Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Tyśka) replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Wygląda na sporego! :) To dobrze, że udało się dotrzeć do właścicieli :) -
Wooow! super :) Tylko oby teraz zarejestrowali chip;)
-
Niesamowite, również podobnie pracowałam z Gandzią, też na dwór wychodziła w swojej klateczce i jak już chciała do domu to siadała w niej i czekała :). Nawet nie wiedziałam, że to właściwe, robiłam to na czuja widząc, że skoro od razu pokochała klatkę, to powinnam z nią wychodzić do ogrodu. U nas faktycznie to zadziało cuda. Cieszę się, że konsultacja się udała i mocno zaciskam kciuki za pracę. Skoro wówczas 17letniej mi się to udało, to jestem pewna, że i u Reksia będą widoczne postępy już bez pomocy specjalisty. TRZYMAM MOCNO KCIUKI! Będzie dobrze, wiem to :) I domek też się znajdzie najlepszy pod słońcem!
-
"Mój" kociak już w fundacji. Madie, współczuję zasikańca, ale faktycznie może to być coś z moczem... oby to było to, bo przynajmniej będzie wiadome, co jest przyczyną i po wyleczeniu wróciłoby do normy. Nie mogę przeżyć zwrotu Rysia i Jagódki, no ale czasem tak jest... widocznie to nie był ten dom... Na fb jest sporo zapytań o tego kociaka z zaklejonymi oczkami. I o koszty jego leczenia również.
-
Poker, oczywiście, że możesz zadzwonić i to niejeden raz! Będę bardzo wdzięczna. Zdaję sobie sprawę, że inaczej odbiera się osobę, którą się poznało niż taką, z którą się tylko rozmawia przez telefon. Poza tym jestem baaaardzo młoda, a nie zawsze takie osoby się słucha. ;) Oczywiście, że trzeba być w stałym kontakcie z Panią, mnie aż skręca, że nie mogę teraz podjechać do Tinusi. Do ucieczki w mieście nie możemy dopuścić, dzikusek drugi raz się nie złapie, a wiem jaka Tinusia jest trudna do łapania, wręcz niełapalna... próbowałam nieraz (nawet w zaawansowanej ciaży, gdy ledwo chodziła już to nie udało się jej złapać w kilka osób) , Jamor też długo sie z nią zmagał... Aż ciary mnie przechodzą, co by było, gdyby nawiała we Wrocławiu... brrr! Cieszę się, że Pani tego nie ukrywała, że od razu sama mi o tym powiedziała, ale od rana nie mogę o tym przestać myśleć...
-
Odnalazł się właściciel? ;) Czy jak to mam rozumieć?
-
Nie znam całej sytuacji, ale moja tymczasowiczka Gandzia miała podobnie, jeśli chodzi o szczekanie w nocy. Z jednej strony niby nie szukała kontaktu (bała się nas, uważała nas za zło konieczne), a z drugeij w nocy musiała mieć nas na widzeniu. I dodatkowo, bała się wszystkiego w nocy, więc szczekała z obaw. U niej to wynikało podobnie: brak socjalizacji, oderwanie ze stada psów, czyli świata, który znała, brak stabilizacji. Plus psy gorzej widzą w nocy, więc mogą czuć się niepewnie - nie zapominajmy o tym. Mój pies też w nocy się spina i jest o wiele czujniejszy: jak był młodszy i chodziliśmy na nocne spacery, potrafił się rzucać w przestrzeń, jak widział ruchomy obiekt. Z czasem wypracowaliśmy ten lęk i teraz się nie spina: chyba że obok kogoś przechodzimy, to daję sygnał by się relaksował i wtedy polega na mnie. Jednak to przyszło z czasem i wymagało pracy nad jego lękami, nad pewnością siebie i na wzmocnieniu relacji przewodnik-pies. Reksio jeszcze nie wie, że może polegać na człowieku, a cały świat go przeraża... jestem ciekawa obserwacji behawiorysty i jego zaleceń, ale na podstawie tego, co tutaj jest napisane, nie wydaje mi się, by był jakiś anormalny. Po prostu zabrakło socjalizacji. A co do suplementacji to zgadzam się z Anulą. Psiak ma ogromną krzywiznę i niedobory i nie wyobrażam sobie, by był jedynie na karmie. To odbije się na jego zdrowiu coraz bardziej, a wszelkie niedobory będzie ciężko potem nadgonić.
-
Poker, ja też przestrzegałam i mówiłam o tym, że Tinka jest mistrzem ucieczek. jola&tina, nie ma windy. A Tinka faktycznie już wie, którędy się wchodzi i wychodzi - nie ma z tym najmniejszych problemów. A przed schodami żadnych oporów. Też się martwię bardzo. Mam nadzieję, że drugiego razu nie będzie i nie czmychnie... :( Ja się tak boję ucieczki...
-
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
Tyśka) replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Chciałabym pomóc z drapakiem... ale mój na zbyciu to taki też już wyeksplotowany... :( Trzeba by słupki nowym materiałem obszyć. :((( -
koty, kociaki, moje tymczasy.. koci rezydenci też się czasem pokażą
Tyśka) replied to sylwija's topic in Koty w potrzebie
EDIT: Już wiem. -
Tak, jak pisałam wyżej, rozmawiałam z panią Krystyną. Tinusia jeszcze się boi i odskakuje, ale Pani jest wyrozumiała i wie, że sunia potrzebuje czasu. Robi wszystko, by nie hałasować i dodatkowo nie stresować. Była wczoraj z Nią na spacerze dalej, ale sunia wpadła w panikę, więc Pani na razie odpuszcza: mówi, że postara się stopniowo przyzwyczaić ją do ruchu ulicznego, ale bardzo ostrożnie, bo boi się, żeby nie uciekła. W nocy jest grzeczna, śpi przy głowie Pani, oczywiście na łóżku. Zjada wszystko bardzo chętnie, nawet próbuje podchodzić i wchodzić w interakcje z człowiekiem. Poker jednak coś wyczuła, bo wczoraj Tinusia uciekła na klatkę - Pani nie zauważyła, bo było już ciemno i tylko Jej śmignęła. Na szczęście okno było zamknięte, bo Tinusia od razu wskoczyła na okno... Pani ją złapała i zaniosła do domu, ale sunia znowu czmychnęła między nogami - sąsiadka natychmiast pobiegła łapać Tinusię. Pani jest bardzo wystraszona, że znowu się to powtórzy, jeszcze bardziej uważa i sprawdza, gdzie sunia jest zanim wyjdzie. W głosie widać troskę o sunię i to, by nic się nie stało. Pani mówi, że jest bardzo dobrze, że się poznają coraz lepiej, ale po prostu już też wie, na co stać sunię i będzie jeszcze bardziej uważać.
-
Fajna wełna :) Lubię takie psiaki... choć wróć! ja większość psiaków lubię. Dodałam do grupy pudlowej. :)
-
Jaka fajna owca.... choć pudel z niej żaden to dodam ją na pudlową grupę pomocową, jeśli chcesz;)
-
Zdaje mi się, że wiolhelm już miejsce u Murki rezerwowała, więc to tylko kwestia się przypomnieć.
-
W takim razie założę. :) Dziękuję ślicznie za wsparcie.
-
Wspaniale, po cichu liczyłam na Ciebie :). Tak, tak koniecznie najpierw musimy uporać się z finansami Tinusi. Jutro wiolhelm ma dzwonić do Murki, dopytać o miejsce :).