Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Nie wiecie jak ja się cieszę :D Już przedzwoniłam kilku znajomych i TŻ i płaczę z radości. Dziękuję, Jagusko, dziękuję Tobie i Twojemu Mężowi. Jesteście cudowni! Moje marzenie się spełniło! A darczyńców i opiekunów Mimisi proszę o pomyślenie na kogo przeznaczyć pieniążki po Mimi. O rany, to się dzieje naprawdę? :)
-
faktycznie, już są :) Wcześniej jak zaglądałam to nawet zdjęcia głównego nie było widać. kiyoshi, jaka Ty czujna, super :)
-
Ależ Amik na co dzień jest bardzo łagodny. W lecznicy to psi anioł, pozwala się dotknąć, zajrzeć do pyska, uszu i nie zwraca uwagi na psy ani na obcych ludzi. Nie boi się zastrzyków, golenia łap, czesania, wchodzenia na wagę. Wet (zupełnie nowy i obcy) może zrobić z nim co tylko zechce, a ten karnie poddaje się zabiegom. Na spacerze też nie zwraca uwagi, normalnie można iść z nim, przystanąć przy kimś i rozmawiać. Problem jest wtedy, kiedy jest za dużo bodźców wkoło (psy płotowe rzucające się, jakieś krzyki dzieci), bo wtedy rzuca się w stronę przechodnia, jakby chciał dać upust swoim emocjom (to zdanie akurat nie moje, ale instruktorki szkolenia psów, pani trener, psiej behawiorystki, która sama w domu ma psy pracujące z linii użytkowych i która zna Amika na co dzień). Jednak to nie jest każdy przechodzeń, raczej wybrany, który idzie w sposób charakterystyczny ?, jakiś taki miękki? albo się bojący ?. To, co się działo pod sklepem to też nie tak, że była to jedna pani i od razu Amik w amoku gardłowym rykiem rzucił się na nią - ale najpierw inni ludzie normalnie przechodzili obok Amika. Zadaniem Amika było po prostu grzecznie czekać i obserwować przechodniów. Może dla niego takich ćwiczeń było za dużo, może w tle było coś słychać, co go wyprowadziło z równowagi, a może dodatkowo ta pani miała coś, co przypominało tę kobietę, która go dzieliła kijem po głowie... tego dokładnie nie wiem, ale ten "atak" był po jakimś czasie spokojnej obserwacji otoczenia. Rafał musiał go uspokoić i za chwilę było ok, emocje opadły, po powrocie pani rozmowa toczyła się spokojnie, Amik nie wybuchł drugim razem, uznał że nie warto. To nie jest takie rzucanie się jak rzucają się niektóre małe pieski - bo widać, że to wszystko jest takie przemyślane i kontrolowane, i musi wystąpić coś, co zapali Amika. Nawet jak na swoim terenie patroluje i stróżuje, i mimo jest bardzo bardzo czujny to też nie rzuca się bezmyślnie do człowieka. A jak się rzuca to kontroluje to, co robi: biegnie na nogi z wysokotonowym szczekaniem, grozi, ale nie gryzie. Jak nawet złapie za but albo kostkę to nie zaciska z impetem, ale robi to w taki sposób, że nie zostawia nawet śladu i natychmiast robi tył-zwrot i zajmuje się swoim. Nie umiem Wam tego opisać dobrze - ale Amik dobrze odczytuje ludzi, naprawdę dobrze. I równie dobrze i błyskawicznie analizuje sytuację. Opisywałam Wam jak zachowywał się wobec mnie na łańcuchu. Obok mnie były dwie kobiety i te dwie się mocno go bały. Do nich rzucał się z zębami, na koniec łańcucha. Ja od razu weszłam do niego pewnym krokiem, choć nieco na kuckach, żeby dać mu znać że nie zrobię mu krzywdy, stale obserwowałam jakie granice mi stawia i mogłam normalnie mocno go przetrzymać, aby znajomy mógł mu wyciąć kołtun na pupie. Potem zajrzałam mu w pysk, w nagrodę dałam kawałki kurczaka (naszykowałam mu je wcześniej), ale