-
Posts
23645 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Perełka1
-
Benji-wierny przyjaciel na zawsze. Mieszaniec ONka. MA DOM!!!
Perełka1 replied to klaudiaaa's topic in Już w nowym domu
Moje trzy są bardzo do siebie podobne;Lala, Migota i Perełka. Jak oglądałam zdjęcia od wróżki to większość miała krzywiznę łapek, podobne umaszczenie. Moje wszystkie trzy mają: - rozbudowana klatkę piersiową (jakby rozdema płuc - wszyscy myślą, że są grube) -stosunkowo małe główki przy reszcie ciała - krótkie krzywe łapki, - nie mają lub mają resztki zębów - duże uszy, -wielkie oczy, i są bardzo kochane:lol: -
Benji-wierny przyjaciel na zawsze. Mieszaniec ONka. MA DOM!!!
Perełka1 replied to klaudiaaa's topic in Już w nowym domu
Wszystkie mają krzywe łapki. Wielkie uszy i oczy i są bezzębne bądź z resztkami zębów. -
"Przy zasiusianych podłogach było mi wówczas wstyd i nikogo nie zapraszałam, ale teraz uwazam, że to bład, bo przecież nie mozna się wstydzić miłosci do psa, który był przez cale dzieciństwo dzieci." - u mnie jest to [B]bardzo duży problem[/B], bo przyjmuję klientów w domu. Wydzieliłam już jeden pokój tylko dla mnie. Niestety wszystkie psy czekają pod drzwiami. Nie zawsze można wszystko załatwić drogą internetową. Dzięki podkładom sikają w jedno miejsce, choć zdarzają się wyjątki. Używam domestosa, żeby zabić nieprzyjemny zapach, ale nie zawsze to pomaga. Wszystkie środki neutralizujące zapach moczu są na skórę. Może Pani zna coś lepszego? Ja mam cały czas w pogotowiu mopa z domestosem. Przy starym psie, naszym owczarku, tez był problem. Ale on sikał pod siebie, przynajmniej w jedno miejsce. Ja myłam go takim środkiem dla obłożnie chorych firmy seni bez użycia wody. Bardzo fajnie mył owłosiona skórę i neutralizował zapach moczu. Przez ostatnie dwa lata myliśmy codziennie windę i korytarz. Do tego specjalny odświeżacz używany w hotelach. Poza tym mam sąsiadów, którzy nie lubią psów. Ostatnio spotkałam się z określeniem fabryka psów. Nie wiem, jak się zachowywać do tymczasowiczów. Robert uczył mnie, że wszystkich należy głaskać po równo. Nie można jednego psa przytulać a drugiego nie zauważać. Ale tu jest sytuacja wyjątkowa, bo są tylko tymczasowo. Nasz Sznaps jest okropnie zazdrosny. To taka duża owieczka, która uwielbia spać w łóżku, najlepiej z głową na poduszce.
-
Benji-wierny przyjaciel na zawsze. Mieszaniec ONka. MA DOM!!!
Perełka1 replied to klaudiaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='klaudiaaa']O.o.o. Jakbym słyszała o Pinokiu :-) Nie wiem czy Pani wie, ale Pinokio to syn Lali.. ; )[/QUOTE] Naprawdę??? Nie wiedziałam...:loveu: Lala jest najodważniejsza i najbardziej przebojowa i nie boi się dużych psów - podchodzi do Sznapsa owczarka i próbuje mu wyjadać z miski. Nie lubi chodzić na smyczy, ale grzecznie idzie przy nodze. jest też bardzo szczekliwa. No i jej apetyt.... Teraz jeszcze zostało mi do ustalenia pochodzenie Migoty. Może Migota to córka Perełki lub odwrotnie?:diabloti: -
Robert skończył studia z wynikiem bardzo dobrym w czasach kiedy nie było to tak łatwe jak teraz, ja tez skończyłam studia (germanistyka) + studia doktoranckie, pracowałam naukowo. Teraz zajmuję się tłumaczeniami. U mnie w domu też był nacisk na naukę, bo rodzice są naukowcami, ale wszystko można pogodzić. Ja w domu sama sprzątałam i właściwie za wszystkich prałam i prasowałam. Jedno nie wyklucza drugiego. poza tym syn jest jeszcze mody i wszystko przed nim. :lol: U mnie jest pięć misek, problem jest w tym, że każdy pies je co innego i próbują przeskakiwać do sąsiednich misek. Przy Robercie jest ok, ale przy mnie gorzej. Z małymi ciotkami nie ma problemu , ale z Sznapsem i drugim psem bywa groźnie. Też siedzą w kuchni pod stołem, mnie to nie przeszkadza. Najgorsze jest sikanie ciotek. Miesięcznie zużywam ok. 130 nieprzemakalnych podkładów seni. Wszystko jest zabezpieczone folią przed zasikaniem i to już jest bardzo uciążliwe. Lala cierpi na nietrzymanie moczu, więc jak ona nasika to reszta po niej poprawi i tak w kółko. Mycie i dezynfekowanie.:angryy: Ale ważne jest,że psy znalazły swoje miejsce a u Ciebie Soboz 4 mają bardzo dobry tymczas i dużo miłości.
-
Benji-wierny przyjaciel na zawsze. Mieszaniec ONka. MA DOM!!!
