Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
O rany, bardzo dziękuję :( To ogromne wsparcie. Dr Iracka przyjmuje w Nadarzynie, 24km od centrum Warszawy - ale myślę, że ona może pomóc, nawet wspomagając lekami. Pani Marzenka rozmawiała jeszcze z Panią Agnieszką Boczulą, ale 100zł kosztuje jedna godzina konsultacji - mnie pani Agnieszka kojarzy się z problemami innymi niż lękowymi, jakoś w przypadku lęku separacyjnego ufam dr Irackiej. Państwo kochają psiaka i nic nie mówili o problemach, ale przy okazji składania życzeń pani Marzenka dopytała o zostawanie, bo początkowo mówili, że psiak płacze zostawiony sam... i wyszło, że jest naprawdę źle :( Myślę, że to była prawdziwa przyczyna zwrotu z pierwszej adopcji, nie chce mi się wierzyć, że w poprzednim domu nie niszczył mebli skoro teraz dzieje się to na taką skalę. Państwo na pytanie czy ogłaszać psiaka i szukać mu innego domu powiedzieli, że... nie! Że oni chcą Rufika, ale i potrzebują pomocy, bo nie dają sobie rady. To naprawdę odpowiedzialni ludzie, Rufik miał szczęście, że na nich trafił. Dr Iracka na razie nie odbiera telefonu, na razie nie wiem jaki to byłby koszt.
-
Sielanka Rufika nie trwała długo. W święta właściciele zgłosili problem, Rufik nie umie zostawać sam w domu, wpada w panikę. Zniszczył już doszczętnie meble, drzwi, próbuje wyjść oknem. Pani awaryjnie z pracą przeniosła się do domu, ale to jest rozwiązanie tylko na chwilę, poza tym Rufik najbardziej panicznie reaguje na wyjście pana. Państwo nie chcą narzekać i sami czytają i pracują z psem, ale problem jest coraz większy. Z powodu tak głębokiego lęku separacyjnego, znajomi którzy mieli się zajmować podczas ich urlopu Rufikiem, nie zajmą się. Panstwo wyjeżdżają do Kazachstanu na 2tygodnie, od ok. 20. stycznia i nie mają, co zrobić z Rufikiem. Prosili o pomoc w znalezieniu hotelu, do 30-40zł/doba w Warszawie lub okolicy, na droższy ich nie stać. Podesłaliśmy im Jamora, 25zł/doba, Jamor ma miejsce - ale na razie dla Państwa to za daleko, nie mogą przeznaczyć 200zł na transport (nie mają samochodu, musieliby kogoś poprosić o pomoc). Szukają dalej czegoś bliżej. Dodatkowo przed Sylwestrem rana pokastracyjna spuchła strasznie, a Rufik stał się nerwowy, wygryzał szwy (były rozpuszczalne) i nie pozwalał się tam dotykać. W Nowy Rok pojechał do lecznicy, ma stan zapalny, dostał antybiotyk i maść, i kołnierz. Państwo walczą o Rufika, zmienili mu imię na gruzińskie, ale barierą jest obcy kraj, nieznajomość języka i to, że żyją skromnie w wynajętym mieszkaniu. Nie spodziewali sie takich problemów, poprzedni właściciel słowem nie wspomniał o problemach psiaka ani nam, ani Panu (z Panem widział się codziennie przez tydzień na spacerach), jego zdaniem Rufik nic nie niszczył. Pan nie ukrywał, że liczył na większą pomoc, rozmawiałyśmy z Pani Marzenką, że przydałoby się opłacić Państwu konsultacje behawioralną u dr Irackiej (na razie nie odbierała telefonu), aby jakoś Państwa odciążyć, natomiast jak zawsze - skąd czerpać fundusze? Właściciele chcą walczyć o psiaka i nie narzekają, ale nie ukrywają, że Rufik to bardzo trudny pies, nie umie poradzić sobie z zamknięciem w mieszkaniu.
-
O rany, jakie dzieło! https://drive.google.com/file/d/1cSqVCTaT7m39NZlagHnJdDkltTJ4-Xj4/view Podarty karton i błotne SPA świadczą, że naprawdę jest szczęśliwa! Coś wspaniałego :)
-
Ja też... może powędrowała z jeszcze dalej niż mazowieckiego? Gdyby psy umiały mówić...
