Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Podeślę jeszcze nowe zdjęcia suni - może kogoś poruszy i zechce dać jej szansę. Pola jest spokojna, lubi wygrzewać się na słoneczku. Lubi też stróżować, a głosik ma donośny. Smutno mi, że nie mogę jej pomóc :( Ktoś pytał o wagę, sunia po sterylizacji waży ok. 10-11kg, jest leciutka, ale ma długie łapki. Tutaj na zdjęciu widać, że leży obok innego psa
-
Podmieniłam ogłoszenie z Chełma na Białą Podlaską: https://www.olx.pl/oferta/super-pies-szuka-super-czlowieka-CID103-IDCLjXq.html Oraz ze Świdnika na Biłgoraj: https://www.olx.pl/oferta/cudowny-energiczny-optymista-CID103-IDD63zH.html I jeszcze garść zdjęć: Amik nadal mieszka jako psi jedynak w pokoiku. Przez niego jakiś psiak musi mieszkać w kojcu, bo ten nie chce współdzielić pokoju, eh - królewicz.
-
Moli@, ogłosić przepiękną sunię? Ona ma na imię Zuzia czy Randa? Na kogo podać namairy w ogłoszeniu i na jakie miasto?
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Tyśka) replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zmieniłam lokalizacje swoich ogłoszeń ;) Grzesio jako Lesio pokazuje się na Kraśnik: https://www.olx.pl/oferta/kundel-bury-fajny-pies-slodki-jak-czekolada-nieduzy-piesek-CID103-IDBQirq.html A Grześ jako... Grześ :) na Dębicę: https://www.olx.pl/oferta/grzes-co-fajny-jest-nieduzy-slodki-wychowany-filmik-CID103-IDrZn4j.html -
To ja tylko napiszę, że stalo się to, co powinno nastąpić na początku działań: porozmawiałyśmy z kiyoshi na spokojnie i powyjaśniałyśmy sobie. Przepraszam, że nie zadzwoniłam pierwsza, ale ja z kolei z tych, którzy jak słyszą "mamy czas, porozmawiamy po wszystkim" - to dla nich jest to oczywiste, że tak będzie i nie ma potrzeby rozmowy wcześniej niż "po wszystkim" :) No i raczej działam na spokojnie, wręcz mozolnie, najpierw dopytuję, rozmawiam, przemyślę... a dopiero potem działam... a nie tak jak kiyoshi, że jest okazja i szybciutko coś ogarniam. Inny styl pomagania i wyniknęło zamieszanie. Jest mi przykro, że tyle nerwów było niepotrzebnie, że tyle nieporozumień. kiyoshi, przepraszam Cię i ja za stracenie nerwów, ja się nie gniewam. Jedno jest pewne: na razie ani ja, ani kiyoshi nie możemy wyciągnąć Poli. Ale obie chciałybyśmy pomóc... Nie chciałabym, aby ten wątek znikał, ale ja nie jestem w stanie go prowadzić i raczej będę z doskoku... a jeśli Pola będzie nadal w przytulisku to wątek jest pozbawiony sensu (nie będzie nowych informacji o suni)... to może jednak ktoś się jeszcze podejmie próby wyciągania Poli? Trzeba by zmasować ogłoszenia, czy ktoś mógłby pomóc? PS: co do wybiegu, ja go przechodzę wszerz robiąc 4 kroki, a wzdłuż: robiąc ich około 8-10. Jak na fakt, że czasem biega tam parę psów to nie jest super duży - ale jest oczywiście i to się ceni. I nie umniejszam działaniom przytuliska, ich staranności... tylko to nie są warunki, które sprzyjają adopcji suni. Ona na widok obcego człowieka głośno szczeka, a że jest czarna to ludzie się do niej zrażają. Niestety, opiekunka suni nie ma też nic do gadania co do wywozu, jest nakaz to jest wywóz, nikt wywozu nie jest w stanie przewidzieć.
-
Dobrze, choć trochę słodko-gorzki start mamy ;) Ale damy radę jakoś. Dziękuję że pytasz.
