-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
kiyoshi replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
super...mocno trzymam kciuki za przeprowadzke i bardzo się ciesze, że Szronik znalazł kogoś kto go pokochał. -
Piesek już u nas, ale ogólnie jestem nadal załamana:( Wczoraj sie cieszyłam, gdy usłyszałam, że jest poprawa...ale gdy go zobaczyłam na żywo, to widze, że nawet lepszy jest nadal w stanie bardzo złym:( Zmiana jest taka, że ma już żywe oczka, trochę zeszła ta mgła która je wcześniej pokrywała, ma też wyleczony pyszczek- naprawde ładne wszystko wklęsło, na i jak chodzi (kilka kroków ledwie) to już sie tak nie kiwa na boki. Z panią Anią rozmawiałyśmy chwilę, dała mu jeszcze zastrzyk do podania w poniedziałek, powiedziała, że najlepiej kupić mu RC Gastro Intestinal Junior i tym go karmić przez najbliższe miesiące. Powiedziała, że nazwała go Biedek. Że był bardzo grzeczny, leżał sobie prawy cały czas na kocyku i dzielnie znosił wszystkie zabiegi. NIe chciała pieniędzy mimo że bardzo nalegałm, żeby chociaż koszt leków pokryć..nie wzięła ani grosza. Prosiła nas tylko żeby dbać o niego i znaleść mu dobry dom... W drodze do przytuliska zauważyłam, zę maluszek ma odgryziony kawałek ucha:( nawet nie chce myśleć co on przechodził...to jest jakiś koszmar! Panicznie boi się ujadania psów! Jak w przytulisku zaczęły ujadać gdy dojechaliśmy to zacząć na ślepo kłapać ząbkami :( atakować powietrze! tak się bał:( W bude jak widać na filmiki wsadziłam mu 4 koce i kołdre i przykryłam go, bo u nas dzisiaj tylko 15 stopni i wiatr:( jak na złość...a on się tak telepie...nic nie przytył przez ostatnie dni:( ale trudno żeby przytył...to tak szybko nie nastąpi...Martwie się o niego tak bardzo:( Rozpisałyśmy miedzy sobą dyżury na najbliższe dni, żeby go karmić co jakieś 3-4 godziny. Póki długi wekend to się uda, a potem.....:( Dziewczyny on MUSI STĄD WYJECHAĆ! Mam złe przeczucia...My tu naprawde nie damy rady go wyprowadzić:( Boje się, że jak nie będzie pił to znowu nam się odwodni...w dodatku noce są takie zimne, jak wyjdzie i się odkryje to kto go przykryje spowrotem?....Zobaczcie na tym filmiku jakie to słodkie stworzenie! Miał strasznie pod górke na starcie, ale to wszystko można nadrobić jeszcze.... do ludzi jest dość nieufny, ale nie ma agresji ani jakiegoś strasznego lęku. Po prostu kuli się i trochę unika dotyku, ale jak już sie go głaska to jest ok. Staram sie tak go z ręki karmić, żeby sobie kojarzył, że człowiek= pełny brzuszek więc dobrze:)
-
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
kiyoshi replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
siuper:) też trzymam kciuki za super chłopaka! -
tak Anulko...to właśnie jest największy problem, że u nas psiaki są karmione raz dziennie:( ja i tak będe dojeżdżac drugi raz codziennie żeby go jeszcze wieczorem nakarmić i trochę z nim pobyć, ale to bardzo mało Jak się orientuje troszkę pieniązków się nazbierało, więc może by nawet starczylo na hotelik....ale to by musiało być takie miejsce, gdzie byłby pilnowany, żeby mu inne pieski nie wyjazdały...od jutro zacznę myśleć
-
ale dużo imion:) My na maluszka wołamy roboczo Duszek..tak go na szybko 'ochrzciłam' jak zobaczyłam wątek dziewczyn o tym ich Duszku i pomyślałam, że skoro tamtemu Duszkowi sie udało, to może i mojemu to imie przyniesie szczęście:) Ale to było imie robocze a teraz - na nowe życie - nowe imię:) Tylko jak je wybrać;)
-
Nie nie...absolutnie nie napisze, że to było gratis! Wiadome, że z tego by sie nie cieszyła, bo zaczną walić ludzie ze swoimi psami i kombinować. Chce tylko wstawić zdjęcie pieska przed i po i napisać, że dziękujemy w imieniu pieska (imię trzeba znaleść) za uratowanie....coś takiego- Tylko tyle. Ona ma takie obrazki u siebie w gabinecie:) wiesz Poker, że się dłużej zastanowiłam nad tym co napisałaś i naprawde dzięki za mądre słowa. Ja to jestem taka czasem ciężko myśląca, a teraz zdałam sobie sprawe, że przecież oni raczej na pewno się znają i w sumie- mieli całkiem odmienne zdanie na temat tego psiaka...mogłaby z tego wyjść między nimi jakaś ciężka, a przynajmniej niezręczna, sytuacja...szczególnie że fb to bardzo publiczne miejsce i trzeba sie liczyć z tym co się pisze o kimś... Także dzięki Ci bardzo za uświadomienie mi pewnych faktów. Jak już pisałam nie będe robić na razie wydarzenia na fb..wcześniej sie wahałam czy robić, bo gdyby pieskowi jednak się nie udało, to tam potrafi być dużo ostrzej niż tu u nas na dogo. A niestety nie zawsze ta pomoc przychodzi na czas i mimo wielkich chęci nie udaje się...wtedy Ci co siedzą za ekranem i klikają mają zawsze najwięcej żalu do wszystkich o wszystko. A czasem trzeba by pójść i zacząć pomagać realnie, żeby zobaczyć jak to wygląda w praktyce...
