Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( [COLOR=#ff0000][B]Kajt musi na cito szukać nowego miejsca.....[/B][/COLOR] Nie ma już 3 m-cy na poprawę..... nie wiem sama, ile ma... Ojciec ostatecznie stracił cierpliwość po kolejnym pogryzieniu.... :placz: Próbowałam, próbowałam, próbowałam.... Próbowaliśmy. Część skutecznie, choć powoli, część nie. Tego się nie udaje... nie dało. .............................................tylko wyć już chyba mogę........ Błagam, nie szukajcie winnych (choć siebie też obwiniam). [B] Pomóżcie znaleźć ratunek dla Kajta!!![/B] Proszę.......... :-(
  2. Na razie sobie zapiszę, żeby użyć w razie czego. :diabloti:
  3. Katun, wyprany wczoraj po otwockim weekendowaniu :), wielce DZIĘKUJE za pozdrowienia i również pozdrawia wszystkich Przyjaciół, :loveu: dziękuje też Lidzi za kaskę :Rose: oraz tęskni za Wujciem Guliwerem! :diabloti: [COLOR=#800000]Tak najkrócej:[/COLOR] domofon (chwilowo) na stałe wyłączony, dzwonek do drzwi się zepsuł, zwiększone dawkowo uspokajacze zapodawane (chyba trochę jeszcze poeksperymentujemy), ostatnio nikt nie został pogryziony :), ucierpiała tylko listewka od boazerii przy drzwiach, gdy Kajt został na godzinkę sam. [COLOR=#800000]Jutro o 18:30 wizyta u BBwet - na razie wg planu ostatnia.[/COLOR] Więcej może po wizycie...
  4. I ja mizianki Dosiaczce wyślę z dalekiego weekendu... ;)
  5. malibo57, odezwę się po dłuuuugim weekendzie, ok? I czy mogę prosić o nr na priv? ...bo chyba na fonie go nie mam albo znaleźć nie mogę... :oops:
  6. [B]mmd[/B], jeszcze raz dzięki za namiar na iwoniam! Chwilowo się na szczęście nie pali. :) No i mam też kogoś jeszcze na oku w celach konsultacyjnych. ;) Myślę, że minimum do końca przyszłego tygodnia trzeba jeszcze poobserwować i sprawdzić też, czy również w trudnych sytuacjach StressOut "uchroni" ojca przed pożarciem i czy tym samym pozwoli wdrożyć metody zalecone przez p. Dudę, które bez wystarczającego uspokajacza nie bardzo dały się zastosować... Jutro rano jadę ze Zbójem do Otwocka (Młoda już dziś pojechała), więc okaże się też, czy na trudy podróży podwójny StressOut pomoże wystarczająco, tzn. lepiej niż dotychczas wypróbowywane środki/dawki. Wrócimy chyba we wtorek wieczorem, z tym że na prawie cały poniedziałek Kajt zostanie tam z Tomkiem i Asią, a beze mnie. No i również bez mojego ojca, więc też popatrzymy, jak będzie między nimi po powrocie, po tej kilkudniowej przerwie. Już zdążyłam się przekonać, że z tym naszym kochanym Draniowszczykiem - jak mówi alice :) - nie należy się spieszyć, bo co nagle, to po diable. Trzeba czasu, spokoju i cierpliwości. Życzcie ich nam wciąż na nowo. :diabloti: PS. Pytanie podchwytliwe może nieco: [B][COLOR=#800080]Co byście sobie pomyśleli, gdyby ktoś, trochę znający Kajtuna, zaproponował zastosowanie na jego problemy Sedalin[/COLOR][/B]? Zaznaczam, że mówiłam temu komuś, że chodzi mi o uspokajacz na kilka tygodni, a nie jednorazowo. [B]Piszcie, co wiecie i (szczerze) co myślicie, bo może ja się nie znam...[/B] :oops:
  7. [B]Dziś minęło nam wspólne 8 miesięcy![/B] :) Przeżyliśmy. :diabloti: Wczoraj nic nie pisałam, bo chciałam jeszcze poobserwować. [COLOR=#b22222][U]Otóż Kajtun, zostawiony z ojcem na 200%-ach StressOut'u, przez te dwa dni zachowywał się bardzo przyzwoicie! [/U][/COLOR]:multi: Nie było żadnych spięć. Tylko trochę popłakiwał za mną i kilka razy "mówił", co myśli o szwendaniu się ludzi po naszym piętrze. Nawet nie nakrzyczał na Asię wracającą ze szkoły, co mu się nierzadko zdarzało. Żeby była jasność - domofon i dzwonek do drzwi były wyłączone i nikt też nie pukał do nas. Nie wiem więc, jak to będzie, jak ktoś zapuka czy zadzwoni. Taka dawka nie wystarczyła jednak, by Kajt nie trząsł się ze strachu po odgłosach wystrzałów petard (czy jakichś kapiszonów), którymi się "bawiły" dzieciaki pod blokiem niedługo po tym, jak wróciłam z pracy, czyli po ok. 11 godzinach od podania tabletek. Może po prostu czas działania się skończył... [B]mmd[/B], wielkie DZIĘKI za wpłatę! :oops: Co do iwoniam, to mogę dzwonić od ojca, bo ma Playa, więc dzięki też za zorganizowanie takiej pomocy. :loveu: [B]alice[/B], może nie wpędzę w alkoholizm nikogo, a za to kogoś może wpędzę w recykling? ;) Co do przelewu, to poproszę bezpośrednio do p. Dudy za 1h. Dzięki! :) Kiedy można by do Ciebie skutecznie zadzwonić? Po pisaniu tu nie chce mi się mailać... :oops:
  8. [quote name='mmd'][B]To, że Kajt będzie siedział sam w pokoju nic mu nie zaszkodzi. Byle nie niszczył.[/B][/QUOTE] Wiesz, [B]mmd[/B], ja Cię bardzo lubię... :loveu: ale jak by to powiedzieć... :evil_lol: może tak: [B]1.[/B] Dziś rano się okazało, że wczoraj nie tylko mój koc został nadgryziony, co jestem jakoś w stanie przeboleć (mimo, iż jest on niebieski), ale również Asi plecak szkolny :angryy:, który był wstawiony za rower... (?!) [B]2.[/B] Także dziś rano, zbójnik miał ciężkie doświadczenie - z powodu nadciągającego gościa, zgodnie z zaleceniem p. Dudy, został odesłany do klatki, zamknięty i zasmaczkowany. Oczywiście po wejściu gościa piesio się zaczął awanturować. Gość był kilka minut i to w innym pokoju. Już międzyczasie odkryłyśmy, że pieseczek postanowił zrobić wiosenne porządki - samodzielnie - i pożarł swoje posłanko oraz nadgryzł koc pod nim. Koc jest "zabytkowy", więc postanowiłam go ratować przed całkowitym unicestwieniem. Porządniś dostał więc nowy stary koc. Pół posłanka może da się uratować. [B]3.[/B] Również dziś rano, Kajteczek treningowo i eksperymentalnie na ok. 45 minut mojej nieobecności był zostawiony w zamkniętej klatce pod-od-czasu-do-czasu-okiem ojca, który za niemarudzenie miał nagradzać smaczkiem. Jak wróciłam, okazało się, że "nowy" kocyk jest dziwnie nadszarpnięty zębem "czasu"... Jeszcze nowszego nie będzie! [I][B]Owszem, nic mu nie zaszkodzi. [/B]Pod warunkiem, że nie pożre czegoś, za co będę musiała go ukatrupić.[/I] :diabloti: A tak serio, to chodzi o to, żeby sobie mogli w spokoju być razem w domu, gdy sami w nim zostaną, czyli żeby nie było konieczności ratowania skóry ojca przez odseparowywanie psa. Zwłaszcza, że pomimo tych jazd, Kajt jednak jakoś się do ojca garnie - np. jak pańcia jest zła za zeżarcie koca... ale nie tylko! - a ojciec jakoś go jeszcze lubi, pomimo tych jazd. [B]inga[/B], dziękuję za pomysł i propozycję pomocy, będę pamiętać (a przynajmniej się postaram...), może się przyda. :) [I][COLOR=#b22222]Po wczorajszej rozmowie z dr Gugałą i dzisiejszej z BBwet (na urlopie, ale się zgodziła chwilę porozmawiać) oraz Waszych radach, tych ostatnio i tych dawniej - co do uspokajaczy zdecydowałam następująco:[/COLOR][/I] - jutro i pojutrze Kajtun dostanie rano podwójną dawkę StressOut'u (zakupiony z dofinansowaniem przez mojego ojca) i zostanie pod częściowym okiem ojca. Asia wraca ze szkoły dość wcześnie, więc do mojego powrotu będzie "pocieszać" złypsa (oraz ewentualnie dziadka...). - w weekend, już pod moją obserwacją zostając (być może w połączeniu z wycieczką do Otwocka), też dostanie podwójny StressOut, chyba że czwartek i piątek pokażą, że to za dużo albo za mało. Wtedy będziemy myśleć dalej... Uff... :heh: Zwoje mi się przegrzewają... [COLOR=#ff0000][B]Guliwer żyje!!![/B][/COLOR] :multi: Widziałam na własne oczy! :multi::multi: Kajtun też widział! :multi::multi::multi: Z daleka, wcześniej niż ja :( (hm... okulista...?) rozpoznał Swojego Kochanego Wujcia! :) Co za radocha! :loveu: Po spotkanku nie chciał ze mną wracać do domu, tylko iść z Wujciem... :oops: [B]Jutro proszę o kciuki![/B] Za mnie, za Kajta, za dziadka i za StressOut. :cool3: Za Asię też. [I]Ponadto :oops: Kajtun bardzo by prosił o: [U]- kevlarowe na wierzchu i miękkie w środku posłanko...[/U] ;) - piłeczki tenisowe (chętnie używane, byle prawdziwe, a nie z zoologa) - korkowe korki po-winne w dużych ilościach (super zabawka, ale szybko siekana) - kong "bałwanek" do wypróbowania (może być używany, bo nie wiem, czy nie zeżre)[/I] [I]Jak by ktoś miał..., mógł..., to my bardzo chętnie... :oops:[/I]
  9. [B]No to ciąg dalszy...[/B] Przyjmijmy, że piszę jeszcze we wtorek. :lol: Wczoraj Kajt ojca nie ugryzł. Przedwczoraj go ugryzł :-( i przed-przedwczoraj go ugryzł. :-( [I]Nawet nie po domofonie...[/I] W związku z ostatnimi okolicznościami, Kajt jest w większości zamykany w naszym pokoju (bez dostępu do reszty mieszkania), zwłaszcza, kiedy wychodzę z domu. Ma tu miskę z wodą i swoją klatkę z posłaniem w środku itp. Dziś, przez moją sklerozę, szmatki-gryzaki zostały w przedpokoju, więc trochę pożarł mój koc... Stety lub niestety, zależy od której (lub czyjej) strony patrzeć, od czwartku zaczynam pracę - zostałam z UP skierowana na 6m-czny staż (pomińmy, gdzie...). Stypendium, które w tym czasie będę dostawać z UP, nie pokryje nawet połowy moich długów... Jednak deklaruję m-czne wpłaty do skarpety Kajta od VI do XI po 50zł. Wolę je przelewać do alice, żeby nie wydać na ludzkie potrzeby. Ze względu na to, że nie będzie mnie w domu po ok. 9h, Asia jest w szkole do ok. 13-15, a na razie nie wychodzi nam stosowanie rad p. Dudy dotyczących napadania na ojca, to Kajt będzie musiał zostawać w pewnym sensie sam na parę godzin dziennie - w naszym pokoju ze względu na bezpieczeństwo ojca. Dlatego sądzę, że może dobrze byłoby łobuza "przymulić" (ale nie zamulić całkowicie! - typu 23h spania dziennie) na ok. miesiąc, żeby może jednak mógł - w czasie gdy mnie nie będzie - próbować na nowo dogadać się z moim ojcem... Zastanawiam się też nie tyle nad [I]zmianą[/I] behawiorysty (po większość rad p. Dudy przynosi poprawę), co może nad jednorazowym spotkaniem z innym behawiorem. Może ze świeższym spojrzeniem - paradoksalnie ktoś, kto nie zna tak długo Kajta - znajdzie jakieś nowe, przełomowe rozwiązanie, które uleczy "związek" ojca i zbója? Nie wiem już sama... Wydaje mi się tylko, że jeżeli pójść tędy, to raczej stawiałabym na kobietę (szansa na zaakceptowanie przez Kajta). Mam wrażenie, że jeszcze o czymś miałam napisać i że zapomniałam... :oops: Najwyżej dopiszę. A tymczasem - proszę Was o rady, podpowiedzi, cokolwiek...
  10. [B]dorobella[/B], pomysł z "wakacjami" jest do rozważenia, z tym że po pierwsze - nie wiem, czy nie robiłabym sobie wyrzutów, że to wygląda, jak bym się (chwilowo) pozbywała problemu, po drugie - to kosztuje, a po trzecie - to chyba by się behawior powinien wypowiedzieć, bo ja już chyba się boję eksperymentować na własną rękę, chociaż jakoś tam wciąż wierzę w swoją intuicję... DZIĘKI za wsparcie! :) [B]mmd[/B], czy więcej p. Dudy by pomogło, nie wiem już sama. Z jednej strony pewnie tak, a z drugiej strony Kajt jest więcej "zaocznym studentem", bo nie pozwala p. Dudzie pracować ze sobą bezpośrednio (nie pamięta, że go zna, łobuz, hehe...). Po za tym potrzeba sporo czasu na przepracowanie nowych zachowań z nim, obserwację efektów i wyciągnięcie wniosków, co do skuteczności podjętych działań, bo większość zmian zachodzi u niego powoli. (Nie wiem, czy on "tak już ma", czy ja gdzieś robię błąd/ędy...). Również DZIĘKI! :) [U]A "przyćpanie" Kajta na jakiś czas byłoby obecnie jak najbardziej wskazane, ale o tym za chwilę...[/U] [B]Lida[/B], DZIĘKI za każdy grosz! Mam nadzieję, że wystarczająco się staram i żadnego nie zmarnuję. :oops: [B]Czorcik[/B], współczuję Ci bardzo trudnej sytuacji, dzięki za zaufanie i podzielenie się nią ze mną. Miałam/mam podobnie, choć o niebo mniej hardcorowo, a też ciężko to przeżywa(ła)m, więc rozumiem, jak bardzo ciężko jest Tobie. Tym bardziej doceniam Twoją deklarację pomocy! DZIĘKI!!! :Rose: A tak po za wszystkim psim, to fajnie, że Cię poznałam. :) Trzymaj się! [B]alice[/B], co do leków i wetów - dr BBwet, o ile wiem, teraz jest wyjechana i raczej przed wizytą 11.05 nie dam rady się z nią skonsultować, ale mam zamiar jutro próbować się do niej dodzwonić. Zwłaszcza, że skończyły się nam akurat krople L72, a nie jestem przekonana o skuteczności ich działania i sensie kontynuowania. Byłam dziś z Draniem u dr Gugały pogadać właśnie o zwiększeniu dawki tabletek Labofarm (lub powrót do Stresoutu) na wypadek niemożności skontaktowania się z BBwet. Poradził zwiększyć o połowę zaleconą dawkę Labofarmu. Odniosłam wrażenie, że jest nieco urażony zwróceniem się do innego weta... A może chodzi tylko o niewiarę w homeopatię i akupresurę? Nie wiem... W każdym bądź razie nie przegnał nas, nie policzył za wizytę (dziękujemy!) i zajrzał też do paszczy - jest celująco. [B]Reszta aktualności "wieczorkiem"[/B], jak odsapnę po psacerze...[B] Przepraszam, bo to ważne.[/B]
  11. [B]inga.mm[/B], przy całej mojej sympatii do Ciebie (bo miejscami jesteśmy podobne), czuję, że muszę to jednak napisać... [quote name='inga.mm']nie mam pomysłów, jak rany...[/QUOTE] Skoro nie masz pomysłów, to wesprzyj chociaż słowem. Ja, nie mając kasy, starałam się jakoś Ci pomóc. Chyba marnie... Przepraszam. [quote name='inga.mm']i podskakiwać będę, bo wyobraźnia podsuwa mi straszne scenariusze kajtunowego pobytu w domu z kotami i małymi psami.[/QUOTE] Owszem, jakbym miała więcej wyobraźni, to może bym Kajta nie adoptowała. Nie wiem. Owszem, czasem jestem załamana, czasem mam dość, może czasem nawet żałuję decyzji. Jednak widzę też ogromne plusy (zbyt prywatne, by tu o nich pisać), tego że Kajt jest z nami. I w głębi serca, pomimo cholernych trudności, cieszę się, że tak właśnie się stało, że to akurat on! Nie wiem do końca, dlaczego - może to masochizm ;) - ale wszyscy (nawet ojciec!) go kochamy, drania! Owszem, (powtarzam po raz kolejny) gdybym od początku widziała, że Kajtun jest kompletnie niekumaty, "nierokujący", to poddałabym się już dawno, grzecznie przeprosiła, schowała głowę w piasek i się ze wstydu w myszą dziurę. Jednak od początku widziałam drobne kroczki ku lepszemu, nawet jeszcze nie mając wsparcia behawiorysty, a jedynie swoją mglistą wiedzę i może trochę intuicji. I będziemy walczyć dalej! Może poprostu groźne ultimatum ojca spowoduje przyspieszenie i w sumie wyjdzie na dobre...? Nie dam sobie żadnym [B]alice[/B]'om wybijać Draniowszczyka z głowy! :eviltong: Jemu wybijemy z głowy różne fobie!!! :mad: [quote name='inga.mm']Wprawdzie Birma spyla przed Tośką i Merci, ale jest psem skatowanym i kamieniowanym, więc jej reakcje są adekwatne do drzemiącego w niej lęku. Kajtun jest inny.[/QUOTE] Nie możesz wiedzieć, czy Kajta reakcje są adekwatne do jego przeżyć, bo (tak jak i my) nie wiesz, co go spotkało i nie znasz szczegółów jego zachowania - w jakich sytuacjach jak reaguje itp. - bo Cię przy tym nie ma. W tym jest tylko inny, że przeszłość Birmy jest znana, a kajtunowej można się jedynie domyślać. Wierz mi jednak, że aż nadto dobrze widać, że jego agresywne zachowania podszyte są strachem i bynajmniej nie jest to spowodowane przez nas. My jedynie (i aż) nie całkiem (!) potrafimy sobie z tym właściwie radzić. Wciąż się uczymy, a Kajtun z nami. [quote name='inga.mm']Szkoda psa, bo sam z pewnością nie za fajnie się czuje w różnych okolicznościach, skoro tak reaguje, ale rzeczywiście, nie można przedkładać dobra psa nad dobro rodziny.[/QUOTE] Odnoszę niejakie wrażenie, że nie do końca się zrozumiałyśmy. Albo ja teraz nie do końca rozumiem, jakie były Twoje intencje, gdy to pisałaś - albo Ty nie zrozumiałaś, co ja chciałam przekazać, pisząc o podejmowaniu życiowej decyzji wyłącznie "pod psa". Tylko nie wiem, czy jestem w stanie to rozstrzygnąć i czy w ogóle mam na to siłę... Jeżeli jakoś Cię uraziłam, to przepraszam, bo nie było to moim celem. Chciałam tylko wytłumaczyć ewentualne niejasności zaistniałej sytuacji. Żeby nie było wątpliwości - nadal podziwiam Cię, że jesteś w stanie ogarniać tak pokaźne stadko zwierzaków z tak rozmaitymi dietami, bo ja z pewnością nie dałabym rady. Niech każdy robi tyle, ile jest w stanie, a czasem może nieco ponad siły, ale tylko trochę! :diabloti:
  12. Jakoś mi gościu tak zapadł w pamięć z tą swoją "hinduską" kreską, że go sobie zapiszę i podrzucę czasem (delikatnie!). :)
  13. Bardzo trudno jest mi to pisać, mając świadomość, że może się okazać, że strasznie Kajtuna skrzywdziłam decyzją o adoptowaniu go... :-( Zdaję sobie dobrze sprawę z tego, że pies nie jest rzeczą, zabawką... Liczę się jednak z tym, że macie prawo to subiektywnie skomentować, ocenić. Wiedzcie, że czuję się naprawdę okropnie - choć nie jest to usprawiedliwienie. [B]Sprawa wygląda następująco:[/B] Trzy dni temu Kajt po raz kolejny ugryzł mojego ojca w reakcji na dźwięk domofonu. Ojcu skończyła się cierpliwość. Mówi, że żaden obcy pies nie pogryzł go, jak własny... Dał jeszcze Kajtunowi 3 miesiące na poprawę zachowania, deklarując współpracę. Jeśli jego (i nasze) działania - wg wskazówek p. Dudy - nie pomogą, to koniec... Trzeba będzie szukać innego rozwiązania. :-( [U]Ale na razie jest jeszcze NADZIEJA![/U] Istnieje teoretyczna możliwość naszej wspólnej wyprowadzki (bez ojca), ale biorąc nawet pełną odpowiedzialność za przygarnięcie psa po przejściach, nie wydaje mi się, że przy podejmowaniu tak ważnej życiowej decyzji należy kierować się _wyłącznie_ dobrem zwierzęcia. Na tą chwilę nie wiem, co mam jeszcze w tym miejscu powiedzieć. :-( Dzisiaj był u nas (ok. godziny) p. Duda, który - w trosce o nas i Kajta - wcisnął nas jakoś w ostatniej chwili w potwornie napięty grafik, za co jestem mu naprawdę wdzięczna. :loveu: Po rozmowie zrobił nam hardcorowy trening, więc mamy wskazówki, jak pracować. Jak wróci ze swoich wyjazdów po weekendzie majowym, będziemy kontynuować konsultacje wedle potrzeby - telefonicznie i osobiście. Kajtun potwornie zmęczony treningiem i dręczony jeszcze burzą za oknem :mad: śpi sobie w klatce. To jest, cholera, fajny i kochany psiak, tylko paskudnie doświadczony. Ojciec to dobrze wie. Przepraszam za wszystko :-(, na więcej pisania nie mam już sił...
  14. :thumbs: No, to jeszcze Bobcio! :kciuki: I za Musze łapeczki!!! :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  15. [quote name='Ziutka']I kciukasy trzymamy za te domki :lol: a okna Ci umyje jak chcesz :cool3: :eviltong:[/QUOTE] Niezła jesteś, skoro dałabyś radę z zaciśniętymi kciukami okna myć! :diabloti: Ja bym się nie podjęła, choć się za sprawną manualnie uważam... Kciukam również za wszystkie łapki i ogonki!!! :multi:
  16. [quote name='Ziutka']A ja coś wiem...ale nie powiem :eviltong: Czekamy z rana na Wiedźmę Nutusię moją :loveu: :cool3:[/QUOTE] Zołza jesteś, Czarownico! :mad:
  17. Brawo, brawo, brawo, brawo, brawo !!!!!!!!!!! :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:
  18. Hopanko, Hrabiako! :loveu: :loveu:
  19. Padam, ale się zawzięłam i napiszę! :p [COLOR=darkred][B]Byliśmy dziś znowu u BBwet.[/B][/COLOR] Droga z domu na przystanek - łomatulu... (ful ludziów, rowerów, samochodów!) Podróż w tamtą stronę minęła jakoś spokojniej niż poprzednie. Nawet czekanie na Wileńskim z masą ludziów jakoś przeżyliśmy! Także trasę z przystanku do wet obwąchiwaliśmy jakoś mniej szaleńczo... W przychodni czekając kilka minut nie mieliśmy trzęsiawki! Był tylko lekki niepokój, połączony z odpoczywaniem po trudach podróży. W gabinecie zasłużyliśmy na 5 z minusem - Ciocia Doktor nie została zjedzona, pomimo zdjętego na trochę "koszyczka" (mieliśmy pić wodę, bo jęzor wcześniej nam wisiał, ale jednak wzgardziliśmy). Zamiast jednego smaczka z ręki p. doktor, pożarliśmy garstkę smaczków z pudełeczka trzymanego w drugiej ręce! A na stole (już znów w kagańcu) byliśmy zadziwiająco spokojni... Zwiać chcieliśmy tylko w momencie zamiany miejscami Pani i Cioci. Natomiast droga powrotna przebiegała pod hasłem "ja chcę do domu! szybciej! już!" Uff... :huh: [COLOR=darkred]Ponownie mieliśmy dość długi [B]zabieg laseroterapii. [/B]Tym razem było świecenie i piszczenie w uszka, na łapki oraz wzdłuż grzbietu.[/COLOR] [COLOR=darkred]Mamy [B]zalecone[/B] [/COLOR][COLOR=darkred]dalsze przyjmowanie[/COLOR][COLOR=darkred] kropli L72 i tabletek Labofarm. [I][SIZE=1](RC Calm zaczyna nam się kończyć.)[/SIZE][/I][/COLOR][COLOR=darkred][SIZE=2][COLOR=black] [/COLOR][/SIZE][/COLOR] [COLOR=darkred]Jesteśmy [B]zapisani[/B] na następną wizytę [B]na 06.04[/B].[/COLOR] Dziś Młodą z (moim) TŻ pogoniłam do Otwocka - Młoda będzie odpoczywać od Zbója, a ja od... Jutro z Kajtem do nich dojedziemy. Wiecie: las, wiosna, ptaszki, słonko... [B]mmd[/B], wielkie dzięki za wszystkie grosiki! :loveu: [B]PS.[/B] Mój ojciec odniósł dziś kolejną! ranę w walce Kajta z *fonem - tym razem tele*, a nie domo*... :angryy: Może w końcu uda się TŻtowi zrobić smaczko-fon...
  20. [quote name='majowa']może ja zaczne robic podchody do TZta swego na kolejna myche to by się może zgodził, nie musi wiedzieć ze mycha jest ciut inna :diabloti: ona jest cudna i mnie zauroczyła[/QUOTE] [quote name='obraczus87'] [IMG]http://images50.fotosik.pl/1448/ab75bc367ad83cecmed.jpg[/IMG] [/QUOTE] [B]Majowa[/B], popatrz na te wąsy. Czy to w ogóle jest pies...? Przecież od razu widać, że to mysz! [B]TŻ nie zauważy różnicy...[/B] :evil_lol:
  21. Lucek, Helka, Lili, Kreska - foKOTgrafia Twego pieska. :oops: Muszka, Pchełka, Lalka, Wiosna - z DT Nutusi czwórca wyrosła! :oops: PS. Lalka jest 20., a Wiosna (Kropka) 21. :) Bo zapowiadana 18. się rozmnożyła do 18. i 19. ...chyba...
  22. Zeberko, pozdrawiamy serdecznie wioSennie - Kajtun i Kajtunowa. :calus:
  23. Jak się masz? Hej, Maniuś! Jak się masz? Powiedz nam, jak się czuje Twoja łapa? :)
  24. Dosiu, zaglądam do Ciebie i miziam! :loveu: A gdzie reszta Ciotek i Wujciów...?
  25. [B]mmd[/B], kochana jesteś! Książka dotarła wczoraj. Dziękujemy! :Rose: Ja zaczęłam już czytać, a na Młodą muszę znaleźć sposób... :mad: Kajtunowi chyba rzeczywiście wiosennie odbiło, ale jakby nieco przeszło... Dzisiejszy popołudniowy spacer był naprawdę przyjemny (choć nie idealny). Widać sporą poprawę, patrząc zwłaszcza od początku trenowania. :) W domu niestety bez rewelacji - ciągła "przepychanka"... :( [B]Pozdrawiamy serdecznie wszystkie Cioteczki i Wujciów![/B] :loveu: Nawet tych, co o nas trochę zapomnieli i nie zaglądają albo się nie ujawniają. :eviltong:
×
×
  • Create New...