-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
[B]Irysek[/B] - też odbieram Go b. pozytywnie, powinno być ok. [B]Poker[/B] - bardzo chętnie dołączę do Was. Proszę tylko o podpowiedź, jakim tramwajem najlepiej jechać i gdzie wysiąść. Byłoby super, żeby doktor już Sobie Lonię obejrzał. Dziękuję! [B]Anica[/B] - dziękuję za miłe słowa (jak zawsze...) Twoja pomoc w postaci dobrych myśli i emanująca z Ciebie życzliwość to skarb nieoceniony! Dziękuję! Jeszcze mi się przypomniało, co do sterylki Loni. Pani doktor mówiła, że nie jest wykluczone, że Lonia jest wysterylizowana. Ranka mogła pięknie sie zagoić i nie zostawić śladu. Czy może ktoś wie, jak stwierdzić czy sterylka była czy nie - oczywiście poza wystąpieniem cieczki i otwarciem brzuszka... Strasznie chciałabym, by się okazało, że jest wysterylizowana. Byłaby jedna narkoza mniej!!!
-
Agatka w domu stałym - Jacuś zwany Ciapusiem szuka domku.
Figunia replied to scarletto's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za Jacusiowe szczęście!!!! -
[quote name='Poker']Figuniu, proponuję dr Szczypkę , który kastrował Maksia, Twojego tymczasowicza. Jest rozsądny i nie zdziera. Mogę pomóc ,ale po 21 sierpnia. Odwołałabym zabieg, w końcu nie są to operacje ratujące życie.Na pewno nie można operować obu całych listew, bo zabraknie skóry.Możliwe ,że jedną listwę da się połączyć ze sterylką. Ale to już do oceny operatora.[/QUOTE] O tak, doktor Szczypka to weterynarz, do którego można mieć zaufanie (nie ujmując niczego prof. Ratajczakowi, który jest również b. dobrym specjalistą, ale ceny które podał są jakby ciut zawyżone. Bardzo dziękuję za przypomnienie o Nim oraz oferowaną pomoc - oczywiście poczekam, to w końcu już tylko 10 dni... Czyli, jutro dzwonię do prof. i odwołuję zabieg. Powiem po prostu, że nie mam tylu pieniędzy.
-
Dziękuję Wam, kochane za odzew na moje pytania i wątpliwości. Najbardziej zależałoby mi na wypowiedzi Anetki a także Isadory7 - bo Lonia jest pod Ich skrzydłami...była obiecana pomoc w leczeniu, pokrycie kosztów ale nie wiem do jakiej wysokości, bo przecież mogą być jakieś granice... Do tej pory wysłałam do Fundacji pierwszy rachunek na kwotę 200zł - czekają już kolejne za ostatnie badania i zabiegi (150 +160 + 80 rtg), sądziłam, że dojdzie jakieś 250zł za sterylkę i guzy, wyślę je już razem i na tym się skończy... Teraz nie wiem, co robić a jutro już środa i jutro powinnam odwołać zabieg o ile mam go odwołać. Irysku, proszę spytaj dr Kanzawę o koszt sterylizacji suni ważącej 4,200kg i usunięcie guzków z listwy i czy można zrobić to razem. Pewnie i tak powie, że musi sunię i guzki zobaczyć... I pewnie tak powie każdy wet. Bardzo martwi mnie fakt, że w krótkim czasie Lonia będzie miała aż 3 razy podawaną narkozę...nie licząc uśpienia do czyszczenia ząbków sprzed niecałych 3 tygodni...to jakiś obłęd...