Perełka1 replied to klaudiaaa's topic in Już w nowym domu
" Mały nie da sobie w kasze dmuchać. Ma to mamie (czyt. mnie) :loveu:" - nasze małe ciotki z "umieralni" też są bardzo bojowo nastawione. Jak tylko zbliży się intruz:diabloti: robią "chap, chap dziąsłami (tez nie mają zębów). Wszystkie są chyba po jednej mamie...;) -
Niestety mam problemy z synem, który jest zawsze przeciwny tymczasom, w ogóle twierdzi że psy robią straszny bałagan i ma tego dosyć... Ten bałagan to miski w czasie jedzenia, 6 posłań w mieszkaniu, zabawki psie na podłodze, niestety syn jeszcze się nie wyprowadza, tylko na razie opieprza mnie z góry na dół... Chyba urządzę casting na przyszłą żonę dla syna, niech go bierze, byle jak najszybciej, wykształcony i przystojny, ponad 190 wzrostu, szczupły - kto jest chętny???? Oj Soboz4, niedobrze, niedobrze...:shake: Mój mąż od 20-tego roku życia mieszkał sam i sam się utrzymywał i sprzątał cały ośrodek mamy. Dzięki temu potrafi gotować, sprząta, myje okna, wychodzi z psami, sprząta po naszych "cioteczkach" a my mamy na stałe 5 posłań dla psów. U nas panuje "ordnung" każdy pies ma swoje posłanie i swój koc. Wszyscy chodzą równocześnie spać na swoje miejsce.:lol:
-
Dajcie wcześniej znać, gdyby ktoś się do nas wybierał. Muszę uprzedzić o waszym ewentualnym przybyciu.
- 1180 replies
-
- do adopcji
- owczarek niemiecki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Będzie szkoleniowiec z wykładem i praktyka dla szczeniaków z drugim szkoleniowcem
- 1180 replies
-
- do adopcji
- owczarek niemiecki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Możecie przyjechać do nas na przedszkole Gostar (niedziela godz. 15) i wykorzystać okazję i skonsultować zachowanie Barego.
- 1180 replies
-
- do adopcji
- owczarek niemiecki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Może wystarczy skonsultować np. pewne zachowania i już próbować powoli wdrażać. Bo hotel ze szkoleniowcem to już ostateczność.
- 1180 replies
-
- do adopcji
- owczarek niemiecki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='bela51']Napisałam tylko o swoich wątpliwosciach. Decyzja nalezy do Was.[/QUOTE] Kłapacz jest już raczej starym owczarkowatym psem, może mieć i nawet 10 lat i na pewno będzie mu przybywało dolegliwości. Jeżeli ktoś stawia taki warunek przy starym psie to budzi to uzasadnione podejrzenie co do przyszłego domu stałego. Stąd reż post Beli51 i mój. Na razie schorzenia kłapacza nie wydają się zbyt poważne (w ciągu tych dwóch miesięcy nie chudnie, jest raczej poprawa) a przyszły dom stały już ma zastrzeżenia. Do gosia123; Każdy ma prawo wypowiadać się na wątku. Nie możesz traktować każda osobę, która próbuje coś podowiedzieć, jak intruza.
- 1180 replies
-
- do adopcji
- owczarek niemiecki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
"Dzwoniłam do sklepu na Brynów i uprzedziłam ze Robert będzie - zresztą kiedy mówiłam że nie mamy pieniędzy żeby kupować Wam karmę to Robert powiedział " to zróbmy tak jak ostatnio". Zgadza się. Dwukrotnie, za każdym razem za Twoją uprzednią zgodą, skorzystaliśmy z tej formy wsparcia. Za co jeszcze raz dziękujemy w imieniu wyłącznie Perełki.
-
Droga Amikat ! Zarządzasz Fundacją, Glutofia i Kuba 123 jak piszesz mają wgląd w dokumentację, więc na jakiej podstawie oskarżają mnie o wyłudzenia. Co na to inni członkowie Rady? Znasz prawo, wiesz jak poważne są to oskarżenia i w dodatku na forum publicznym. Szanujesz, jak piszesz i znasz Roberta a mimo to puszczasz płazem tak poważne oskarżenie Członka Rady [B]Twojej Fundacji[/B] o kradzież 14 kg worka karmy??? Skąd Glutofia ma takie informacje, od Ciebie ? Rok temu, dla dobra sprawy i świętego spokoju puściłam te oskarżenia mimo uszu. Teraz wszystko wróciło, doszły kolejne zarzuty. Znasz całą sytuację, dostałaś wszystkie faktury i całą dokumentację za leczenie Perełki, masz namiary do wszystkich weterynarzy, u których była leczona Perełka. "Nie mogę im rozkazać milczeć! " - ale powinnaś ustosunkować się do Ich oskarżeń, bo jesteś przecież Prezesem Fundacji. Przecież skoro Glutofia oskarża z taką zajadliwością, to muszą być ku temu podstawy, dowody. Glutofia też jest dorosła, i też bierze odpowiedzialność za to co robi i mówi. Przyjmujesz postawę asekuracyjną, ale ja i mój mąż Nie możemy używając twojego określenia "dawać kopać się przez członków Rady Twojej Fundacji". Nigdy nie użyłaś Takich określeń. Sens wypowiedzi jest taki, że nie jestem pierwszą lepszą powsinogą, której można wszystko nawrzucać, poza tym jesteśmy małżeństwem, nie działamy osobno, mamy te samy poglądy w sprawę Perełki, razem ją ratowaliśmy, razem się wspieramy. I również w naszym przypadku nie ma mowy, że łączące nas uczucie zasłania realna ocenę rzeczywistości. Per analogia to tak samo Wasi Oskarżyciele patrzą przez filtr fundacyjny? Co ja Ci złego zrobiłam ?, że prawie w każdym Twoim poście dystansujesz się do mojej osoby. Mam w domu trzy psy uratowane przez Ciebie, ale dobrze wiesz, że to był dopiero początek drogi. Czy przy aż tak ograniczonym zaufaniu powierzyłaś mi kolejne psy Twoją Lalunię i Migotkę? Czy tez uważasz, że karmię je karmą od Perełki? Mam wkleić paragony i zrobić zdjęcie puszek dla Perełki? Staram się zrozumieć (nie zaakceptować) postępowanie Glutofiii, która nigdy mnie nie widziała, nie rozmawiała ze mną, a mimo to rzuca pod moim adresem tak krzywdzące oskarżenia. Ale Ty u mnie byłaś, rozmawiałaś ze mną, byłaś świadkiem, jak na lepsze zmieniają się psy i chyba masz świadomość, że to głównie ja zajmuję się tymi trzema psami? Amikat, czy Ty jesteś dwulicowa? i nie zasłużyłam sobie po tym co zrobiłam na takie słowa i formę jakiejś tam "sosnowieckie schronisko": Nasza odpowiedz brzmi: NIE Nie wiem, czy pisze w swoim imieniu czy przedstawiła zdanie Zarządu i Rady.
