Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. [quote name='Mazowszanka2'](...) Poddam się teraz samokrytyce(...)[/QUOTE] ...A ja za to sama sobie odpowiem! ;) [SIZE=1](bo krytykować siebie za to, że nam trudno idzie zostawianie Fionki samej w domu mogłabym długo... :oops:[/SIZE] [quote name='inka33'](...) Potem Wam opowiem, jak to było wczoraj ze szczeniaczkiem i szczeniaczką vs. Fionka i dziś trawka vs. dzieci wg Fionki. ;-) [COLOR=#0000ff]Edit:[/COLOR] Se zapiszę, żebym nie zapomniała... - jeszcze Wam powiem, jak było dziś wieczorem wg Fionki mój TŻ vs. piesek. [B]Możecie też zgadywać. ;-)[/B][/QUOTE] Otóż... - w piątek, gdy byłyśmy z córą na popołudniowym psacerze w parku, Fionka spotkała ogromnego psa(!), wielkości tak mniej-więcej... Fionkowej głowy :p - szczeniaka yorka. Oczywiście nie pozwoliłam jej zrobić napadu zabawowego, tylko zmusiłam do spokojnego podejścia, za to Wielki Pies napadł na Fionkę i szaleństwom nie było końca, pomimo ogromnej różnicy gabarytów (tak z 10-ciokrotnej). Byłam w strachu, że Fionka go zdemoluje :nerwy:, ale jakoś nie... Gdy ciut przesadziła, Wielki Pies strasznie ją obdziamgolił i... rzucił się na nią zajadle! Jakoś się Fionka wyratowała... :D - gdy już wracałyśmy, przed blokiem obok naszego spotkałyśmy... Wielką Psę - szczeniaczkę wielkości 1,5-2 x większą od yoreczka. Tradycyjnie, Fionka chciała zrobić natentychmiastowy napad. Powstrzymana, nieco się ogarnęła, ale i tak susem znalazła się niedaleko Wielkiej Psy. [B]Jednak zauważyła, że Wielka Psa się jej boi i... zaczęła wąchać trawkę, chodząc wokół i zerkając spode łba, jak Wielka Psa reaguje. Ponieważ szczeniaczka nadal nie miała śmiałości podejść, pomimo sygnałów uspokajających "naszej" fiśki, Fionka jednak do niej w ogóle nie podeszła![/B] :-o Byłam naprawdę wielce POZYTYWNIE zaskoczona! - w sobotę, w czasie spaceru zapoznawczego [B]Fionka tak dalece zapamiętała się w żarciu trawki, że wcale nie zwróciła uwagi na dwie przedszkolaczki (z mamą), które podeszły na kilkadziesiąt cm do suczyny[/B] :-o, pytały, czy nie gryzie itp. (ale w końcu nie odważyły się pogłaskać, choć maja w domu pieska i mówiłam, że Fionka najwyżej buziaka będzie chciała dać). - w sobotę po południu Fionka poszła ze mną i TŻtem na spacer w nieznane jeszcze rejony (bo rozwieszaliśmy plakaty o zaginionym psiaku). Prowadził ją głównie TŻ na flexi, nieźle im to wychodziło (bardziej musiałam strofować TŻta niż Fionkę :p). Całą drogę, a spacer trwał ok. 1,5h, od czasu do czasu [B]trenowaliśmy Fionkowe reagowanie na imię[/B] (czasem ja wołałam, czasem on), nagradzając smaczkami (urozmaiconymi - kulki karmy, kawałki psich ciasteczek, kawałki suszonego kurczaka) [B]z sukcesem w ok. 90%[/B]. :grins: - na początku wieczornego sobotniego spaceru (przez sklerozę) musieliśmy iść po pieczywo. Zobaczyliśmy idącego naprzeciwko nas niedużego psiaka, którym natychmiast Fionka się oczywiście zainteresowała. Ja ją prowadziłam na smyczy, tymczasem TŻ musiał skręcić do bankomatu. No i wtedy Fiona co zrobiła...? Po sekundzie wahania... [B]zrezygnowała z próby udania się w kierunku pieska i polazła za TŻtem...![/B] :-o Wychodzi na to, że jednak smaczki bardzo pomagają w robieniu z Fionelli bardziej pro-ludzkiej suczyny. :p O! :multi:
