Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Kochani, jeżeli jeszcze ktoś zagląda na wątek Margolci/Myszki, to musze to napisać z wielkim bólem że chyba nadchodzi kres. Do tej pory radziła sobie z każdym kryzysem które zdarzają sie coraz częściej, ale od jakiegoś czasu, po prostu widzę że maleńka pomału odchodzi. Od wczoraj przestała jeść, leków też żołądek nie przyjmuje, jutro jedziemy do weta, może jeszcze coś wzmacniającego, jakies zastrzyki, będziemy ratować i robić co się da, ale ja czuję że Margolcia pakuje walizki do ostatniej podróży :-( Gdy ją przywiozłam z Rudy Śląskiej miała 14 lat, była bardzo chora i nie dawano jej wielkich szans na przeżycie więcej niż kilka miesięcy, u nas jest ponad dwa i pół roku, jest już stareńka, nie ma ząbków, niedowidzi, ale się dzielnie trzymała do tej pory, jeszcze powalczymy, bo wrosła w nasze życie, jest seniorką domu i nie wyobrażamy sobie żeby jej nie było.
  2. "Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy Jeszcze któregoś ranka odbijemy się od ściany.." Czy ktoś nas jeszcze pamięta? Myszka/Margolcia ma już piętnaście lat, przyszła do mnie bardzo chora, co prawda guzki na listwach mocno się rozsiały, ale szwarna dziołcha z Rudy Śląskiej daje radę, pozdrawiamy wszystkich dwó-i-czworo-nożnych na dogo :smile:
  3. Inga.mm, poryczałam się, to koszmar przeżyć coś takiego, biedna psineczka, gdyby to było lato, może inaczej by się skończyło, bardzo Ci współczuję, tego nie da się zapomnieć. A już na kreaturę która rozebrała psinkę i zostawiła w zimie na mrozie, nie mam słów, można tylko wyć z niemocy.
  4. Witaj Joano w tym zapomnianym wątku, w wolnej chwili wkleję całą szóstkę :smile: Wiem, wiem, Inga.mm jak to jest z większymi psami, małe to jeszcze jakoś znajdują domy, z większymi jest o wiele gorzej, ale ja bym spróbowała. Niestety, wczoraj chodziłam po tamtym terenie, zaglądałam po zaułkach, po śmietnikach, po krzakach. Włóczyłam się godzinę do południa i godzinę po południu, wzięłam suszoną kiełbasę i smycz, jednak nie natknęłam się na niego. Mógł być wszędzie, nawet tam gdzie ja, tylko o chwilę później lub wcześniej, to jest też dość rozległy teren, obok park i działki, rzeka. Strasznie żal mi tego psiaka, mam wyraźnie przed oczami jego zadowolony jeszcze pychol, przyglądający się każdemu autu i człowiekowi w nadziei że to jego właściciel. Być może już go tam nie ma, być może coś się z nim stało, ale na pewno jadąc tamtędy zawsze się będę rozglądać za nim, wiem też, że on jest ani nie pierwszy, ani ostatni, skrzywdzony psiak, a jednak serce boli.
  5. Nie wiem czy tutaj jeszcze ktoś zagląda, ale muszę napisać kilka zdań, a w zasadzie, wyrzucić z siebie, bo gdzie mogę to zrobić jak nie tutaj? Na początku może kilka słów o Margolci. Jak na swoje wszystkie choroby trzyma się nieźle i dzielnie znosi początki zimy, za to na zdrowiu zaczęła podupadać, troszkę od niej młodsza, Ziutka. Przybył mi też kolejny mały kotek, albo ktoś mi go podrzucił na posesję, albo przywlókł się sam, tak, tak, przywlókł, bo w takim był stanie. Kocik miziasty, kuwetkowy, za to z napadami agresji. Został nazwany Myszkin, na razie jest z nami, po nowym roku chcę go ciachnąć i chyba zostanie na stałe. Wczoraj "polski kierowca" zabił u nas psa (owczarkowatego) na jezdni, w wiosce w której jest ograniczenie prędkości do czterdziestu, pewnie zamiast zdjąć nogę z gazu, widząc psa na jezdni, docisnął pedał i miał frajdę. Jakby tego jeszcze było mało, dowiedziałam się dzisiaj o jeszcze jednym biedaku. Chyba ze dwa tygodnie temu byłam w pobliskim mieście, w którym dawniej mieszkałam, na jednym z rond, zobaczyłam białego psa, był zdezorientowany ale wyglądał na zadbanego. Coś mi mówiło że go pewnie, miłosierny kochający człowiek wyrzucił z samochodu, ale pomyślałam, że przecież jest zadbany a ja mam już przegięcie i szukam dziury w całym. Niestety dziś wiem, że ten pies błąka się po miejskich śmietnikach, już nie jest zadbany lecz wynędzniały i prawdopodobnie został chyba wyrzucony na tym rondzie. Pewna osoba opisała mi tego psa i jestem pewna że to