Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Co u Czesterka czytam na bieżąco, ale że nie mam nic mądrego do napisania, więc rzadko piszę, dzisiaj zdecydowałam się znowu kilka słów napisać. U Czesia to bardzo dziwna sprawa jest, Czesio śmierdzi CAŁY, jest po prostu chodzącym smrodkiem. Mam kota pampersiarza który nie trzyma ani kału ani moczu i nie śmierdzi. Żadne zwierzę pampersowe nie powinno tak śmierdzieć jak Czester. Nie wiem czy się znajdzie TAKIEGO weta który będzie w stanie dojść do sedna sprawy, tu żadne cząstkowe porady czy zabiegi na nic się zdadzą (moim zdaniem), tu trzeba spojrzenia całościowego, umysłu otwartego, analitycznego, ale gdzie znaleźć takiego weta??? Smród Czesia z tyłkiem jako takim może nie mieć nic wspólnego. Psiak piękny, ale takiego śmierdziucha nikt nie adoptuje, nie czarujmy się.
  2. Kochani, podpieram się nosem ze zmęczenia, bo ryję w ogrodzie, żeby go po zimie do jako takiego stanu doprowadzić. U Mimi wszystko OK. Pokerku, robi postępy, a nawet powiem że się nieźle rozkręca. Będzie charakternym psem, boję się że u mnie się strasznie rozbiesi i będzie później problem. Pokładam wielką nadzieję w Anetce i jej eMie że ją trochę okiełznają w czerwcu. Byłoby to baaaardzo wskazane, żeby zanim pójdzie do swojego domku, po pobycie u mnie, pomieszkała u kogoś kto ją cokolwiek nauczy, bo ja się do tego absolutnie nie nadaję, oprócz przychodzenia do drzwi na spacer (cały czas z oporami) niczego nie potrafię jej nauczyć, zaczyna ciągnąć na smyczy i zaczyna ze mną próbę sił. Tysiu, cieczka nie wpłynęła na zachowanie Mimi, ale to będzie psinka o mocnym charakterze. Pamiętaj że obiecałaś nas odwiedzić końcem kwietnia :). Zostawiam fotkę i mikro filmik. Pomału ogarniam ten nieszczęsny ogród i będę miała więcej czasu na zaglądanie i wrzucanie fotek. Szparagi już startują...mniam :)))) Mimlok vel Muminek.
  3. Cieczka jak cieczka Tysiu ;), trochę brudzi, liże się, jak to sunia w cieczce. U mnie przybyła ponad kilogram, gdzieś tam wcześniej pisałam że jak do mnie przyszłą to nie miała sześciu, ale już nie pamiętam dokładnie ile, trzeba by się cofnąć na wątku. Dobrej nocy :) A tak oglądałyśmy durny serial o ósmej (sorki za jakość)
  4. Tysiu, bo Mimisia nie ma spektakularnego wyglądu jak inne psiaczki, kudłate, łaciate, pręgowane itp. Musi komuś zabić do niej serducho, do tej delikatnej, lękliwej dziewczynki. Pytasz na czym polega jej cofka. Po prostu lęk przed obcymi automatycznie obejmuje i mnie, może nie paniczny lęk, ale jednak muszę ją przez jakiś czas z powrotem do siebie przekonywać. Jednak nie ma porównania do początków, Mimiś to jest teraz całkiem inny pies, bojący ale ciekawski, bardzo brakuje jej jakiegoś rocznego szczeniora do zabawy i wariacji. Na początku przecież bała się własnego cienia. Ładnie wychodzi na spacery, czekam na nią przy drzwiach i wołam, po namyśle podchodzi sama i czeka aż przypnę smycz, wraca też sama do domu pod drzwi, a przecież musiałam ją wnosić i wynosić długi czas. Męża obszczekuje nadal, co nie przeszkadza jej żebrać u niego przy stole, czasem weźmie od niego z ręki jedzonko, za to w sypialni daje się głaskać, podgryza go. Dobry ludź to leżący ludź ;) Na spacerach w znajomym terenie czuje się dobrze, ale wystarczy że coś się przestawi lub postawi w inne miejsce, cokolwiek, leżak, wiaderko, kawałek drewna i Mimi już się boi. Mimi na dzień dzisiejszy waży siedem kilogramów.
