Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Już zmieniam tytuł. Mam nadzieję, że więcej osób zajrzy do Promyczka, bo mimo wszystko nadal jest nas tutaj mało. kajtek, niestety mimo moich chęci, nie dam rady. Ja już wracam do Wrocławia, w poniedziałek tylko wizyta kontrolna u lekarza i wsiadam w pociąg, bo zaczyna mi się 2. semestr :(. Nie zdążę. Jedyne, co mogę na ten moment to przedstawić paniom z gminy stan Promyczka i poprosić, by wywalczyły lepsze życie dla pozostałych psiaków. Myślałam, że przez mój pobyt uda się wyciągnąć jeszcze jedną sunię z kojców, ale niestety... :( Jestem osobą nieudolną, jeśli chodzi o organizowanie pomocy psiakom.
-
Wspaniale, że Promyczek już zaopiekowany. Boże, jak on się nacierpiał... Faktycznie te placki mogą być od pcheł - mógł się nabawić atopowego zapalenia skóry przez te insekty. Martwi mnie to, ileż on ma chorób w sobie... :( Nic go nie oszczędziło :(. Koszty leczenia pewnie i tak będą kolosalne. Wspaniale jest widzieć psiaka w cieple, a nie w budzie. Martwią mnie psiaki, które zostały na kojcach. :( Zwłaszcza szczeniorka, która miała kojec przy Promyczku i stykały się nosek w nosek.
-
koty, kociaki, moje tymczasy.. koci rezydenci też się czasem pokażą
Tyśka) replied to sylwija's topic in Koty w potrzebie
Szkoda, że Mia się nie spodobała :( A Pan Kot jest cudnej urody. -
Mam nadzieję, że uda się opanować pchły. Ja też sobie z malutkim tymczasem raz przyniosłam pchły. Zalęgły się w całym domu. Nas uratowały właśnie te czynności, o których wspomniano już wyżej: pryskanie owadobójczymi specyfikami (ale że mam koty to te na bazie iwermektyny odpadały) rzeczy, które miały kontakt z psem (transporterek etc.), ponowne odpchlenie zwierzyńca, pranie, czyszczenie, wyrzucenie rzeczy, które miały bezpośredni kontakt z psem (ręcznik był stary, więc spokojnie możesz go wyrzucić). Bardzo żal mi Promyczka, musiał mocno cierpieć. Czekam z niecierpliwością na wieści po-wetowe. I trzymam kciuki za walkę z insektami.
-
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
Tyśka) replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Kochany psiak! :) -
To nie jest nawet przytulisko. Mamy raptem 4 małe boksy, w każdym jest jedna buda. Każdy psiak ma swój boks. Plus do tego niewielki teren do biegania - tu wypuszczane są psiaki z boksów. To tylko gminny punkt przetrzymań psów założony po wejściu nowelizacji ustawy.... Jak nie znajdą się właściciele psa (nowi/starzy), pies jedzie do Zamościa, bo z tym schroniskiem nasza gmina ma podpisaną umowę. Panie (trzy starsze kobiety) robią, co mogą i dają to, co mają - pilnują by pracownicy sprzątali w boksach, same wyprowadzają psiaki na spacer, karmią je, dają psiakom dużo miłości, starają się szukać psiakom dobrych domów... Niewiele mieszkańców wie nadal, że "przytulisko" istnieje. Ciagle spotykam ludzi, którzy się dziwią, że u nas można adoptować psa. A skoro nie wiedzą, to i jak mają ruszyć adopcje? i jak można uchronić psiaki przed zamojskim schronem? Wczoraj Promyczka widział gminny wet i to niestety on powinien zakroplić psiaka, ale niestety. :( Niestety opieka wet. często w takich miejscach leży i kwiczy. Dobrze, że Promyczek otrzymał w końcu pomoc. W końcu nie będzie go bolało. Mnie oczywiście martwią pozostałe trzy psiaki, które zostały na kojcach... obiecałyśmy z shoto szczeniorce - że teraz czas na nią. Czeka od końca grudnia/początku stycznia. Niedługo będzie musiała wyjechać do Zamościa...
