Annavero ,mój mąż po odejściu naszej ukochanej suni nie chciał już żadnego psa.Ale ja wytrzymałam 4 długie miesiące i nawówiłam go na wyjazd do schronu.No i wróciliśmy z 50-cio kilowym goldenem,mąż go oczywiście pokochał bardzo szybko(a tak na marginesie to jechaliśmy po sunię,Bono był kudłaty i wzięliśmy go początkowo za dziewczynę,klejnotów nie było widać).Sunię,upatrzyłam sobie w internecie i żal mi się jej zrobiło,bo nikt by takiej nieufnej nie zaadoptował.Mężowi coś tam napomknęłam,tak enigmatycznie.I postawiłam go przed faktem dokonanym,bo w wielki piątek przywiozła ją z W-wy moja córka,która ją wcześniej odwiedzała.Mąż,jak zobaczył,że Rita podgryza Bono był wściekły i kazał córce ją zabierać,ale powiedziałam,że musimy dać jej trochę czasu.A teraz ją całuje,przytula,do łóżeczka woła,a minął dopiero miesiąc jak jest u nas.Ja także nie pracuję,bo opiekuję się ojcem,który ma duże problemy z pamięcią także pieski mają mnie prawie zawsze,choć w domu zostają i są bardzo grzeczne.