Jump to content
Dogomania

Perełka1

Members
  • Posts

    23645
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Perełka1

  1. [quote name='amikat']Kasiu - listu nie odebraliśmy bo nie doszło do nas awizo. Nie ma tu żadnego spisku. Dziennie odbieram kilka listów w tym polecone i wierz mi nie wiem co odbieram . Nie zdarzyło mi się nie odebrać listu a adnotacje widziałam zresztą było to powodem "gorącej" dyskusji z listonoszem. Na pocieszenie powiem ze kolczyki dla kóz szły do mnie dwa miesiące bo trafiły do Gliwic gdzie utknęły. W wysłanej przesyłce przeze mnie nie było książeczki Laluni bo jak wiesz przeprowadzałam się . Było tylko pismo.[/QUOTE] No to pozostaje nam czekać na list. Co do książeczki zdrowia małego Laluna to i tak minął już ponad rok od pierwszych szczepień więc można ją w najbliższym czasie ponownie zaszczepić. Lalunek dużo biega na dworze z innymi psami, bałam się, żeby czegoś nie złapała, no i jak to Lalunek zna wszystkie karmicielki kotów z osiedla, bo wyżera kotom z misek i trzeba ją wyciągać z tych kocich bud.
  2. [quote name='kuba123']Kasiu, czy pod listem podpisaliście się oboje z mężem odręcznie?( jeśli oczywiście możesz udzielić mi na to pytanie odpowiedzi)[/QUOTE] 1. Wysłaliśmy list polecony w szarej kopercie do siedziby fundacji (datowany 01.08) 2. Nasz list wrócił do nas po 3 tygodniach z adnotacją, iż był dwukrotnie awizowany i nie podjęty. Listonosz poinformował mnie, iż albo nie chcieliście podjąć listu celowo (stąd zwrot) albo nie podjęliście go w terminie. Przy odbiorze listu musiałam zapłacić za jego doręczenie do nadawcy (czyli do mnie). 3. Ten zwrócony list w szarej kopercie (nienaruszony) z dwiema pieczątkami "awizowano" włożyłam do większej koperty (bodajże brązowej i wysłałam ponownie ok. 24.08 do Waszej siedziby już jako list zwykły, żeby nie płacić za kolejny zwrot. 4. Czyli jeden i ten sam list został dwukrotnie wysłany. Amikat, ja wierzę Ci na słowo, że wysłałaś (choć zazwyczaj wszystkie inne listy dochodzą) i wysyłanie odpowiedzi listem polecony z potwierdzeniem odbioru generuje niepotrzebne koszty, ale jak uważasz. Kuba 123 - tak na liście podpisaliśmy się odręcznie i ten list do Was dotarł, tylko po ponownym wysłaniu.\, bo za pierwszym razem nie został podjęty. Przecież na szarej kopercie są adnotacje awizowano i zwrot.
  3. [quote name='amikat']Kasiu - Odpowiedź została wysłana za pośrednictwem poczty 8 dni po odebraniu listu poleconego od Was. Wraz z nią wysłałam umowę adopcyjną zgodnie z ustaleniami. Wybacz ale nie bee odpowiadała na za pośrednictwem forum internetowego. Skoro śledzisz moje posty to pewnie zauważyłaś że "udzielam" się po długiej przerwie, od kilku dni. Jeżeli nie otrzymaliście odpowiedzi (a tak wynika z postu) to wysyłam raz jeszcze lub proszę jeżeli znajdziecie czas - podejdźcie do Silesii w ta sobotę lub niedzielę bo mamy akcje adopcyjna i dokumenty mogą czekać tam na Was. Jestem mocno zajęta to prawa ale jestem także chora co skutecznie mnie ogranicza w działaniu to jednak nie powoduje, że zaniedbuje to co zrobić powinnam.[/QUOTE] Amikat, przecież nie odebraliście tego listu i wrócił do nas. Prosimy o przesłanie odpowiedzi wraz z umowami adopcyjnymi i książeczką zdrowia Lali na nasz podany w piśmie adres. Może teraz dojdzie ...