nawet jak jadł stałam przy nim. Przychodził do mnie, zaczepiał mnie przyjaźnie, ja go głaskałam. Dopiero nakręcił na ptaku, który siedział na dachu i zaczął szczekać intensywnie, cofnęłam się,... chwilę później przyszła sąsiadka - i wtedy próbował dostać się do moich kostek (bo byłam najbliżej). Ale znowu, jak mówiłam nisko i gardłowo "nie" albo cokolwiek to się cofał, rezygnował z tego i nagle zmieniał obiekt zainteresowania (" Odwracał się, podbiegał do znajomego, wywracał mu się do góry brzuchem i zaczepiał, aby głaskać. " - tak to opisywałam wtedy). Na mnie tylko co jakiś czas zerkał, co robię, paszcza mu się śmiała. I jestem niemal pewna, że gdybym do niego w chwili rozemocjonowania podeszła, chwilę poszarpała się z nim zabawką i kazała mu usiąść to by to zrobił (albo dała inne zachowanie zastępcze) i by w ogóle już nie zaprzątał sobie głowy gryzkiem kostek ludzkich. Zresztą, następnego dnia z rana znajoma (której wcześniej nie widział na oczy) po prostu podeszła do niego (na jego terenie), przejęła go od znajomego (którego Amik znał już i który odpiął psa z łańcucha), wzięła psa bez żadnych ceregieli (zupełnie pewnie), zapakowała do samochodu i pojechał z nią do hotelu - nawet rozdawał jej buziaki i chętnie chodził na łańcuchu po terenie. Powtórzę się. To nie jest histeryk ani głupi pies. Ani tym bardziej to nie jest agresor. To pies, który nie umie sobie poradzić z emocjami, gdy są na wysokich obrotach. Problem polega na tym, że te wysokie emocje szybko mu się włączają i cała sztuka polega na tym, aby potrafić przekierować jego geniusz, łatwość uczenia się i chęć pracy w konkretne zajęcie, ale bez wchodzenia na chore emocje. Umieć psa czytać, przerywać trening zanim się nakręci, równolegle z wybieganiem dać mu coś, co pozwoli mu się wyciszyć. To nie jest głupi pies... i jak mediamarkt, nie jest dla idiotów. Jego przewodnik MUSI posiadać umiejętność czytania psów i mądrze dawać psu zajęcie. Bo to, że zajęcie Amik musi mieć to nie ma żadnych wątpliwości. I Sowa ma rację, że życie z Amikiem to ciągłe wchodzenie z nim współpracę, dawanie zajęć, życie z nim, a nie obok... aby poważnie traktował swojego przewodnika. To nie jest piesek, który zostawiony sam sobie będzie nieszkodliwy, bo może być uciążliwy. A że na obcych reaguje dość mocno (w sensie: imponująco, robi wrażenie ;) ) to jest fakt - i dobrze byłoby zobaczyć jego reakcję przed adopcją, aby się go nie bać i od początku w nowym miejscu stawiać mu granice. Inaczej wróci do niego łatka agresora, który jest nieprzewidywalny... mimo że na nią nie zasługuje. PS: Co do psów to Amika rozgryźć nie mogę. Początkowo rzucał się na CAO i psy bojowe o wadze 50kg... bez namysłu... narobił sobie wrogów w hotelu w każdym psie, nawet najcierpliwszym. Teraz jest nieco lepiej, po kastracji znaczy się, bo na spacerze chociaż spokojniej. Już tak nie prowokuje, nie robi z siebie macho na siłę, ale nadal z niego zakapior. Ale też nikt z nim w hotelu się nie cacka, jak przegina od razu ma tego konsekwencje, nie może sobie pozwolić na zaczepianie psów - i teraz jest do opanowania, choć nigdy nie zostaje sam z żadnym samcem. No i nie ma takiej przyjaciółki jaką była Zosia, to to była mądra suka (znaczy jest, ale już poza hotelwm, pokonuje ją teraz raczysko), umiała mu się postawić, mimo że drobniejsza od niego to on czuł przed nią respekt.