ten sam. Biały, w typie husky ale mniejszy, kiedy widziałam go po raz pierwszy był jeszcze wesoły i to mnie pewnie zmyliło, teraz boli mnie serce, normalnie czuję fizyczny ból. I nie miał racji Niemen, śpiewając, że ludzi dobrej woli jest więcej, to kłamstwo, jest ich tragicznie mało, za to więcej jest zwyrodnialców, różnych kreatur i kanalii wszelkiego autoramentu. Coraz boleśniej się żyje w tym miłosiernym, katolickim kraju, i coraz większym wyzwaniem jest wierzyć że Bóg istnieje, przynajmniej ja tak czuję. Jeżeli uda mi się spotkać tego psiaka, to go zabiorę do siebie, zatrzymać go nie będę mogła, bo limit cierpliwości mojego M już się wyczerpał (mamy w domu trzy psy i trzy koty, a w łóżku śpimy na baczność, obłożeni wkoło zwierzami), ale na posesji mogłabym go przetrzymać trochę i może z Waszą pomocą udało by się mu znaleźć jakiś dom, choćby na wsi, byle nie na łańcuchu. Oczywiście jeśli go znajdę, albo on znajdzie mnie. We wtorek będę w tym mieście, wezmę ze sobą smycz i obrożę (chociaż zdaje mi się że miał obrożę na szyi), pokręcę się w tej okolicy, bo podobno trzyma się w okolicach tego miejsca, gdzie go wyrzucili, no i oczywiście jeśli da się zabrać, bo mógł już trochę zdziczeć. I to by było na tyle, wyrzuciłam to z siebie i wcale nie jest mi lepiej.
  6. No i przyszła jesień, zaczęły się chłodne dni i Margolci ubyło energii, nie jest bardzo źle ale mogłoby być lepiej.
  7. A w zasadzie to mam sześć futerek, bo jeszcze z Plaskatego Azylu mam w adopcji wirtualnej Bohunka bez łapki, ślicznego pekińczyka :-)
  8. Hej, Margośka bierze Immunoactive i jeszcze razem z babcią Ziutą dodatkowo GeriatiVet Dog, oczywiście oprócz tego Vetmedin, Karsivan, Spironol i Furosemid. Dzisiaj z Margolcią już dobrze, apetyt i humorek dopisuje, ale za dwa góra trzy dni znowu będzie zły dzień. Ja natomiast zaczynam się na stare lata uczyć prawie od nowa gotować, bo przestałam jeść mięso pod wszelaką postacią i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak mięso i wędliny ułatwiają przygotowywanie posiłków, ale idzie mi coraz lepiej :-) . Psiaki, koty i mąż pozostają nadal mięsożercami ;-) Dobry humor dopisuje więc jest i chęć do zabawy [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2155/b7255477a1653572med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2155/3716231b530d0b97med.jpg[/IMG][/URL] Pozdrawiam cieplutko razem z piąteczką moich futer.
  9. Witajcie. Moim marzeniem było żeby Margolcia doczekała lata i wygrzewała się na słoneczku, co wcale nie było pewne patrząc na jej stan zdrowia. A jednak Margolcia lata dożyła, już niedługo jesień, potem zima.... Teraz mam marzenie żeby Margolka doczekała następnego lata. Mała jak zwykle raz się czuje lepiej a raz gorzej, czasem myślę że zbliża się koniec, ale ona na razie daje radę, jest dzielną psinką. Dzisiaj mamy taki zły, niedobry dzień, oby szybko minął, bo jutro na pewno będzie lepiej. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2142/be3d0a51b5f7dda1med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2111/925e3dfcb4c9baddmed.jpg[/IMG][/URL]
  10. Sylko, pozdrawiamy, zapraszamy http://www.photoblog.pl/jesiennanuda/123862225
  11. Witajcie. Dla zainteresowanych, tych co pamiętają, Margolcia/Mysza dzielna psinka, walczy o każdy dzień życia, potrafi jeszcze pobiegać, poszczekać, i pogonić natrętnego intruza. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, czasem bardzo źle, ale Margola daje radę. Można też powiedzieć że jest małą tyranką i próbuje wymuszać na wszystkich swoje zachcianki. A oto ona:
  12. Dzięki Sylko za dobre słowo, Margolcia od rana z tego koszyczka się nie rusza, śpi sobie cały czas tylko od czasu do czasu się rozejrzy czy jestem w zasięgu wzroku. Teraz po niedzieli zrobimy te badania które można jej zrobić, nie wymagające podsypiania i zbyt dużej ingerencji w organizm bo nie ma sensu jej męczyć, więc skończy się na krwi + biochemia + usg. Miałam też przykazane od wetki obserwację coopy po względem trzustki i chyba jeszcze i to Margolci dolega. Napiszę co powychodzi w badaniach. Syla choćbym nie wiem jaką była optymistką to na półtora roku jak u Twojej Żabci nie ma najmniejszych szans, teraz już patrzę realnie na stan Margoli. Tak jak i w bardzo wielu przypadkach na tym forum, pomoc Margolci przyszła o kilka lat za późno, karygodnych zdrowotnych zaniedbań do których dopuścili jej właściciele nie da się już naprawić i bardzo mi z tego powodu przykro. Teraz już wiem, nic nie pomoże miłość, troska, opieka, ciepły kąt i opieka weterynaryjna jeśli to wszystko przychodzi za późno :-(