  5. U Mimisi wszystko ok, w weekend napiszę coś więcej, bo cały tydzień mamy problemy z prądem, wymieniają słupy, jak po południu włączają to nie wiem w co ręce włożyć, bo mam prawie wszytko na prąd. Tysiu, taki stan jak jest na dzień dzisiejszy, to Mimi w domu funkcjonuje całkiem nieźle, nad spacerami trzeba pracować jeszcze. Mimi to psiak jednego człowieka. Domek bez dzieci, ludzie spokojni, choć ja bardzo widzę Mimi u osoby samotnej, marzyłaby mi się emerytka (wcześniesza?) z dużym pokładem dobroci i cierpliwości w sercu. Niestety to towar deficytowy na rynku ;) Trzymajcie się, ja pędzę lecę nastawiać pranie, zmywarę, gotować obiad, itd. itd. itp. bo mi prąda włączyli.
  6. O tak, jest jeden synuś, tyle że bezjajeczny, zakochany i wierny Psotce, Mimisia go wcale nie interesuje, wręcz odwrotnie, warczy na nią jak go zaczepia, nawet teraz!!!
  7. Wesołych Świąt! Ze świątecznymi życzeniami dla ciotulek zagląda Mimisia. Wielkanocny zajączek przyniósł Mimisi w prezencie....cieczkę ;) Święta to strach i trauma, bo przyjechała moja córka, więc mamy cofkę, jutro wyjeżdża, ale za to przyjeżdża na kilka dni mój brat, więc kolejny koszmar dla Mimisi. No cóż, lajf is brutal.
  8. Niestety na razie chodzimy tylko po ogrodzie, ale dużym 23a, na teren jej nieznany na razie nie ma szansy wyjść, chyba że ciągnąc za sobą po ziemi szarpiącego się, przerażonego psa i nie mam na to pomysłu. Pogoda też niesprzyjająca, Mimi to zmarzlak a kubraczek nie wchodzi w grę. I po prawdzie to się boję, bo gdyby nie daj Boże mi się wyrwała, to NIGDY byśmy już jej nie zobaczyły. Mimi toleruje tylko miejsca które zna, nawet nie można nic przestawiać. Dzisiaj bała się paczki którą przyniósł listonosz i którą postawiłam na koszu na śmieci. Bała się, warczał, szczekała. Później kiedy otwierałam paczkę i wyciągałam roślinki poobkładane papierami i folią bąbelkową to panika, ucieczka do sypialni i zapuszczanie żurawia zza winkla. Dopóki nie posprzątałam to nie przyszła. Taka ta nasza Mimiśka.
  9. Z Psotką się bawi, ale Mimi by chciała non stop (prawie) a moje psy to pobawić się i owszem, ale chwilę a potem leniuchować, Yoshi tak samo, a Jeżynka to w ogóle pies po przejściach i ona się z nikim nie bawi, a zresztą to już raczej babcia 11 lat. Mimiśka trochę się nudzi, pozaczepia koty, pogryzie zabawki, trochę ja ją pomęczę. Mimi z tych żywych sreberek jest, najlepiej by się czuła luzem, ale w jej przypadku to niemożliwe. Akrobatka, jak trzeba obsikać coś wyżej to na przednich łapkach spaceruje ;), skacze, fika, turla się. Potrzebuje swojego własnego, wyjątkowego człowieka, który poświęci jej duuuużo czasu, bardzo takiego ludzia potrzebuje. Najciężej będzie ją nauczyć chodzić na krótkiej smyczy, bo wtedy Mimi nie chodzi, pokładam wielką nadzieję w Anetce, jak Mimi pojedzie do niej na wczasy.