-
No niestety, Promyczek przez cała drogę pachniał mokrym psem - też przez głowę przeleciało mi, że może to jakieś choróbsko... Boże, jak dobrze, że WiosnaA zadziałałaś znowu... pomyśleć, że Promyczek dalej by cierpiał albo nie daj Bóg trafił do zamojskiego schronu w takim stanie... To kolejny pies wzięty w odpowiednim czasie, w ostatnim momencie tak naprawdę... Chcę jeszcze tylko dodać, że Promyczek to kolejny pies - oaza spokoju i łagodności. Pozwala przy sobie zrobić wszystko obcym ludziom. Podczas wycinania dredów ani nie zawarknął na Panią. Podczas wkładania do transporterka, nie zawarknął. A przecież on nie widzi (a jak już to naprawdę niewiele). Przecież go może coś boleć... Zadziwia mnie jego łagodność. To, że on przy wszystkich czynnościach będzie z uwagą słuchał i merdał ogonkiem.
-
Kochani, to był długi i ciężki dzień... Promyczek właśnie jedzie z WiosnaA - a może już dojechał...? ja właśnie wróciłam do domu, wzięłam leki i mam chwilkę opisać... Z Promyczkiem wyjazd zaplanowałam jednak po 12, bo inaczej (jadąc wcześniej) od ok 12stej byśmy tkwili w Lublinie - szkoda byłoby mi psiaka. Po niego z shoto byłyśmy już po 11, pani z gminy żegnała go ze łzami w oczach, mówiła nam łamiącym głosem, że "będzie płakać". Dała psiakowi kocyk "na lepsze życie" oraz pamiętała o podkładach-matach do transporterka. Dokumenty shoto ma podpisać na dniach. Promyczek przed wyjazdem zdążył zrobić sikupę. Jest bardzo ciekawskim psiakiem, rozgląda się na boki, nasłuchuje... kiedy jechał zastanawiałyśmy się z shoto czy psiak widzi... bo prawe oczko ma w lepszym stanie - może nie widzi obrazu, ale może jakieś cienie? Ewidentnie wodzi wzrokiem (a może węchem?) za człowiekiem. Niestety, na spacerze widać, że nawet jeśli widzi, to widzi mało. Chodzi za człowiekiem, a dokładniej: szedł tuż za nogą shoto, gdyby go nie pilnować to wpadałby we wszystko... Niby jak się otwiera klatkę to od razu wie, jak wyjść, ewidentnie ciekawią go opony samochodów i ciągnie, jak coś go zainteresuje, ale nie wiemy na ile widzi - jeśli widzi... ale nadzieja jakaś jest. To jedno oczko wygląda lepiej. Promyczek jest... psiakiem grzecznym, spokojnym, proludzkim. Kocha wylizywać palce. Nawet obcych mu ludzi. Za shoto wodził wzrokiem? węchem bardzo chętnie, kiedy wyszedł z transporterka przed wyjazdem, i podczas spacerku się na niego natknął i poczuł "swoje" mieszkanko to zaczął tak intensywnie merdać swoich zakręconym ogonkiem, że aż nie dało się nie uśmiechnąć. Jest po prostu uroczy, cieszy się z życia, widać że jest mądry i przekochany... Widać, że kiedyś miał kochającego człowieka, jest ufny, po drodze ciągle miał pyszczek skierowany w moją stronę. Pani z gminy obcięła mu największe dredy (zwłaszcza na ogonie), niestety sierść jest w tragicznym stanie. Jest mocno zmechacona, pełna pchełek (psiak nerwowo się drapie i wygryza), więc podejrzewam, że bez radykanego strzyżenia się nie obejdzie. Piesek może waży z 6kg - z obecną sierścią. Niestety, kiedy biega to biega na trzech łapkach. Właściwie na nich kica. Może to tylko od śniegu i zimna, ale jednak tylną łapkę na pewno musi obejrzeć wet. Niestety, pan busiarz już na początku kręcił nosem na psa. Wziął mnie dlatego, że ustaliłam to z szefem, ale widać, że człowiek od początku miał do mnie