-
Anetko, przykro mi, że sprawa tak daleko zaszła- bo wcale nie zamierzałem łączyć dialogów na tym forum w ogóle z Twoją osobą. Nie powiem, sms zacytowany wcześniej który otrzymałem od Jarka trochę mnie zaskoczył bo nie mogłem się do Ciebie dodzwonić a tu nagle Jarek coś mi pisze tak jak bym był jakąś zupełnie obcą osobą (może na użytek Rady) . No ale przecież w końcu porozumieliśmy się jak z resztą napisałaś : [I]".....Ustaliliśmy w sobotę telefonicznie że ponieważ nie przekonuje Pani Katarzyny Starkiewicz odmowa - będziecie pisać pismo do rady. Ja wysłać mam umowy adopcyjne dla Migotki i Lali bo MOJA WINA - nie zostały podpisane"[/I] [B]I myślałem że na tym poprzestaniemy i zobaczymy co Rada uradzi. [/B] Dowiedziałem się od Kasi ,że na forumowym wątku Perełki, [B]po rocznej przerwie[/B] niejaka Irvette napisała [I]"....zapisuję"[/I] . No to zaskoczeni zapytaliśmy [I]" ......Po co ruszany jest temat Perełki?"[/I] . Pani odpisała: [I]".....1. chciałabym wiedzieć jak rozwija się sytuacja a jeśli pani tu napisze to będę wiedziała (dlatego go zapisałam) 2. jeśli temat jest niepotrzebny można poprosić moda o zamknięcie/skasowanie go ([B]jeśli pani uważa że tak będzie lepiej[/B]) ps. mam nadzieję że z psinką już lepiej"[/I] I dalej opisaliśmy losy Perełki od początku, [B]ale coś mnie zaniepokoiło takie nagłe zainteresowanie Perełką i pytanie czy może byśmy chcieli skasować wątek !!!, (które zbiegło się z Jarkowym sms-em 18 .07.2011)[/B] , więc poprosiłem Kasię by zapytała i Kasia napisała :[I]"....Nie robię tajemnicy.[B]Nie wiem, niestety, co i kogo Pani reprezentuje i skąd to nagłe zainteresowanie Perełką, skoro wcześniej nie interesowała się Pani jej losem, a staż na dogomanii ma Pani stosunkowo długi"[/B][/I] Pani odpisała,że to tak jej się wydawało , że może wątek chcemy skasować. I dalej była już zwykła miła korespondencja między babkami na forum. 11.07.2011 r. napisałaś na wątku Wróżki o otrzymaniu odpisu wyroku. Później babki na forum rozpisały się komentując całą sytuację po wyroku Wróżki - tu Kasia też brała udział- nic złego się nie działo. I znowu tym razem na wątku Wróżki [B]w dniu otrzymania sms-a Irvette napisała[/B] ; [I]"....dotarłam ............przeczytalam wszystko jest jeszcze potrzebna jakąś pomoc bo już sie pogubiłam???????? może uściślę dt/ ogloszenia bo tylko to mogę zrobić"[/I] Kasia poruszona słowami Jarka o ekstrawagancji w odpowiedzi wkleiła zdjęcia Perełki i podpisała[I] "....Oto zdjęcia Perełki przed i po leczeniu. Myślę, iż nie będzie to zbytnią "ekstrawagancją", iż je tutaj wkleję. W końcu to chyba Perełka najbardziej ucierpiała u wróżki" [/I]I wkleiła swojego opisowego posta z wątku Perełki. Irvette zapytała czy ktoś sugerował uśpienie[I]? [/I]Tu dyskusja zeszła w kierunku świadomie czy nie świadomie adoptowaliśmy chorego psa - tu też jeszcze się nic nie działo. Kasia nawet napisała: [I]"....Nie podejrzewam, że "wciśnięto" mi świadomie chorego psa. Nikt nie wiedział, że jest chory. Moim zdaniem, przy tak dużej akcji nie udało się wszystkiego rzetelnie dopilnować[/I]...........[I]moim zdaniem, zabrakło też kontroli nad dt, tym bardziej iż był to początkujący dt - ja musiałam o wszystko dt "wypytywać" (kwestie żywienia, zachowania)...........