Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
RUDA FOKSIA ,ma w DS brata Borysa i jest szczęśliwa.
Tyśka) replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Melduje sie u slicznotki... :) I od razu "geba mi sie smieje", bo jak pomysle, ze niedawo czytalam, ze Pokr konczy z dt... :) a tu prosze! Swietnie, ze j wyciagneliscie ze schronu! :) Poker, macie ogromne serca! -
I Tinusia (jak widac, ma zbyt duzo cialka) ;) Zdjecia sa z pierwszego spaceru, wiec psiaki debiutuja na smyczy. Jak na psy, ktore nie znaly dotyku ludzkiego ani smyczy i byly przy obcych im ludziach, wyrwane z wlasnego srodowiska... to i tak wg mnie zdaly test smyczowy na piatke z plusem :). I jeszcze jedno wspolne. Tinusia zaglada z budki: PS: wybaczcie za brak polskich znakow, ale sprzet, na ktorym pracuje... polskich znakow nie uznaje :(.
-
NIestety, dożyca to niejedyny problem... ja dowiedziałam się o menelu, który kolekcjonuje psy i koty... sytuacja patowa... zwierzaki sa w stanie masakrycznym, umieraja same, gość nie reaguje jak samochod je przejedzie albo jak sa chore, one zreszta gloduja... ktos probowal im pomoc, ale menel nie chce wspolpracowac... co mu sie psy czy koty odbierze to na ich miejsce przychodza nowe... tutaj jedynie zadziala sadowny zakaz... i zabranie wszystkich zwierzat. Ale dokad ma trafic te kilkanascie psow i kotow w roznym stanie (podobno wiekszosc z nich wymaga interwencji weta)? Dzisiaj mama mi opowiedziala, ze na drugim koncu miasta jest facetka, ktora mieszka przy lesie i dokarmia kilkanascie psow.... bezdomnych... i ma okolo 20 kotow, bo ciagle ktos jej podrzuca... jest z tym sama.... oczywiscie w czasie mojego 8dniowego pobytu w domu mam zamiar Ja poznac... W obliczu tylu nieszczesc, daze, by chociaz dzikuski byly bezpieczne - juz tyle czekaja... Niestety wschodnia Polska, tereny przygraniczne - to jest dramat... Pracy duzo, rak do pomocy malo... Dlatego ciesze sie kazdym uratowanym zwierzakiem. Wstawiam reszte Murkowych zdjec, ktore mam. :) Lisek jest puchaty :) Tinusia krótkowłosa. Najpierw wstawiam Liska.
-
:) Mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone :p Ale tak się cieszę, że psiaki są już u Murki, że mam je na tapecie w telefonie i komputerze. Nie mogę uwierzyć, że w końcu mają ciepło, sucho, przytulnie... I tylko boli mnie mocno, że Rudy jeszcze nie dzieli tego szczęścia. Ach Rudy! Gdybyś wiedział, gdzie byś trafił, to sam byś się wpakował do siatek...
-
Tak, najprawdopodobniej to rodzeńswo, ale z innego miotu. Tinusia była już podrośnięta, gdy pojawił się Lisek. Ale pamiętam, że jako mała dziewczynka przechodziłam tamtędy (a na pewno byłam am ze swoim psem w okolicach 2011r) i widział tam identyczne psy do Tinki i Rudego... a może widziałam podobne, ale nie byli to oni? w końću pamięć może mylić. Jednak na pewno 2lata temu, jak łapałam szczeniaki, Lisek był dorosły: wtedy na rewierze było o kilka psów więcej, ale Lisek i Tinusia byli jedyni i nie do podrobienia.... Co prawda, wet ocenił Liska na 2lata, ale wg mnie to niemożliwe ze względu, że od 2lat tam chodzę. Wg mnie Lisek może mieć 3-4lata. Tinusia oceniona została na 3lata, ale znowu: wg mnie i relacji pracowników, z którymi kiedyś zamieniłam słowa, ta sunia jest od dobrych paru lat... więc jest ciut starsza. Ale ile mają tak naprawdę? Tego nie wie nikt... zresztą, czy to istotne czy mają 3 lata czy 5? ;) Ważne, że są bardzo łagodne, mimo strachu nie gryzą. I są mądre, to po nich widać od razu i nigdy w to nie wątpiłam. Cieszę się, że w końcu ktoś to widzi i świat ma okazję poznać te wspaniałe psiaki :). Będą pociechą dla kogoś...
-
Co do dożycy, napiszę do Osób z Zamościa, które kilka razy przeprowadzały tutaj na moją prośbę interwencję. Mają najbliżej, będzie łątwiej zorganizować dojazd. Ciocie od dogów również mile widziane, ale! proszę, pozwólcie nam na razie złapać Rudego. Obecnie się zakochał w dożycy, przebywa przy jej posesji, jeśli więc ją zabierzemy, to znowu nie uda nam się złapać psiaka (pójdzie w długą), a on taki biedny, osierocony :(. Jak tylko Rudy będzie bezpieczny, będziemy mogli zabrać sunię. Rudy to neistety łazęga codzienie robi dużo kilometrów. Jak Murzynio zniknął z rewiru, to Rudy usiadł trochę na zadku i pilnował "maluchów", ale teraz został całkiem sam i natura włóczęgi obudziła się w nim na nowo. Chciałabym również przeprosić Was za te tajemnice i konspiracje... ale nie mogliśmy inaczej, musieliśmy dla bezpieczeństwa psiaków tutaj trochę nakłamać. Dziękujemy za wyrozumiałość i proszę, nie zostawiajcie nas samych. Ktoś z nas wstawi niedługo rozliczenie Jamorowe, ja podsumuję jutro te pieniązki, które doszły na konto psiaków (nie wzięłam ze sobą laptopa i siedzę na telefonie)... ale to wciąż mało... niestety. Kupa kasy idzie na psy i na odłowienie, ale niech już będą bezpieczne... Wierzę, że razem podźwigniemy to.
