-
Posts
1906 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asiak_kasia
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
asiak_kasia replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='mch']A po co fizycznie glebowac ?? Jasne że w pozycji warującej pies jest mniej hop do przodu, ale żeby aż na boczek ? :evil_lol: Jako przewodniczka :evil_lol: dwóch dużych pieseczków mogę po prostu radzić by zawsze być sekunde przed psem, w sensie reakcji , a po doświadczeniach z róznymi takimi dużymi wariatuńciami ważne by nie dac wyprostowac sobie nigdy ręki do końca jeśli już musi się ktoś siłować z psem, zamiast szarpać po prostu przytrzymać. Sama byłam proszona o obejście ścieżki bo pańcia bała się że agresorka bokserka nie utrzyma. Dobrze że się przyznała.[/QUOTE] No ja przerobiłam kaukaza z wyskokami na tle lękowo/agresywnym, Rota-który próbował bawił się w śmierć z wszystkim dookoła. I u nas leżenie na boczku pomagało pieskowi ogarnąć się i sprowadzało mózg na miejsce. Ale to była komenda, która piesek robił po korekcie na kolcach. W formie uspokajacza-znaczy się "leż gnojku i się nie ruszaj bo inaczej pańcia bedzie pieska mordować". Zluzował poślady i można było iść dalej. Ale to było komenda słowna, a nie fizyczny przymus. Natomiast Maron86 wspomniała o glebowaniu tybetana i stad moja ciekawość JAK to wygląda. :diabloti: jakoś średnio widze możliwość wyglebowania sporego pieska WBREW jego woli. No chyba ze ktoś jest sizar milan i ma tajemne moce :eviltong: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
asiak_kasia replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
abstrahując od nieogarniania agresorów. Zawsze mnie to zastanawia jak możliwe jest fizyczne wyglebowanie psa ważącego w cholere dużo. Kawał ze mnie baby, ale gdybym miała wyglebować Polę-marne 25-27kg, to miałabym z tym problem. Rot na glebie leżał nie raz nie dwa, bo mu tłukłam komendę "boczek". Faktycznie taka pozycja pomagała mu spuścić parę i ogarnać dupę. Także istotna gleby jako takiej jest dla mnie zrozumiała w pełni, ale jak to technicznie robicie jest dla mnie nadal czarną magią. :diabloti: -
[quote name='Naklejka']Jestu zamknięty pysk zmierzony u góry ma 10cm (między oczami wychodzi mniej), otwarty w najszerszym miejscu jakieś 13, albo więcej. Długość 11,5cm Na wysokość potrzebuje ponad 16cm. Brać doga? [URL]http://www.ipo-sklep.pl/p1244,kaganiec-dog-niemiecki-skora-pies-kod-ch-568.html[/URL][/QUOTE] Bierz doga, przy jego łbie nawet jak bedzie ciut za duży to i tak nie będzie źle. No, na pewno lepiej niz u evel :evil_lol:
-
[quote name='Angi']wykupcie przedział :evil_lol:[/QUOTE] no to byłby luksus przedział na 2 osoby :evil_lol: ale ja jestem z biedoty i mnie nie stac na nic wiecej niz miejscówka w 2 klasie :eviltong: [quote name='Pani Profesor']nie wiem o jakich pociągach mówisz, ale chodzi mi o TLKi, głównie dalekobieżne - w takich wagon bezprzedziałowy to nie "kowbojka" z czerwonymi plastikami, a siedzenia ustawione jak w autokarze, wg. mnie arcywygodne, nie trzeba się kisić w 8 osób w zapoconym przedziale. [/QUOTE] oo to dobrze, że mówisz, bo ja do tej pory regio woziłam tyłek- a tam takie plastiki co się rozkładają ze ściany, a jak TLK to w przedziałowym normalnie. Ale jak bedzie taki bez tych nieszczesnych przedziałów a krzesła wygodne to moze tam dupsko zaprowadzę, tylko teraz nakombinowali z tymi miejscówkami...:roll: Zachciało się psów kurde i wycieczek przez pół polski :shake: ale czegoż się nie robi żeby spotkać zacne grono psiarzy :loveu:
-
[quote name='a_niusia']ja sie tez strasznie dygalam o wysiadanie i wsiadanie. szczegolnie, ze zwierzylam sie jeszcze z tego znajomej pani na spacerze, to mnie uraczyla historia jak dawno temu spaniel jej wpadl miedzy schodki a krawedz peronu!! a poniewaz na nasz pierwszy wspolny pociag w zyciu prawie sie spoznilysmy i wbilysmy bez biletu, to nie mialam czasu na takie rozkminy, tylko wskoczylam w ostatnie otwarte drzwi krzyczac "hop, hop, hop!" i pies wbi za mna:)) ale raz miala klopot z wejsciem, to konduktor wepchal jej dupe:))) kurde ja w sumie juz teraz nie bede miec chyba okazji do jazdy pociagiem z psem, ale przez ten rok to byla spoko przygoda:))[/QUOTE] Kiedyś widziałam jak bardzo ogarnięta mamuska ciągnac dzieciaka za reke do pociągu zafundowała mu lądowanie miedzy peronem a schodami...masakra. Rudy skacze na sarenka wiec i wsiadanie i wysiadanie idzie nam sprawnie-tyle dobrego :diabloti: [quote name='leónowa'][B]Czyste powietrze[/B], wspaniałe krajobrazy, nic dziwnego, że tak chętnie wszyscy się tam zjeżdżają:evil_lol:[/QUOTE] a to tam się nie oddycha sadzą? :evil_lol: [quote name='Pani Profesor']w przedziałach rzeczywiście obowiązuje zapis z regulaminu, że jeśli się komuś nie podoba psie towarzystwo,to konduktor może przesadzić. nie obowiązuje to jednak w wagonie bezprzedziałowym :) toteż jak już muszę jechać, to właśnie takim. jedynym minusem jest to, że nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł i dzięki temu wszyscy psiarze się zbierają właśnie w takim wagonie dla pewności, że nikt ich nie wywali, a co za tym idzie - mamy szansę na inne psy w wagonie. tak też się raz zdarzyło, na szczęście to była starsza goldenka, która nie zwróciła uwagi na Patryka, a ten po 10-cio minutowym piszczeniu jak czajnik odpuścił i zasnął.[/QUOTE] Wiem wiem, czytałam o tych bez przedziałowych i obecność innych psów mnie średnio martwi. Raczej jak na tych nie wygodnych krzesełkach spędzić 8godzin :eviltong: [quote name='dog193']I Siewierza :diabloti:[/QUOTE] hłe hłe hłe :loveu: jeszcze 15 dni :cool3:
-
:evil_lol: widze ze wszyscy do Gliwic walą-ach ten śląsk :cool3: Z wysiadaniem nigdy nie mam problemów, bo się staram wyczekać az wiekszośc ludzi wylezie i wtedy na spokojnie mozna wyjść. A ludzie w pkp dostają małpiego rozumy przy wysiadaniu, pchają się, lecą jakby serio ten pociag miał w ciagu 5sek odjechać. Jak wysiadłam na dworcu w Poznaniu to mi o mało psa nie zdeptali :shake:
-
[quote name='Naklejka']A jak dzieci drą ryja, to jest dobrze? Może też powinniśmy prosić o przenisienie takiej rodzinki. Skoro innym pies może przeszkadzać...[/QUOTE] no dzieciaki w pociągu to masakra. Rzadko kiedy spotyka sięgrzecznego i co ważne CICHEGO. :roll: [quote name='Talia']Udawaj że jesteś psychopatą, albo pod wpływem alkoholu. Takich się nie czepiają.[/QUOTE] Nawet nie bede musiała udawać, a wypić sobie przez 8h też mozna :evil_lol:
-
