-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Agatka w domu stałym - Jacuś zwany Ciapusiem szuka domku.
Figunia replied to scarletto's topic in Już w nowym domu
Czy Agatka również będzie sprawdzać domek swego Synka????:lol: -
[quote name='anica']Figuniu, dziękuję Kochana[IMG]http://www.ofon.net/images/smilies/268.gif[/IMG] [IMG]http://ekarteczka.pl/grafika/smiles/12.gif[/IMG] ... i tak proszę jeśli wpadnie Ci w oko nowa promocja to daj mi znać, proszę :) ... nie wiem? czemu kolega mówił że chciał oddać za mnie pieniążki ale nie chciałaś przyjąć?.... ( my zawsze płacimy jeden za drugiego a później się rozliczamy... albo nie:eviltong:) kiedy będziesz teraz koło nas? (nawet jak mnie nie ma, to spokojnie bierz kaskę od Krzysia):p[/QUOTE] Tak, chciał oddać, ale nie trzeba nic zwracać. Od Ciebie też bym nie przyjęła. Lonia dostała od Ciebie prezent, to teraz ja dla Jasi...taki drobiazg, przecież to nawet nie 5 złociszy, nie ma o czym mówić. I na zdrowie!:lol:
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Wklejam wątek pieska Daktylka, bo Ciocie szukają Osoby do przeprowadzenia dla niego wizyty PA w Brzegu Dolnym: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/253877-Daktylek-zbiera-na-hotelik-Pomozcie-prosze%21?p=22405358#post22405358[/url] -
[quote name='Isadora7']Figuniu, faktury dotarły wczoraj i dzisiaj będę robić wpłaty.[/QUOTE] Dziękuję za info, będę zaglądać na konto... [quote name='anica']... co kupisz to będzie :) zawsze dziękuję za przysługę i nie grymaszę;)[/QUOTE] Aniu, kupiłam skrzydełka - kilogram. Jeśli nie chcesz, lub nie tyle, to nie ma sprawy... Wątróbki już nie było. Mieli rano tylko 5 kg i poszło migiem. Spóźniłam się, ale te promocje są dość często, więc jak będzie kolejna, dam Ci znać. Teraz tylko napisz proszę, w jakich godzinach mogę towar podrzucić...tzn. do której godziny. Muszę dziś załatwić b. ważną sprawę w mieście (na Piłsudskiego), ale po powrocie i wyjściu z Lonią, będę już wolna. Czy np. 16, 17 - byłoby ok? Nie grymasisz, skądże... - jeśli można wybrać, co bardziej odpowiada, to czemu tego nie zrobić... Teraz nie miałyśmy wyboru...
-
10-letni Skoczuś już nie Nieboraczek - teraz Rumburak :)
Figunia replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Mocno trzymam za Skoczusia....i wszystkie inne biedaki w potrzebie... -
[quote name='anica']... pewnie jest! a ja jestem ciekawa, jakie to serca? drobiowe?... drobiowe, cielęce i wołowe pewnie też! ... czytałam że można podawać nawet surowe po kawałeczku:roll: dlatego też nie gotuję ich długo... do 10min(pewnie zachowuje się wartości odżywcze) godzinę to gotuję łapki kurze ( tyle że późnej kupa roboty z obieraniem)[/QUOTE] Myślę, że drobiowe... Jak Loni dawałam surowe, to potem miała biegunkę, więc gotuję ale właśnie niedługo, góra 20 min. - tak mi się wydawało, że to niedługo...Widzę, że można jeszcze krócej - spróbuję. Czasem wkładam do mięsa również jakieś jarzyny, marchew, to wtedy gotuję do miękkości tych jarzyn. Przy okazji - w Eclercu jest właśnie promocja na wątróbkę drobiową i skrzydełka - po 5 zł za kg. Może któraś Ciocia wrocławska chciałaby, by kupić coś z tych rzeczy - jesli jeszcze będą... Gdybyś Aniu chciała, to bez problemu kupię i podrzucę do sklepu, tylko napisz.
