Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Ty$ka

    PatBull

    Zmierzchnica świetnie zakończyła ten temat, ja tylko dorzucę swoje trzy grosze na temat... zwolenników dominacji. Potraktujcie je jako post na marginesie ;) Co to TD - swego czasu toczyły się bardzo ciekawe rozmowy pomiędzy miłośnikami jednej rasy o tym czy dominacja jest czy jej nie ma. Muszę powiedzieć, że sama rozmowa była gorąca, ale była mega interesująca i każdy z niej wyciągnąć bardzo, bardzo dużo. Na wstępie włożyliśmy między bajki te wszystkie zasady TD, która jest najpopularniejsza - zrobiliśmy to samo, co właśnie zrobiła [B]zmierzchnica[/B]. Ta teoria, błędna i rozpowszechniona wszędzie faktycznie nie ma żadnych podstaw naukowych na swe istnienie. I na tym powinniśmy zakończyć swoją dyskusję. Jednak pewne osoby nadal przytrzymywały, że dominacja istnieje, tylko byleby nie mylić z TD. Ostatecznie, podając liczne argumenty i obrazki ze świata życia zwierząt, roślin i ludzi, doszliśmy do konsensusu. Cały problem z tą nieszczęsną dominacją jest walką o nazewnictwo, pod różnymi pojęciami (zwolennicy dominacji mówią na to "dominacja", a przeciwnicy tego słowa - "przewodnictwem" lub "partnerstwem") mają na myśli to samo. Upraszczając, sięgnijmy choćby po słownik języka polskiego, korzystałam ze strony pwn.pl: [QUOTE][B]dominacja [/B]«[U]przewaga[/U] nad osobą, grupą ludzi lub państwem, [U]umożliwiająca decydowanie o nich według swej woli[/U]»[/QUOTE] Ot, tyle i tylko tyle. Ta definicja mówi wszystko: mamy przeważać nad psem, mamy umieć z nim pracować, by zawsze wyszło na nasze. Kontrolując psie zasoby (jedzenie, zabawa, ukochany człowiek) i ustalając z nim zasady, mamy nad nim przewagę, czyli go dominujemy, przewodzimy mu, jesteśmy jego partnerem (no pal sześć to nazewnictwo!). Nie jest jednak powiedziane, że miejsce nasze czy psa w stadzie (ja jednak jestem zwolenniczką stada, możemy to nazywać "rodziną", ale dla mnie "stado" jest jaśniejsze, no ale znów spór o nazewnictwo) jest stałe. Jest to przewaga, która może się zmienić w różnych sytuacjach (choroba, starość, młodość, więcej psów, nowe miejsce), dlatego też musimy działać konsekwentnie. I żeby nie było w dominacji nie chodzi o to, by myśleć, że zaraz mnie pies zdominuje (dlaczego - o tym powiedziała [B]zmierzchnica[/B]), ale o tym, by być konsekwentnym, opanowanym przewodnikiem. Nikt tu nie mówi o przygnieżdżaniu psa do gleby za każde przewinienie i nikt rozsądny nie tłumaczy każdy wybryk dominacją (broń Boże!), ale naprawia błędy - jak przystało na lidera - inaczej pies nie będzie spokojny, nie do końca będzie czuł się komfortowo, czyli do końca nam ufać nie będzie. A cała nasza dominacja nie opiera się na fizyczności (choć tu niewykluczone są mądre i odpowiednie korekty), ale na dominacji wewnętrznej w celu zwiększenia zaufania psa do nas i by stał się zrównoważonym przyjacielem. Oczywiście - upraszczam to i skracam nieprzebłagalnie, ale chodzi o to, że ludziom utrwaliło się błędnie mniemanie o alfach, omegach i sramegach. Tak naprawdę jest to niemal wszystko to samo, o czym piszą "pozytywiści", tylko ubrane w inne słowa. ;) Być może uzasadnione jest zmiana nazewnictwa - wtedy mniejsze niebezpieczeństwo, że ktoś się zapętli w durną TD, zresztą "przewodnictwo" być może brzmi nawet łagodniej i zmusza nas do innego myślenia... ale na Boga - nie psioczmy na każdego zwolennika dominacji i nie zamykajmy się na niego, nie dlatego, że ja się do nich zaliczam, ale dlatego że oni nieraz mądrze gadają. Najczęściej to samo, ale trochę innym językiem, być może trochę z innego punktu widzenia ;). Ja bardzo cenię sobie rozmowy pomiędzy "alfami" a "pozytywistami", bo często ciekawe wnioski wypływają z ich rozmów. I tyle w tym temacie. ;)
  2. Tak pomijając kwestię gadania (straciłam w pewnym momencie wątek o czym mówicie :p) to podoba mi się imię - Kosmos, no kapitalne! :D Strasznie zazdroszczę Wam jakikolwiek szkoleniowców i psich spacerków, u mnie pod tym względem lipa.