Ja jade na szczescie bez przesiadek, wiec jak juz usiądziemy z Rinusiową, to nie ruszymy tylków z miejsca. Plus pociag nocny także, moze nie bedzie takich tłumów. Rudy jedzie w pociągu nienagannie, wiec licze, ze po prostu pojdzie spać. A spanie w chopo opatentował. :lol: Póki co nigdy nas nic nieprzyjemnego nie spotkało, Raczej wszyscy mili-uśmiechali się, konduktorzy pod wrażeniem, że pies taki grzeczny. Tylko kurde jak sobie czytam regulamin TLK, że jak ludzie w przedziale beda miec zastrzeżenia to mamy isc na iejsce wskazane przez konduktora. :roll: Kurde, nie dość, że płace za bilet kupę kasy, to psi wcale nie jest tani i jeszcze moze mam jechać na walizce koło kibla? :diabloti:
-
[quote name='agutka']znajoma preferuje przedział dla rowerów i wózków :eviltong:[/QUOTE] na krótki podróże- spoko. Miejsca od cholery można tyłek posadzić, ale 8 godzin na tych pseudo krzesełkach, jakie często są w przedziale rowerowym (przynajmniej w regio) to dla mnie jednak niewykonalne :roll:
-
Mnie czeka podróż do Gliwic z Poznania-jedyna opcje bez przesiadki to 8 godzin :roll: i to w nocy. Mam nadzieje, ze nie beda robić problemu, bo z TLK to różnie bywało w temacie psa. Ale kurde nie wykupię całego przedziału, zeby z psem jechać na spokojnie. Najwyżej bedzie wesoło, albo podróż pod kiblem :loveu:
-
[quote name='junoo']Hmm to jak według Ciebie działa kolczatka? Jak nie na wywoływaniu bólu/dyskomfortu?[/QUOTE] ale w ogole co ma piernik do wiatraka? Uczucie bólu pies potrafi zignorować w stanie pobudzenia, dlatego np przy ttb, które się żrą na nic jest walenie psa belką po łbie. Polujące DA często pomimo poszarpania przez dzika nadal atakują itd. Sam ból niczego nie rozwiązuje. Impuls kolcami ma psa wybić z rytmu/amoku, a POTEM rolą przewodnika jest wskazanie zachowania, które jest OK. Na tym polega KOREKTA. I dlatego samo założenie kolczatki to MAŁO. Dlatego pisząc o porażce i słabości właściciela, pokazujesz straszną ignorancję. I zdziwiłabys się ilu szkoleniowców, ludzi z ogromnym doświadczeniem, z wygranymi zawodami na poziomie europejskim/światowym, w pewnych przypadkach ZALECA użycia kolczatki, czy OE. A taki ból dupy, ze kolce robią kuku, widać sadystką jestem, bo wole psy walnąć 2 razy z kolców niż pół roku się miotac z rzucającym się na smyczy agresorem. ;)
-
[quote name='junoo'][B]hmm pewnie zostanę zlinczowana, ale dla mnie kolczatka to oznaka słabości właścicieli... jeżeli nie wiemy jak opanować psa to najprościej założyć kolczatkę i na nim to wymusić bólem[/B] Może zamiast kupować kolczatkę warto umówić się na lekcje do behawiorysty? Ja kolczatkę Aronowi zakładałam, ale do góry kolcami, jak po wsi biegały luzem puszczane psy i ich ulubionym zajęciem było atakowanie mojego psa. Ubrałam mu kolce do góry i psy się oduczyły, że się mojego psa nie gryzie. Nawet w muzeum w Zakopanem widziałam kolczatki z dawnych czasów dla owczarków i tak samo jak ja zakładano je psom do góry kolczami, żeby wilki nie zagryzły pracujących psów. Skąd w takim razie ta moda na krzywdzenie własnych psów i stosowanie kolczatek nie w tym celu w jakim zostały stworzone? Chyba właśnie z bezradności właścicieli...[/QUOTE] Powodzenia w wymuszaniu bólem czegokolwiek na 60kg kaukazie. Serio powodzenia. Gdyby te kolce tak wstaniale działały same z siebie, to bym nie ogladała włascicieli Onków, które na kolczatach a mimo to smycze obwiązywane dookoła słupów/znaków drogowych-bo jakoś ten BÓL nie działa na pieska. Uwielbiam wsadzanie wszystkiego do jednego worka, z etykietką- złe i podłe. A z ciekawości kantarek/hatlerek czy uzda, zwał jak zwał. Jak się na to zapatrujesz?