-
...ja też tak bardzo się ciesze. Nawet nie wiecie jak bardzo! To jest chłopczyk. Jak tylko go zabierzemy to nakręce filmik bo na zdjęciach naprawde nie widąc jaki on jest chudy w rzeczywistości. teraz przede wszystkim muszę zamówić jakaś dobrą karmę, tylko jeszcze dopytam Pani Ani jaką by poleciła. Maluch ma miejsce u nas w przytulisku, pojedynczy kojec, ciepła bude, my jesteśmy codziennie tzn. któraś dziewczyna będzie na dyżur a ja codziennie postaram się tez wieczorem dojechać by mu podać drugą porcje jedzenia. Inaczej tego póki co nie ogarniemy.... Z tego co Asia się dowiedziała to z pyszczkiem też udało się rozwiązać sprawe bez znieczulenia. To co miał wbite udało się wyciągnąć. Dostał antybiotyk i opuchlizna zeszła. Widać to nawet na zdjęciu- patrzcie na naszą prawą stronę- na tym powyższym zdjęciu juz jest prawie płasko, na tych wcześniejszych widać opuchliznę- nasza prawa (jak patrzymy na zdjęcie) a jego lewa... Podobno maluch robi pod siebie, nie ma w ogóle odruchu utrzymywania czystości, nie przeszkadza mu spanie w kupie...(tam mówiła Asi) to mnie niestety jakoś dziwnie nastawia...Czy piesek był znaleziony?? czy to jest do jasnej ch...y szczeniaczek którego ktoś znalazł? czy to całkiem inna historia... Jest też nadal przerażony.... ps. co do Pani Ani, to też jestem pod wrażeniem! Mimo że ma nienaganną opinię w okolicy i widziałam w jej gabinecie dużo obrazków róznych piesków z podpisami właścicieli, że dziękują ze uratowanie ...to nie sądziłam, że zachowa sie w ten sposób. Jednak piesek jest u niej już 3 doby, karmiła go najdroższą karmą, plus kroplówki, leki wzmacniające, antybiotyk... Sądze, że jednak postaram sie zapłacić jej chociaż za te leki, bo trochę z Asią czujemy się 'głupio'. Na pewno opublikujemy na stronie jej lecznicy na fb podziękowania no i rozpowiemy pgdzie się da jak szlachetnie się zachowała...
-
Dziewczynki kochane, Poker, masz racje w tym co piszesz...ale na szczęście sprawy już się wyjaśniły! NASZ PIESIO ZYJE! <3 Asia właśnie do mnie dzwoniła, jest po spotkaniu z panią Anią- piesek jest w stanie stabilnym. Już chodzi normalnie. Prawdopodobnie jutro będziemy go odbierać, a w razie potrzeby dowozić do lecznicy gdyby coś się działo (odpukać) PANI ANI POWIEDZIAŁA, ŻE NIE WEŹMIE OD NAS ANI GROSZA ZA LECZENIE! Dzisiaj wygląda już tak:
-
Bezunią jest spore zainteresowanie. Jednak mocno wierze, że to będzie szansa dla Funi! mam nadzieje, że Państwo dadzą jej szanse...a jeśli nie jej to innej bidzie od Kasi.
-
brzmi bardzo dobrze. Trzymam kciuki z całych sił:)
-
tak Olena...właśnie to chciałabym zrobić. Przede wszystkim wypis z lecznicy od Pani Ani upublicznić...niestety moje koleżanki wolontariuszki nie chcą się kłócić, żeby nie pogorszyć swojej dalszej współpracy z tym schroniskowym wetem. Ja do niego pójde z wypisem, ale zaproszę go tez na wydarzenie na fb, które ruszy dzisiaj....z pewnością zaproszenia nie przyjmie, ale będzie sobie mógł tam o sobie poczytac.... Najlepiej by było gdyby istniała jakaś fiundacja, która patronowałaby te nasze gminne przytuliska okoliczne. Ciężkich przypadków nie mamy dużo, ale jednak są, tak jak teraz ten maluch, a pare tygodni wcześniej piesek z wydłubanym oczkiem który trafił do dziewczyn...Myślę coraz intnsywniej, by coś zrobić w tym kierunku...
-
witaj Agatko, dziękuje że jesteś....wet dyplom i ma...i jakby to był pies włąścicielski to pewnie wymyśliłby co tu można jeszcze zrobić (żeby zarobić) a tu...przeliczył, że gmina i tak nie zapłaci...to i piesek ozdrowiał w oczach.... Pani Ania też policzy, ale na pewno z sercem zrobi wszystko co można.... Dziękuje Ci ogromnie za pomoc. Zaraz śle konto...i już wyczekuje jutra...
-
NIe zezłościmy:) ... Widzę, że łączy nas jedno...takie z same z nas typy domów tymczasowych;) (tzn. mało tymczasowe;)) A z Nusią to jestem z Ciebie dumna, że nie oddałaś takim 'właścicielom"...udało sie sunieczce:) wygrała los na loterii... Głaski dla Keysi i życzenia dużo zdrówka...17 lat to naprawde piękny wiek...