-
Jestem na chwilę, ale trochę żałuję, że weszłam na wątek... Kiyoshi, ja naprawdę cenię to co robisz, ale w Twoich postach... eh... bardzo Cię proszę, na przyszłość... upewnij się co zostało napisane na wątku oraz co ustalałaś z kimkolwiek i co dowiedziałaś się od kogo... bo możesz swoimi wypowiedziami skrzywdzić tych, którzy realnie pomagają. Dobrze znasz wątek zbiorczy bezdomniaków lokalnych, a przynajmniej wiesz jak do niego dotrzeć, bo dotarłaś kiedy mnie tu nie było. Przejrzyj proszę ten wątek, zobacz kto realnie psy ogłasza z przytuliska i dlaczego w przytulisku miejskim wywozu praktycznie nie było w ubiegłym roku, a było tyle adopcji. Przejrzyj, ile było ogłoszeń i kto te psy ogłaszał, wyróżniał... Myślisz, czyja to zasługa? W gwoli wyjaśnienia w przytulisku jest tylko jedna opiekunka psia, a druga osoba z którą rozmawiałaś... to nie jest pracownik przytuliska ani wolontariusz, bo wolontariat tam nie działa - ja wiem kto to bo tę osobę dobrze znam, ale nie jest opiekunką przytuliskową, tego jestem pewna. Pisałam Ci w kwietniu, jakie są warunki w przytulisku i dlaczegozdjęcia mogą zrobić tylko pracownicy zakładu. To wszystko zresztą jest podane jak na tacy, wystarczy wejść na wątek zbiorczy i poczytać jak ta cała współpraca przebiegała moja i moich znajomych z przytuliskiem od paru lat, a tutaj czytam, że może powinnam się zaangażować w pomoc przytuliskowym psom, trochę takie to... zabawne. Pisałam też o tym zupełnie uczciwie i sama przyznałaś rację, że Pola więcej postępów w przytulisku, w takich warunkach nie zrobi i sama zaproponowałaś, aby umieścić ją w hotelu (i zmienić tytuł wątku na wywozowy). I teraz dla wyjaśnienia nieprawdziwych informacji, które tutaj padły czuję się zobowiązana powyjaśniać parę kwestii. Choć naprawdę robię to z bólem i przykrością :( Nie spodziewałam się, że będę musiała w ogóle coś takiego robić... Z kiyoshi wymieniałyśmy się na priv od 23. kwietnia, na podparcie czego mam (niestety) screeny wiadomości, gdyby ktoś chciał zarzucić mi kłamstwo. I choć naprawdę nie chcę tego robić, co teraz robię..., to nie lubię strasznie pomówień i niejasności, więc pogrzebałam sobie w naszych wiadomościach i tak... 04.05 - napisałam kiyoshi coś, zupełnie szczerze i uczciwie o warunkach tam panujących, o tym jak wygląda MOJA współpraca z przytuliskiem i dlaczego obecnie wygląda inaczej niż chwilę wcześniej. 07.05 - zapytałam kiyoshi czy Kasia ma kennel klatkę, aby izolować Polę od innych psow. Nieprawdą jest więc to, że kiyoshi nie wiedziała, że sunia nie lubi innych psów, bo o tym, ze sunia nie toleruje innych psow napisałam na priv, pisałam również od samego poczatku na jej watku, a jeszcze wiecej na watku zbiorczym pomocowym. Może po prostu nie doczytała, ale sama pisałam o tym problemie, który zaczął narastać z miesiąca na miesiąc, bo takie informacje dostawałam z przytuliska (tutaj prawda, nie wiem do końca jaka jest Pola, bo nie mam z nią kontaktu na co dzień, opieram swoje opisy na tym, jakie informacje do mnie dotrą od opiekunki). I tak faktycznie w lutym pisałam, że Pola się boi psów i na nie szczeka, potem że jest trochę zaborcza, ale w kwietniu pisałam już, że sunia zaczyna odganiać psiaki od ludzi i raczej na wybiegu jest sama (ale