-
[quote name='Majkowska'] Cóż, napisałam co powiedziało kilku szkoleniowców na temat kolczatki (w tym pan jeden którego się tu bardzo poleca) i usłyszałam że taki szkoleniowiec nic nie wart...[/QUOTE] Ja napisałam, ze to zajebisci szkoleniowcy :diabloti: Serio którego to Pana się tu mocno poleca, a który doradza luźne kolce? Albo może nie rozumiesz co facet ma na myśli mówiąc "nieprzylegające". Zakładam, ze nikt kto używał kolczatki nie poleci takiej kolii jaka ma pies daruni. A to, że nie mają się wbijac w skóre na chama-już ustalilismy wczesniej. ;)
-
[quote name='Pani Profesor']ludzie różnie reagują na - skądinąd - atak, absolutnie się nie dziwię takiej reakcji daruni, choć wiadomo, że to trochę prymitywne, ale jak czyta o "blond laluni" i przewinie kolejnych kilka inwektyw, to zaczyna to mieć pewne usprawiedliwienie. co do kolców to już się wypowiedziałam, że taki upór jest bez sensu, a reakcji nie oceniam, bo trudno oczekiwać "dzięki, dziewczyny, za uwagi" po przeczytaniu takich tekstów na swój własny temat.[/QUOTE] ej ej badz fair i sprawdz kto tu pierwszy wyjechał z inwektywami. Zarówno moja uwaga o kolcach, jak i post Rinuś były grzeczne. no i sory- nie umiem słodzić każdemu i bez względu na wszystko :roll:
-
[quote name='Majkowska']więc teoretycznie nikt nie musi sie w ręce dogomani oddawać i szanować jej za wieedzę, ani wierzyć zwykłym szarym ludziom z wyimaginowanym mniemaniem o sobie, ludziom z których każdy ma taaaakie doświadczenie, bo on ma trudnego psa, który raz jest idealny a raz się okazuje że jednak trzeba nadprzyrodzonych sił używać wobec niego. Pomijając że jak sie prosi o poradę to cisza na morzu, ale jak już trzeba szczekać to dogomania jest i wszystko wie...[/QUOTE] No w PL szkoleniowcy z papierkiem to są często-gęsto mniej ogarnięci niż ten szaraczek z dogomanii :diabloti: Także tym bardziej wypadało by informacji poszukać samodzielnie, sprawdzić źródła i samemu wyciągnać wnioski. I poprawić błędy. ;)
-
[quote name='Pani Profesor']nie zauważyłam posta. rodzice tż-ta też uczą sztuczek, po swojemu, ale pies umie różne drobne śmiesznostki, ponadto nieteść ma co prawda chałupnicze metody wypleniania kozaczenia z psiego móżdżka, ale lepsze to, niż moje pozytywne metody na pieska, którego trzeba kliknąć cegłówką w łeb :evil_lol: i dzięki temu psy chodzą jak w zegarku i szanują właścicieli. ja miałam na myśli to, że skoro wg. nich ta kolczatka spełniła swoją funkcję (a jakby nie patrzeć - spełniła, choć to może przypadek), to trudno żeby szukali informacji na ten temat, bo po co. użyli - działa, koniec tematu. tak to widzę.[/QUOTE] Nie no spoko, można użyć widelca do krojenia. Albo młotka do malowania. Zapewne przy odrobinie wytrwałości efekt się osiągnie. Tylko chyba nie o to chodzi c'nie? ;) A cóż, temat darunii zawsze dostarcza mi wiele radości to i zaglądam sobie od czasu do czasu. Tym razem nie omieszkałam zauważyć moich ukochanych korali i napisać co myślę. A że zapewne nie ja jedna tu zaglądam, no to i dyskusja się wywiązała. O dziwo merytoryczna ;) Natomiast, jeżeli ktoś jedyne co ma do powiedzenia, to insynuacje o drugiej osobie, ze jest zgorzkniała i sfrustrowana, a nijak nie umie się odnieść do tematu narzędzia, które stosuje na swoim psie, no to cóż... :roll:
-