-
Jeżeli w tym kontenerku, oprócz kotki, zmieści się jakiś pojemnik na żwirek, to chyba wytrzyma bidulka takie ograniczenie wolności przez tych kilka dni... Ale wróciłam właśnie od weta i jestem dość mocno zdezorientowana i podłamana tym, co usłyszałam, więc sprawa kotki schodzi na drugi plan... Byłam w gab. prof. Ratajczaka aby pokazać wetce zrobione ostatnie badania serca i rtg, na które Lonię skierowała przed zabiegiem usuwania guzków i sterylizacji. Był też dziś pan profesor (wykonywali razem zabieg). Zaproponowali mi termin na czwartek - czyli za 2 dni. Pytam o koszt zabiegu - prof. mówi: 300, 400 złotych...Jedna listwa!!!! Potem być może druga, a potem dopiero sterylka...Szok...Przecież miało być to zrobione razem i za 250zł...tak przynajmniej wcześniej to zrozumiałam. Nie można wg wetki tych zabiegów połączyć, bo guzki mogą być złośliwe i będą siały do jamy brzusznej - to cytat... Co zrobić? Nie sadziłam że Lonia będzie musiała jeszcze aż trzykrotnie być poddana narkozie - to jakiś obłęd... I ta kwota? Skąd wziąć tyle pieniędzy? Wydałam już 590zł a jak "dobrze" pójdzie potrzebne będzie jeszcze ok. tysiąca złotych... Właściwie nawet nie wiem, kogo pytać o radę, kto powinien decydować o leczeniu Loni...Czy dzwonić mam do Isadory (Fundacji), czy do Anetki - akurat nie ma Jej od kilku dni na Dogo... Może zdałoby się poszukać innego Gabinetu???Tylko nie wiem, czy dobrze zrobię upierając się na wykonanie obu zabiegów. Bo jeśli coś potem by się z Lonią stało...? Proszę o jakąś radę. Zabieg za 2 dni, ale jeszcze mogę go odwołać... Nie chcę i nie mogę sama podejmować decyzji...
-
[quote name='irysek']spytam tutaj, bo dużo osób zagląda. mam na zbyciu Fortekor Flavour 5mg firmy Novartis 12 tabl. (w opakowaniu było 14, za 53zł, więc szkoda mi wyrzucić, bo lek strasznie drogi) Figuniu pytanie mam. Mam talon na sterylkę tej kotki z koło kubła. Niestety mam teraz ogromny uraz do obcych mi kotów i czy mogłabym na 2,3 dni ci ją podwieźć po sterylce, z jedzeniem? Jak zacznie jeść to ją odbiorę i odstawię koło kubła niech sobie dalej żyje w swoim otoczeniu. Szkoda by mi ten talon przepadł.[/QUOTE] Ula, jak wiesz, boję się nieco kotów-dzikusków...a to dzika kotka. Ale chciałabym oczywiście pomóc. Tylko jedno - chciałabym mieć ją w klatce, takiej odpowiednio dużej. Bo nie wyobrażam sobie zostawić te dwa zwierzaki i wyjść z domu...zresztą też sama się będę bała, dlatego jeżeli, to w klatce będzie musiała być biedulka. Tylko skąd wziąć klatkę?
-
[B]Irysku[/B], co za pech, że właśnie Ciebie to spotkało, taką oddaną "kocią mamę"... Niech się rany szybko zagoją i wracaj do nas!!! [B]AgaG [/B]- wiem, będę ryczeć, cóż to jest takie "ryzyko zawodowe"...byle ds był taki najlepszy dla Lońci, to mogę płakać... [B]Anica[/B] - Lonia z każdym dniem jest fajniejsza, tzn. weselsza. Spuszczona ze smyczy, bryka jak młódka, kopie dołki, kilka razy wykopała sobie kamyka i biegała z nim radośnie. Nawet nie zauważyłam, że przyniosła do domu, dopiero jak wypuściła na podłogę... Leki bierze dopiero kilka dni, więc wielkiej zmiany nie widzę, siusia tak, jak siusiała, czyli dość sporo (ale wytrzymuje!!!) Oby Twojej Jasieńce udało sie dobrać lek od razu, by poprawa była właśnie natychmiastowa i taka, jakiej oczekujecie!!! [B]b-b[/B] - Tobie Ciociu przesyłam tylko moc serdecznych myśli i trzymam kciuki za wszystkie sprawy...nieustannie tez dziękuję za troskę o Lońkę... [B]Hope2 [/B]- gdybyś Ciociu jeszcze widziała, jak Lonia robi stójkę i macha łapiętami, to dopiero byś się zachwycała... [B]Ewunia[/B] - Dziękujemy!!!i My również Ciebie Ciociu pozdrawiamy i ściskamy serdecznie, życząc zdrowia i optymizmu!