co ciekawe, wczoraj otrzymałam zdjęcia Poli jak leży na wybiegu z innym psem). Pisałam tylko to, czego się dowiedziałam bezpośrednio od opiekunów, bo wolontariatu tam nie ma i nie ma jak odwiedzić sobie po prostu piesków i popatrzeć na nie. 10.05 - podaję kiyoshi numer do siebie oraz do przytuliska, ten do przytuliska w wiadomości wyróżniłam aby się nie zagubił (napisałam też w jakich godzinach należy dzwonić, napisałam też co ma powiedzieć, aby wskazać na Polę... i kogo poprosić do telefonu!), nr podany jest też w moich ogłoszeniach, które kiyoshi skomentowała już na początku tego wątku i zasugerowała zmianę opisu. To nieprawda więc, że numeru kiyoshi nie mogła się doprosić. Tego dnia napisałam też uczciwie, że na razie jestem troche zajeta (slub, choroba), ale w razie potrzeby niech dzwoni. Tego samego dnia kiyoshi napisała do mnie, że skontaktujemy sie ZA DWA TYGODNIE (patrząc teraz na kalendarz widzę, że po 24.05), teraz mam zajac sie swoimi sprawami. jeszcze 10.05 - Odpisalam ze w razie jednak pytan niech kiyoshi pisze tez do dogomanki ktore jest praktycznie na miejscu i zna przytulisko, podałam konkretny nick na dogo. Zapytalam tez czego ona ode mnie oczekuje i czy chce, zebym rozmawiala z przytuliskiem mimo ze obecnie obawiam się, że mogę bardziej przeszkodzic niz pomoc. kiyoshi odpisala wówczas, ze nie mam co sie denerwowac, odkladamy pomoc Poli na ZA DWA TYGODNIE i na razie nie chce mi zawracac glowy, wiec skrobnie do Dogomanki, której namiary podałam. Sprawa nie dawala mi spokoju, wiec 11.05 podeslalam kiyoshi namiary do mojej znajomej, z ktora oglaszamy psy z przytuliska i do tej pory robilysmy zdjecia (do momentu kiedy mozna bylo to robic) oraz rozmawialysmy z opiekunka przytuliskowa (obie mamy do opiekunki przytuliskowej prywatny numer, ale nie mam zgody na podsyłanie go osobom trzecim, a pytałam też w sprawie Polci o to - więc go nie podałam, ale nr do przytuliska oficjalny kiyoshi już miała). Gosia od tego dnia czeka na telefon. 15.05. kiyoshi pisze na Forum ze rozmawiala z moją znajomą, poznala realia przytuliskowe - ma wiec tez namiary do osob, ktore na zywo znaja wszystko i od lat dzialaja w tym miejscu…. Od tego dnia czekam na zielone światło od kiyoshi abym mogła porozmawiać z przytuliskiem, ale sama na wątku pisze że: “Ale jak pisałam Tysiu możemy ten Twój telefon przełożyć:) nie pali się chyba” - skoro się nie pali i pomoc dopiero po moim czasie wyjazdowym to spałam spokojnie, bo przecież mamy do siebie namiary. I tutaj nie wiem czemu, ale kiyoshi ani razu nie próbowała się ze mną skontaktować, mimo że mój numer dobrze zna i wypisuje na wątku prośbę o nr do przytuliska, a ja tylko czekam aby skrobnac do opiekunki przytuliskowej… I mimo, że odbieram telefony adopcyjne w czasie, kiedy nie ma mnie na forum, m.in. w dniu slubu toczy sie rozmowa adopcyjna w sprawie Amika… to kiyoshi nie dzwoni… ani do mnie, ani do mojej znajomej, z którą rozmawiała przed 15.05. Dopiero w piatek 22.05, w rzekomy dzien wyjazdu moja znajoma dostaje telefon od kiyoshi z prosba, czy moze podjechac do przytuliska, ale ona jest w pracy i nie ma jak się wyrwać…. Tego dnia dostaje tez wiadomosci od Dogomanek, ze niby nie podalam nigdy numeru kiyoshi do przytuliska… a