Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Niestety tak. Mój psiak dostał silnego uczulenia od Foresto. Chciałam mu odciążyć na chwilę wątrobę, bo od paru lat podaje mu tabletki, a skończyło się wypaleniem sierści wokół obroży (a pies ma porządna kryze, jak owczarek australijski typ amerykański, show), ogromnym odparzeniem skóry q tym miejscu i wymiotami. Obrożę miał zaledwie parę godzin, wyrzuciłam ją od razu, psa wykąpałam. Później sobie przypomniałam, że kiedyś robiłam podchody do obroży, innej ale też okazała się niewypałem. Dałam sobie spokój, wróciłam do tabletek. Coraz częściej słyszę od znajomych, że ich pupile podobnie reagują na Foresto. Wspaniała tutaj lektura powstaje :) Tycia ma szczęście, że trafiła do Dt, w którym ktoś z nią pracuje nad dobrymi nawykamk, Poker jesteście Cudowni :)
-
Dzisiaj krótko. Nero/przytuliskowy Ares, który został adoptowany że schroniska w Zamościu i trafił w moje okolice... I Jednocześnie stały bywalec przytuliska (straszny włoczega) traci dom. Państwo mówią że jest niereformowalny, że stale ucieka. Miałam okazję poznać Nero, jest młodym szalonym psem, trochę w typie owczarka staroniemieckiego, piekielnie bystry i szalony, podaje łapę, siada, robi susełka, a po obserwacji mojego psa zaczął naśladować go w komendach. Bardzo lubi być w centrum uwagi i kocha kontakt z człowiekiem. Wg mnie po prostu ludzie chcieli burka do stróżowania, a Nero potrzebuje człowieka z którym może współpracować. Ucieka z nudów. Tak czy inaczej, nie radzą sobie z tym młodym psem. Może to i lepiej, że oddają, bo pies ucieka im notorycznie, biega przez tydzień, dwa zanim przyjadą po niego, a przez ten czas Nero zaczepia przechodniów i umie wyzebrac posiłek. I nie patrzy na samochody... Leci jak strzała po okolicy, z wywieszonym na bok językiem. Ale mam nadzieję, że ich decyzja nie oznacza tego, że Nero wróci do zamojskiego boksu :( Zdjęcia Nero/Aresa były tutaj na wątku, na razie nie mam jak ich odnaleźć i przypomnieć. Nero to spory psiak, waży ok 40kg. Ma maksymalnie 2lata, zachowuje się jak dzieciak, przełagodny jak baranek, choć bardzo nachalny do psów. Nie czytał znakow, że mój pies nie chce kontaktu na zasadzie Szaleństw, nie zrazalo go klapanie zębami mojego staruszka. Musiałem dopiero obu posadzić i zająć komendami i dopiero wtedy opanował swoją chęć zabaw z moim psem. Zachowuje się jak typowo młody pies zostawioby sam sobie, bez żadnej nauki.
-
Pamiętam Nesie :) obiobie panny mają śliczne komplety spacerowe.
-
Dziękuję za Wasze wsparcie :) Staram się na siebie uważać. Miałam dzisiaj cudowne zapytanie o Amika. Pan pytał czy Amik zaprzyjaźni się z kurami i gołębiami, bo w zamian za te przyjazne nastawienie do ptaszysk, Amik dostanie cudowny kojec z budą... ;) Eh, taka okazja domku uciekła przed nosem, bo Amik poluje na wszystko, co mniejsze od niego :D
-
Zuzia :) super! Niech ta dobra passa trwa dla Gucia i Dianki, i Julci. Ogłoszenia Zuzi i Fifi zdejme jak będę w domu
-
Bosko! Mocno się cieszę że szczęścia Fifi i trzymam kciuki, aby było wieczne :)
-
Dziękuję uxmal że czuwasz. :) do mnie wczoraj ktoś dzwonił, nawet dwa telefony, ale jeden telefon był jak mnie operowano, a drugi jak jeszcze spalam po narkozie i byłam pod aparatura. Jeszcze tak przez najbliższe parę dni nie będę mogła odbierać telefonu, więc dziękuję że jesteś, uxmal. Myślę że spokojnie możesz Panu podać numer telefonu do Rafała, tylko zapytaj o to Rafała, on nie ma raczej nic przeciwko temu, ale zapytać o zgodę można... Rafał ma rróżne psiaki, więc może jakiś mu podpasuje. :) Do Chełma z Krasnystawu to rzut beretem, Rafał jest/był inspektoratem chelmskiej straży więc całkiem możliwe, że zaproponuje psiaka z Chełma. Nie chce zaśmiecac wątku, więc tylko podziękuję za kciuki i ciepłe myśli. W czwartek okazało się, że dość mała operacja ma być parogodzinna i to ratująca moje życie, więc i na cięcie całego brzucha. Wyhodowalam w dość krótkim czasie (pół roku) ogromnego guza (większego niż pokazywały badania), wielkości męskiej pięści plus jednego mniejszego po drugiej stronie. Jechałam z myślą najczarniejsza, ale już jest ciut lepiej i jest szansa na to, że w przyszłości będę mieć rodzinę (w co nie wierzyłam w czwartek). Czekam jeszcze na wyniki histopatologiczne i modlę się aby cholerstwo nie było jednak złośliwe. Chcą mnie wypisać w poniedziałek, więc stawiają na nogi raz-dwa :) Dziekuje za wasze wsparcie, jesteście kochani. :)
-
Obie transmisje zostały usunięte, ale udało się je zapisać i mają się pojawić w formie filmu. Ja widziałam do końca, w boksie była leżąca suka z ropomaciczem, z rozmowy wynikało że mają ją zabrać.
-
Z ust mi to wyjęłaś. Właśnie przeczytałam na fejsbuku o zbiórce, a ja mam takie same wątpliwości co Ty, i z tych samych pobudek. Jaki oni mają plan działania? Gdzie umieszczą te wszystkie psy i za czyje pieniądze? Oni chcą pomóc paru psom czy zlikwidować całkiem Radysy? Pomoc psom w Radysach jest potrzebna, ale pomoc ROZSĄDNA i porządnie przemyślana, aby nie ucierpiały na tym psy... :( Patrzę na to wszystko sceptycznie.Zobaczymy...