[quote name='Pani Profesor']ja jestem zdania, że skądś tę wiedzę czerpać trzeba. i jeśli ktoś nie dotarł do tej pory do dyskusji na temat kolczatek (jak rodzice tż-ta, na co dzień wykształceni i oczytani ludzie, mieli psy od zawsze, zawsze świetnie wychowane) to nie jest to analfabetyzm, a po prostu rozminięcie się ze źródłami wiedzy ;) ja mam do nich 500km i tę kolczatę odnotowałam jak pies już był dorosły, więc nosił tak spokojnie pół roku, jak nie więcej. co innego zakuty łeb :evil_lol:[/QUOTE] Widać moja familia jakas wyjątkowa. U mnie tez psy od zawsze, rodzice nie siedzą na forach, a jak korzystać z kolczatki wiedzą i to nie ode mnie ;) Swoją sukę sztuczek uczą i klikają- i to tez wiedza zdobyta bez mojego udziału. Po prostu jak się chce-to się dotrze do informacji. I niekoniecznie trzeba siedzieć na dogomanii, żeby tą tajemną wiedzę posiąść, ale jeżeli juz ktoś tutaj zawitał, to wypadało by chociaz z przyzwoitosci zajrzeć w takie wątki i takie tematy, z których można coś wynieść. :roll:
-
[quote name='Majkowska']Wiesz, żeby istnieli fachowcy muszą istnieć też nieudacznicy jak my :razz: I generalnie cieszę się że komuś sprawiam radość, o tto chodzi , nie bawiłabym się inaczej w forum :p[/QUOTE] Ja siebie za fachowca nie uważam, jestem totalnym laikiem amatorem i każdy kolejny pies mi to pokazuje. Natomiast jest coś takiego jak podstawowa wiedza. I wychodzę z założenia, że jeżeli chce się nauczyć czytać to najpierw muszę poznać alfabet. I serio jeżeli ktoś aspiruje na Mickiewicza, a nie zna samogłosek, to coś nie tego, prawda? :cool3: Jeżeli ktoś pakuje psa w kolce bez choćby min wiedzy na temat tej obroży, to jest właśnie takim Mickiewiczem analfabeta w moich oczach. A fotoblożki, traktuje mocno z przymrużeniem oka, bo część z tych podkoloryzowanych historii się super czyta, ale jakby ich nieumiejscowienie w rzeczywistości jest dla mnie mało prawdopodobne. :eviltong:
-
[quote name='Majkowska']Drukuję i wieszam nad łóżkiem , cudowne :loveu::loveu::loveu: Ten wątek to istnieje chyba na poprawę dnia , lepszy niż mój :evil_lol:[/QUOTE] No fakt, zabrzmiało to trochę patetycznie, ale serio wymagam jednak trochę wiekszej świadomosci posiadania psa od ludzi zarejestrowanych na forum "miłosników". Jak widac płonne nadzieje. A zarówno wątek, daruni, Twój, i PP czytam z równym rozbawieniem :diabloti:
-
[quote name='Pani Profesor']a u daruni jak zawsze boruta na wątku... chyba nikt nie doczytał, że darunia już zaakceptowała fakt, że ta kolczatka wisi bez sensu, przecież dodała fragment, że się wybiera po nową. czy się wybierze, czy nie, to sam fakt, że pisze o kupnie nowej sugeruje, że już wie i akceptuje fakt, że ta źle wisi? :cool3: a, jeszcze jedno - zlinczujcie, mi to wisi :evil_lol:, ale mam taką mini-teorię na temat luźnej kolczatki, że [I]czasem [/I]to nie jest takie durne. w przypadku daruni jest, bo ona walczy z agresją Shiro i potrzeba krótkiego strzału, ale labek tż-ta rodziców nosi kolczatkę-korale (też tłumaczyłam 10x, że to niepoprawne, bleble), która jest absolutnie luźna, a jak pies ciągnie - zaciska się. w ten sposób nauczyli psa NIE ciągnąć, może i na skróty, ale to duże bydlę i miał tendencję do ciągnięcia jak parowóz. pies należy do takich, które kochają cały świat i mają w dupie te korale, ale sama byłam świadkiem kiedy go prowadziłam, że jak pociągnął za mocno do przodu (ledwo utrzymałam) i kolczatka się ścisnęła, zabolało, to ustąpił i rozluźnił. to jest [I]naprawdę[/I] aż taka durna metoda nauki? pomijając fakt, że na skróty (rodzice tż-ta nie znają żadnych metod klikerowych, pies ciągnie,to nałożyli kolczatkę intuicyjnie), ale jednak efekt jest, pies nosi kolce nie na co dzień, tylko co jakiś czas, jak zauważą, że mu się zapomniało i ciągnie...