  13. Z Myszka/Margolcia ma kolejny kryzys, każdy następny jest coraz gorszy. Bardzo chciałam żeby Margolka troszkę jeszcze pożyła ale nie wiem na ile się to uda. W tym małym ciałku wszystko jest zepsute, pisałam już wcześniej że Margola jak się dusi to się przewraca jakby traciła przytomność ale do tego już się przyzwyczaiłam, od wczoraj znowu nie je a dzisiaj na polu przy załatwianiu się przewróciła się na plecki i tylko machała łapkami, myślałam że już odchodzi, wetka mnie uprzedziła że mała żyje na słowo honoru ale ja chciałam żeby chociaż lato przeżyła, tak bardzo nam się malizna w sercach zakorzeniła, nie wiem co będzie. Uploaded with ImageShack.us
  14. Byłam na wątku Żabci poznać Twoją nową domowniczkę, jest piękna a na ostatniej focie taka dumna :-) Cóż takie koty po przejściach potrzebują dużo czasu na aklimatyzację. Z czasem kicia na pewno zaakceptuje resztę domowników. Moja Czarna jest z nami ponad rok a i tak jest sama sobie "sterem, żeglarzem, okrętem" jak ma ochotę to się da pomiziać a jak jej coś nie "pasi" to potrafi pokąsać, pierwsze ugryzienie jest zawsze delikatne ale każde następne mocniejsze, daje do zrozumienia żeby iść sobie i dać jej spokój, za to Krzyś to jest miziak nieziemski chociaż jeszcze nie ma roku jak dołączył do nas. Może kotki takie niezależne są a kocurki miziaste? Trzymam kciuki za Twoją Pusię :-) i za resztę załogi oczywiście też. A moja Mycha/Margola jak w zegarku co dwa, trzy dni ma kryzys, w połowie marca robimy badania i zobaczymy jak to wszystko z Margolcią wygląda. Pozdrawiam Cię serdecznie - ja i moje pięć sierściuchów. Piszesz "[B]Celebruję takie "rocznice", bo nigdy nie wiem, ile takich wspólnych, nam jeszcze zostało.[/B]" Ja bardzo bym chciała żebym z Margolką mogła świętować takie rocznice, chociaż jedną albo dwie.
  15. Syla czy to ta kotka co jest na zdjęciach? Nie wygląda na agresorkę czy to jakiś inny kocik?
  16. Witamy się z Edziem, jak na staruszka to bardzo żywiołowy psiak tak wnioskuję ze zdjęć. Sylko wiem że taka jest kolej rzeczy z wątkami takimi jak Myszki/Margolci codziennie przybywa psich nieszczęść, dlatego zaprosiłam zainteresowanych na fotbl. i mam nadzieję że Ty też nas tam czasem odwiedzisz. Moja futerkowa drużyna pozdrawia Twoje futrzaki, a ja - Ciebie. Wróciłam tutaj z powrotem z fotbl. żeby Ci odpowiedzieć że to jest po prostu sychy szampon z Trixie , wmasować w sierść i wyczesać, dla psów, kotów i małych zwierząt. Pewnie dla dużych psów to nieopłacalne ale dla takich wielkich brytanów jak nasze to spoko :-) Moje wszystkie śpią z nami w łóżku więc ten suchy szampon u mnie się sprawdza bo zbyt często musiałabym moczyć je całe w wannie a tak to wystarczy umyć podwozie :-) Dziękujemy za odwiedziny :-)
  17. Margola mnie wykończy nerwowo tymi huśtawkami dobrych i złych dni. Jako że ten wątek umarł śmiercią naturalną, wszystkich których los Myszki/Margolci interesuje zapraszamy tutaj http://www.photoblog.pl/jesiennanuda/115874155 , nie trzeba mieć tam konta żeby komentować czy zadać pytanie, jeżeli zaistnieją jakieś istotne zmiany oczywiście powiadomię i tutaj jeżeli jeszcze wątek będzie istniał. Margola zaprasza. Uploaded with ImageShack.us
  18. Może byśmy zmontowały biszkoptom wyprawkę? Pytanie kieruję do tych którzy deklarowali się z wpłatami. To cudownie że mają domek, stałe deklarację nie będą potrzebne ale tak jednorazowo na dobry początek dla biszkoptowych niuniek na najpilniejsze potrzeby, to jednak trzeba wszystko podwójne kupić więc spory wydatek domek czeka. Proszę mnie nie besztać to taka luźna propozycja.