  10. Nie mam pojęcia co ona wygrzebała spod śniegu, za daleko. Człowiek dla Mimi może nie istnieć, nie lubi, boi się człowieka w pionie, poruszającego się, nie daj Boże wyciągającego rękę w jej kierunku, lub zbliżającego się. Natomiast człowiek siedzący, a najlepiej leżący, małoruchliwy ;) jest do zaakceptowania, a nawet do zabawy i wygłupów. Mimi jest jak autystyczne dziecko, ma swój świat, swoje strachy i fobie, ale czasem, jak ma ochotę to wpuszcza do swojego świata ludzia, ja już doświadczam tego zaszczytu, ale Połówek nie, czasem poliże go po ręce, ale generalnie szczeka i warczy bądź ucieka gubiąc nogi, za to w łóżku wcale jej nie przeszkadza, czasem śpi pomiędzy nami. Taka to Mimisia.
  11. Wreszcie można pisać normalnie. Tysiu, na pewno potrzebna jest fachowa pomoc Mimisi, być może takie dłuższe wakacje pod doświadczonym okiem Anetki i jej eMa pomogą Mimi jakoś ogarnąć te jej strachy i napady paniki. U mnie jej się krzywda nie dzieje, Mimcia jest miluchna, kochana, wesoła, śpi ze mną, to jedna strona Mimisi, a druga strach, przerażenie, panika, jakby brak kontaktu z nią w tym stanie, siku ze strachu a nawet kooo. Takie dwa w jednym. Ja nie mam pomysłu na nią, a i doświadczenie niewielkie, a właściwie żadne w takich przypadkach jak Mimi, zresztą jak większość z nas. Dla kogoś kto by pokochał Mimi taką jaka jest, to jest do opanowania, bo to jest tylko kiedy się przestraszy, a potrafi przestraszyć się wszystkiego, nawet czegoś niewidocznego dla ludzkiego oka. Solidne podwójne szelki, mocna smycz, niestety na razie nadal długa i można mieć przekochanego skarbka strachulca w domu. A z sukcesów, już dwa razy rano dostałam buzi, co prawda z mojej inicjatywy, ale to i tak wielki sukces, a dzisiaj rano, jak wróciłam z zakupów, Mimisia pierwszy raz się cieszyła, to znaczy uciekała, biegała, ale więcej było w niej radości niż strachu. Pewnie jutro albo po południu będzie cofka. Zostawiam krótki filmik, jeszcze ze śniegiem, ale chcę pokazać że Mimi to zbieracz śmieci, mimo że dostaje żwacze i Rumen. Nooo....spróbuj mi zabrać...
  12. Chciałam wtrącić i ja swoje trzy grosze. Czesterek był u mnie przez chwilkę, fakt, śmierdział niemiłosiernie, mimo mycia tyłka kilka razy dziennie. Nurtowało mnie to, bo mam kota z takimi przypadłościami, w dużo gorszym stanie i wcale nie śmierdzi, noooo...prawie ;). Poczytałam trochę i: smród całego ciała może świadczyć o niektórych chorobach (cukrzyca, metabolizm, itp), ale w przypadku Czesia stawiam na 100% że to toksyny, drożdże i inne dziadostwo nagromadzone i zalegające w jelitach, dlatego smród "paruje z Czesterka przez skórę. Myślę że porządne preparaty detoksykujące mogłyby trochę zniwelować tą bardzo uciążliwą przypadłość. Jeśli Czesio ma jakieś nadwyżki w skarbonce to może by spróbować z tym preparatem https://www.petshooop.pl/ZEOLIT-NC-Detox-120-kapsulek-p10696 i/lub chlorellą http://barfnekorepetycje.pl/chlorella/ Z Zeolitem nie mam doświadczenia, ale chlorellę sama podjadam i moje psy i koty też.
  13. Tysiu zgadłaś, to moja skarpetka, Mimiśka przerabia ją na podkolanówkę ;) Koniec kwietnia to bardzo dobry czas, powinno być już (mam nadzieję) ciepło, zielono, będzie można kawę wypić na ogrodzie, zresztą na pewno wybierzesz ładny słoneczny dzień. A może poczekamy aż się wyszkoli Anecikowy M i wtedy na dwa miesiące przed przewidywaną adopcją popracowałby nad Mimisią? A w czerwcu będzie mógł ją przez te dwa tygodnie wstępnie poznać. To oczywiście tylko takie luźne moje myśli :) Dobranoc. (w rogu widać jednego z moich pampersiarzy)
  14. Oooo Anetka :), przez Twoje ręce już tyyyyyle piesełów przeszło może przez te dwa tygodnie poczynisz jakieś obserwacje, bo mi ręce opadają. Z jednej strony kochany, wesoły, rozrabiaka a z drugiej strach, paniczna ucieczka, przerażenie. A przeskok z jednego stanu w drugi powodowany jest...czymkolwiek, a czasem nie wiadomo czym, coś jej pstryknie w główce i już panika.