-
O Kofi faktycznie ludzie powariowali, miałam aż 19 zapytań na olx, a ogłoszenie: Wyświetleń: 3283 Wyczyść liczbę wyświetleń Tel: 64 Obserwuje: 92 Teraz już usunęłam. A czy są zapytania o Lorkę? https://www.olx.pl/oferta/slodka-kruszynka-miks-papillon-jamnik-uratuj-jej-zycie-CID103-IDCYcWm.html - skończyło się jej wyróżnienie, statystyki mają się tak: Wyświetleń: 679 Tel: 9 Obserwuje: 22
-
Ojejku, trzymam kciuki :)
-
Dopiero odczytałam wiadomość od Toli, przepraszam. Oczywiście mogę psiaki pokazać na fejsbuku, choć jak tylko filmik pojawił się na FB to podesłałam na różne grupy... ale sprobuję raz jeszcze :( W zamojskim działa pseudo maliniaków, bardzo prężnie, bezdomnych maliniaków multum. Ale nie traćmy nadziei.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Tyśka) replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zmieniłam miasto ogłoszenia Lublin: https://www.olx.pl/oferta/dodaj-slodyczy-swojemu-zyciu-nieduzy-grzes-filmik-CID103-IDrZn4j.html Lesio na Rzeszów: https://www.olx.pl/oferta/fantastyczny-kundelek-dla-kazdego-mix-kelpie-schipperke-CID103-IDBQirq.html -
Chyba między 8 a 12, ale trudne do stwierdzenia. Przynajmniej mi się tak wbiło w głowę.
-
W opisie jest to, co widać: że sunia jest w schronisko i nic o niej nie wiadomo. A i tak piszą do mnie masakrycznie głupie pytania, aż nie wyobrażam sobie przez co przechodzi ewu... Jak ktoś do mnie pisze, gdzie sunia jest to odpowiadam, że na śląsku, ale kontakt wyłącznie telefoniczny. Nie podaję konkretnego adresu, aby jacyś "dobroczyńcy" nie chcieli za darmo pudelka, którego za chwilę wyrzucą, bo... Tylko dzisiaj było o Kofi aż 7 zapytań, mimo że w tekście jest prośba o kontakt telefoniczny. Zapytania od "wezme tego psa" przez "kiedy moge odebrac", az przez "dzien dobry, jak pies reaguje na dzieci? czy umie chodzic na smyczy? jak z czystoscia? czy niszczy? ile ma lat i czy jest chora?". Najbardziej uaktywnili się rodzice z małymi dziećmi... Trzymam kciuki, aby Kofi jak najszybciej trafiła do domu. Adopcje bezpośrednio ze schroniska nie są złe, a jeżeli są obawy czy dom dopełni formalności związanych ze sterylizacją lub nie porzuci psa, bo wyjdzie, że pies chory/nie takie charakterem zawsze można na razie podpisać umowę jako DT z opcją DS, a z czasem, np. po miesiącu przepisać jako umowę z DS.
-
Ludzie wraz z wieczerzą świąteczną zjedli gdzieś swój mózg, bo gdzieś zagubili umiejetność czytania ze zrozumieniem. Tylko dzisiaj dwa kolejne zapytania na olx o Iryska, a o Kofi aż 7, mimo że w tekście jest prośba o kontakt telefoniczny. Zapytania od "wezme tego psa" przez "kiedy moge odebrac", az przez "dzien dobry, jak pies reaguje na dzieci? czy umie chodzic na smyczy? jak z czystoscia? czy niszczy?". Współczuję, ewu telefonów :(. Trzymam kciuki za maluszki, które już opuściły mamine gniazdo i adaptują się do nowych warunków.
-
Co do szelek antyucieczkowych wystarczą DOBRZE dobrane guardy, najlepiej uszyte na wymiar, np. z ManMatu czy DogStyle. Jedna dogomaniacka ciotka, która adoptowała dzikiego psa (chowanego od szczeniaka z dala od człowieka, dopiero w wieku 4-5lat trafił do niej), ma te szelki: https://www.pitman.pl/pl/p/Szelki-FUN/472 i sobie chwali. Te, które masz to są banalnie proste do ściągnięcia ;)
-
Czy dobrze rozumiem, że wszystkie szczenięta mają 100% pewne domki? Dostałam dzisiaj takie zapytanie o "mojego" Iryska: Wesołych Świąt Bożego chciałam się zapytać czy jest możliwość przywiezienia tego słodkiego pieska do mnie do domu bo właśnie teraz pokazałam mojej córce tego pieska i bardzo go chce - odpisałam na miarę możliwości kulturalnie, że przed adopcją następuje spotkanie adopcyjne, aby upewnić się, że psiak nie będzie chwilową zachcianką, a ew. transport jedynie za zwrot kosztów, bo osoby pomagające psiakowi walczą o lepsze jutro bezdomnych zwierząt z własnej kieszeni - i że kontakt telefoniczny.
-
Dostaję sporo zapytań o Kofi, zwłaszcza o stosunek do dzieci oraz o takie rzeczy, których nie da się sprawdzić w schronisku :( Proszę o kontakt telefoniczny, ale nie wiem czy dzwonią. Mam nadzieję, że ewu nie męczą debilnymi zapytaniami w ten świąteczny czas... ale zadzwoni ktoś, kto da dom. Za to o Lorkę nie było żadnego zapytania na olx, ma też zdecydowanie mniej wyświetleń ogłoszeń niż Kofi. Może jednak ktoś wyróżni jej ogłoszenie?