[/I]J[I]eżeli chodzi o "winę" czy może "zaniedbanie" na pewno leżało zarówno po stronie Fundacji jak i dt. Nie wszystko zostało jednak wyjaśnione...... Nie zrobiono allegro dla Perełki......P.S. Zabrakło w tym przypadku zwykłej ludzkiej uczciwości. Może trzeba się tego nauczyć od psów? [B]Mnie najbardziej zabolał fakt, iż usłyszałam właśnie od Fundacji, że walka o Perełkę i jej przetrwanie to ekstrawagancja"[/B][/I][B] I to były zapewne te złe słowa które się komuś nie spodobały. [/B]Kuba123 odpisała Irvette wklejając Jarkowego sms-a. Kasia ustosunkowała się do niego a później dołączyła się Glutofia. Później ja odpisałem na temat zjadania przez Perełkę ogromnych ilości karmy i tak się rozpoczęły przepychanki i łapanie za słowa. Później inga.mm i dogomanka napisały o swoich wątpliwościach co do ataku na nas i zasugerowały, że takie posty stawiają w złym świetle wszystkie strony sporu a to na pewno nie przysporzy pożytku Fundacji. [B]No i było by "po sprawie"[/B] [B]Ale:[/B] pojawił się post Pani "sosnowieckie schronisko" , który pozbierał wypowiedzi Kasi z różnych okresów i postów - zrobił z nas naciągaczy itp. Z resztą był tak bezpośredni jakbyśmy z tą Panią całe morze wódki wypili razem i zajadły do bólu. Po chwili Glutofia dolała oliwy do ognia. No to się wk...urzyłem i sam ospisałem co i jak uważałem , że trzeba było odpisać. Potem wyważonego posta machnęła kuba123 a "sosnowieckie schronisko" dopieprzyło w swoim stylu. I to tyle Anetko relacji z całego zamieszania. Co do Twojego podsumowania:[I] "...Dla jakiego "dobra fundacji"? Dla dobra Fundacji Katarzyna Starkiewicz odgrzewa starego kotleta i na nowo wałkuje temat? Od stycznia sienie kontaktowaliśmy ? Nie dostawaliście karmy? Mikołaj i Jarek nie byli u Was? Lala i Migot się przez proszek FIU przeniosły?.... itd" [/I]- kotleta nie odgrzała Kasia - nikt nie pisał , że się nie kontaktowaliśmy - zwróć uwagę, pisałem, że dostałem w styczniu informację nie ma kasy z 1% więc nie będzie wsparcia do czerwca - na umowy na Laluna i Migotke poczekam ( bo macie mało czasu) , jak trzeba podjadę bo od środy mam 3 dni wolnego - tylko daj znać kiedy -(może gdzieś masz książeczkę Laluna ?) - wszystkie suki zostają u nas więc je utrzymujemy dalej - też myślę , że wątek Perełki został wyczerpany z nawiązką - co do faktur to miałem na myśli te kwity na Fundację które dostałaś Ty od nas, dostał Jarek i raz Twój syn do przekazania a resztę przynieśliśmy do Silesii.Trochę tego było. No ale jak sąd nie zasądził zwrotu to pozostaje wykorzystać je w fundacji. A skoro się dobrze znamy to pozwolę sobie napisać, że jak mamy dalej żyć w zgodzie (bo bardzo szanuję Twoje zaangażowanie) to mam jedną serdeczną prośbę do Ciebie Anetko: Katarzyna Starkiewicz nie jest moja "dupą" , laską , znajomą , sąsiadką czy cholera wie kim tam jeszcze. Jest od 11 lat moją żoną, którą bardzo kocham. Nie jest obcą osobą (Z reszta Jarka zna z czasów dzieciaka). I zasługuje na odrobinę szacunku - nie pozwolę nią pomiatać. Proszę bardzo weź to pod uwagę i uprzejmie przekaż zwłaszcza znanym Ci zajadłym niektórym Paniom. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w ratowaniu zwierząt! Robert
-
Powiedziałem , że dla dobra Fundacji nie będę brnął dalej ( nie chodziło mi o rozprawę). A co do Glutofii to ona napisała,że ukradłem karmę - więc wice-wersa zapytałem czy to DT czy DS . Nauczyłem się tego od Was:) Pozostanę jednak przy swoich normach obyczajowych. Pozdrawiam Robert
-
A w krakvecie 159 zł za 7 kg. Za 14 kg cena 249 zł.
-
Napisałam, że przytyła w porównaniu do pierwszego zdjęcia z dt. Teraz wygląda na puszystą, ale to zasługa jej pięknych loków futra. Otrzymaliśmy 2 worki renala, każdy po 14 kg i jeden worek renala 2 kg i 10 lub 12 kg worek karmy eukanuba.
-
Po co ja to piszę , sami sprawdźcie : Perełka nie jest psem z nadwagą, raczej z niedowagą. [url]http://www.royal-canin.pl/produkty,18/dla-psow,20/vd-renal-rf-16,5706.htm[/url]
-
No to odpowiadam: według tabeli producenta na opakowaniu: Dla psów o wadze 9-10 kg z niedowagą dzienna dawka renala wynosi 210g. Perełka zjada ok. 250g, czyli 31x250=7,750 kg.