to nieprawda. Od razu jak się dowiedziałam od nich tego to napisałam Im z jakimi dogomankami może się kiyoshi jeszcze skontaktować i skontaktowałam się z opiekunką przytuliskową. Była 8 rano, kiedy działałam w tej sprawie... kiyoshi, powiedz mi proszę dlaczego nie napisałaś do mnie nawet SMSa, że potrzebujesz namiarów, bo chcesz wyciągnąć już Polę? za to... masz czas pisać na forum, na wątku zbiorczym i tutaj, że nie masz namiarów do schroniska? Naprawdę nie rozumiem czemu w tym wszystkim mnie pominęłaś, ale zdążyłaś napisać na forum, że nie dałam Ci namiarów. Tuaj nie ma uszczypliwości, po prostu nie rozumiem tego. Inna sprawa, że padła tutaj sugestia jakobym nie podawała prawdziwych informacji o Poli. Ale... co miałabym to na celu, skoro od lat ogłaszam psiaki z tego miejsca najrzetelniej jak się da? NIGDZIE NIE PISAŁAM: - że sunia jest mikroskopijna, podawalam wage, ale w ogłoszeniu padało określenie "nieduża, pod kolano", a nie "maleńka sunia" (nie wiem skąd się wzięło przekonanie że to mikruska), - że jest lagodna do psow, ba! już w poście informacyjnym pisałam, że sunia nie przepada za innymi psami, a na watku toczyla sie rozmowa ze jej problemem jest relacja do psow… (miala chetne domy i fundacje ktora chciala ja przejac, ale ze wzgledu na awersje do psow nie pojechala tam - o tym też pisałam), - że jest łatwym psem, ba! pisałam że kolejny trudny pies mnie przerasta i nie mogę wziąć Poli na siebie, bo dla mnie jest mało adopcyjna. Oczywiście rozumiem, że po przemyśleniu kiyoshi podjęłaś taką decyzję, a nie inną. Rozumiem i szanuję. Ja tylko wiem, że Pola nie zostanie na stałe w przytulisku, że może spotkać ją los co Bezy czy Szoguna, które rok temu miały nie być wywiezione bez naszej wiedzy, a były... i dowiedzieliśmy się parę dni po tym. Szogun przepłacił to traumą do psów, Beza życiem... (tak btw zerknijcie na wątki psów z przytuliska... w jakiej kondycji były te psy jak trafiały do DT/hotelu?) Wiem też, że wybieg jest mały, a kojec może nie najmniejszy, ale też nie jakiś wielki... Fakt, kojce są czyste, zadbane, psy mają dobrą podstawową opiekę... ale jednocześnie spacerów nie ma, opieka weterynaryjna jest, ale taka podstawowa. - czy w takim warunkach Pola się otworzy? Mimo najszczerszych chęci pracowników tamtejszych, którzy dbają o to, aby Pola jak na warunki przytuliskowe miała naprawdę niezle warunki, zdecydowanie lepsze niż schronisko.. to nie jest dom, to zwykły zakład pracy i to w mieście, gdzie ludzie takich psów jak ona nie chcą. Weryfikacji domów też nie ma takich standardów dogomaniackich, jest wyłącznie wywiad (rozmowa) i to wszystko. Przytulisko nie podpisuje umów, nie robi wizyt przed- i poadopcyjnych. No i Pola jest w przytulisku od grudnia, wiele psów przez ten czas się przewinęło... chętnych też, nikogo nie zachwyciła. To zwyczajny kundelek. Jakie ona ma tutaj szanse, ale tak naprawdę? Ogłoszenia od początku są wyróżniane. Wątek założyłam, bo może ktoś chciałby jej odmienić los. To wszystko. Rozumiem to, że Pola wielu ludzi przerasta i chwała za to, że inne psiaki dostają szansę... ale nie zgodzę się na te informacje, które padły tutaj, bo są po prostu nieprawdziwe i mnie osobiście uderzają. Po prostu poczułam się nieswojo jak to