-
A ja tylko dodam, że Jamor to jest niesamowity facet! Taka zawziętość, upór i WALKA o psa... jestem pod ogromnym wrażeniem. Wszyscy na miejscu byli bardzo dzielni: shoto, która była na telefon, elficzkowa, która o każdej porze była gotowa przyjąć psy, Murka i jej TŻm którzy przyjęli psiaki niemal od razu, WiosnaA - która wszystko spinała... ja nie mogłam usiedzieć na miejscu, mocno kosztowało mnie to nerwów, ale wiem, że wszyscy odwalili kawał dobrej roboty. Wet Murkowy ocenł psiaki na młodsze niż są faktycznie. Mają plus ok. 2lata więcej, ale są młode i cudowne. Już były na spacerach na smyczy, dają się dotknąć, głaskać. Lisek po pierwszym dniach, kiedy walczył jak lew, przestał pokazywać zęby. Psy naprawdę zasłużyły na pomoc i cieszę się, że dwóm się udało. Cicho liczyłam, że dzisiaj uda się z Rudym, ale niestety... jutro kilka razy obejdę teren, w którym mieszkał, ale podejrzewam, że będzie przy sukach z cieczką... no i ta dożyca wychudzona na łańcuchu nie daje mi spokoju :( Rudemu po łapaniu współbraci dopisywał humor, przywitał elficzkowa radośnie, nawet do niej przybiegł, ale na pewno brakuje mu kumpli... teraz może ma łeb zaprzątnięty czym innym (suki...), ale jednak strasznie go żal. Dlatego chcemy go łapać do skutku... wiemy, że to rozbija się o kasę (każdy przyjazd to 520zł), ale mam nadzieję, że nas rozumiecie: my nie możemy go tam zostawić!
-
Oj, uwaga z gwiazdą betlejemską. Jest silnie trująca dla kotów. PS: Ale Maurycy jest cudowny. Królewicz z niego. :)
-
ORI-KUDŁACZ Z RADYS - JUZ W SWOIM WSPANIAŁYM DOMKU W POZNANIU!
Tyśka) replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Trzymamy bardzo mocno! :) -
Taki psiak krótkowłosy ma "przekichane" w zimie... dobrze, że ją wybrałaś, Izo. Sunia musi opuścić Radysy... jej wzrok mówi wszystko. Do tego jest ładna, i choć do pinczera średniego jej daleko (z budowy, zwłaszcza z budowy głowy) to coś w niej jest takiego, co nie pozwala człowiekowi przejść wobec niej obojętnie. Niestety, finansowo nie pomogę, bo i dzikuski, jak opuszczą swoje miejsce bytowania, będa potrzebowały pomocy... ale będę na wątku.
-
Argumenty za kastracją niepełną (cytuję z grupy kociej, bo mój wet o tej metodzie nawet nie słyszał - w Polsce tylko kilka-kilkanaście lecznic tak kastruje, ciężko o wiedzę w tym zakresie, ale podobno obecnie na dobrych studiach wet. dużo się o tej metodzie mówi): "1. Bez hormonów płciowych macica ulega inwolucji [znacznie zmniejsza swój rozmiar] i - z powodu braku tych hormonów - ryzyko rozwinięcia się nowotworu jest równie duże, co ryzyko wystąpienia nowotworu kikuta, jaki zostaje po usunięciu macicy. 2. Pozostawienie całej macicy zapobiega rozwojowi ropnia kikuta. 3. Kikut potrafi przyrosnąć do okolicznych tkanek, co może wywoływać znaczny dyskomfort podczas oddawania stolca - podobno w USA coraz częściej diagnozuje się taką komplikację. Macica natomiast do niczego nie przyrasta. 4. Takie cięcie, żeby zostawić jak najkrótszy kikut, może spowodować uszkodzenie nerwów odpowiadających za opróżnianie pęcherza, co skutkuje niemożliwością wysikania się - nigdy, do końca życia. [Ja czytałam również, że może to spowodować nietrzymanie moczu, ale mój wet takich wyników badań nie widział]." Tylko uwaga! Zwierzę musi być młode, zdrowe, bez zmian w macicy. I tej metody nie można mylić z błędami lekarskimi, jakimi jest zła kastracja (zostawienie części jajnika w brzuchu suki itp.)
-
Dopytaj weta o kastrację niepełną, czyli zostawienie macicy w środku, a usunięcie jedynie jajników. Mniej inwazyjne, tylko dwa nakłucia, a nie cięcie całego brzucha. Tak kastrują w Wielkiej Brytanii i podobno też w Niemczech, w Polsce niestety tylko niewiele lecznic. Moje koteły są bardzo lekkie jak na swój wygląd. Kocur waży 5kg, a przed ważeniem wet dawał mu z 8... :D
-
Łooo, to trochę poszalałaś :) U nas nie ma zwyczaju kupowania dla wszystkich prezentów, raczej wszystko mocno symbolicznie :D Kiedyś robiłam własnoręcznie prezenty, teraz już jestem na to zbyt leniwa.