pretensje. A Promyczek, no cóż, pachnie jak to schroniskowy pies: to słomą, to mokrym psem. Bus niestety podjechał mniejszy, więc transporterek się nie mieścił. Ostatecznie psiak wylądował w transporterku na moich kolanach, siedziałam nieźle powykrzywiana... Promyczek też się niepokoił na początku, trochę gadał, trochę stękał, trochę kwękał. Po paru minutach wyrzucił matę, położył się na chodniczku (ktory zawsze wkładam, by nic się nie ślizgało w transporterku) i malutkim ręczniku, mata była gdzieś z boku. Psiakowi było gorąco, a pan busiarz włączył ogrzewanie... No smrodek się unosił niezły. Na szczęście dojechałam szczęśliwie do Lublina, a psiak po jakimś czasie siedział cichutko. Tylko sapał i raz po raz gryzł się nerwowo w zadek - pchły się obudziły w cieple... O 14:30 dotarliśmy na miejsce. Zadzwoniłam od razu do p. Grzesia (od tira), czy mogę jednak wcześniej podjechać, czy może coś się zmieniło. Pan się ucieszył, bo właśnie za jakieś 10-15min miał być na miejscu, miał mieć przegląd, ale coś się zmieniło i jednak wyjeżdża wcześniej. Zaczekałby na Promyczka, ale nie wiadomo jak długo - a tak to przyjechaliśmy oboje w miejsce spotkania w tym samym czasie i nikt na nikogo nie czekał. Pan Grzesiek jest bardzo empatycznym człowiekiem, uprzedziłam o zapaszku, a pan się nie przejął, przywitał się jednocześnie z nami i z psem (dał mu ręce do obwąchania, zagadał - a Promyczek od razu ogonek w ruch i lizał Pana po rękach), a potem dużo do psiaka mówił: spokojnie i cicho. Wiedziałam, że oddaję psiaka w dobre ręce. Promyczek dzięki zmianom wyruszył po 15stej z Lublina. Ja pojechałam do koleżanki - nie widziałam się z nią 1,5roku, więc chętnie skorzystałam z zaproszenia na obiad. Po 19 wiem, że Promyczek jechał już z Panem Darkiem i WiosnaA szykowała się w drogę. Jak dojechałam do domu, WiosnaA napisała mi że Promyczek przejęty przez Nią i już jedzie ostatnią prostą. Bardzo dziękuję Wszystkim, zwłaszcza WiosnaA za to, że psiak dostał szansę od losu. Promyczek naprawdę jest cudowny, moja koleżanka się w nim tez zakochała i ciągle dopytuje czy już dojechał, czy też nie.
-
RUDA FOKSIA ,ma w DS brata Borysa i jest szczęśliwa.
Tyśka) replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Biedna Loczka. :( Niech się goi ładnie! A Foksia jest śliczna... nie dziwię się, że skradła Wasze serca, Poker... :) -
Promyczek jedzie do Moli@ :) Ja się bardzo stresuję. Zawsze się stresuję takimi akcjami, zwłaszcza że to jednak droga - może być różnie... Kontakty wszelakie zapisane, będziemy pod telefonem.Jutro z domu jednak odbiera mnie shoto i razem jedziemy odebrać Promyczka (mój Tato mógłby mi pomóc, ale skoro shoto zaoferowała pomoc, to może sobie spokojnie pracować). Wszystko już na drogę przyszykowane (transporterek, coś do transporterka, kocyk na wierzch, żeby nie było psiakowi zimno, karma którą miałam podać). Pani opiekująca się Promyczkiem była bardzo wzruszona i przejęta całą sytuacją, ciągle mi dziękowała, że pomagamy temu psiaczkowi. Promyczek jeszcze nie wie, co go czeka... ale to już jutro! Musi się udać! Będę starała się regularnie meldować smsowo Wiośnie. Wrócę do domu na pewno późno, myślę że do tego czasu Promyczek będzie przekazany już p. Darkowi.
-
Już nie wiem, gdzie go wypromować, by się komuś spodobał...