-
[quote name='irysek']Figunia, a nie jesteś ciekawa komu te serca gotuję? ;)[/QUOTE] Domyślam się komu...tej maleńkiej suni ze szczeniakarni, co to dalyśmy jej pobiegać, czy tak? A miałam wczoraj pytać, jak się sunia sprawuje i czy ma już wątek (jesli tak, to poproszę) ale mi uciekło... [quote name='agat21']Lonia pewnie już zostanie takim jedzonkowym żebraczkiem, bo za długo głodowała..Dobrze, że ma taką rozsądną i zdrowo odżywiającą się Figunię przy sobie ;)[/QUOTE] Dziękuję! Trochę mi jeszcze do "rozsądnej" brakuje, ale staram się...Np. ostatnio zaczęłam sobie dogadzać słodkościami...a już bardzo dłuuugi czas obywałam się bez cukru (i to bez żalu). Ale wiem, że to minie. [quote name='b-b']Figuniu a nie masz telefonu do ana666? Bo to już na takie zwykłą nieobecność trochę za długo trwa:roll: Mam nadzieję, że się nie pochorowała...[/QUOTE] Ciociu, ja się właśnie tego boję, że jest chora, może w szpitalu... Chyba nie mam Jej telefonu, bo wykasowałam nasze pierwsze PW, ale muszę jeszcze sprawdzić. Myślałam o tym, że jak się nie odezwie w najbliższym czasie, to spytam Isadory7, czy czasem nie ma do Any666 telefonu, bo wiem, że dzwoniły do Siebie. Jeśli tak, to poproszę, by sprawdziła, co się z dziewczyną dzieje, bo nie wiem, czy chciałaby mi podać Jej telefon...
-
[quote name='anica']... i dla tego jak ja się modlę! to dziękuję Panu Bogu że są tacy ludzie jak Ty Figuniu, Kejciu i inne dobre ciocie :) ... to nie jest ,takie proste, opieka nad takim chorutkim staruszeczkiem po przejściach:shake:![/QUOTE] Ale i Ty, Kochana Ciociu masz już bodaj drugą psinkę-starowinkę pod Swymi skrzydłami, a to jak się obecnie troszczysz o Jasię i starasz by przez ten trudny wiek przeszła w miarę możności łagodnie i bez cierpienia, pokazuje że Jesteś takim właśnie Człowiekiem Aniołem. Choć serca i współczucia dla wszelkich biednych, cierpiących stworzeń mi nie brakuje, to gdzie mi jednak równać się z Osobami, które pomagają im na niepomiernie większą skalę. [quote name='irysek']jutro się z tym rozprawię, dziś mała zjadła skórkę z boczku ;) Myślałam, żebyś Loni dawała jabłka, w końcu jest wielka potrzeba, żeby jeść ich większe ilości. Sunia mogłaby się do akcji ratowania polskich rolników przyłączyć.[/QUOTE] Irysku, cieszę się, że do nas zaglądasz. Na Twoje pytania odnośnie jedzonka już pięknie odpowiedziały Ciocie, a jesli chodzi o jedzenie jablek i ratowanie polskich sadowników, to sama mam w tym niepośledni udział, bo jabłka lubię ogromnie. Cieszę się, że zaczyna się sezon jabłkowy, szkoda tylko, że tych ulubionych odmian z roku na rok coraz mniej, a te nowe tak już nie smakują. Myślę, że siłą rzeczy, Lonia będzie dzielnie mi pomagać (i sadownikom), bo cóż jej zostanie, skoro będzie chciała jeść to, co ja...
