Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Ja z 5x pytałam czy Pani Marzenka jest pewna... zadzwoniłam... dostalam nawet zdjęcia, których Wam oszczędzę. :( Nadal nie wierzę. Eh. Jeszcze inny piesek, Bruno miał mieć szansę na lepsze życie. Przyszły wieczorem wyniki tomografii, nic nie można zrobić. Pies ma raka i odchodzi. Guz śledziony można wyciąć, ale ten paskudny guz na kości na pupie już nie, a to on jest paskudny, nacieka i boli. Życie jest niesprawiedliwe.
-
Jula - ile jeszcze będzie czekać na dom?? Ptyś, Henio z Melą w ds
Tyśka) replied to dreag's topic in Psy do adopcji
No pewnie, adopcja Julki będzie trudna... profilaktycznie trzymam kciuki. -
Jula - ile jeszcze będzie czekać na dom?? Ptyś, Henio z Melą w ds
Tyśka) replied to dreag's topic in Psy do adopcji
Napisali do mnie Państwo ze Śląska czy możliwa jest organizacja transportu. Odesłałam do kontaktu telefonicznego z dreag, za chwilę dostałam odpowiedź że na razie nikt nie odbiera i wysłali sms. Nie wiem co i jak, ale trzymam kciuki... może... i tutaj będzie cud... ;) -
Aż nie wiem co napisać. Współczuję Ci wielu problemów, zdrowotnych, finansowych i bezdomniakowych. :( Ja nie podejmę się przejęcia opieki nad Oreo, bo zwyczajnie nie mam takiej możliwości... :( Jak Ci można pomóc? A gdyby Jaaga włączyła (stopniowo!) kennelowanie Oreusia na czas, kiedy nie może go pilnować w domu i wyprowadzanie na podwórze tylko pod kontrolą? A może poszukać innego miejsca, gdzie ktoś ma możliwość popracować nad zachowaniem psa? Sama nie wiem, chciałabym pomóc, a moje doradzanie pewnie jest głupie :(
-
Borys odszedł. Kiedyś znowu się spotkamy Skarbie
Tyśka) replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
O rany, kciuki trzymam bardzo mocno :) -
Pomimo, że w opisach przeplatają się dobre i złe wieści to jednak wspaniale się je czyta... Twoje posty są pełne miłości do psich staruszków, troski i empatii. Oby takich ludzi było jak najwięcej, a u Was - tych dobrych wieści, dobrych chwil.
-
Dubel.
-
Psiak byl chory... odmawiał od 2 dni jedzenia, nie mógł się wypróżnić... tam nikt nie zagląda do psów poza karmieniem, a że bidulinek wczoraj kolacji (i dziś śniadania) nie dostał, bo miał dzisiaj jechać na badania to dopiero Pani Marzenka o 12 wyjęła go martwego z budy, kiedy właśnie przyjechała po niego... :( Wczoraj był wet gminny tam, dał psu zastrzyki, ale leczenie na kojcach jest leczeniem w polowych warunkach, bez badań i sprzętu. Dlatego dzisiaj maluch miał pojechać na koszt prywatny do lecznicy. I eh. Nie udało się:( I m.in. dlatego nie chciałam, aby wet w gminie kastrował Mysię, nikt by jej nie doglądał poza karmieniem.
-
:( Niby wiem, ale niewiele brakowało, aby mu pomóc. :( Rozum próbuje pojąć, serce rozpacza. Mam nadzieję, że temu nowemu psiakowi w przechowalni uda się szybko opuścić to miejsce, odnaleźć właścicieli albo znaleźć nowy odpowiedzialny dom. edit. Nowy psiak chyba nie miał dobrego domu. Boi się człowieka, nie chcial wyjść z budy, a jak się go głaszcze uszy ma przy sobie, ogon pod brzuchem... :( Psychicznie nędza. Dostalam właśnie filmiki od Pani Marzenki.
-
Chyba byl bardzo chory, odszedł w nocy, ale nikt do niego nie zaglądał od wieczora do teraz, do przyjazdu pani Marzenki. Nie mogę się z tym pogodzić... Eh.. życie nie lubi próżni i od wczoraj w przechowalni jest nowy pies a la karelczyk, ale młody i ma obróżkę, więc pewnie uciekł komuś. Pani Marzenka wykorzysta to, że jest i wyprowadzi psa na spacer, zrobi zdjęcia, będę mogła szukać właściciela.