czytałam. I zanim ktoś napisze czemu ja nie wezmę suni na siebie, bo przecież jej los leży mi na sercu, znam realia przytuliska i szanse adopcyjne, a deklaracje są zebrane... Są rzeczy, których pisać publicznie nie chcę, ale chyba muszę... zmagam się z chorobą, która miała wpłynąć tylko na moje zdrowie i funkcjonowanie, a obecnie jest walką o życie. Tylko tyle i aż tyle, bardziej aż po pandemia pokrzyżowała szyki w leczeniu. I naprawdę wyciągnie kolejnych psów na siebie w tym momencie jest dla mnie sprawą drugorzędną. Nawet za bardzo nie mogę pozbierać myśli, kiedy ktoś dzwoni w sprawie Amika. Fizycznie i psychicznie słabo to znoszę. A teraz weszłam na wątek i przeczytałam sprzeczne informacje z tym, co wiem o tym miejscu. Przepraszam, to naprawdę nie na moje siły. Żałuję, że założyłam ten wątek. To ostatni post mój tutaj i w tej sprawie. Mamy do siebie telefony i wydawało mi się do tej pory, że pewne nieporozumienia wyjaśnia się bezpośrednio, a nie od razu wali się publicznie na forum. No ale ja może jakaś inna jestem. W ogłoszeniach Poli dodałam nowe zdjęcia tej agresorki i dzikiej suni ;) - i ogłoszenia wróciły do okolic miasta. Tyle mogę dla niej zrobić, więcej ode mnie nie oczekujcie - jak ktoś chce pomóc suni to może konytunować wątek, jak nie to wątek jest do zamknięcia. To tyle z mojej strony. Przepraszam jeśli kogokolwiek uraziłam swoim postem, chciałam tylko jak najuczciwiej przedstawić to wszystko, co wiem... z mojej strony. Naprawdę nie chcę trzymać urazy do nikogo ani się kłócić. Bardzo Ci kiyoshi dziękuje, że chciałaś pomóc, tylko... tylko wyprostowałam pewne rzeczy, to wszystko. Nie gniewaj się na mnie. Naprawdę Cię lubię. PS: U nas są dwa przytuliska. To, w którym jest Pola jest miejskie i to z nim udało się współpracować. To drugie jest gminne (w nim był dogomaniacki podhalan Puniek [*]), niewiele osób o nim wie i faktycznie z niego właściwie psy od razu wyjeżdżają. Tutaj udawało się do niedawna zapobiegać wywozom, ale dzięki współpracy i solidnym ogłoszeniom z mojej (i moich znajomych) strony. W tej chwili już moich (naszych) ogłoszeń nie ma, Pola jest ostatnim psem, którego ogłaszam z tego miejsca, z różnych względów, o których pisać nie chcę.
-
Lara, na drugie: łobuzica. Ma sporo za uszami i sporo pomysłów na sekundę... ale Rodzina jest zadowolona, bo dzięki pandemii mieli sporo czasu, aby zacząć pracować z Larą. Sunia jest bardzo pojętną uczennicą i błyskawicznie się uczy (nie tylko dobrych rzeczy ;) ), teraz czeka ją najtrudniejsza lekcja: zostawania samej w mieszkaniu, bo ma nieco z tym kłopot. Lara trochę szczeka na inne psy i stróżuje, ale Państwo są dobrej myśli co do jej wychowania, bo jak to określili, "Lara jest bardzo mądrym pieskiem". Za naukę trzymam mocno kciuki, bo naprawdę trafiła rewelacyjnie.
-
Inka vel Pola... heh, ma najlepszy dom na Ziemi. Cóż mogę więcej napisać :) Sami zobaczcie... Obiecałam jej znaleźć taki dom... i taki dom dostała.
-
Diuna vel. Inka rośnie nadal jak na drożdżach, choć nadal ma fiu-bździu w łebku i psotnica jakich mało, ciągle próbuje wszystkich wciągać do zabawy. A, no i łóżko jest jej :) Aktualnie już po trzecim szczepieniu na wirusówki, teraz już powtórzyć trzeba za rok :) Pani juz myśli o sterylizacji.