-
Poldek i Elza z wrocławskiego schronu mają dom
Figunia replied to irysek's topic in Kotki już w nowych domach
Wciąż myślę o tych stworzonkach cudownych. Czy są właściwie zaopiekowane, kochane, szczęśliwe...Oby tak było!!! A w mojej okolicy wciąż pełno kotów, na ulicy, na podwórku i pojawiają się nowe... I te ogłoszenia, że ludzie poszukują kotki, która uciekła z domu, z werandy...sporo tego ostatnio...ostatnio słyszałam o kotce, która komuś po raz CZWARTY wyskoczyła z 4 piętra...Leżała na betonie ale gdy ktoś do niej podszedł, pozbierała się i uciekła (na ile mogła). Opiekunka dopiero po powrocie z pracy poszła z nią do weta. Jak tego słuchałam, to nogi jak z waty...ale tylko myśle o tym, czy można to gdzies zgłosić, by tej "opiekunce" kotkę zabrać...czy to możliwe? O ile jeszcze żyje... Więc trzeba modlić się o odpowiedzialnych, dobrych opiekunów, bo że kot poszedł ze schronu, to nie wszystko. Czasem lepiej, by w nim został... Tak to piszę sama dla siebie chyba, bo wiem, że tutaj wszyscy tak myslimy i wiemy o tym dobrze... -
Trochę mnie nie było a tu takie dobre wieści!!!! Ogromnie się cieszę, że stan zdrowia Fenia wciąż się poprawia. Strasznie było czytać wcześniejsze relacje Opiekunki...ten stały brak apetytu Fenia, opadanie z sił... A teraz taka radość!!!! I dobrze widać tą zmianę na zdjęciach, to już nie ten sam piesio... A Aga jaka szczęśliwa...tak miło na Was patrzeć... Serdeczności moc!!!!
-
Agatka w domu stałym - Jacuś zwany Ciapusiem szuka domku.
Figunia replied to scarletto's topic in Już w nowym domu
Strasznie się cieszę Ciaputkowym szczęściem!!!! Opis Państwa, ich podejścia do pieska daje nadzieję, że to ten dom. Oby z dziewczynką zawarł przymierze, oby smaczki były skuteczną pomocą na początek... -
Chora, cierpiąca jamniczka szczęśliwa we własnym domu! Dziękujemy!
Figunia replied to caromina's topic in Już w nowym domu
Aniu kochana, serdecznie współczuję tego, co przeżywasz w związku z chorobą Jasi... Trzymam kciuki za to, by leki zadziałały i Jasia odczuła poprawę, wyzdrowiała. Żeby mogła długo jeszcze cieszyć się życiem, a Wy nią. Bezsilność jest najgorsza i rozpacz. Wtedy człowiek mówi sobie :"nigdy więcej nie chcę tego przeżywać"... Na pewno robisz wszystko, co tylko możliwe, by Jasi pomóc. Wierzę, że w końcu się uda i kryzys minie. Pozdrawiam serdecznie!! -