-
Witam Szanowne Towarzystwo - żeby nie było wątpliwości Robert z tej strony. To co Panie wypisują po części nie kwalifikuje się nawet do rozmów na portalach flirtowych a co dopiero do poziomu dyskusji publicznej na dogomanii, ale trudno. W dalszym ciągu Wasza zajadłość wzrasta z postu na post. [B]A ja jeszcze raz powtarzam , że niczego się nie domagamy i nie domagaliśmy. Nie robimy afery - tylko bronimy się przed oskarżeniami. To Państwo zaczęli ten temat ubierając nas w jakieś chore historie.[/B] 1.[I]"...Nikt mi też nie wmówi że 4 kg suka zjada tyle karmy"[/I] - [B]waży 9 kg. zjada ok. 8kg[/B] miesięcznie, proszę policzyć zanim coś się napisze. 2. [I] "...DS uważa że złośliwie wciśnięto im chorego psa"[/I] - [B]bzdura,[/B] nikt tak nie uważa, napisaliśmy , że wręcz z powodu stanu w jakim ją zobaczyliśmy zdecydowaliśmy się jej pomóc przez adopcję. 3.[I]"...Pies rozchorował się w nowym domu"[/I] - [B]bzdura[/B], nie mam już siły polemizować z demagogią. 4.[I]"....(3 wory- zapomniałam o tym który DS odebrał z lecznicy na nasze konto pomimo że prezes fundacji się nie zgodziła)[/I] - nieprawda, spytajcie Panią Prezes nie jestem złodziejem !!! [B]Lecznica też by nie wydała karmy na krechę bez pozwolenia Zarządu Fundacji .Tu już przesadziliście - to jest pomówienie [/B]! 5.[SIZE=2][I]"...Pomimo iż nie utrzymujemy psów wyadoptowanych w tym wypadku zarząd podjął decyzję iż w miarę możliwości pomożemy"[/I][/SIZE] [I]"...Nikt niczego nie obiecywał nie składał deklaracji.Jeszcze tego brakowało by fundacje utrzymywały psy w nowych domach. Jak kogoś nie stać na posiadanie psa niech go nie bierze i niech o zgrozo nie bierze kolejnych skoro utrzymanie jednego stwarza tyle problemów"[/I] No to proszę przyjąć jakąś wersje bo nie wiem do której się ustosunkować. 6. [I]"...To że pies o imieniu Sznaps nie może jeść karmy którą daliśmy- przepraszam najmocniej ale jest to pies którego nowy domek sam adoptował ze schroniska w związku z powyzszym niech zapewnia mu utrzymanie. Bo jak wynika z postu to też Fundacja powinna?"[/I] - ale głupoty piszecie, przecież [B]niczego takiego nie napisaliśmy[/B], [B]napisaliśmy natomiast, że swoje psy utrzymujemy sami. [/B]7.[I]"... Szkoda tylko teraz, że DS robi tutaj afere, wychodzi na to, że nie uzasadniona"[/I] [B]Nie zrobiliśmy afery[/B] - chyba,że czytacie Państwo wątki tylko w części cytatów wybranych. 8.[I]"...DS spotkał się ze stanowczą odmową dlatego przyszedł siać ferment i wylać gorzkie żale na dogo"[/I] - [B]nikt nie wylewa żali [/B] - ale jak się kogoś oczernia to chyba mamy prawo się obronić ! A skoro Panie nie macie choćby odrobiny uczciwości to ja zapytam Radę wprost. 1. Co Fundacja zrobiła z resztą środków finansowych z zaksięgowanych faktur za leczenie Perełki, przekazanych przez nas, które posłużyły ponoć w sądzie jako dowód przeciw "Wróżce"? Pisze tak, bo skoro wiecie o 3-cim worku karmy zabranej rzekomo przeze mnie to może i środki zaginęły:) 2. Jak to jest , że część Szanownej Rady ma w domu psy na Domu Tymczasowym a w ogóle nie zabiega o adopcje dla nich - (na przykład: Kropka vel Parówa ile czasu będzie na "tymczasie" ? -może już chyba przejść na dom stały?) 3.W związku z pkt.2 Co to jest za pojęcie : [I]Stały Dom Tymczasowy[/I] ? Kierując się stylem i treścią oskarżeń i naigrywania się z nas Pań z Rady mógłbym tak dalej pytać- [B]tylko po co?[/B] - jak wspomniała dogomanka :[B][I]"...Wiele osób spoza dgm, które być może czytają sobie ten wątek, może zniechęcić się do jakiegokolwiek niesienia pomocy czy adopcji psiaka lub kociaka, który znajduje sie pod opieką jakiejkolwiek fundacji ze względu na tą awanturę, smutne to wszystko jest niestety"[/I][/B] [B]I tu się z Panią w 100 % zgadzam dlatego nie zapytam o nic więcej. Powiem na koniec tak:[/B] Zbyt długo znam środowisko ludzi pomagających zwierzętom w potrzebie i [B]chylę przed nimi czoło[/B]. [B]!!![/B] - bo dla zwierzaków "zapuszczają" swoje zdrowie i życie rodzinne. Sam uratowałem wiele psów z wypadków i innych opresji. W pracy zawodowej zdarza mi się widzieć potrącenie psa przez samochód jednak muszę jechać dalej bo zatrzymać się i ruch na głównej drodze kilkunastotonową ciężarówką mi nie wolno - i też mam wątpliwą przyjemność się z takimi dylematami zmagać. A co weekend mam okazję tłumaczyć właścicielom psów kwestie pojmowania przez psa otaczającego go świata i robię to prowadząc szkolenia i prelekcje od ponad 20 lat. Nie jestem więc jakimś tam dyletantem i nowobogackim dupkiem a tym bardziej [B]naciągaczem, oszustem i złodziejem,[/B] za jakiego chciałyście mnie Panie przedstawić! Mam nadzieje, że Wam się nie udało. Jeszcze raz przepraszam wszystkich za kwaśne treści ale tak mnie wychowało życie by się nie dać ! Mimo wszystko, Pozdrawiam gorąco całą Fundację a zwłaszcza [B]Zarząd[/B], któremu dziękuję bardzo za okazane dotychczasowe wsparcie! Robert Starkiewicz
-
