cool3: Widziałam wypisz wymaluj Clay tylko chyba mniej łatek miał- fajny chłopak ;) A co do cieczek i psów. Miałam i suki cieknące i psy z jajami. Nigdy nie było problemu ani w jedną ani w drugą stronę. Nie wiem jak można oczekiwac zniknięcia suk w cieczce bo ma się psa z jajami. :diabloti: I w druga stronę wybicia wszystkich samców, moja suka cieknie. Jak komuś to w zyciu codziennym przeszkadza to się oddaje pieska pod nóż i załatwia problem cieczek/jajek szybko i na zawsze :roll: Pieska trzeba umiec ogarnac zarówno w okresie cieczkowym jak i na wystawie, i jak nie idzie tego zrobić na smaki, to trzeba moze sięgnać po mniej pozytywne metody? ;) Nie wyobrazam sobie, żeby posiadacze np DN nie potrafili utrzymać swojego psa bo suka w cieczce (szczególnie na wystawach halowych) I zawsze w takich dyskusjach się zastanawiam, jak radzą sobie hodowcy, który mają u siebie i repy i jeszcze młode psy i cieczkujące suki, często w ilości kilku sztuk? Czyżby posiadali jakies magiczne umiejętności ogarnięcia towarzystwa?
  22. ja się dzisiaj dowiedziałam, ze powinni karać za posiadanie tych psów. Na pytanie jakich otrzymałam odpowiedz "wszystkich" :loveu: Taka mądra była pani od agresywnego oneczka, który na dzien dobry chcial wpierdzielic mojemu psu, potem rowerzyscie a na koniec zamachnął się na właścicielke. I w sumie to sie jej nie dziwie :diabloti:
  23. [quote name='gops']Uuuuuu tak mają ttb , to co podobno jest niezniszczalne nagle okazuje się na gryza :evil_lol: Mam z węża strażackego gryzak mogę polecić osobe która je robi , do wiszenia też super jeśli masz jakiś amortyzator bo tak na sam gryzak to mój np. nie lubi i na pewno jest to mniej zdrowe dla psów . Z zabawek to polecam konga extreme XL u nas daje rade póki co z tym że nie ma go na codzień .[/QUOTE] ooo ja kontakt chętnie poproszę ;) A co do amortyzacji, bede musiała pokombinować, bo prawde mówiąc zaden z moich psów az takiego zacięcia nie wykazywał (no chyba, ze szło o ukatrupienie innego pieska :diabloti:) Miałam nadzieje, że może jednak ciut dłuzej pullerek pozyje, ale trudno. I tak jest mega zabawką do aportu i wodowania wiec zamawiam zestaw tak czy siak :eviltong: A w domu póki co najlepiej się nam sprawdza 5litrowa butelka plastikowa. Z tymi kongami, to trochę ryzykowna zabawa bo na taką typowa kule smakule z zoologika to reaguje pogardą, wiec nie wiem czy jest sens inwestować...
  24. nie moje klimaty muzyczne, ale przyjmnie się oglada klipy z happy endem :eviltong: A teraz się pożale, ze pullerek 25kg pieska wiszacego nie przezył :-( i szukam alternatywy, swego czasu gdzieś mi się obiło o wężach strażackich? Ale to chyba nie do wiszenia, tylko gryzaki co? Może jakaś dętka? Skaranie boskie z tym psem w temacie zabawek-ukatrupił juz wszystko poza węzełkiem, któremu wiele nie brakuje :roll: Zbankrutuje na zabawkach :evil_lol:
  25. Tez tak przypuszczałam, że tam jakiś kruczek jest...szkoda :roll:
×
×
  • Create New...