-
Fibi z kolei to Pani podwórka. Bardzo, bardzo grzeczna i kochana. Państwo są nią oczarowani, taki pies-kryształ z niej :)
-
My jednak nie mamy w nosie adopcyjniaków, które znalazły domy pod naszą pieczą... ;) Kiedy mnie nie było, pojawiło się mnóstwo "niusów" z domów stałych "naszych" byłych podopiecznych z przytuliska. To cudownie, że ludzie chcą utrzymywać z nami kontakt, mimo że my tylko pośredniczyliśmy w adopcjach, ogłaszałyśmy i z nimi rozmawiałyśmy. Lola vel Yoga jest już po zdjęciu szwów po sterylizacji oraz ma powtórzone szczepienia - już komplet, kolejne za rok :) Wszystko u niej przebiega pomyślnie, aktualnie urlopuje się u rodziców Państwa, w malowniczych Pieninach. Jest świetną towarzyszką w aktywnym życiu Państwa, bardzo fajnie się wpasowała w ich tryb życia.
-
Jagusko... jak mocno zasmuciła mnie wiadomość o stracie Jeżynki [*] Niby widziałam ją tylko raz, a jakoś stała mi się bliska. :( Bardzo, bardzo mi przykro, że już od Was odeszła. Jednocześnie, wspaniale że odeszła u Was, a nie na tym paskudnym łańcuchu, w którym żyła długie lata. Dziękuję Wam za to i wierzę, że jeszcze się z nią spotkacie i Wam mocno podziękuje za uratowanie życia... Trzymajcie się dzielnie, ściskam mocno!
-
Czy wiadomo czy Iwo już pojechał do siebie i jak się sprawuje? Mocno leży mi na serduchu... Mam jego ogłoszenie, promowane do 11.06 dzięki Dobrej Duszy (przepraszam, nie pamiętam kto wyróżnił), więc jeśli nie potrzebowałby ogłoszenia już... to warto byłoby podmienić ogłoszenie na innego biedaka. https://www.olx.pl/oferta/malenkie-psie-cudo-do-pokochania-na-juz-mix-terier-i-jamnik-CID103-IDESi01.html
-
Miłeczka ma około 13lat, tak ostatnio liczyłam... :( Stale ją ogłaszam, ale dom dla niej okrawa o cud. Teraz Miłeczka jest w Mielcu: https://www.olx.pl/oferta/jestem-mila-i-pokocham-twoja-rodzine-calym-sercem-CID103-IDyBFF7.html I Słupsku: https://www.olx.pl/oferta/szczescie-nazywa-sie-mila-30kg-psiej-milosci-CID103-IDssHNR.html
-
Ojej... ale mi się nagromadziło zaległości :( Przepraszam. Ale... przez ten czas co mnie nie było miałam trochę telefonów o Amika, jeden z nich odbierałam w drodze na swój ślub ;) ale niestety ludzi przerasta czytanie ogłoszeń ze zrozumieniem, a o wypełnieniu ankiety już niestety nie wspomnę. Ankiety to nie jest mój wymysł taki "dla własnego widzimisię", ale miały mi pomóc teraz, gdy nie zawsze mogłam pozwolić sobie na długie rozmowy telefoniczne z chętnymi... miały pomóc w przesiewaniu chętnych - a na razie żadna wysłana ankieta do mnie nie wróciła. :( Zasiedział się mój chłopak mocno, więc wczoraj wyróżniłam na miesiąc ogłoszenie na Wrocław, oby to pomogło.
-
Oczywiście, że pisałyśmy i rozmawiałyśmy z różnymi organizacjami i starałyśmy się pomóc temu psu... ale dla żadnej organizacji lokalnej nie jest to sprawa pierwszorzędna, mieli się zająć w wolnej chwili i nastała głucha cisza. Ja przyznaję, mam trochę nawarstwionych własnych problemów, żeby zająć się tym sama i polegam na moich koleżankach "po fachu", z którymi od lat współpracuję (i wspólnie przeprowadałyśmy interwencje w naszej okolicy/mieście przy współpracy z UM oraz policją), a te od psiaka mieszkają kilkadziesiąt kilometrów, ale próbujemy jakoś psiakowi pomóc... ale to trudne robić na odległość i kiedy organizacje pomoc kundelkowi mają w nosie.