[quote name='Glutofia']Mam w domu cztery psy. Jeden kupiony dwa adopcyjne i czwarty - tymczasowicz. Nie mam pracy żyję z męża pensji wszystkie psy łącznie w tymczasowiczem utrzymuję za własne, do głowy by mi nie przyszło żeby mieć jakiekolwiek roszczenia w stosunku do Fundacji po wyadoptowaniu psa. Po podjęciu decyzji o adopcji obowiązek utrzymywania psów przechodzi na nas- nawet jeśli zachorują. I co ciekawe nie spodziewam się z tego powodu wieńca laurowego na głowę...ani nie snuję teorii spiskowych. Wątek odzył ponieważ otrzymaliśmy wyrok z Sądu nie odżył z powodu TWOJEJ Perełki...o mój boże. O ile pamięć mnie nie myli Perełka ma swój wątek :) Mam pytanie: ile je piesek ważący 4 kg? Może nie powinnaś jej przekarmiać. Dość szybko maleńka suczka uporała się z 30 (sic!) kg karmy, skoro upominasz się o kolejny.. W dodatku otrzymaliście również karmę bytową dla psów która została nam zwrócona- bo niedobra. Cóż ..nasze psy jedzą co co mamy. Nie stać nas na więcej. To tak a propos ekstrawagancji.. Jestem zdania że Fundacja nie powinna ponosić kosztów utrzymania wyadoptowanych psów. Jesli ktoś cieńko przędzie nie powinien też brak kolejnych psów- np ze schroniska bądź innych źródeł a potem oczekiwać że to inni będą te psy utrzymywali. Fundacja pomogła na tyle ile to możliwe. To nie studnia bez dna. Twoje roszczenia uważam za bezzasadne, a formę tych roszczeń za tyleż bezczelną co żenującą. bez odbioru.[/QUOTE] Widzę, że zbrojne ramię Fundacji przyjęło strategię ataku - ciekawe - nadal nie rozumiem w jakim celu ??? kolejne osoby próbują nas dyskredytować na forum dogomanii. Po przeczytaniu Twojego posta zastanawiałem się czy go nie zlekceważyć i nic nie pisać ..... No ale skoro atakują to trzeba się bronić! Droga Glutofio! My również nie należymy do osób zamożnych. Ale nie przywykłem do publicznych wynurzeń - każdy jest kowalem swojego losu - tak mi się przynajmniej wydaje. Perełka nie jest przekarmiana. Miesięcznie zjada ok.8 kg co daje przez 15 miesięcy około 120 kg Renala !!!. (W tym 31 kg przekazanych przez Fundację). Niestety codziennie wymiotuje, pluje jedzeniem i przy tym bardzo dużo się marnuje. Dokupujemy jej jeszcze saszetki Renala dla kotów - bo są bezpieczne i chętnie je zjada. Jak już dokładnie chcesz pisać i "liczyć kuleczki" to w sumie przez rok dostaliśmy 2X14 kg + 1 X 3kg Renala + ok.12 kg. Eucanuby którą zjadły Migotka i Lalun w ramach rozliczenia faktur na Fundację. Przepraszam ale to chyba nie jest zabójcze tempo pochłaniania karmy. Poza tym nigdy się nie zdarzyło, by karmy dla Perełki zabrakło - bo po prostu ją sami kupujemy - inaczej pies umrze. Zauważ proszę, podkreślam , że zaczynasz odwracać kota ogonem / Było tak : 1 - przy adopcji ze względu na chorobę Perełki była umowa, że będzie wsparcie (pies mógł nie przeżyć i dobrze o tym wiedzieliście bo wyniki były porażające, no cóż na swoje szczęście przeżył ) 2- później , że od stycznia nie dacie rady i dopiero w czerwcu będzie pomoc 3- a jak zapytałem w lipcu to dostałem cytowanego wcześniej sms-a i ruszyła nowa kampania na dogomanii w naszym kierunku. PO CO TO WSZYSTKO ??? - pytam ponownie bo wystarczyło odpowiedzieć, że może jakoś inaczej sprawę załatwimy, spotkać się, porozmawiać i znaleźć rozwiązanie. Potwierdzam, iż dostaliśmy dwa worki 3kg włoskiej karmy bytowej. Niestety jedna z nich była już znacznie przeterminowana. Dlatego oddaliśmy ją nienaruszoną. Druga karma oparta wyłącznie na zbożach podrażniała jelita Migoty - dokładnie miała odchody z krwią- Lalun nie chciał jej jeść. A Sznapsowi nie wolno. Karma jest do odebrania. No ale wyszło na to ,że to my narobiliśmy sobie wstydu zwracając darowaną karmę. Może trzeba było zawieźć do schroniska. Z podejściem do psów , że jedzą to co mają daleko nie zajdziesz. Bo możesz po prostu produkować kolejne psy do leczenia. Ale to już wewnętrzna sprawa Twojego sumienia. Nas stać na utrzymanie naszych psów i nigdy publicznie się nie domagaliśmy dla nich wsparcia. Skupmy się więc wyłącznie na Perełce. U nas każdy pies ma osobną karmę, dostosowaną do jego potrzeb i zdrowia, Perełka je Renla, Sznaps je Intestinal, Migota i Lalun boscha a Pimpuś Royala mini. Co do Twojego ostatniego zdania pozostawiam je czytelnikom do oceny Twojej kultury osobistej-(nigdy nie domagaliśmy się publicznie wsparcia) - rok temu na dogomanii nazwałaś nas "naciągaczami i wyłudzaczami" !!! ze względu na wielkość kosztów leczenia Perełki. A po przekazaniu faktur dla Fundacji - sprawa szybko ucichła. Niestety dyskusja staje się niesmaczna - za co przepraszam niewtajemniczonych. No ale jak napisałam na początku - jak atakują to trzeba się bronić. Z całym szacunkiem Robert
-