[B]Poker[/B] - dziękuję za fotki Loni i tyle dobrych słów... Lonia wymęczona ponad 4 godzinnym pobytem na Klinikach, bo choć pani prof. Pasławska przyjęła nas przed umówioną godziną, to potem musiałyśmy długo czekać na rentgen (o 12) i wyszłyśmy z Klinik ok. 12.30. Z domu wyszłyśmy o 8.30 a wróciłyśmy o 13.30 - w tym czasie Lonia kilkakrotnie sobie śpi, a teraz był tylko stres, bo choć wszystkie badania bezbolesne, to jednak swoje przeżyła... Wracała głownie na moich rączkach... [B]Yucca[/B] - bo to taki psi drobiazg, pchła taka kochana... [B]Anica [/B]- też boję się myśleć...Jak czekałyśmy na prześwietlenie, poznałam przemiłą trójkę ludzi, którzy nie mogli wzroku oderwać od Loni i tak im się buzie do niej śmiały...Para (Pani i Pan) byli ze swoim pieskiem, a towarzyszyła im Pani bez zwierzaka...Państwo wypytali mnie o wszystkie sprawy dot. Loni. Gdyby nie to, że mają pieska, to wydaje mi się, że Lonia miałaby już domek i to taki najwspanialszy na świecie...Pani (ta bez zwierzaka) jak tylko usłyszała, że Lonia szuka domu, wzięła mój telefon. Lonia oczywiście na nich warczała, nie dała się poglaskać, cała była na NIE, ale Państwu to wcale nie przeszkadzało, rozumieli, że to po przejściach, że została skrzywdzona...i patrzyli na nią z zachwytem i wzruszeniem...To niezwykłe, jak ona potrafi w sobie rozkochać nawet przypadkowych ludzi... Tylko takim ludziom (po sprawdzeniu, oczywiście) ją oddam...szłam do domu i myślałam, że kiedyś ten dzień nastąpi, no i od razu chwyta coś za gardło i oczy wilgotnieją...Nie chcę na razie o tym myśleć. Tłumaczę sobie, że to dla Jej dobra i żebym mogła pomagać następnym... Aniu, ten lek to Prilium 300mg. To jest proszek, z którego robi się roztwór i odmierza porcję strzykawką. Do buzi, lub do karmy, więc bez kłopotu. 1 raz dziennie.
-
[quote name='b-b']Nie,,,może jutro :)[/QUOTE] Ogromnie przepraszam, Ciociu kochana jak widać nie pisana Loni ta forma pomocy od Ciebie... Dziękuję serdecznie za nią, jakby się stała...Przepraszam, bo trochę czasu dla nas poświęciłaś i Ciocię Ziutkę także przepraszam. Martwię się o Anetkę, bo to dziewczyna poważna i rzetelna. Musiało się coś zdarzyć, oby nic złego... Od Lońki i ode mnie moc buziaków i życzenia, by pomoc w malowaniu u Córci przeszła szybko, sprawnie i z zadowalającymi efektami. Pozdrawiam serdecznie!!!
-
[B]Ciociu Anica[/B] :lol:- jeszcze raz serdecznie dziękuję za zorganizowanie tej wizyty.:lol::buzi::Rose::iloveyou: Pani profesor jest przemiłą osobą a co bardziej istotne, widać, że także świetnym fachowcem. Odpowiadała na wszystkie pytania, do Loni podeszła z sympatią i sercem... Bardzo się cieszę, że jak chodzi o sprawy sercowe Loni, wiemy na czym stoimy i to tak na "mur-beton". [B]ewa gonzales [/B]:lol:- pozdrawiamy Ciocię z radością że o nas pamięta i także trzymamy kciuki za wszystkie życiowe sprawy!!!:bye::buzi::kciuki: [B]Hope2 [/B]- ślicznotka miała dzisiaj sesję zdjęciową :lol:...Niebawem Ciocia Poker przedstawi nowe fotki ślicznotki...