  4. [quote name='Katarzyna Starkiewicz']"Powiedziałam ze kończę ten temat i czekam na pismo . Nabierz Kasiu trochę dystansu do sprawy i do siebie. Aneta" Wklejamy list wysłany 01.08 do fundacji, który nie został przez Fundację odebrany i dzisiaj przyszedł zwrot na nasz adres. Robert i Katarzyna Starkiewicz ul. Ściegiennego 51a/10 40-114 Katowice Katowice, 01.08.2011 Fundacja S.O.S. dla Zwierząt ul. Antoniów 1 41-508 Chorzów-Maciejkowice Szanowni Państwo, w nawiązaniu do ostatnio przeprowadzonych rozmów telefonicznych i wcześniejszych ustaleń dotyczących wsparcia ze strony Fundacji w zakresie leczenia i żywienia Perełki zwracamy się do Państwa z uprzejmą prośbą o kontynuację wsparcia w zakresie żywienia. Mimo bardzo kosztownego leczenia, którego dokumentacja w postaci faktur wystawionych na Fundację oraz wyników przeprowadzanych badań została przekazana na Państwa ręce, zakończonego sukcesem - suka do końca życia musi jeść specjalistyczną karmę. Zdajemy sobie sprawę, że od momentu adopcji wszelkie koszty związane z utrzymaniem psa pokrywa jego obecny właściciel. Państwo jako Fundacja zdecydowali się jednak, w drodze wyjątku, wesprzeć nasz DOM STAŁY w zakresie, w jakim było to dla Państwa możliwe. Dziękujemy bardzo za okazaną nam dotychczasową pomoc. Ze względu na schorzenia Perełki, których wyjatkowy charakter potwierdzili Państwo udzielając jej pomocy, także w wielkości obciążenia finansowego, ośmielamy się zwrócić z prośbą o dalszą pomoc, w jakimkolwiek zakresie możliwym do zaakceptowania przez Fundację. Łączymy wyrazy szacunku P.S. Korzystając z dogomanii jako jedynego źródła kontaktu prosimy ponownie o przysłanie umów adopcyjnych dla Migotki i Lali, czekamy również w dalszym ciągu na książeczkę zdrowia Lali.[/QUOTE] Droga Amikat, jeżeli znajdziesz choć odrobinę czasu proszę o odpowiedź na nasze pismo. Minęły już ponad dwa miesiące. Rozumiem, że jesteś zajęta i zapracowana, co chwila pojawiają się nowe ważne tematy - choćby ta ostatnia z Mielca, dotycząca masowego wywozu psów do Niemiec, ale widzę, że udzielasz się na innych wątkach, dlatego jeszcze raz proszę o odpowiedż. Ja jestem starej daty i chciałabym, jeżeli nie sprawi Ci to większego kłopotu o odpowiedz na piśmie.
  5. [quote name='_Mona']Witam u staruszków Wszystkich, którzy nadal o nich pamiętają.... Tosia miała robioną trzecią morfologię, poziom leukocytów się zmniejszył jest lepiej. Codziennie gotuję jej czerwone mięsko, nie może jeść niczego innego, tylko indyk lub wołowina. Niestety z fiziologią jest bardzo źle, zupełnie jej nie zachowuje, załatwia się w domu, jest tylko na pampersach. Tosia jest słaba, powolutku się porusza, szybko sie męczy, często łapie powietrze, ma problemy z oddychaniem. Jej stan zdrowia jest dużo gorszy. Tobi ma dobry stan zdrowia, jest w lepszej kondycji zdrowotnej i fizycznej, jak na takiego dziadka jest jeszcze żywotny. Niestety też ma problem z fizjologią i dlatego na chwilę obecną nie może jechać do nowego DS. Znalazł się DS w Bielsku, jednak musiałby wytrzymywać na czas nieobecności w pracy. A narazie ma z tym problem...[/QUOTE] Ja też o nich pamiętam. A próbowałaś Mona z nieprzemakalnymi podkładami. Moje trzy suki z umieralni Będzin też się załatwiają w domu. Tak robiły przez całe swoje życie i trudno to zmienić. Sikają też na dworze ale dla nich nie ma różnicy dom/podwórko. Dlatego w jednym miejscu zrobiłam dla nich "sikalną matę", coś jak dla kotów, i tam teraz sikają, ale zdarza im się oczywiście nasikać w pokoju, więc wszystko jest zabezpieczone folią.:lol:
  6. Irvette - jak się jest na zwolnieniu lekarskim to automatycznie mniej się zarobi i nie dostanie się tzw. premii. Niestety dzisiaj jest tak, że urlop wykorzystuje się na leczenie, a jak się go nie ma to bierze się tzw. bezpłatny urlop. A będąc na urlopie można zostać wezwanym do firmy i nici z urlopu. Poza tym większość schorzeń ma charakter przewlekły i nie da się ich wyleczyć tak jak grypę.
  7. "Maciupki dobermanek" do kompletu:diabloti: A przyganiał kocioł garnkowi ...
