Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Myślę też usilnie o tym, że może gdzieś jest jamnisia w potrzebie podobna do Loni - taki jej klonik...choć, nie, to zły pomysł. I bez tego za dużo tych biedactw wszędzie.
  2. Dobrze Pani trafiła!!! Serdecznie witamy! :) Ciocie - jest problem. Dwie wspaniałe Osoby starają się o Lońkę. Rozmawiałam przed chwilą z Panią Wilmą długo i wiem, że Lonia miałaby u Pani odpowiednie warunki, czyli spokój, miłość, opiekę. Ale Pani Kasia też chciałaby Lonię i jest pierwsza w kolejce a warunki dla Loni tak samo dobre...
  3. Śliczny biedak... Wierzę, że jest to początek odmiany jego smutnego życia. Kochana Jesteś Aniu, że walczysz o to i nie odpuszczasz. Szkoda, że mogę jedynie wspierać myślami i kciukami.
  4. Heniutku, ciesz się wolnością ile się da, bo niedobre Ciotki niebawem cię jej pozbawią :) Tak do jesieni jeszcze sobie brykaj, a potem grzecznie w niewolę...kocyk, miska, ciepełko, dach nad głową, wet i inne przyjemności...
  5. Duszku, Twój Anioł Opiekuńczy czuwa nad Tobą. Choć czasem trochę jakby się z tym ociąga...
  6. Dobre wieści, obiecujące...tak dla rodziny Pani Kasi, jak i dla Loni. Dziękuję Anusiu za nie, jak też za przemiłe słowa pod adresem moich dziewczyn :) Lonia wychodzi z Dorotą na spacery i są one coraz dłuższe, tj. nie stara się, po szybkim siuśnięciu zaraz, natychmiast wracać do domu, tylko spokojnie sobie wędrują, ile trzeba... A jak rano biegnie do Niej machając ogonkiem...jak się wita...naprawdę przyjemnie popatrzeć.
  7. Ostatnio mało mam czasu na Dogo...nie wiedziałam więc, że Bleki ...o Boziu, jaka to radość :)....że on tak wspaniale trafił i jest szczęśliwym, bezpiecznym pieskiem u cudownych Ludzi. Aż mi się oczy spociły z radości. Wielgaśnie uznanie, szacunek, podziękowanie z wzruszonego serca dla wszystkich Cioć, dzięki którym Blekuś śmieje się całym szczęśliwym pysiem :)
  8. Dzisiaj minął rok jak Lonia opuściła schronisko w Bełchatowie i została wrocławianką... Jest znacznie łaskawsza dla córki. Po pierwszym dniu, kiedy traktowała ją jak intruza, drugiego już była znacznie milsza a potem było coraz lepiej. Teraz na spacerkach ogląda się za córką i jeśli Dorota gdzieś się zatrzyma albo się rozdzielamy, to biega od jednej do drugiej i widać, że serce ma w rozterce. Czasem mam wrażenie, że pobiegłaby za córą... Powiedziałam Dorocie, że teraz już mogłabym Jej Lonię oddać (oczywiście gdyby była osobą starającą się o LOnię). Oby tak było z Panią Kasią - przejściem pod Jej skrzydła...
  9. Szukamy z córką niedrogiej kwatery w jakiejś ciekawej przyrodniczo, niedużej miejscowości. Kiedyś trafiłam na ogłoszenie Dogomanki, która wynajmuje pokoje a część zysku przeznacza na potrzebujace pieski. Może to być typowa agroturystyka, ale również zwyczajny wolny pokój. Najprawdopodobniej towarzyszyć nam będzie malutka 4kg starsza sunia. W grę wchodzi jedynie czerwiec.
  10. Pani Kasia jest niesamowita. W tak trudnym czasie myśli jeszcze i o Loni.
  11. Jednak przeczucie mnie nie zawiodło. Jeszcze dziś mówiłam, że nie wierzę w to, by Pani Kasia mogła bez słowa wytlumaczenia, ot tak, się wycofać. To nie ten typ człowieka. I że musiało się coś stać... Można tylko serdecznie współczuć Pani Kasi i jej rodzinie tego, przez co teraz przechodzą... Anica, Aniu kochana - pięknie Ci dziękuję za to, co dla Loni i dla mnie również robisz!!!