-
[quote name='AgaG']Figuniu nie zawsze mam mozliwość czytać ten wątek, ale może Lonia troszkę by mniej jadła, gdyby ją przestawić na cuche jedzonko dla psów otyłych? Miałam kiedy kochaną sunię Kropkę ze schronu w Rudzie - staruszkę, która latami nie wychodziła ze schroniskowej budy i była bardzo otyła. Sucha karma poprawiła bardzo jej stan, zwłaszcza, że jak większość psów nie przepadała za suchym jedzeniem. A co do miny nieszczęśliwej psiaka, który by jadł i jadł, dobrze ją znam dzięki Zahirowi, ale ulegać nie można, bo później są problemy z kręgosłupem chociażby).[/QUOTE] [quote name='Poker']Lonia nie jest gruba ,ale trzeba pilnować ,żeby się mała nie roztyła, bo będą problemy z łapkami i serduchem.Nie potrzebuje jeszcze karmy dla otyłych psów.[/QUOTE] [quote name='anica']... to chyba byłaby... ta zła opcja:-(! Figuniu to Tofficzek z mojego banerku ,znaleziony w rowie koło Wrocławia [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/252939-TOFIK-16-letni-PAN-JAMNIK-szuka-DS/[/URL] ... może Lonia tak zajada i zajada bo uzupełnia.... niedobory:roll: a później jej przejdzie ,tak jak mojej Jasi!... teraz królewnę z rączki karmimy( a ściślej ja karmię)[/QUOTE] Na szczęście Lonia daje się oszukiwać... Wystarczy cokolwiek dać do pysia i jest szczęśliwa. To może być ogórek świeży lub kiszony (b. lubi...), marchewka czy jabłuszko - a więc nietuczące żarełko... Dziękuję Ciociom za wszelkie rady!!! Już ze spokojem podchodzę do jej żebractwa. Czy jej to kiedyś przejdzie - nie wiadomo. Mnie się wydaję, że raczej nie, ale - czas pokaże. Anulko - dziękuję pięknie!!! Jak widzisz, opanowałam już sztukę odpowiadania w jednym poście, na kilka. Dzięki Tobie!!! Hurrrrrra!!!! Anica - poczytałam wątek Nieboraka biednego (i Jego Opiekunki), ogromnie żal malucha, nawet jesli nie cierpi, choć jak się słucha takiego płaczu, to trudno być tego pewnym tak na 100%. Oby to jednak szybko minęło, a takie stałe próby z coraz to innymi lekami, mnie przerażają... no i biedniusi Pokerek...dziadziuś maleńki też płacze...Tak szkoda tych dziadeczków, babulinek, nawet, jeśli nic im nie dolega. Ale to chyba niemożliwe...to tak, jakby 80 czy 90-latkowi miało nic nie dolegać...bo przeliczając na ludzki, one w takim wieku chyba są.
-
[quote name='Anula']Nic dziwnego,że Lonia kocha jeść po tym co przeszła,przecież jak przyjechała do Ciebie Aniu to był szkieletor,teraz chce nadrobić straty:lol:[/QUOTE] Sęk w tym, że straty już nadrobiła, kosteczki już nie sterczą...tylko pysiaczek został szczuplutki, no i te patyczkowate odnóża... Już nie powinna więcej przytyć. Ale chyba ma zakodowane, że o jedzonko trzeba żebrać, a przy tym w ogóle nie ma umiaru... Muszę być twarda by nie utuczyć jej zbytnio ale to jest naprawdę trudne, gdy tak żebrze i trzęsie się przy tym. A jaką ma minę nieszczęśliwą...
-
Jak do tej pory wysłałam tylko pierwszy rachunek na 200zł. Jutro wyślę trzy kolejne. Lonia jadłaby wszystko...marchewka - jak najbardziej...Choć niedawno nie była zainteresowana śliwką czy brzoskwinią, to teraz już są ok. Tak, muszę mieć w zanadrzu oskrobaną marchewke, jabłko i paść tym stworka, bo inaczej niebawem będzie z niej tłusta klucha... Ona dosłownie aż trzęsie się na widok jedzenia. Nie wiem co dzieje się z ana666 ale obawiam się, że ma jakieś poważne problemy i dlatego zniknęła. Mam jednak nadzieję, że już niebawem do nas wróci. Oby!