  2. [quote name='jolantina'](...) Jest na dogo jeszcze chłopak z Tymbarku, miał zapisane w lokalizacji Tymbark/Nowy Sącz. Nie pamiętam jaki miał nick, ale wujków u nas mało. może ktoś kojarzy.[/QUOTE] Wujek Gugiel twierdzi, że to Amacariel miała wcześniej taką lokalizację... ;)
  3. [quote name='Malgoska']Trufelka jest bardzo płochliwym psem. Trzeba wiele tygodni a nawet miesięcy żeby zaufała.[/QUOTE] Ja rozumiem, że mogła się wywinąć z obrozy, czy nawet wyrwać ze smyczą, ale "zerwać ze smyczy"... Nieważne. [SIZE=3] [B]Trufelko, daj się znaleźć! :modla:[/B][/SIZE]
  4. Babcia Klozetowa...! :-o :mdleje: :mdleje: :mdleje: Tabliczkę na WC "UWAGA! Zły pies" trzeba p. Ani fundnąć... :evil_lol:
  5. [quote name='kakadu']nikt nie zagląda do chomiksa... :roll:[/QUOTE] Bo Chomisia się zadeczkiem odwraca do Ciotek! :mad: ;) [quote name='Ghanima'][B]Pupencja Tusink[/B]i jest tak nadzwyczajnej urody, że chyba bym ją z lotu ptaka rozpoznała :) ogólnie śliczności, [B]że tylko chrupać[/B], zwłaszcza te nożynki :)[/QUOTE] Dobrze, że dodałaś, że "ogólnie" i że "zwłaszcza nożynki"... :evil_lol: :diabloti: :eviltong: [quote name='edek']Kurczaki już nie mogę się doczekać fotki z Tusią modnisią :loveu:[/QUOTE] Ja też! :D :D :D
  6. Wiecie co...? Pomijając, że to jakoś niefajnie wygląda... :shake: ...to [B]zawsze mnie zastanawia pojęcie "pies zerwał się ze smyczy". :hmmmm:[/B] Tzn. że co? ...że 10-15kg piesek rozerwał smycz/obrożę/karabińczyk/kółeczko...?! :-o ...czy że wyrwał się razem ze smyczą lub wywinął się z obroży? :(
  7. Olisiowy ogonku! :klacz:
  8. Ale "czarująco" nawala łapą Kajtusia po łbie... :evil_lol:
  9. [quote name='storozak']Jak dla mnie jedna kwestia jest najważniejsza - nowy dom musi być świadomy jaka praca go czeka z psem. Ja ze swojego doświadczenia z moją Franią (siostrą bliźniaczką Fiony) wiem, ile pracy jest przy psie z problemami. Nowy dom MUSI mieć świadomość, że to nie takie proste - wezmę psa, będę go wyprowadzać, karmić i kochać i to już wystarczy. Jeżeli Pani jest świadoma co ją czeka, że trzeba z psem pracować, może nawet trzeba się będzie spotkać z behawiorystą, albo z dobrym szkoleniowcem to według mnie to jest dobry, przepraszam za określenie, "materiał" na DS.[/QUOTE] [B]Nie demonizowałabym tak bardzo "trudności" Fionki [/B](oprócz płotów...)[B].[/B] Ja nie czuję się ekspertem w wychowaniu psów, znam po prostu pare myków (po doświadczeniach z Kajtunem :( ), które jakoś tam staram się stosować, a Fionka mnie w tych działania całkiem nieźle rozumie. Wydaje mi się, że nie tyle potrzebny tu jest behawiorysta/szkoleniowiec (jakoś nie do końca czaję, jaka jest różnica... :oops:) dla jakiegoś szczególnego szkolenia Fiony, a raczej [U]jedna-dwie "lekcje" dla Pani, która by poznała te "myki" i podstawy psiego języka - w praktyce, z Fioną[/U]. Zresztą, za [I]kil chwilka[/I] Wam napiszę to, z czym Wam zalegam... :p Mówiąc w skrócie - [B]dla mnie po tygodniu pobytu suczydła u mnie różnica (na plus) w jej zachowaniu jest zauważalna.[/B] :)