  15. W żadnym wypadku, żadne kojcowe, Mimiś to delikatniutki piesio, tylko domek i łóżko wchodzi w rachubę, ale żeby ludź był w kierunku psich zachowań i nauki doświadczony. Może udałoby się uzbierać na taki dwumiesięczny pobyt? Na razie przecież u mnie jej się krzywda nie dzieje, tylko mi jej bardzo szkoda że nie umiem jej pomóc i jak pójdzie do domu stałego prosto ode mnie to może się to skończyć zwrotem z adopcji, a tego nie chcemy przecież, Mimi należy się domek ten jeden jedyny, żeby nie wracała jak bumerang. I ona wcale nie potrzebuje innych zwierząt do towarzystwa, są to są, ale najlepiej to się bawić z ludziem, pluszakami. Z drugiej strony, na spacerach uczy się psiego życia od moich, ale z nich nauczyciele jak z koziej....., bo są rozpuszczone i robią co chcą, ja szkolić ani układać psów nie umiem. Taaa... nauczyły ją żebrać przy stole, taka to nauka. Tysiu, najprościej do mnie dojechać tak: wsiadasz w busik albo PKS, Wrocław-Nysa, ja Cię odbieram w Nysie, z powrotem tak samo. Pasowałaby mi druga połowa kwietnia, bo w pierwszej mam przebudowę ogrodzenia i będzie zamieszanie. W powszednie dni wiem że jest dużo połączeń, nie wiem jak w niedzielę, ale jak dla mnie to może być i dzień powszedni, choć na wagary Cię nie namawiam ;)
  16. Tysiu, to nie ten etap i jeszcze długo nie, Mimi jak się wystraszy to boi się wszystkiego, ucieka na oślep. A jak się bawimy i czuje się w miarę bezpiecznie to wariuje, skacze, podgryza, szczeka, wystarczy jednak jakiś odgłos i Mimi wpada w panikę i jakby nie kontaktowała, wszyscy i wszystko chcą jej zrobić krzywdę. Ja cały czas uważam że powinniśmy bazarkami składać kasę na (nie wiem, nie znam się) dwumiesięczny? pobyt Mimi w domu u jakiegoś psiego psychologa przed pójściem do swojego domku. Ja jej daję z siebie tyle ile mogę dać, ale nie znam się na psiej psychice i naturze, prosto ode mnie do domu stałego to ja Mimi nie widzę. W domu oczywiście nie ma problemu, bo nawet jak się wystraszy to przez okno przecież nie wyskoczy, ale jak się wystraszy na spacerze to już masakra jest. Nie jestem w stanie skrócić jej smyczy, nie potrafię, trzeba by ją wlec po ziemi, na długiej hasa, wygłupia się, ale przy ludzkich nogach szybko przemyka dalej. Ewentualnie jakiś PDT ale z bardzo doświadczoną w psich zachowaniach osobą. Zresztą najlepiej jakbyś Tysiu, w kwietniu, jak już będzie ciepło, przyjechała do mnie na niedzielę, albo w inny dzień, posiedziała z pół dnia i sama zobaczyła jak to z Mimiśką jest.