  3. Kciukujemy za zdrowie Twoje i Fanty.
  4. [quote name='Majkowska']Wiesz co, nie , nie mam. On pracuje w inny sposób, szuka bażantów, czyli robi to co ma robić w naturze, fajnie by było też pobawić się w jakieś tropienie ale nie da się wszystko naraz. Zdaję sobie sprawę że jeśli bym go nauczyła szukać po tropie to mogłabym jakośtam zawalić górny wiatr, nad którym i tak musimy pracować, nie ma sensu robić mu sieczki z mózgu, choć nie powiem - chciałabym spróbować wszystko : agi, obi, frisbee,ipo, flyball, rower, sanki, opony... Ale to tylko moje chore ambicje ;)[/QUOTE] Właśnie - u Ciebie trochę inna sytuacja, bo masz psa konkretnej rasy i wiesz do czego został stworzony. Ja trochę strzelam, bo kundel to kundel. Na łańcuch, "by się spełniał" go nie przypnę :evil_lol: Ambicja - jak się cieszę, że musiałam ją schować do kieszeni. Sama pamiętam jak przez pierwsze dwa lata chciałam z psem i frisbee, i agility czy IPO, a obiedence już tak dość na poważnie, a tu okazało się, że piesek ma inne zdanie na ten temat, nauczył mnie zdecydowanie pokory. Generalnie Morus nie jest psim mistrzem w sportach, zostaje mi z nim tropienie, szukanie i pojedyncze elementy obi. O, i bym chętnie spróbowałabym z nim pasienia, bo uważam, że mogłoby mu się spodobać, kilka razy pokazywał mi do tego predyspozycje, ale z braku miejsca na treningi i braku owiec, no cóż i to przemyka nam koło nosa. Dlatego czuję ogromny niedosyt i poczucie marnowania psa, ale to pewnie tylko moja ambicja :eviltong: Grunt, że coś robimy pod siebie, w sensie, że się bawimy w pewne sporty, może je trochę zniekształcając, ale co z tego, przecież i mi, i psu sprawia to FUN w tej właśnie formie. [quote name='kalyna']ooo też polecam takie semi ;) a kto to organizuje? fundacja czy szkoleniowiec? Szukanie kota, a człowieka to nie to samo... :) Choć ja ostatnio wolę rewirowanie :loveu: I jestem zła Pańcia, bo wrzucam cosik w wysoką trawę i potem prowadzę psa, żeby szukał :evil_lol: tylko moje jak widzą szelki to już się zaczyna akcja...[/QUOTE] Semi prowadzone przez p. Marię Kuncewicz Ależ ja czegoś takiego nie powiedziałam! Jest podobne (bo nie jest to szukanie kota, który biegnie, no błagam :evil_lol: - mój nieraz znajdywał moje mruczki, które gdzieś się zapodziały, spały w jakiś dziurach albo pokazywał mi bezdomniaka, który sobie spał) Mój jak widzi wysoką trawę to dostaje szajby :evil_lol: W sumie to jestem ciekawa co by wygrało: praca szy trawa ;p [quote name='Majkowska']Masz rację, kot jest przysmaczkiem sam w sobie. Taka chodząca nagródka :evil_lol:[/QUOTE] Ej, Morus nie jest psem jedzącym koty ;p On je ignoruje. Jedyną pokusą jest własny kot - ten go wkurza, więc go przegania jak ma fazę, ale ogólnie pełna sielanka - jedza z jednej miski, piesek schodzi mu z drogi, pozwala mu spać w swojej budzie, a z racji, że od małego się wychowywał z kotami ma pewne nawyki kocie - kiedyś nieraz siedział na parapecie :diabloti: - w sumie ma łatwo, bo buda stoi obok okna, ale wcześniej nie miał takiego nawyku. Do czego dążę... otóż inne kotełki jak mu nie pokażę to nie zobaczy, nie poleci jak głupi za tropem kotka "bo tak". Nieraz było tak, że ktoś mi mówił, że widział w tej i w tej uliczce bzdomnego kota i my go szukaliśmy po okolicy, w wyniku czego znaki jego bytowania znajdywaliśmy jak nie samego kota. Albo rzucałam głupie "szukaj" i po 5min pies prowadził mnie do leżącego kota. Nie zawsze był żywy... Ale ostatni kotek, przytargany z lasu by tam zdechł gdyby nie Morus, bo złapał nagle trop i wrócił do mnie niemal od razu prowadząc mnie gdzieś. I zaprowadził mnie do krzaków, gdzie leżała półprzytomna