  10. O matko...! :( Aż nie wierzę, nie chcę wierzyć w to, co czytam... :shake: Trufelko... :kciuki:
  11. Ovuś, do TOZu z Gusiakiem! :mad: daleka ciotka zeźlona na Ovie nieszczęścia
  12. Ovcia, na ten tychmiast prosze iść wycałować gratulacko Pańcię O.! :klacz: daleka ciotka zazdraszczająca utalentowanej Pańci Jr
  13. [quote name='Poprawna']Kajtun piękniejszy !!!!![/QUOTE] [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Też tak myślę! :)[/QUOTE] Potwierdzam! :loveu:
  14. [quote name='Gusiaczek']Bardzom rada, że pogadałyśmy[/QUOTE] Łoj di ri di, łoj di ri di, u sia! ;) Potem Wam opowiem, jak to było wczoraj ze szczeniaczkiem i szczeniaczką vs. Fionka i dziś trawka vs. dzieci wg Fionki. ;) [COLOR=#0000ff]Edit:[/COLOR] Se zapiszę, żebym nie zapomniała... - jeszcze Wam powiem, jak było dziś wieczorem wg Fionki mój TŻ vs. piesek. [B]Możecie też zgadywać. ;)[/B]
  15. [quote name='Gusiaczek']A co? znów miałam pisać do ... nia[/QUOTE] ??? [quote name='Gusiaczek']Przykro, że tak mnie odbierasz.... sama i tak musisz sobie poradzić, a ja tu zaglądam, bo chcę, bo mnie obchodzi. potrzebujesz pomocy? daj znać - jak tylko dam radę pomogę o moich odczuciach już tu pisałam, nie będę się powtarzała Pozdrawiam ;)[/QUOTE] :( Gusiaczku, przecież to był żart... Ozór złośliwy wywalony... :oops: O odczucia co do Pani mi szło.
  16. [quote name='Gusiaczek']Pozdrawiam :)[/QUOTE] No, toś się rozpisała o swoich odczuciach, że hej...! :shake: Coś jak "Bywaj zdrów - radź sobie sam!"...? :eviltong:
  17. No tak... i Mazowszanka "kazała" mi coś mądrego napisać... :roll: A ja się nie czuję mądra... szczególnie w tej sytuacji... Spotkanie trwało blisko godzinę i wypadło... całkiem nieźle. Spróbuję je tylko opisać - bez moich wniosków, które przekazałam Mazowszance telefonicznie. Ciekawa jestem, jak Wy to ocenicie (spotkanie, nie opis)... :hmmmm: Fionka (oczywiście) chętnie sią z Panią przywitała, dała wymiziać, nie pogardziła rzecz jasna psimi ciasteczkami. :) Pani bardzo spodobała się Fionka z wyglądu również na żywo (bo przecież ze zdjęć ją już znała). Chwilę pogadałyśmy i Pani zapytała, czy może Fionkę poprowadzić, na co się zgodziłam z uwagą "byle się nie wyrwała" i bacznie obserwowałam. :p Fionka niespecjalnie przejęła się zmianą osoby na drugim końcu smyczy. Szła może tylko ciut mniej "grzecznie" niż ze mną. Czasem reagowała na wołanie jej po imieniu, czasem nie. W międzyczasie obserwowania przeciekawego świata wokół dawała się głaskać i zjadła kilka ciasteczek. W pewnym momencie, gdy Pani kucnęła, by pogłaskać Fionkę, ta wetknęła nochala do torebki Pani, bo zapachniały jej ciasteczka. Kiedy Pani sięgnęła, by wyjąć kolejne, wypuściła z ręki smycz, bo "się zagapiła". Nic się nie stało, bo miałam refleks, a i Fionka czekając na smakołyk nigdzie się nie wybierała. Poza tą jedną sytuacją widziałam, że Pani zwraca uwagę na porządne trzymanie smyczy, zwłaszcza w chwilach, gdy Fionka ekscytowała się ludziem, psem czy ptakiem. Miałam