  17. Dzięki lajkowi Nesiowatej udało mi się tu dostać. Popróbuję Waszych patentów, ale generalnie to co się porobiła że strony nie działają i trzeba jakimiś opłotkami się do wątków dostawać??? Ta biała kotka to Bianka, Mimisia ostatnio jej nadokuczała i Bianka się wściekła, zaczęła polować na Mimisię, musiałam czuwać, na razie wszystko wróciło do normy. Teraz zbratała się z Kitusiem (kotka), zobaczymy jak długo potrwa ta przyjaźń. Mimisia nadal totalnym cykorem podszyta, ale jest lepiej, jednak napady panicznego strachu z niewiadomych powodów cały czas nam towarzyszą. Jednak mimo strachu, do wyjścia przychodzi do drzwi, kuli się przy przypinaniu smyczy ale w tym strachu jest dzielna :) Strachy kryją się wszędzie, w zabawkach, trawach, liściach, piłkach i w ogóle we wszystkim, tak reaguje Mimi Już nie sikamy raz a bez końca, tylko po psiemu poprawiamy po innych, dostajemy głupawek na spacerkach, gonimy kury...do pewnego momentu, bo jak kura rozłoży skrzydła to staje się potworem i trzeba uciekać ;) Mimisi w główce się telepie, raz weźmie smaczka z ręki, raz ucieka w popłochu. Generalnie jednak to Mimi jest wesołym psiaczkiem i tak sobie żyjemy Tysiu, trzymam kciuki za kolokwium
  18. Nie wiem czy uda mi się wstawić fotki, nie potrafię wejść na ostatnią stronę, nie mogę zatem przeczytać ostatnich postów. U nas ok, czekam aż dogo znormalnieje. Jeśli Mimiśka ma wydarzenie na FB to dajcie mi na pw namiary, bo dogo to teraz jakiś kosmos. No to próbuję z fotkami.
  19. Na oko, suszonej szczyptę na miskę, świeżych troszkę więcej. :) Pokrzywa dobra rzecz :))) Jak pieski piją herbatkę ziołową to super, ale moje nie bardzo, a szczyptę pokrzywy w mięsku to nawet nie czują. Jest tyle warzyw i owoców które mogą psiaki jeść, że im urozmaicam jedzenie a nie same chrupy i chrupy ;) Moje trzy surowiznę też jedzą, ale Mimisia nie, nie wiadomo do jakiego domku trafi, a przecież standardowo psiaki teraz żywi się puszkami i suchym, ale ziółka, warzywa i owoce, jak najbardziej będzie jadła w mięsnych posiłkach, przynajmniej dopóki jest mnie ;)
  20. Teraz suszoną, ale za chwilę będzie świeżutka, prosto z ogródka, sparzone listki dodaję do karmy. Latem ziółka świeże, zimą suszone, lub mrożone. Karmimy te nasze psiaki chrupkami, nie znają smaków jak kiedyś psy, więc posiłki mięsne urozmaicam im smakami których nigdy nie wyczują w chrupach, no i zdrowe do tego :) Ja też nie chciałabym całego życia przeżyć na płatkach i hamburgerach ;)
  21. Ceś Wam ciotki moje. Na koloni u ciotki jaguski nie jest najgozej, choć wsysko tu jest strasne. Te psy ciotkowe to rózne dziwne zecy jedzą, wcoraj był dzień ziołowy, ja tez dostałam, piersy raz, susoną poksywe, melise i kawałek świezej zmiksowanej dyni, taki dodatek do mięska. Ciotka się troche bała zebym jej nie zasrała całej chaty, ale siem postarałam i nic nie narozrabiałam, wycymałam do dzisiejsego spacerku, spoko. Ciotka mówi ze to zdrowe, scególnie poksywa, a ja tam nie wiem. Jezynka to by zjadła nawet całą kure razem z kurnikiem, bo z niej taki zarłok, Josi lubi zielenine, bo on prawie wege jest, za to Psotkę troche te ciotkowe dodatki kują w zęby ale je, casem koty jej pomagają, z niej taki fastfudowiec racej. Jutro mamy dzień owocowy, ciekawe co tam ciotka nam domiesa do mięska. Ciociu Tysiu, prose mi sukać domku nie gorsego niz ten kolonijny, ale duuuuzo lepsego. Pozdrawiam syskie ciotki co sie o mnie troscą, miłego dnia. Wasa piękna Mimisia :)
  22. Oooo pluszaki jak najbardziej, przyjmiemy z przyjemnością. Ja i tak co jakiś czas krążę po lumpeksach za pluszaczkami. Dzisiaj miałam wdepnąć za niemowlęcymi szmacianymi papućkami, też dobre do zabawy, ale nie zdążyłam. Łapki do swojej masy Mimiśka ma zdecydowanie za długie ;)
×
×
  • Create New...