-
[quote name='Nikaragua']Z bazarku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/254548[/URL] przesłałam 200zł dla Loni na konto Fundacji SOS jamników. Końcówkę z bazarku rozliczę pod koniec sierpnia bezpośrednio do Figuni na bieżące wydatki dla Loni.[/QUOTE] Pięknie dziękujemy Cioci za tak znaczną pomoc :multi::lol::iloveyou::Rose:
-
Irysku - dziękuję za przelew !!!:lol: Pozdrawiam wszystkie Cioteczki i donoszę uprzejmie z wielką radością, że płucka Loni są czyste. Cytuję: "Pola płucne prawidlowe. Sylwetka serca, śródpiersie, tchawica oraz jama opłucnej prawidłowe. Nie stwierdzono cech obecności zmian metastatycznych w klatce piersiowej". Natomiast, jak chodzi o serduszko, to rzeczywiście są szmery. Znowu cytuję: "Klinicznie: Szmer III/V nad mitralną. Badanie echokardiograficzne: istotna niedomykalność mitralna.Zachowana czynność komory lewej." Lonia może być poddana narkozie. Dostała lekarstwo - za darmo. Do kontroli za pół roku. Przyszłyśmy do domu po kilku godzinach spędzonych na Klinikach i obie wymęczone zasnęłyśmy sobie... Teraz jeszcze tylko sterylka, usuwanie guzków i dziewczyna gotowa do adopcji...
-
[quote name='b-b']A ja czekam dzisiaj na teksty do ogłoszeń bo obiecałam, że dzisiaj podeślę a od jutra do wieczora niedzieli nie będzie mnie - jedziemy pomóc malować córce mieszkanie :)[/QUOTE] Mam nadzieję, że Anetka już podesłała ten tekst, choć trochę się obawiam, że mogło coś Jej wypaść, bo nic nie pisze tutaj... Gdybym wiedziała że tekstu nadal nie ma, coś bym skleciła... Bardzo proszę, b-b nie gniewaj się, jeśli tak się stało (i tekstu nie ma)...
-
Wszystkie Ciocie Jesteście kochane, bo pamiętacie o Lońce i pomagacie nam. Kilka dni temu wysłałam do Fundacji pierwszy rachunek na 200zł, mam już następny (za remont buźki) na 150zł a w piątek wizyta u kardiologa - kolejne koszty. Być może trzeba będzie zrobić usg klatki piersiowej - to oczywiście zależy od tego, co p. prof. u Loni wysłucha. Ponieważ Lonia ma guzki na brzusiu a niedawno wymacałam jeszcze spory guzek z boku...pani dr sugeruje, by wykonać rtg płuc. Już zadzwoniłam i od razu w piątek będziemy prześwietlać Loni płucka...Koszt (moim zdaniem) ogromny, bo aż 120zł...nie sądziłam, że to będzie aż tyle... Zatem na piątek muszę przygotować ok. 300zł. Przyznam, że te koszty mnie już przerażają...a to przecież nie koniec, bo prawdopod. będą leki, i w niedlugim czasie sterylka i usuwanie guzków. Kilka dni temu odpchliłam ją, bo bardzo się drapała. Z obcinaniem pazurków zapłaciłam 10zł. Lonia tak wetowi się spodobała,że kiedy usłyszał jej historię (że szuka domu) i zaproponowalam Mu, że jest do wzięcia ;), to poprosił o mój nr telefonu, mówiąc, że będzie mówił o niej znajomym ludziom.
-
[quote name='anica']... to dobry pomysł, żeby być wcześniej jak się idzie pierwszy raz, ja też kilka razy jechałam do pani prof. tramwajem( jeszcze jak można było się wybrać z Jasią na spacerek na smyczy bo teraz już tylko może przejść parę metrów) wysiadałyśmy z 1 czy 12 przy klinice laryngologicznej( tej ludzkiej) i tam już rzut beretem :)[/QUOTE] Aniu, czy piszesz o Klinice Laryngologicznej przy ul, Chałubińskiego?
-
[quote name='b-b']To ja bardzo proszę do jutra bym tekst potrzebowała :)[/QUOTE] To chyba już za późno... Dopiero uzgodniłam z Anetką, że napisze tekst, ale dopiero jutro... Mnie się znowu zwaliło trochę przykrych spraw, podpisałam umowę o zmianę sprzedawcy prądu, chciałabym to anulować, ale termin minął i teraz boje się "haczyków"...już jeden wyszedł...oczywiście agent o tym nie powiedział a ja umowy nie przeczytałam, dałam się zagadać, że będzie taniej i super... Przepraszam, że o tym piszę...