-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Coś za często ostatnio zdarzają się te awarie na Dogo... A Lonia niestety taka jest...nieprzyjazna dla innych zwierząt. Rzadko, bardzo rzadko zdarza się, by zupełnie normalnie podeszła do psa (czy suczki, bo to bez róznicy), bez ataku, warkotu, pokazywania zębów. Sunia Pani Kasi to taka poczciwa ciapa. Nastawia się tylko do głasków i macha ogonkiem. Coś mi się wydaje, że jak przyjdzie do ustalania hierarchii w stadzie, to Lonia, choć starsza i maleńka, ją sobie podporządkuje. Pani Wilmo, na pewno przeczytała Pani już sporo (a może cały wątek) o Loni. Pisalam także o tym, jak wyglądały jej relacje z kotem. Ale to było małe kociątko, a Pani ma dorosłe kotki... Jednak nikt tak naprawdę nie wie, jak Lonia mogłaby się wobec nich zachować, I jak one... A nawet jeśli na początku byłoby niefajnie, to przecież nie wykluczone, że np. po miesiącu, byłoby już całkiem dobrze...inaczej...Kto to wie... Powiedziałam Pani Kasi o Pani. Nie po to, by wywrzeć jakąś presję, tylko by wiedziała, że jesli np. w tej swojej niefajnej sytuacji, pomyślała o tym, że jednak to nie był dobry pomysł i chciala wycofać z dania domku Loni (a było jej niezręcznie, bo przecież zaklepała już sobie Lonię), to może to zrobić, bo jest na Lonię ktoś chętny, ktoś równie godny Loni - że tak się wyrażę... Pani Kasia podziękowała mi za szczerość, i powiedziała, że nadal chce wziąć Lonię, nie zamierza się wycofać, choć oczywiście nie można przewidzieć tego, że jednak coś takiego się wydarzy, że stanie się to niemożliwe. Ale Lonią jest oczarowana i cały czas jest mowa o tym, że ma już dom... W poniedzialek ma zadzwonić i umawiamy kolejną wizytę. Przekazuję Pani równie uczciwie jak się sprawy mają. Bardzo serdecznie z wielką sympatią Panią pozdrawiam :)
-
Wreszcie Dogo działa... Jak było? Dokładnie tak, jak tego się spodziewałam...czyli wszystko było fajnie, do czasu, kiedy Pani Kasia wypuściła swoje suczki. Oprócz swojej, ma bowiem u siebie, na czas jakiś, suczkę teściów. Lonia niestety, zachowała się nieładnie...startowała do tych przemiłych, grzecznych, przyjacielskich dziewczynek z zębami i jazgotem... Jedna z nich (teściów) Loni się postawiła, zaś sunia Pani Kasi, wycofywała się i wyglądała na zdziwioną taką napaścią. Co ważne, Pani Kasia jest dobrej myśli, zatem planujemy kolejne spotkanie, o ile nic niespodziewanego nie stanie na przeszkodzie. Wcześniej, przed zapoznaniem suczek, Pani Kasia szczodrze karmiła Lonię smakołykami, Lonia ochoczo podążała za nią i stawała słupka, dałą się pogłaskać, słowem, przekupstwo zrobiło swoje...tylko potem miałam "mały problem", Lonia, nakarmiona wędlinami (których ja jej w ogóle nie daję) w domu piła jak smok i pod wieczór nie wytrzymała i nałała na podłogę...po raz drugi, odkąd do mnie wróciła. Szkoda jednak, że brakuje mi fachowej wiedzy, jak postępować w sytuacji, kiedy pies tak się zachowuje. Bo Lonia przypuszczała atak a potem zaraz chowała się za mną...karciłam ją, obie z córką wołałyśmy "nie wolno" ale pewnie można było zrobić coś więcej, może inaczej. No ale jak na pierwsze spotkanie, wszystkie uznałyśmy, że nie było źle i mamy nadzieję, że będzie coraz lepiej. Aniu, lekarstwo już mam. Przerwy w braniu Lonia nie ma, bo starego wystarczy jeszcze na kilka dni. Dziękuję Ci za chęć pomocy!
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Duszku - wszystkiego najlepsiejszego!!!!! :) -
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Ależ serce się raduje takim CUDEM...:) -
A jednak Aniu - zdziwię się...choć oczywiście wierzę Ci...W takim razie współczuję... Uwaga Ciocie i ewent. Wujkowie! Rozmawiałam niedawno z Panią Kasią i jesteśmy umówione na spotkanie u Niej w domku, na piątek, godz. 16. O ile nic nie stanie na przeszkodzie oczywiście. Sytuacja z chorą teściową nadal b. poważna, niestety. Zatem, proszę o mocne kciuki, by Lonia nie chciala zjeść drugiej suni (i vice versa), no i żeby coś się wreszcie z tego wykluło. Albo w te, albo wewte... Przy okazji pozdrawiam serdecznie Panią Wilmę :)
-
Tą duszę Gusiaczku widać w każdym wpisie...:)
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Bo takie Duszki zasługują na Cuda. To przecież najzwyklejsza oczywistość...:) Strasznie się cieszę!!!! -
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Potworne...co za okropieństwo z tymi choler...mi kłosami. Moja Figa też kiedyś miała to pioruństwo w łapce. Ileż było dłubania (u weta) by to wyciągnąć...bo na szczęście wetka od razu podejrzewała, że gula jest od tego właśnie... Jak dobrze, że sprawa "pogryzień" u Karmelka się wyjaśniła. Na to wygląda. -
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Ale się biedulek nacierpi...oby to już ostatnia gula, ostatnie zabiegi, antybiotyki itp.,poza oczywiście kastracją, kiedy już będzie możliwa... Niech lepiej z kotą nie zadziera, bo jak kota się wkurzy, to...strach pomyśleć, znowu będzie policzek bolał...tfu, tfu, odpukuję... -
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
I ja zaglądam do słodkiego Łatusia...:) -
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Oj, to trzymam z całych (marnych dziś) sił!!!!!!!!!!! -
Witaj Anecik :) Też sobie nie zazdroszczę... :) ale może Lonia zrobi nam niespodziankę i wcale nie będzie tak, jak się tego obawiam. Oby! Właśnie wróciłyśmy z Lonią z ponad godzinnego spaceru nad Odrą i uświadomiłam sobie, że z porannych zakupów na targu nie przyniosłam do domu jednej reklamówki. Myślałam, że zgubiłam jedną rzecz, czy raczej zostawiłam tam, gdzie robiłam ostatnie zakupy, więc po jedną rzecz nie chciało mi się wracać. Dopiero teraz dotarło, że przecież nie przyniosłam ani pomidorów ani ogórków...tylko truskawki, czosnek i chleb. Wszystko zostawiłam (chyba) przy ostatnim straganie... Tak właśnie mam, gdy nie śpię. Głowa zupełnie nie pracuje. Już nawet ani się nie dziwię, ani nie wkurzam, tak po prostu jest. O niczym nie pamiętam, choć usilnie się staram. I robię głupoty, jedna po drugiej.
-
Dobre wieści, choć mogłyby być lepsze. I tego nieustannie życzymy :)
-
Aniu, dziękuję za zdjęcia i wieści od Pani Kasi. Za zrozumienie także... My wszystkie trze czujemy się już u Ciebie tak, jak u siebie...może nawet lepiej. Bo Jesteś przemiłą, ciepłą, mądrą Kobietką...:) Także miałam wrażenie, że Lonia poznała miejsce i biegała sobie znanymi ścieżkami... Zmęczona była...jasne...prawie całą drogę przebyła na moich rękach...:) Aniu, czekam niecierpliwie na tel. od Pani Kasi i spotkanie. Może coś ruszy do przodu i nie chodzi mi o oddanie Loni, tylko o jasną sytuację, bo Wilma zapewne także czeka i chciałaby wiedzieć jak to z Lonią będzie...
-
Witam i pozdrawiam wszystkie zaglądające Ciocie :) Szkoda, żę nie wiedziałam, że tyle "nocnych Marków" zagląda na wątek, bo mogłam była odpisać zaraz...zasnęłam dopiero po 4 nad ranem. A myśłałam, że ten koszmar bezsenności mam już za sobą... Czuję się dziś przeokropnie, a tu trzeba dyrdać z Lonią do weta. Wczoraj zakupiłam dla niej pół Pratela, bo odrobaczana była rok temu w schronie, no i lek na serduszko już się kończy. Znowu jesteśmy same, bo córka pojechała do Krakowa na kilka dni. Nie planuję żadnego wyjazdu, bo Lonia tylko by się umęczyła w podróży. Musi nam wystarczyć Lasek Osobowicki... Jak się uda wgrać do kompa, to pokażemy, co Lonia wyrabia z kamykami w zabawie. Filmiki nagrane, tylko nie wiem czy uda się je przenieść...ale jeśli nie teraz, to jak córa wróci do swego domu, tam będą wszystkie kabelki i pomoc fachowa "pod ręką"...
-
Z pozdrowieniami i serdecznościami zaglądam :). Dla Miśków dodatkowo głaski...:)
-
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Wielkie kciuki za Karmelka zdrowie! Wspaniale, że już idzie ku dobremu... Sliczny jest i taki wdzięczny...