-
Własnie jestem po miłej rozmowie z Isadorą i zapewnieniu, że otrzymam zwrot za leczenie Loni. Mam wysłać kolejne rachunki. A Lonia tymczasem zachowuje się skandalicznie. Interesuje ją głównie miseczka i własny brzuszek, który chyba nie ma dna...Cokolwiek robię przy jedzeniu (niekoniecznie konsumuję...) np. obieram ziemniaczki, czy cebulę, już zjawia się jak duszek, bezszelestnie i stojąc słupka, żebrze machając tymi patyczkowatymi łapkami...Czasem nawet nie wiem, że jest za mną i robi te swoje sztuczki... Mówię, tłumaczę, że już robi się z niej gruba beka, że nie można tyle jeść, że będą problemy - wszystko na nic... Jeszcze trochę i będę wołać wielkim głosem POMOCY!!!, Zabierzcie ode mnie tego żarłoka!!!!!
-
Śliczny Rudasku, trzymam kciuki za Twoje szczęśliwe życie, bo tylko tyle niestety mogę...
-
Pieniążki (30 zł) od Cioci Nikaragui już u mnie!!!! Dziękuję pięknie raz jeszcze i zaraz uzupełnię 1 stronę :multi::Rose::buzi: Jeszcze nie dostałam pieniędzy z Fundacji ale myślę, że już niebawem to nastąpi... Ciociu Anico, czy jamniczek ma może wątek na Dogo? Jeśli tak, to podaj proszę. Nie mam pojęcia, niestety, jak Mu pomóc. Poza wykluczeniem bólu i tuleniem, nic nie przychodzi mi do głowy. Współczuję ogromnie, bo domyślam się, jaka to udręka patrzeć na takie cierpienie i nie móc pomóc.
-
[B]Poker[/B] - taką miałam nadzieję... Działo się to tak szybko, że nie zauważył ataku wiedźmy na swoją Osóbkę...Ważne też jest to, że Lonia tylko straszy, choć wygląda to dość groźnie, to jak dotąd nikogo nie pogryzła... Jednak mogłam była ciutkę pomyśleć... :oops: [B]Ewunia[/B] - dziękuję kochana! Rewanżuję się równie serdecznymi życzeniami zdrowia dla Ciebie i Twojej Suczynki :lol: [B]Nikaragua [/B]- już wysłałam dane do przelewu i bardzo, bardzo dziękuję!!!!!:lol: [B]Anulka[/B] napisała mi, jak to się robi, by w jednym poście cytować i odpowiadać kilku osobom, będę próbowała tej sztuki, ale już nie dzisiaj, nie o tej porze, bo teraz już ...:sleeping:...
-
W końcu wczoraj dostałyśmy się do doktora Szczypki. Wielkie serdeczne DZIĘKUJĘ dla Poker - raz jeszcze!! !:buzi::Rose::lol: Doktor ocenił Lonię na więcej niż 8 latek...niestety...wg Niego może mieć ok. 12, a 10 to na pewno... Podejmie się sterylizacji i usunięcia guzków, za kwotę 300 złotych. Będzie to jedna operacja. Mam dzwonić w pierwszym tygodniu września i wtedy wyznaczy termin. Oczywiście, martwię się, bo Lonia w każdej chwili może dostać cieczkę (wg doktora nie jest wysterylizowana, dokładnie obejrzał i wymacał jej brzuszek) i ten termin może jeszcze się przesunąć. Ale co zrobić...może się uda i Lonia "wytrzyma" do połowy września, nie zrobi nam numeru... Zła jestem na siebie, bo chciałam pogłaskać Pokerka a zupełnie zapomniałam że Lonia to wstręciucha-zazdrośnica, niedobre babsko...Momentalnie rzuciła się na biedaka...A żeby On choć pokazał ząbki, warknął...nie, w ogóle nie myślał się bronić... Ile takich "niedobrych", paskudnych suniek przewinęło się przez Jego domek...ile takich ataków musiał znieść...Kochany, mądry, wyrozumiały , cudowny Piesio. Szkoda, że jeszcze i ja Mu dołożyłam przykrości...Strasznie mi głupio, żal i wstyd.