[quote name='kuba123']Irvette- dla twojej wiadomości kilkakrotnie osoby z Fundacji były w tym DT i nie zostało nam nic zgłoszone do wiadomości ogólnej Fundacja, po tym jak okazało się,że Perełka jest chora zobowiązała się przekazywać pomoc wysokości 300 zł miesięcznie- ale nie do końca życia psa pieniądze były przekazywane, dwukrotnie zakupiona została specjalistyczna karma(2x15 kg) dostałam zgodę na napisanie tu na wątku sms-a wysłanego w sprawie kolejnej partii karmy dla Perełki ''CZEĆ TU JAREK ROBERT PRZYKRO MIALE NIE MOŻEMY NIC ZROBIĆ CO DO KARMY ANI ZARZĄD ANI RADA FUNDACJI NIE ZGADZA SIĘ NA TAKĄ EKSTRAWAGANCJĘ MOŻEMY POMAGAĆ ZWIERZĘTOM PORZUCONYM OKALECZANYM PO WYPADKACH ITP NIE BĘDĘ ROBIĆ COŚ WBREW UCHWAŁOM ZA DUŻO JEST KONTROLI W FUNDACJACH PRZYKRO MI'' w zacytowanym tekście jest o ekstrawagancji( i nie jest to użyte odnośnie ratowania życia Perełki) fundacja mając na utrzymaniu 28 psów, nie zliczoną wciąż ilość kotów, kozy i konie nie utrzymuje psów mających dom poza tym ciągle mamy przypadki, gdzie musimy ratować psy z sosnowieckiego schronu( operacje, diagnostyka, sterylki aborcyjne itd) nie stac nas na karmienie psów mających właścicieli[/QUOTE] Pierwsza transza faktur wystawionych na Fundację za leczenie Perełki została przekazana Fundacji w 2010 roku i opiewała na kwotę 1904 zł. Kolejne faktury wystawione na Fundację za lekarstwa, karmę i itp. były przekazywane sukcesywnie do pierwszego kwartału 2011. O ile dobrze pamiętam w sumie było tego około 3000 zł. Z tej zaksięgowanej kwoty Fundacja rozliczyła na nasza korzyść ok. 1500 zł (wliczając w to dwa worki 14 kg specjalistycznej karmy Renal). Resztę kosztów leczenia i karmy to jest około 4.500 zł pokryliśmy z własnych pieniędzy. Nikt nie prosił o wsparcie do końca życia Perełki. Z reszta nikt też nie ustalił jakiegokolwiek okresu czasu wsparcia. Na początku roku 2011 Zarząd Fundacji poinformował nas, iż nie będzie w stanie nam pomóc aż do czerwca 2011.(spływ środków z 1% od podatków) Postanowiliśmy zatem poprosić ponownie Fundację o wsparcie w lipcu. A tu nieoczekiwanie przyszła odpowiedź jak w cytacie powyżej. Uważamy , że jako właściciele, co Pani tak bardzo podkreśla w swojej wypowiedzi, wywiązaliśmy się z obowiązku i uratowaliśmy jedno psie życie. Fundacja ratuje ich wiele i chwała jej za to. Dalej tylko nie rozumiemy o co chodzi w tej całej korespondencji na forum. Bo po prawie rocznej ciszy rozpoczęto odgrzewanie wątku Perełki , jakieś 2 dni po otrzymaniu przez nas zacytowanego sms-a. Zapewne to przypadek:) Czy aż takich narzędzi trzeba było użyć, zamiast spotkać się ( a spotykaliśmy się przecież u nas w domu - w końcu mamy jeszcze dwie inne "wróżkowe" suczki LALĘ i MIGOTKĘ), nawet zadzwonić jak nie było czasu i powiedzieć , że chyba już Fundacja nie pomoże. A może dało by się wyszukać sposób na normalne cywilizowane rozwiązanie problemu. Spróbujemy napisać prośbę do Rady Fundacji o udzielenie dalszego wsparcia bo sytuacja jest niecodzienna i nie wiem czy gdyby nie nasza adopcja ........ i czy w ogóle dom tymczasowy by tego psa wyleczył. Nie należymy do ludzi zamożnych ale jak już się człowiek zaangażował to nie sposób było pozwolić tej bidulce umrzeć. P.S. Nie wiem, jak się ma litera prawa do upubliczniania prywatnej korespondencji i czemu miało to służyć, bo nie widzę nic zdrożnego w naszym zapytaniu, prośbie o jakiekolwiek wsparcie w żywieniu Perełki. Z resztą nigdy nie prosiliśmy o pieniądze tylko o pomoc w karmie specjalistycznej. ( Nie będziemy publicznie pisać o ustaleniach jaki były poczynione przy adopcji) !!! My też mamy telefon pełen korespondencji sms-owej ale bynajmniej dla własnego użytku i "na pamiątke"całej tej historii :)
-
[quote name='Irvette']z jednej strony coś poszło nie tak i już nie dojdziemy kto i co to było. myślę ze wszyscy mają trochę racji, Fundacja wyręczyła miasto, ale też nie ma środków by zająć sie kompleksowo wszystkimin potrzebującymi zwierzakami i pilnować wszystkich dt na przykład ale jakbym ja miała takiego psa na dt ( wygląda na to że jakieś niepokojące sygnału były już w dt) to osoby z funacji miałyby 1000 telefonów/ mejli dziennie i raczej nie tłumaczyłabym zachowania psa upałem/ stresem i czym tam jeszcze. Myślę ze takich sygnałow jakie były (tzn to co się działo z psem) nie powiniem lekceważyć żaden opiekun, przecież nawet ktoś kto nigdy nie miał psa a potrafi rozsądnie myslec domyślił by się ze lepiej skonsultować objawy z kimś bardziej siedzącym w temacie / i lub wetem - sam nie po wypytywaniu przez kogoś ( ktoś pisał coś takiego już wcześniej) i toże dt był początkujący to nie jest dla mnie usprawiedliwienie............. czasami trzeba samemulączyć fakty i informować o czymś co wzbudza niepokój , jest inne niż być powinno[/QUOTE] Chciałam raz do końca wytłumaczyć zaistniałą sytuację wszystkim osobom, które interesują się sprawą i losem Perełki. Mój mąż kiedy zobaczył Perełkę stwierdził, że coś jest z nią nie tak i prawdopodobnie jest chora. Oglądał jej oczy i fafle, które miała bladoróżowe. Dt zapewniał mnie, że pies był u wet. i wszystko jest ok. Stopniowo zaczęły pojawiać się kolejne niepokojące dolegliwości, które cały czas konsultowałam z dt. Dzwoniłam bardzo często do dt, chcą uzyskać jak najwięcej informacji. Myślałam, że dt powiadomi Fundację o całej sprawie. Kiedy