[/QUOTE] Pani Profesor, u mnie na wsi 3/4 psów na łańcuchach, ale merdają ogonami jak się podejdzie, wiec ja mam taka teorie, że im w sumie nie jest tak źle na tym łańcuchu, w końcu zawsze mogłyby być głodzone i bite, a tak to tylko ten łańcuch... :roll: Wychodzę z założenia, że się równa do poziomu wyższego, a nie niższego. Kolce to narzędzie szkoleniowe, zadają ból. Bodziec bólowy jest sprawa dość skomplikowaną, bo jedne psy wycisza i "sprowadza na ziemie", a inne pobudza i prowokuje do zachowań niepożądanych. Gdyby to nie był "betonowy" labek tylko np ON mogłby byc efekt rzucania się na pieski/ludzi (i oczywiście upraszczam mocno). Dlatego trzeba bardzo rozważnie podejść do tematu kolczatkowania, a jeżeli juz się taka decyzję podjęło, to warto zasięgnać wiedzy w temacie. To jest dogomania, a nie sralnik pod blokiem, gdzie Pan Mieciu z Panią Krysią sypią "mądrościami" Wypadało by jakiś poziom sobą reprezentować :roll:
-
[quote name='dog193']Ja myślę, że darunia zaraz powie, że to było kolejne badanie dotyczące agresji w Internecie i że wszystkim nam dziękuje za przyczynienie się do projektu :diabloti:[/QUOTE] Ja obstawiam wersje olania ciepłym moczem, albo historię o włamaniu na konto na dogomanii przez złośliwego sąsiada :diabloti:
-
[quote name='Czekunia']Skąd wiedziałaś?? Zakładamy szkółkę "Wesoły ogonek", w której będziemy uczyć właścicieli jak skutecznie zeschizować swoje psy:loveu:.[/QUOTE] [quote name='Fauka']Wesoły schizofrenik.[/QUOTE] :roflt: [quote name='Majkowska']Ja pierdzielę o trochę innej rzeczy, bo fakt że widzę że na Shiro kolczatka jest bardzo luźno, ale ja akurat zwróciłam uwagę na to że pies nie jest na smyczy, więc chyba mu zbytniej różnicy nie robi gdzie ma kolczatkę bo i tak nie ma korekt i na to samo wychodzi jakby jej nie miał ;) Zadałam też delikatne pytanie, ale jak pierdzielę to przepraszam :evil_lol:Juz nie bede;)[/QUOTE] Dobra, akurat 2 ostatnie zdjęcia pies bez smyczy, na wszystkich poprzednich kolce na barkach i pies na smyczy. Masz podane na tacy, ze pies może być bez smyczy i mieć kolce DOPASOWANE. Także w sumie nie ma żadnego uzasadnienia dla tej konkretnej kolczatki na tym psie. Jest po prostu źle dopasowana. I tyle. Jakkolwiek pies nie miał by na nią wywalone przy okazji, jest źle założona, źle dobrana i co za tym idzie źle używana. :roll: A co do pierdzielenia, zasadniczo nie widzę powodu dla kolców bez smyczy. Chyba, ze ma być lans na dzielni i "korale" w 'wersji rośnie mi członek, ze mój pies taki groźny'. A to chyba jednak nie mój poziom dyskusji. Kolce to ostre narzędzie SZKOLENIOWE i jako takie nie powinno trafiać w rece laika. Natomiast skoro laik juz się za coś bierze, to niech zada sobie minimum trudu i poczyta na ten temat. A jeżeli jest zbyt leniwy zeby poczytać, to niech skorzysta z rad ludzi, którzy doradzają przede wszystkim dla dobra psa.
-
[quote name='Majkowska']Generalnie b rzadko stosuję kolce, ale jak zakładam to są nawet jeszcze wyżej niż te. Jak pies nie jest na smyczy to je poprostu zdejmuję z kilku względów. Dla mnie jeśli te kolce siedzą w miejscu to muszą się jednak trzymac na ząbkach, czyli luźno być nie mogą. Wald swoją kolczatkę ma dość ciasną, ale i tak nie wyobrażam sobie jak bym musiała mocno dopiąć żeby odpiąc go ze smyczy i żeby siedziały tam gdzie założyłam. Jak jest zacisk to spoko, bo mi podtrzymuje i kłuję tylko wtedy kiedy chcę ukłuć, ale chyba kolce nie powinny cały czas przylegać prawda? (przynajmniej tak słyszałam na szkoleniach)[/QUOTE] Dobra, tylko w zasadzie o czym my tu pierdzielimy? Kolce służą do korekt, a nie do swobodnego biegania. Pokazałam przykład, ze NAWET bez smyczy i na gładkowłosym psie, kolczatka nie wisi na barkach. A co do tego miałaś wątpliwości. Kolce powinny cały czas przylegać, Twoje szarpnięcie powoduje impuls bólowy, który ma być krótki szybki i dobitny. Nie wiem jak inaczej kolczatka ma spełniać swoją funkcję, skoro nie powinna "przylegać" :roll: "przylegać" to ona ma- nie ma się non stop wbijać w szyje. Serio zajebiści szkoleniowcy, skoro doradzają luźne kolczatki :diabloti: