Tekścik troszkę zmodyfikowałam, chyba, że ma być całkiem nowy?
Lunka to śliczna, spokojna, wpatrzona w człowieka sunia.
Ma około 6u lat, waży 11,5 kg.
Trafiła do schroniska, gdyż ktoś kto był jej całym światem, kogo kochała i mu ufała wyrzucił ją na ulicę tuż przed Świętami Bożego Narodzenia.
Czym zawiniła? Znudziła się? A może jej miejsce zajął śliczny szczeniaczek?
Co czuła wie tylko ona. Lunka w schronisku była bardzo smutna. Pewnie nie mogła zrozumieć, dlaczego z ciepłego domu trafiła do zimnego boksu. Czy to kara? Za co? Za to, że była wierna, oddana, wpatrzona w człowieka.
Od kilku dni Luna przebywa w domu tymczasowym.
Zachwyca wszystkich swoją urodą i cudownym charakterem.
Chodzi za opiekunami krok w krok, cały czas się cieszy.
Ze smutasa zmieniła się w wesołka.
W domu zachowuje czystość, niczego nie niszczy.
Pozostawiona sama początkowo piszczy, ale szybko się uspokaja. Jest przyjazna w stosunku do ludzi i piesków, lubi dzieci.
Za miłość, opiekę, zainteresowanie odwdzięczy się, pokocha z całych sił swoim małym, zranionym serduszkiem.
Marzymy o tym, by sunia znalazła wspaniały dom, ludzi dla których będzie ukochanym pupilem, by już nigdy nie spotkało jej nic złego, by poznała jak to jest być psem szczęśliwym i beztroskim.