jednak wrażenie sporej niepewności Pani w "obchodzeniu" się z psicą. Pani sporo pytała o Fionkowe zachowania, zwyczaje jedzeniowe i spacerowe. Poopowiadałam wszystko zgodnie z prawdą - że je 2 razy dziennie, podkreślając, że ważne jest to, żeby po spacerze, a nie przed, że trzeba by ją troszkę w zdrowy sposób podkarmić, że chodzi na spacer 3 x, w tym jeden lub dwa dłuższe, że wybieguje się na wyciąganej smyczy, że jak by miała zostawać na kilka godzin, to pewnie dobrze by było, żeby poranny był porządniejszy, że jak padało i się nie wyszalała, to potem więcej zabawowo zaczepiała w domu, że wytrzymuje długo, nie brudząc w domu, że wczorajszą kapielą nie była zachwycona, ale bez paniki, że jeszcze nie jechałam z nią autobusem, że nie przepada za kolankowaniem i narączkowaniem, ale ją przyzwyczajam, że zostawiona sama piszczała trochę, ale nic nie zniszczyła itp. Pani zapytała też, na czym polega jej ADHD. Powiedziałam, że moim zdaniem głównie na uciekaniu przez płot w domach z ogrodem, na chęci natychmiastowego napadnięcia zabawowego na psy, co niektóre moga odebrać jako atak i dlatego uczą ją spokojnego podchodzenia do psów, że na skakaniu na ludzi po głaski i do lizania. Wyjaśniłam też, że nie umiem powiedzieć, na ile jej stosunkowo spokojne zachowanie u nas wynika jeszcze z niepewności w nowym miejscu, czyli nie pokazania jeszcze pełni osobowości, a na ile zmiana miejsca ze wsi na miasto oraz nasz sposób bycia i postępowania z Fionką (ogarnianie jej zapędów) powoduje u niej również zmianę zachowania. Również pytała się o to, w jakim czasie psy się aklimatyzują w nowym miejscu. Wiadomo - różnie. Opowiedziałam, jak to wygladało, wygląda z Fionką u nas, że większych problemów u niej w tym względzie nie widzę, że jest raczej otwarta i odważna. Chyba jedyne Pani obawy (te wyrażone, rzecz jasna), były takie, czy nie będzie jej robić krzywdy, zostawiając na długo samą w domu, na co odpowiedziałam, że przecież mnóstwo psów tak żyje i to lepsze niż spacer raz w m-cu w schronisku. Na koniec zasugerowałam Pani, że niezależnie od jej (i Mazowszanki) decyzji, czy Fionka, czy inny psiak, warto, by poczytała sobie o podstawach psiego wychowania i psich sygnałach, bo nawet sama obserwacja (gdy się trochę psią mowę rozumie) jest fascynująca. Pani ma zamiar poczytać, bo nawet już kupiła książkę na ten temat. W czasie tego spaceru próbowałam też trochę mówić o moich sposobach na "ogarnianie" Fionki, ale... o ile odrobinę wiem i odrobinę umiem, o tyle kompletnie nie potrafię tego przekazywać... :shake: Umiem rozmawiać z osobą, która też trochę (albo więcej ode mnie) wie, ale jestem fatalnym nauczycielem, zwłaszcza, że moje "kompetencje" mimo wszystko są ciągle w tym temacie mizernie... :( Ło matulu...! :huh: Właśnie zobaczyłam, ile nasmarowałam... :oops: Ale czekam teraz na Wasze odczucia i wnioski - zwłaszcza, że Mazowszanka ma z tą p(si)annicą niezłą zagwostkę... :shake: [COLOR=#0000ff]PS.[/COLOR] Tak się zastanawiam, w kwestii wyadoptowywania psów: [B]Gdzie kończy się ostrożność i zdrowy rozsądek, a zaczyna wpadanie w paranoję...? [/B] Sama się siebie pytam i sama nie wiem... :shake:
  18. Właśnie przed momentem wlazły na mnie przednie odnóża i łepetyna do głaskania, a chwilkę po tym... wskoczyla na kolana reszta Fionki! :-o
  19. [quote name='Nutusia']Chowanie poduszek i ograniczanie przestrzeni brzmi bardzo naukowo. Z tym pierwszym łatwiej, z tym drugim pewnie trudniej - szczególnie w dzisiejszych, nowoczesnych wnętrzach, gdzie są otwarte przestrzenie kuchnio-jadalni-salonowe, a w łazience trudno psa zamknąć na kilka godzin (szczególnie w ciemnej).[/QUOTE] Oj tam, oj tam... podrażnić się z Tobą w ogóle nie można... :shake: Jakoś wyszło, jakbym tu jakimś ekspertem psim była, a nie jestem... :( [quote name='Nutusia']Może Fionka płacze, bo jeszcze nie czuje się u Ciebie zbyt pewnie, Inko... Dopiero co została oddana 2 razy i trochę się martwi, że i Ciebie straci z oczu :([/QUOTE] Trudno, takie pieskie życie... :( [quote name='Nutusia']A co do zegara, to Fionella - zaraz zmienią czas! I może się okazać, że pańcia nie zdąży z pracy wrócić ;)[/QUOTE] Ale ona tylko przez chwile piska, potem jeszcze dwie chwile albo trzy leży pod drzwiami i wraca na posłanie lub zajmuje się zabawą. Dopiero ok. 16:30-17:30 wychodzi na popołudniowy spacer. :)
  20. [quote name='Mazowszanka2']Niedobrze z tym zostawaniem samej w domu :shake: Ale musi się tego nauczyć, bo nawet niepracujące Pańcie będą kiedyś z domu wychodzić.[/QUOTE] Spokojnie, to był dopiero jej pierwszy raz u nas... Przyzwyczai się. Musi. ;) Aha, wczoraj była niewielka zmiana, ale od dziś znowu potrzymuję wersję, że Fiona zna się na zegarze... :p Polazła piskać pod drzwiami przed momentem... Spojrzałam na zegar... Jest ok. 15tej. :-o
  21. [quote name='Nutusia']Bardzo chcę wierzyć, ale obaw chyba jednak mam więcej. Pierwszy pies, spokojna pani i balkon... a pod nim pieski, ptaszki i inne atrakcje. A ewentualny psi towarzysz ma i wady i zalety. Tak jak wczoraj tłumaczyłam pani zainteresowanej Alutką - z jednej strony ma zajęcie, bo się bawią i się nie nudzi, a z drugiej strony - jedna złapie poduszkę i ucieka, druga ją goni - złapie drugi róg - poszewka pęknie i dopiero jest zabawa!!!![/QUOTE] Poduszki chowa się w tapczanie/kanapie/szafie albo psom zostawia do dyspozycji mniejszą przestrzeń do rozrabiania. ;) [SIZE=3] Jestem umówiona z Panią na jutro na 11tą w parku. :nerwy:[/SIZE] [B]Fionka miała dziś pierwszy króciutki (ok. 10 minut) test zostawania samej w domu. [/B] Pochowałam nęcące rzeczy, wsypałam garsteńkę karmy i zostawiliśmy komórkę na nagrywaniu dźwięku. Okazuje się, że Fiśka nie miała czasu rozrabiać, bo... zajęta była płakaniem... :bigcry: Wracając, oczywiście otworzyliśmy drzwi dopiero po upewnieniu się, że w tym momencie nie płacze. :p Będziemy próbować dalej, na trochę dłużej, ale jakoś nam trudno jest się zsynchronizować, żeby wszyscy wyszli jednocześnie... :oops: Fioniasta będzie chyba musiała dać zajrzeć wetowi pod ogon, bo cusik ją swędzi. :roll: A dziś po wieczornym spacerze planujemy kąpiel, bo ukurzona jest dziewczyna po wiejskich wycieczkach i trochę za często się drapie.
  22. [quote name='Mazowszanka2']I tu prośba do inka33, aby zaczęła Fionę już od jutra na trochę zostawiać :)[/QUOTE] Inka wie... :p [quote name='Mattilu']O rany, ale sie nadzialo! [B] nie znam sie, ale czy Pani nie jest zbyt spokojna jak na potrzeby Fionki?[/B] Nie jest powiedziane, ze Fionka bedzie niszczyc w nowym domu. U Inki jak narazie polegl tylko kaczorek. Hopka, pozbawiona wplywu Nutusiowego stada (a zwlaszcza Kreski prowodyrki;) ) u nas w domu zniszczyla tylko jeden dlugopis. Przyzwyczajalismy ja do samodzielnego zostawania w domu wychodzac najpierw na pol godziny - chowalismy wszelkie rzeczy "kuszace" a zostawialismy jakiegos gryzaka - i juz. Teraz, jak bardzo trzeba, Hopka zostaje w domu i na 6-7 godzin sama (chociaz zdarza sie to rzadko). Inka, kocham Twoje elaboraty - tyle w nich obserwacji i serca dla psa. Fionka, trzymam caly czas kciuki za Ciebie i dom, ktory razem z Toba bedzie ciekawy swiata: psow, ptakow i dzieci.[/QUOTE] [B]Też się zastanawiam... :hmmmm:[/B] Jak dziś nam popołudniowe wyjście do parku na wybieganie trochę deszcze, a troche moje nieogarnięcie zepsuły, to Fionka sie co i rusz wygłupia bardziej w domu - jak się przeciągać tygryskiem nie chcę, to podgryza, zaczepiając do zabawy i takie tam cuda. ;) Wydaje mi się, że musiałaby być porządnie wybiegana z rana, żeby [B]spokojnie[/B] wytrzymać te 9-10h samotności. Albo mieć towarzysza psiego. [B]I jeszcze myślę nad tym, czy Fionka jest dobra na pierwszego psa... :hmmmm:[/B] Sugerowałabym Pani poczytanie czegoś nt. podstaw psiego wychowania, psich sygnałów itp. Taka wiedza bardzo pomaga. Np. jak wczoraj podczas jesiennej foto-sesji prowadził Fionkę mój ojciec, to się trochę ciagała, kręcił itp., podobnie wieczorem z TŻem. Ona musi wiedzieć, kto rządzi - niekoniecznie żelazną ręką, ale za to konsekwentnie. Jest trochę jak dzieciak sprawdzający granice. [B]No i musi [U]pilnować, pilnować, pilnować![/U][/B] :nerwy: [COLOR=#008080]PS.[/COLOR] Kaczorek jeszcze trochę jakby żyje, choć z dziwnie płaska i strzępiastą główką. Był od Mazowszanki. ;) U inki poległ stary plastikowy spinacz do bielizny, który i tak był do wyrzucenia, tylko leżał gdzieś(?) zapomniany. Właściwie nie poległ całkiem, tylko dostał sam z siebie wglębień delikatnych - jak piegów. ;)
  23. [quote name='TZmestudio']Czy lepiej znaczy bardziej?? :cool3: TZmestudio[/QUOTE] Ruda bez sukienki będzie mniej wredna. ;)
  24. Fionella poznała wczoraj mojego TŻta. Większego wrażenia na niej nie zrobił. :evil_lol: A serio - bez problemu go przywitała, potem napadła liżąco i ogłaskiprosząco. :) Chyba serio jej jakichś mikroelementów brakuje, nawet szczyptę soli kuchennej zlizała ojcu z palca w mig. :hmmmm: Wydaje mi się, że dobrze by było zafundować jej karmę dla ciężarnych lub karmiących suk albo dla psich sportowców... Przydałoby się jej trochę przytyć w zdrowy, kontrolowany sposób, bo Fionka składa się głównie z kosteczek i skóry pokrytej super błyszczącą sierścią oraz... mieśni ud. :roll: Zwłaszcza przed zimą trochę tłuszczyku z pewnością by jej nie zaszkodziło... Nie pamiętam, czy Wam już pisałam, ze Fionka nie przepada za nakolankowaniem i narączkowaniem... :hmmmm: Oczywiście nie zależy mi na ciągłym jej noszeniem czy usadzaniem na kolanach, ale czasem trzeba móc to zrobić - np. w zatłoczonym autobusie, czy w celu zważenia lub obcięcia pazurków itp. Kolankowanie u ciotki inki siedzącej przy biurku świetnie za to nadaje się do... prób wyglądania przez okno! :p Jakoś nie przepada też za głaskaniem po grzbiecie i boczkach - mam wrażenie, że to przez kościstość nie sprawia jej to przyjemności... Za to drapsianie i głaskanie po karku, po klatce piersiowej oraz drapsianie za uchami i pod bródką to jest to! :) Aha, dziś na porannym spacerku... znalazł się... zaginiony fragment oczka kaczorka! :roll: Sam(!) kaczorek przed chwilą napadał śniegu w przedpokoju... Chyba za chwilę będzie można uznać go za całkiem martwego... :hmmmm: Za to wczoraj na ktorymś spacerze Fionka - niechętnie, ale posłusznie - rozstała się z... dorwaną połówką bułeczki z masełkiem. :) Nikt się nie przejął stratą, jaką ponieśliśmy za sprawą ząbków niewiniątka-Fionelli... :bigcry:
×
×
  • Create New...