kotka - w sumie odwodniony szkielet. Przytargałam to biedneumierające w niedzielę i sam Morus kot doglądał, spał obok niej, był jej grzejnikiem, bo sama nie miała siły się ogrzewać... Następny dzień wet. Po 4dniach walki o jej życie, niestety pożegnaliśmy ją na zawsze. Jednak nie wiem jak długo by sama w lesie się męczyła. Dlatego nie uważam, by nasze szukanie kotów było takim szukaniem zwierzątek. Pewnie, że jest inne niż ludzi, ale jest to szukanie na tą samą komendę i pies postępuje [U]identycznie[/U] jak szuka mnie czy K. Niemniej jednak o ile obcego kota znajdzie zawsze, tak ludzi nie. ;p [quote name='kalyna']i na dodatek takie uciekające, że pies może się spełnić w tym do czego został stworzony, zamiast przekierowywać to na człowieka :lol: wiesz moje przy szukaniu mają mieć kota w d*** i faktycznie to nam się udaje.. kot siedzi na płocie i PACZY, albo siedzi gdzieś w trawie obok fantu, a pies nie zwraca na niego uwagi i tak ma być :evil_lol: Ale po skończonej pracy, po nagrodzeniu i spokojnym wracaniu, wracają w miejsce gdzie kot był, zapaszek doleciał z opóźnieniem :shake: Zwłaszcza Sonia vel kiler na koty...[/QUOTE] A kto mówi o uciekających? ;) Takich nie ma sensu szukać. No mój zlewa koty, ma je gdzieś. Może dlatego, że w domu zawsze musiał konkurować z nimi o zasoby. Plus to, że co rusz przywlekę nowego, a na naszym podwórku jest też stołówka kotów bezdomnych i ciągle przychodzą do nas nowe. Kiedyś psa to jarało i nie dawał im spokoju, teraz stały się dla niego mało ciekawym obiektem - trochę to z faktu pracy nad tym, a trochę też z tego, że stały się mało interesujące, bo piesek wydoroślał i nie ma głupich pomysłów, wie że to bezcelowe. Nie powiem, te obce lubi niuchać, ale nie jest to łapczywe, szalone i bezmyślne, lecz takie spokojne, z dawką ciekawości, ale takiej opanowanej. ;] Zapoznaje się z nimi, przynajmniej próbuje, ale nie narzuca się swoją obecnością - akurat tu podchodzi z delikatnością jak do psów czy ludzi. ;) [quote name='Majkowska']Waldka też uczę olewać koty, ale np moje na działce potrafi znaleźć ;) Tylko że jak spotka kota na ulicy to kot zwiewa, jak spotka kota na własnej działce to dostaje od niego w pysk :D W temacie pracy, to wiecie co mnie bardzo kiedyś interesowało - szkolenie psa do pomocy dla osoby niepełnosprawnej czy cukrzyka. Na takie coś z Waldkiem bym się mogła pisać.[/QUOTE] Te na spacerze też nieraz Morusowi dawały w pysk. Choć i tak najlepsze było wychowywanie go przez moje mruczki, pewnie dlatego tak szanuje ten gatunek (może myśli, że jest kotem? :eviltong:). O tak, mnie chyba nigdy nie przestanie to interesować. Zwłaszcza, że wynika to z faktu, że u mnie rodzina jest cukrzyków, a dwa - miałam dziadka na wózku inwalidzkim i zawsze chciałam dla niego psa, który by mógłby mu pomóc. I stąd wzięło się moje zamiłowanie do tego typu szkolenia, ale nie wiem czy bym podołała - najpierw człowiek poświęca swój cały wolny czas na psa, a potem oddaje. Wiem, że szedłby w ręce dobre, ale szybko się przywiązuję do zwierząt i nie umiem ich oddawać ;p [quote name='rashelek']To będziemy zbierać kasę razem! Ja mam do zarobienia 1,5tysia na rower + te wszystkie inne "poboczne" wydatki, to ze 2 mi wyjdzie na czysto! :grins: Jeżeli masz okazję jechać na takie semi z interesującego Cię tematu, z porządnym szkoleniowcem, za rozsądną cenę i w dodatku blisko - no to odpowiedź nasuwa się sama :P[/QUOTE] Szalejesz, kochana! Zbierajmy, zbieramy. Tak, ale dodajmy, że jeszcze trzeba doliczyć: zakup karmy dla psa, Foresto, nowe buty, bo glany zajechałam no i w lecie... nie, nie jestem hardckorem by w nich chodzić, biwak drużyny, pielgrzymka, wypad ze znajomymi na 3dni pod namioty... trochę sporo jak na osobę niepracującą :eviltong: Rozglądam się za pracą, ale na razie lipa... [quote name='marta1624']Witam z rana Ty$ka ;)[/QUOTE] [quote name='dOgLoV']hejka ;)[/QUOTE] Hej Dziewczyny. :loveu: Opowiedziałabym Wam coś... ale mi się nie chce. Idę się pouczyć biologii. Jutro mam 3h :loveu:
  5. Piękna świnia :loveu:
  6. [quote name='Majkowska']Tylko u mnie [B][U]mało nagadane[/U][/B] a zdjęć mnóstwo - chyba oniemieli wszyscy z wrażenia że mam taki piękny pointer :diabloti:[/QUOTE] Faktycznie :siara: Jednak przynajmniej równoważysz to z fotkami :D
  7. Ale u mnie to samo, paplaniny więcej niż zdjęć :D
  8. Też masz poczucie winy, że nie wykorzystujesz tych predyspozycji tak jakbyś mogła? Ja okropnie. Jednak ani nie mam wiedzy, ani czasu, ani nikogo kto mógłby nas podglądać i być tą naszą prawą ręką od konstruktywnej krytyki. Dlatego na widok każdego semi tropowego ślinię się jak Morus podczas podróży :lol:
  9. [quote name='Majkowska']Co tu siejesz herezje? Mój się kąpie prawie codzień i maseczki w błocie sobie robi a leci z niego coraz więcej :D[/QUOTE] Powiem tak: może u Was się to nie sprawdzi faktycznie, bo ten sposób stosują ludzie na swoich psach z podszerstkiem, a nie na takich krótkich, dlatego napisałam: podobno. Tu nie chodzi o to, że piesek straci cały włos po kąpieli, ale ją zrzuci szybciej, więc szybciej osiągniemy spokój ;) Tak czy inaczej powiem Wam, że ja nie lubię linienia psów krótkowłosych, kompletnie! A sprzątnąć to masakra! Widzę po kotach, a i znajomi mi opowiadają (zresztą nie muszą: widzę jaki mają stan domów ;p). Dlatego nigdy nie miałam i mieć nie będę psów o takiej sierści. U nas sprawdza się zgrzebło. A u Was macie rękawicę? No nie wiem, ja swoje koty (krótkowłose, przede wszystkim gładkowłose bez podszerstka) zawsze czeszę szczotką z włosiem i szczotką a la końską (zabij mnie, nie znam nazwy), ale energicznymi ruchami i przede wszystkim pod włos, podczas zabiegu jestem cała okłaczona, ale jakoś tak w domu dzięki temu zauważam mniej sierści. Tylko radzę czesać psa poza domem, bo się nie dosprzątacie :D
  10. [quote name='Majkowska']A ćwiczysz z nim na codzień jakieś tropienie? i w jakiej formie??[/QUOTE] Powinnam sama sobie zadać to pytanie :eviltong: Nie wiem w ogóle czy to co robiliśmy można nazwać tropieniem. 1,5roku temu trochę piesek pracował swoim noskiem na zasadzie szukania moich rzeczy i podążanie za moim śladem, ale to było takie intuicyjne i dość potraktowane po macoszemu. Średnio nam szło, choć uważam, że to nie wina psa - nie, to perełka trafiła do doopy wołowej, która się nie zna. Zresztą w tym czasie też bawiłam się w szukanie przez psa ludzi, ale to było tak samo, jak nie gorzej: piesek umie znaleźć mnie w każdych warunkach i K. No, i to by było na tyle :eviltong:, bo sprawę chyba spieprzyłam i pieskowi źle wytłumaczyłam. Tfu, w ogóle nie wytłumaczyłam i nie znajdzie obcej osoby (choć fakt jeszcze nikt inny nie był chętny na bycie szukanym). A i znajdzie zawsze kota na nasze "Gdzie jest kot", niekoniecznie naszego, ale nie zawsze kazałam mu szukać naszego mruczka i w tym polu robi to wspaniale. Jednak nie umiem tego przełożyć na ludzi, mówiłam już że jestem doopa nie trenerka? :p Co prawda dostałam parę wskazówek, ale teraz nie mam czasu w to się zagłębiać. Choć nie powiem - jest to jedno z niewielu dziedzin, które mnie, a przede wszystkim Morusa tak jara, on kocha pracę z nosem. Tylko no... nie umiem :evil_lol: Semi nam się przyda jako motywacja i jako start, taki prawdziwy, bo na razie niby mamy coś, ale tak naprawdę nic.