-
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Tyśka) replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
A może po prostu Lilka nikt nie głaskał i nie zna tego, nie wie że to źródło przyjemności? Niemniej jednak, na pewno potrzeba czasu. Próbujesz coś z masażami relaksującymi? -
Ojj, Nesiowata :) Przyznaję uczciwie, że i tak nie jestem taka "porządna" bo wczoraj nie zdołałam odebrać wszystkich telefonów od razu, ale jak oddzwaniałam to ludzie nie umieli mi powiedzieć o jakiego psa im chodzi. Na pewno w sobotę i niedzielę telefon będę mieć wyłączony, ale teraz staram się być jeszcze ciut uchwytna. Dziękuję :) Już pozwoliłam sobie zacytować Twoją wypowiedź na wątku Polci. Konta nie podeślę, bo sama nie wiem jeszcze na czyje konto będą wpłaty. Dziękuję <3 Czy mogłabyś w rozliczeniu Mimi zaznaczyć (przy deklaracjach), że Istar19 zawiesiła swoją stałą, a b-b i Jaguska przeniosły na innego psa, aby wiedzieć ile deklaracji stałych Mimi ma faktycznie?
-
Mittsu z łańcucha w DS:) Dziękuję za pomoc sunieczce:)
Tyśka) replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
To ściągam z wielką radością :) -
Dziękuję :)
-
Niestety, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może inny format zdjęcia? Może spróbuj zapisać jeszcze raz zdjęcia i koniecznie zapisz jako "nazwa.jpg" - może wtedy zaskoczą zdjęcia?
-
Jakiś miks posokowca albo innego myśliwskiego psa?
-
Mittsu z łańcucha w DS:) Dziękuję za pomoc sunieczce:)
Tyśka) replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Dora, czy mam zdjąć ogłoszenie Mittsu? :) -
Zrobiłam ogłoszenie Iwo na Gliwice: https://www.olx.pl/oferta/malenkie-psie-cudo-do-pokochania-na-juz-mix-terier-i-jamnik-CID103-IDESi01.html
-
Nie widzę zdjęć w ogłoszeniu Iwo :(
-
Nie jednak, ale sama myślę czy to nie jest jakaś opcja... bezpłatny transport jest możliwy przynajmniej na część trasy, choćby na Śląsk, a potem... a potem może na Śląsku poprosić TŻ anecik...? ale nie skreślałabym i płatnego, i bezpłatnego transportu. Pani Kasia może zawieźć, ale od Zamościa. Trzeba pomyśleć i dobrze się zorganizować, szukam możliwości też, choć między jednym zajęciem a drugim :)
-
Dziękuję, zapisuję na wątku Polci :) Dzięki temu Polci brakuje już "tylko" 60zł, a Mimi ma w swojej sakiewce 90,- deklaracji, z czego jeszcze 20/25zł może być rozdysponowane na drugą bidulkę. :) Dziękuję, b-b za ten coroczny prezent <3 PS: Dzisiaj od rana miałam urwanie telefonów... 5 telefonów oraz kilka smsów w sprawie Mimi (tzn ludzie nie wiedzieli o jakiego psa dzwonią, serwowali mi zagadkę do rozwiązania na dzieńdobry)... Tak, znowu uaktywnił się klub "nie przeczytałem ogłoszenia, pani dej mi pieska" :(
-
Może masz rację, przepraszam :( Pani pytała o relacje Polci z pobratymcami, więc trzeba było jasno powiedzieć, że na razie wypadają one marnie, ale być może zmieni się w innych warunkach... Nie martw się, jakoś się z wszystkimi przeciwnościami losu zmierzymy i je zwyciężymy. Gabi79, sunia miałaby jechać do kasiainat.