  12. Ale czy ta wetka aby nie przesadza??? Mogła w odwecie też pokazać mu zęby, a nie tak od razu...ostro, brutalnie i bezwzględnie... :) Żarty, żartami...a tak naprawdę to podczytując ten watek jestem wciąż w nieustannym zachwycie (nad przekochaną Mari), przerażeniu - kiedy dzieje się tyle niedobrych spraw na raz...zdumieniu i zadziwieniu - że jednak jakoś Marii daje radę i wszystkie przygarnięte, czy podrzucone bidy dostają tyle ciepła, miłości i opieki oraz szansę na nowy, dobry domek. Aż często nie wiadomo, co napisać. Choć chciałoby się bardzo...
  13. Mam niedobre przeczucia, bo Pani Kasia nie wyglądała mi na osobę, która nagle zamilknie bez słowa wytłumaczenia... Może coś poważnego stanęło na przeszkodzie i spotkania nie będzie (dzisiaj to już na pewno). Oby tylko nic się nagle nie zmieniło :( Jeśli jutro nadal będzie cisza, to zadzwonię i spytam o zdrowie, tak jak to anecik podpowiedasz...
  14. No właśnie mówiła, że Sama zadzwoni... Ale tel. mam, jednak jeszcze wolę poczekać, bo wydaje mi się, że skoro nie dzwoni, to znaczy, że nadal jest chora, więc nie chcę się naprzykrzać.
  15. I cóż tu napisać...szybkiego wyjścia z kłopotów serdecznie życzę, niech zły czas już przeminie! I zdrowia dla Ciebie, Ciociu i Miśków!
  16. Aż nie chce mi się tego pisać...:( Bo z ostatniej rozmowy z Panią Kasią zrozumialam, że umówimy się na piątek (dzisiejszy), ale sądziłam, że zadzwoni dzień wcześniej, a tu wciąż cisza. Choć możliwe jest, że akurat wychodzilam z domu...Jutro przylatuje do mnie córka i mam troche w zwiążku z tym trochę więcej biegania... Jednak nadzieję wciąż jeszcze mam...
  17. Dziękuję Halszko :) Niech będzie dobry...niech wreszcie ten tel. dziś już zadzwoni... Pozdrawiamy pięknie i też życzymy udanego dzionka! :) Wszystkim Ciociom zresztą także, zwłaszcza tym, które widok kiełków Loninych rozczula...:)
  18. Ewuniu, dziękuję kochana! My Ciebie i Twego skarbeńka także ściskamy serdecznie i pozdrawiamy :)
  19. Lonia tak właśnie chodzi z nosem przy ziemi i tylko węszy czy gdzieś coś nie leży. A jak już wyczuje cokolwiek zjadliwego (jakie to są czasem obrzydlistwa nie będę pisać...) to natychmiast trzeba ja łapać, bo jest szybka, jak błyskawica i oczywiście głuchnie na amen, więc krzyki nie działają... Nigdy nie wiem, czy szuka sobie miejsca na siku, czy chciałaby niewinnie skubnąć źdźbło trawki, czy wlaśnie nosek wyczuł w trawie coś do zjedzenia. Dochodzi do tego, że miast się relaksować na spacerze, biegam za nią jak durnowata, co chwilę krzyczę i łapię ją na ręce ... :) Paranoja jakaś...
  20. Wstępnie byłyśmy umówione na piątek. Czekam więc na telefon. Jak tylko będę miała jakieś wieści, zaraz napiszę...:)
  21. Cieszę się, że dotarły i że mogłam pomóc :)
  22. Jak pięknie!! :) Od razu trzeba westchnąć i wypowiedzieć sakramentalne: oby wszystkie kocinki w potrzebie tak szybko trafiały w tak wspaniałe ręce!!! Piesy oczywiście toże...:)
×
×
  • Create New...