-
Bardzo, bardzo dziękuję za wymianę zdań :) Bardzo mi pomaga, naprawdę. Jedno jest pewne, Mimi za bardzo stoi w miejscu i moim zdaniem należałoby ruszyć coś dalej. Czas naprawdę działa na niekorzyść. Pomyślałam więc, aby jednak powrócić do myślenia o farmakoterapii... I żeby była jasność, nie chodzi mi o psychotropy ani otumaniacze! Są leki, które wspomagają psiaki lękowe, pozwalają dostrzegać świat mniej strasznym niż im się wydaje. Pies w tak chronicznym stresie nie będzie robił postępów, bo się zamknie w swoim świecie, dlatego czasem stosuje się leki... ale to, co napisała hop! : to to samo powiedziała mi też Pani Milena, że ona na tym etapie nie inwestowałaby w farmakologię, chyba że za tym szłaby praca, zmiana miejsca - ale i to najpierw zaczęłaby od tego drugiego. Z lekami jest mniej więcej tak, jak z każdym narzędziem szkoleniowym, pomocą szkoleniową: kliker nie czyni psa nagle zmotywowanego, a kolczatka nie oducza psa złych nawyków. Leki mają tylko pomóc psu wyjść do świata zewnętrznego (nawet człowiek jak się panicznie boi to nie umie analizować i skutecznie się uczyć, np. w/w autyści czasem muszą mieć odpowiednią dietę + wspomaganie lekami), a rolą przewodnika jest pokazanie psa jak sobie radzić ze stresem i trudnymi sytuacjami. Mimi nie jest psem strachliwym, z tego co zdołałam połatać jest psem głęboko lękliwym, straumatyzowanym, p. Milena użyła w jednej z rozmów określenia: "wydelikaconej życiowo" (przypomnę, że behawiorystka chełmska oceniła Mimi jako dzikiego, niereformalnego psa; jednak oba hoteliki temu zaprzeczyły, bo Mimi w miarę szybko przystosowała się do trybu życia hotelów). Strachliwość jest pomocna i umożliwia niejednokrotnie przetrwanie, ale lękliwość jest już patologią. Warto jakoś Mimi pomóc. Obawiam się jednak, że dwa tygodnie kolonii nie będą dobrym miejscem na diagnozowanie Mimi przez dr Iracką - ale może się mylę. Dzięki rozmowie tej tutaj już wiem, że po świętach zadzwonię do dr Irackiej, przedstawię jej Mimi i zapytam o poradę. Może stwierdzi, że konsultacja telefoniczna na ten moment wystarczy, może kogoś poleci... a może uda się zebrać pieniądze na przyjazd dr Irackiej (być może będzie miała w niedługim czasie jakąś konferencję w okolicach i mogłaby podjechać do Mimi), a może... stwierdzi, że te kolonie wystarczą, aby podjechać i zdiagnozować. Jak zadzwonię to się dowiem i myślę, że rozmowa z dr Iracką jakoś naświetli plan. Dziękuję. Nie chciałam tego pisać też głośno, ale moja psia znajoma, kompetentna osoba, ale i Dom Tymczasowy lękliwych i dzikich psów zapisała Mimi na swoją listę psiaków na DT. Co prawda nie daje to na razie nic, bo przed Mimi są trzy inne dzikie psy w kolejce, które ma przygotować do adopcji (+ jeden obecny, na bieżąco jestem z filmami z pracy i postępami psiaka), a to może potrwać, ale znajoma powiedziała, że jak jakimś cudem uda jej się wyprowadzić do adopcji te psiaki przed adopcją Mimi to rudaska może pakować się i przyjechać do niej na BDT, oczywiście domowy, bezklatkowy. Oczywiście to brzmi bardzo pięknie i dość.... odlegle, ale podniosło mnie na duchu, że ktoś w ogóle dobrowolnie chce Mimi (ja jedynie jej opowiedziałam historię Mimi, a ona - mimo, że suczek nie bierze raczej na DT, woli samce... powiedziała "wiesz co? jeśli chcesz zapiszę ją na listę psów, którym chcę pomóc jako DT"), od razu dostałam skrzydeł do szukania jakiś możliwości zwiększania szansy adopcji dla Mimisi. Wasza dyskusja na wątku też mi bardzo pomaga. Od dawna nie ukrywam, że Mimi jest psem, który mnie przerósł i bardzo uczy pokory, więcej nie wiem niż wiem, więc każda taka wymiana zdań jakoś pozwala mi poukładać, żeby nie zmarnować czasu, który Mimi ma. Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale u mnie święta to bardzo gorący czas, możliwość zobaczenia się z tymi, z którymi widuję się zaledwie dwa-trzy razy do roku... A te święta są szczególne, bo ostatni raz w tym gronie... Korzystając z okazji chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Spędźcie święta tak, jak lubicie, z tymi których kochacie, odpocznijcie, podładujcie akumulatory :) A dobro, które przez cały rok dajecie stało się namacalne i w Waszym życiu. Wszystkiego najlepszego dla Was.