  19. Przyczołgałam się tutaj do Was ostatnimi siłami żeby złapać trochę równowagi psychicznej, przeczytałam dzisiaj wątki: Sako, Retusia i Tora i jestem załamana i mam dosyć wszystkiego, pewnie z tydzień nie wejdę na dogo, dzięki Bogu są jeszcze tacy ludzie jak Wy i Wasz DT.
  20. Dzisiaj Myszka/Margolcia ma zły dzień :-( W piątek jadę po dalsze leki jak nie będzie lepiej to zabiorę malutką też na oględziny do weta :-(
  21. Poznajcie resztę naszych domowników, oprócz Margolci/Myszki: To jest kotka Czarna Dama/ Skarpetka z opolskiego schroniska Uploaded with ImageShack.us To jest kocurek Krzyś/Biszkopt również z opolskiego schroniska Uploaded with ImageShack.us A to sunia, schorowana, babcia Ziuta/Ziuta605 oczywiście także z opolskiego schroniska (ta na trawniku) i koło bramy psiak Yoshi, mój kudłatek, on nie jest schroniskowy Uploaded with ImageShack.us Syla moje stworki już poznała bo odwiedza nas na naszym fotoblogu :-)
  22. [quote name='maja602']Ja to po prostu nie mogę sobie tego wytłumaczyć. Jak można pozbyć się tak cudownego i grzcznego pieska, a na dodatek pieska w podeszlym wieku, który przez wiele lat żył razem z człowiekiem. W jaki sposób ona trafiła do schroniska? Czy coś wiadomo na temat jej wcześniejszych losów? Ja również nie mogę tego zrozumieć, chyba że właściciel umarł a rodzina oddała albo po prostu nie było pieniędzy lub chęci na ratowanie schorowanego psiaka którego samemu się najpierw do takiego stanu doprowadziło, nie wiem nic. Myślę że gdyby oddał ktoś z rodziny to chociaż imię by było znane. To może nam wyjaśnić tylko Justyna_wolontariat od której zabierałam Myszkę /Margolcię albo.... Syla bo ona ma kontakt z Justyną i może się czegoś dowiedzieć. A z maleńką to jest tak że dwa dni dobrze jeden gorzej albo rano kiepsko a po południu się poprawia, to jest psiaczek który porusza serce i także nie jestem w stanie pojąć dlaczego trafiła do schroniska. Uploaded with ImageShack.us
  23. Syla, sweterek jest kupiony z zoosklepie bo ja na drutach to tylko kwadrat mogę zrobić ;-) ale myślę że jak ktoś ma jakieś pojęcie o drutach to spokojnie mógłby zrobić taki sweterek :-)
  24. Witaj maja602, Myszka/Margolcia daje radę :-). Lekarstwa je dzielnie oblepione jadzonkiem, Immunoativ mieszam z jedzonkiem i ładnie je, tylko Vetmedin podaję strzykawką do pysia bo strasznie tego nie lubi. A my już przyzwyczailiśmy się do tego że Margolcia się dusi i już bardzo w nocy nawet nas nie budzi, chyba że ją mocno złapie, o całej reszcie Margolciowych przypadłości staram się nie myśleć bo nie mam na to wpływu. Pilnuję leków, dobrego jedzonka i żeby jej było dobrze i obserwuję żeby można było w razie czego interweniować u weta. Margolcia nie potrafi żyć bez człowieka, jest przyklejona albo do mnie albo do męża, musiała strasznie cierpieć w schronie. Nawet zaczyna powoli chrupki suchej karmy skubać, bardzo bym chciała żeby zaczęła jeść tego cardiaca, bo to dla niej dobre by było. A na desrek - zimowy spacerek :-) Uploaded with ImageShack.us
×
×
  • Create New...