  11. [quote name='Majkowska']A ja z innej beczki - kto to jest Gruby??[/QUOTE] Pies Vailet :D
  12. Myślę, że nie ma co więcej gdybać - decyzja podjęta i piesek będzie miał Foresto. Już widze jego zachwyt, że będzie non stop nosił obrożę :loveu: [quote name='Baski_Kropka']OOoOo dlaczego mnie tu wcześniej nie było?! Kotorry piękne, psisko fantastyczne :D Tylko zdjęcia gdzie...?[/QUOTE] Nie wiem, może nas nie lubisz? 8) Witamy się. Ta galeria słynie z tego, że zdjęć brak, aczkolwiek nie możesz narzekać - ostatnio swoje galerianki rozpuszczam nadmiarem fot :lol: [quote name='Collie']Zbieraj kasę i na seminarium! :eviltong: Co prawda 450zł to nie mała suma, ale za 4 dni opłaca się, a jeszcze jak dosyć blisko. Musi to być całkiem fajne doświadczenie, a zawsze to inaczej bezpośrednio być z psem i uczestniczyć. Jaki młodziak :loveu:[/QUOTE] Gdyby to było takie łatwe... już na wakacje mam do wydania przeszło 600zł, nie wiem czy będę w stanie zarobić w tak krótkim czasie 1000zł, ale się postaram, bo nie mogę przegapić taaakiej okazji. Semi z tropienia, toż to ziszczenie moich marzeń :loveu: Za dzieciaka taki śmieszny był :D
  13. Witamy się. Kolejna nagadana galeria :p Kosmita jest cudowny, w życiu bym go nie opitalała, taki miiiisio :D
  14. Jaki kochany musi być wobec dzieci :loveu: Mój też aniołkowaty, ale cieszy mnie to niezmiernie. :D
  15. On tak zawsze tak świruje w domu? :p
  16. [U]Podobno [/U]wykąpanie psa daje fajne efekty, mniej linieje. ;)
  17. Trzymam kciuki za wyniki z egzaminów, jestem dobrej myśli ;) Żaba dba o Twoją kondycję i cierpliwość - ot, musisz nieźle się pewnie wyćwiczyć, aby nie pozwolić jej jeść kości. ;) A tak poważnie - moje wyrazy współczucia, już wolę Morusowe schizy na punkcie trupów zwierząt i tarzania się w nich. U nas Juwenalia dobiegły końca, a tak chciałam na Luxtorpedę. :(
  18. Ale tybkowo się zrobiło :D Nie znam się, ale muszę powiedzieć, że niektóre są nawet ładne, do tej pory nie byłam przekonana do tybów ;p
  19. Oj, regres jest jest najgorszy, nie wiadomo kiedy psu co odwali. Strasznie współczuję takiego dnia.
  20. W domu nie dają jeść, to na spacerze musi jeść drut kolczasty :( ;p
  21. Ty$ka

    Gru&Tofik

    [url]http://i1372.photobucket.com/albums/ag355/martyyna/517bc_zpsb3ba07a2.jpg[/url] mówiłam już, że jesteście nienormalne? :siara: Toffi :loveu:
  22. Hej. U nas dzisiaj piękna pogoda :loveu: Jak się fajnie bawią, choć nie wiem czy tak samo myśli Lumpek :p
×
×
  • Create New...