-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
Zaraz na wszystko odpowiem, ale najpierw krótka relacja z rana. Piesio naprawde zmienia sie z dnia na dzień! Wiem, że może trudno to sobie wyobrazic, ale to są duże postępy i dotyczą wszystkiego:) co do chudości to tutaj postępy sa najmniejze, ale Reksio ma niesamowity apetyt, ładnie je, wszystko gryzie, kuuupki też śliczne, nie ma biegunki, wymiotów, wody pije sporo, co też cieszy. Oczka już ma takie bystre. Dzis jak przyjechałam to chodził sobie po kojcu, ale niestety myknął do budy na mój widok. Zakropiłam mu oczka, nakarmiłam i zabrałam na szybkie spacerki resztę psiaków to widziałam że obserwował z budy, głowka na zewnątrz i ciekawy wszystkiego:) Potem wlazłam znowu do niego do tej budy i głaskanie pod brudką, za uchem, po brzusiu....tak mruczał jak kot <3 a jak na chwilkę pzrestawałam i kładłam powoli ręce obok niego to on oczka na mnie, na ręke i noskiem obwąchał ręke dokładnie, polizał...i patrzy...to dalej miziam...a on mruczy :D <3 Dziękuje Wam też za pomysł z misiem:) Reksio go sobie tak zniżył i śpi z główką wtuloną w jego nogi...widac, że polubił tego misia:) Wiem, że to Wam sie mozę wydać mało, ale to sa naprawde ogromne postępy! To 3 dzień po wyjściu z lecznicy...i 7 dzień po szczepieniu na wszystko... Wczoraj z Asią spotkałyśmy się u Reksia bo Asia robiła mu drugi zastrzyk (od p. Ani) a ja go trzymałam...to Asia też była w szoku...nawet powiedziała, że wiozłyśmy do tej lecznicy trupa i że ona nie miała nadziei.... Reksio wszystkich zaskoczył. Jest bardzo silny i dzielny.
-
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
kiyoshi replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
wszyscy czekamy....nic nie wiadomo... -
oczywiście, że dobry:) możemy coś pokombinować, a jakby sie znalazł jakimś cudem inny transport to przecież nic sie nie stanie. Chyba idealne wyjście to byłby transport do Warszawy (od nas) i z Warszawy do Moli. Myśle, że któraś z moich dziewczyn zgodziłaby sie też kawałek go podwieść w stronę stolicy...
-
Piesek rano znów trochę gorszy....ale widać tak to już będzie...Oczka zakropione, zastrzyk podany, nakarmiony i wytulony...Niesteyty zauważyłysmy dwa kolejne dziwne objawy/ urazy... mam nadzieje, że się mylimy, bo i tak w tej chwili już nic nie możemy zrobić. Na szczęscie ma zimny nosek.... Po nocy jakoś mocniej boi się ludzi...tak samo było wczoraj rano a wieczorem już było ok. Najbezpieczniej czuje się w swojej budzie i wtedy mozna go głaskać do woli a on mruży oczka.
-
Bardzo się cieszymy. Każda kolejna dusz przyjazna zwierzętom jest zawsze mile widziana:) tak...takie chudziutkie pieski to jest coś strasznego:( nie wiadomo nawet jak do niego podejść żeby nie zrobić krzywdy...wszystko pozapadane totalnie:( najważniejsze, zę idzie w dobrą strone. no tak podobnie jak mój maluszek...też nie czuć ciężaru:( ludzie są okropni... Nigdy sie nie dowiemy co sie z nim działo i dlaczego jest w taki stanie:( U nas w terenie niestety może to być wszystko- albo sie długo błakał, albo ktoś go w takim stanie wyrzucił, albo oddał go właściciel bo prezent dla dziecka sie nie sprawdził..... Piesek na pewno przeżył koszmar- wystarczy na niego spojrzeć- na pewno inne psy dały mu popalić i człowiek tez nie był lepszy...bo bał się na początku bardzo dotyku.... Ale robi duże postępy. Zaraz dopijam kawe i jade do niego.
-
Anulko...my tu naprawde działamy. Koleżanka ma znajomości w dobrej fundacji tutaj kilkadziesiąt kilometrów od nas. Oni z reguły nie przyjmują psów innych niż sami wybiorą, ale o maluszka dopytywali...i czekamy na ich decyzje. NIe wyśle psiątka w miejsce którego nie znam:( chce wiedzieć do jakiego domu stałego trafi, chce poznać tych ludzi. Inaczej do końca życia bym myślała...ja już taka jestem. Dlatego tylko ktoś z dogo lub znany z innych 'źródeł'... Spokojnie kochane...mam już wiele podpowiedzi. dajcie mi chwilke. U Moli@ wiem że byłoby cudownie, ale w najblizszych dniach (nawet jeśli Moli@ się zgodzi) nie wyślemy go w tak daleką drogę, jest jeszcze za słaby... Misia kupie mu jutro (nie mam w domu żadnych). U nas wszystkie psy sa same w kojcach:(
-
domku stałego póki co nie szukamy...za wcześnie na to...i też ostrożnie podchodzę do tych dobrych wieczornych wrażeń...Jutro będe rano z Asią bo musimy zastrzyk mu zrobić i oko zakropić to zrobimy trochę zdjęć na zewnątrz budy. Ciekawa jestem jaki on będzie jak wyrośnie, ale nie raz widze jego uśmiechnięty pyszczek i lśniącą sierść...jak biega już dorosły po trawie :D
-
Odwiedzamy go 4 razy dziennie (ja dziś byłam 2 razy rano i teraz przed chwilą a o 11 i 15 inne dziewczyny) jutro i pojutrze tez będziemy 4 razy. Teraz wieczorem maluszek znów lepszy. Tak sie cieszy na jedzenie! Znalazłam w jego kojcu przepiękną kupę! Naprawde jak marzenie a to wiecie że było dla mnie największą nagrodą za wysiłki ostatnich dni, bo chyba znaczy, że się wszystko ładnie trawi i przyswaja, prawda? Zdecydowałyśmy na razie karmić go tylko suchą Bosh Sensitive, bo akurat taką mamy i do czasu dostarczenie RC Gastro będziemy mu dawać 4 skromniejsze garści (damskie) dziennie ( w 4 porcjach). Karmimy go z ręki i przy okazji głaskamy, żeby sie przestawał bać ludzi... Zrobiłyśmy też kreskę na misce z wodą. Dolewamy do kreski i obserwujemy ile ubyło. Od 15 do 19 ubyło jakieś 1 cm!! Czyli pije:) je:) ma ładne kupy:) i nie załatwia się wcale pod siebie w budzie a elegancko na zewnątrz! Teraz wieczorem był w lepszej formie. Taki świadomy coraz bardziej i naprawde sie na mnie ucieszył (a raczej na jedzonko), wlazłam do pasa do tej budy (tylko tył mi wystawał) i gaskałam pod brudką, za uszkiem, po brzuszku...dosyć mu się podobało:) kocham tego malucha i moje dziewczyny, że tak się spiełyśmy i mimo długiego wekendu piesek ma dobrą opiekę. Co do kubraczka to dziękuje Poker za pomoc, ale na razie nie ślij. Od środy ida upały...a dodatkowo jesteśmy cały czas na etapie poszukiwań dla niego DT więc nie wiadomo jak długo u nas zostanie. Chyba te wiadomości od malucha takie włąsnie będą- jak sinusoida. raz kiepsniutko, raz lepiej ... póki się jeszcze bardziej nie ustabilizuje. Ale on naprawde chce żyć! Tak to widać w tych jego oczach...