Ja jestem za twarda :P Nie pozwalam sobie wejść na głowę, nawet obcemu psu ;)
Dziś np. jak szłam po Theodora do przedszkola, to zabrałam ze sobą Torę. Plan był taki, że idę polami, wychodzę od strony przedszkola, zabieram młodego i idziemy do domu już normalnie. W polach spotkałam sąsiadkę z Kisi (husky). Jako że Kisi nie jest spuszczana ze smyczy, to postanowiła swoją panią przeciągnąć kilka kroków, a potem położyła się na ziemi i czekała aż my się zbliżymy. Sąsiadka mogła sobie ją ciągnąć z całej siły-pies miał ja w głębokim poważaniu :P Kisi ma ponad 3 lata i takie numery są u niej normą. Jakby była moim psem, to dostałaby po łbie i tyle. To nie pies będzie decydował czy stoimy czy idziemy i w jakim kierunku :P