sytuacja stała się bardzo poważna sama zadzwoniłam do Fundacji i poinformowałam o całej sprawie. Informowałam na bieżąco o stanie Perełki i wydatkach (dodzwonić się jest trudno, na maila nie było odpowiedzi, pozostały sms, które trzeba było wysyłać kilkakrtotnie, aby uzyskać odpowiedz) a które zostały odczytane niestety jako nachalne roszczenia finansowe, Całe leczenie Perełki pochłonęło ok. 6.000 tys, konsultacje lekarskie były darmowe, najdroższy i trudny do zdobycia był lek Eprex, stosowany między innymi w celu leczenia niedokrwistości związanej z niewydolnością nerek. W przypadku niewydolności tego narządu wytwarzanie erytropoetyny koniecznej do powstawania krwinek czerwonych nie jest wystarczające i wet może zalecić zastosowanie leku Eprex. Po przyjęciu leku zwiększa się nie tylko liczba krwinek czerwonych, ale też stężenie hemoglobiny, liczba retikulocytów (komórek, z których powstają krwinki czerwone) oraz wbudowywanie żelaza do krwinki czerwonej. Część lekarstw (antybiotyki) dostaliśmy w prezencie od wet. Koszty leczenia są udokumentowane. Chciałam jeszcze raz podkreślić, iż nigdy nie żądaliśmy zwrotów kosztów leczenia. Żeby pokryć leczenia psa wzięliśmy dwie pożyczki: jedną 3 tys. w lipcu 2010, drugą we wrześniu 3 tys., które spłacamy po 400 zł miesięcznie do dzisiaj. Nigdy nie chcieliśmy oddać psa, choć nam to kilkakrotnie proponowano. Pokrywamy we własnym zakresie koszty badań i lekarstw. [B]poprosiliśmy jedynie Fundację o pomoc w miarę możliwości w zakupie specjalistycznej karmy dla Perełki, [/B]którą musi jeść do końca życia a której koszt jest bardzo wysoki, prawie 300 zł. [B]Niestety nie może jeść nic innego[/B].
-
[quote name='Irvette']z jednej strony coś poszło nie tak i już nie dojdziemy kto i co to było. myślę ze wszyscy mają trochę racji, Fundacja wyręczyła miasto, ale też nie ma środków by zająć sie kompleksowo wszystkimin potrzebującymi zwierzakami i pilnować wszystkich dt na przykład ale jakbym ja miała takiego psa na dt ( wygląda na to że jakieś niepokojące sygnału były już w dt) to osoby z funacji miałyby 1000 telefonów/ mejli dziennie i raczej nie tłumaczyłabym zachowania psa upałem/ stresem i czym tam jeszcze. Myślę ze takich sygnałow jakie były (tzn to co się działo z psem) nie powiniem lekceważyć żaden opiekun, przecież nawet ktoś kto nigdy nie miał psa a potrafi rozsądnie myslec domyślił by się ze lepiej skonsultować objawy z kimś bardziej siedzącym w temacie / i lub wetem - sam nie po wypytywaniu przez kogoś ( ktoś pisał coś takiego już wcześniej) i toże dt był początkujący to nie jest dla mnie usprawiedliwienie............. czasami trzeba samemulączyć fakty i informować o czymś co wzbudza niepokój , jest inne niż być powinno[/QUOTE] Chciałam raz do końca wytłumaczyć zaistniałą sytuację wszystkim osobom, które interesują się sprawą i losem Perełki. Mój mąż kiedy zobaczył Perełkę stwierdził, że coś jest z nią nie tak i prawdopodobnie jest chora. Oglądał jej oczy i fafle, które miała bladoróżowe. Dt zapewniał mnie, że pies był u wet. i wszystko jest ok. Stopniowo zaczęły pojawiać się kolejne niepokojące dolegliwości, które cały czas konsultowałam z dt. Dzwoniłam bardzo często do dt, chcą uzyskać jak najwięcej informacji. Myślałam, że dt powiadomi Fundację o całej sprawie. Kiedy sytuacja stała się bardzo poważna sama zadzwoniłam do Fundacji i poinformowałam o całej sprawie. Informowałam na bieżąco o stanie Perełki i wydatkach (dodzwonić się jest trudno, na maila nie było odpowiedzi, pozostały sms, które trzeba było wysyłać kilkakrtotnie, aby uzyskać odpowiedz) a które zostały odczytane niestety jako nachalne roszczenia finansowe, Całe leczenie Perełki pochłonęło ok. 6.000 tys, konsultacje lekarskie były darmowe, najdroższy i trudny do zdobycia był lek Eprex, stosowany między innymi w celu leczenia niedokrwistości związanej z niewydolnością nerek. W przypadku niewydolności tego narządu wytwarzanie erytropoetyny koniecznej do powstawania krwinek czerwonych nie jest wystarczające i wet może zalecić zastosowanie leku Eprex. Po przyjęciu leku zwiększa się nie tylko liczba krwinek czerwonych, ale też stężenie hemoglobiny, liczba retikulocytów (komórek, z których powstają krwinki czerwone) oraz wbudowywanie żelaza do krwinki czerwonej. Część lekarstw (antybiotyki) dostaliśmy w prezencie od wet. Koszty leczenia są udokumentowane. Chciałam jeszcze raz podkreślić, iż nigdy nie żądaliśmy zwrotów kosztów leczenia. Żeby pokryć leczenia psa wzięliśmy dwie pożyczki: jedną 3 tys. w lipcu 2010, drugą we wrześniu 3 tys., które spłacamy po 400 zł miesięcznie do dzisiaj. Nigdy nie chcieliśmy oddać psa, choć nam to kilkakrotnie proponowano. Pokrywamy we własnym zakresie koszty badań i lekarstw. [B]poprosiliśmy jedynie Fundację o pomoc w miarę możliwości w zakupie specjalistycznej karmy dla Perełki, [/B]którą musi jeść do końca życia a której koszt jest bardzo wysoki, prawie 300 zł. [B]Niestety nie może jeść nic innego[/B].