  8. "specjalnie stałam pod drzwiami, słuchałam na dole, pytałam sąsiadów, była cisza " - Bożena zaczynasz tak jak ja. :diabloti: A wracasz się po chwili, żeby sprawdzić czy szczekają ? A najgorzej jest, gdy przechodzi sąsiad i mówi "dzień doby" i nie można odpowiedzieć, bo usłyszą i zacznie się szczekanie. U mnie migota zeżarła 1 drzwi, bo mam podwójne, a z drugich pożarła wytłumienie.
  9. [quote name='Klementynkaa']a jeszcze nikt Cię nie wysłał??? :diabloti::evil_lol::diabloti: przepraszam, ale mam diabelski nastrój :p a w temacie agility - Gostarowy Hopster na pewno pomoże :multi:[/QUOTE] Pięć ułożonych psów:diabloti: to jak dwa mniej ułożone :evil_lol:
  10. "z 4 psem wysłano by mnie na leczenie do psychiatry..." - Bożena, a moja "piątka" :diabloti:
  11. Dobrze, że Sznapuś nie widzi tych zdjęć, na pewno byłby zazdrosny:loveu:
  12. Jak nie sprawi Ci to problemu, to podejdę do Ciebie. Gdzieś w tych godzinach. Napisz tylko, gdzie dokładnie.
  13. Robert zrobił wizytówki. Kiedy i jak mogę Ci je dostarczyć?
  14. A może Tosia?:lol: Mój mąż chciał przechrzcić Perełkę na Tosia, ale się nie udało. Ale za to Migotka została Micheldą :diabloti:
  15. Cieszę się, że Z Bunią lepiej. Ale myślę, że to merdanie do Pana to było przypadkowe. U mnie robi tak Perełka. Na początku się denerwowałam, że wszystko dla niej robię a ona ogląda się za jakimiś babami. teraz nie zwracam już na to uwagi. Ja dopiero wróciłam. W sobotę zawsze porządkuje groby bliskich w Żorach. Rano pomagam rodzicom, są już starsi i schorowani. Robert pracuje znowu i w sobotę i w niedzielę. Rano jedzie znowu na promocję aut do Częstochowy. Mogę drukować czarno białe i w kolorze. Tuszu ma zapas. Daj znać na kiedy i co potrzebujesz.:lol:
  16. Mogę Ci pomóc przy wizytówkach, mam aż 3 drukarki, ogólnie mogę pomóc przy wszystkich pracach, które nie wymagają zaawansowanej obsługi komputera. Ja wykorzystuje komputer wyłącznie jako maszyny do pisania, przy reszcie pomaga mi Robert. Nie chcę go też angażować, bo on wychodzi do pracy o 6 rano a wraca 22, 23. Przychodzi do domu i zasypia w butach. Poza tym nie może siedzieć, ma ogromne problemy z kręgosłupem (przepuklina) a zimą przewrócił się na Gostarze i złamał palec. Na nieszczęście po badaniach okazało się, że to złamanie nie jest przypadkowe, w ręce są bardzo poważne zmiany (nie chce już pisać o jakim charakterze) i czeka go poważna operacja. Wszystko dzieje się w lewej ręce a on jest leworęczny. Widziałam ogłoszenia psów w sklepie zoologicznym u Pani Wilkowej (mama kolegi Roberta) i w bibliotece. Ta biblioteka na Wełnowcu oferuje szeroki wachlarz literatury szwedzkiej, a to moje hobby. Kiedyś na Koszutce była bardzo dobrze zaopatrzona biblioteka w literaturę niemiecką i austriacką, niestety tę filię zlikwidowali. Ja 3/4 życia spędziłam w bibliotece, nie kupuję książek (literatury), kupuję wyłącznie specjalistyczne słowniki - a to wydatek rzędu 300 zł za jeden tom. Kiedyś w bibliotece był nawet taki mały segregator z opisami psów. Napisz co z Bunią i oby adopcje były udane.:lol:
  17. Przy ranach głębokich u naszego owczarka kazano nam stosować wyłącznie rivanol (jest roztwór i żel) i nie pamiętam już dlaczego nie mieliśmy stosować wody utlenionej. Jeżeli miałaś otwartą wodę utlenioną to ona nie jest już 3% tak jak napisane jest na opakowaniu. Jako opatrunki stosowaliśmy specjalne plastry hydrożelowe, przyciskasz do rany i się trzyma. Nie wiem, czy gaża nie będzie kleić się do rany.
  18. Nie wiedziałam, że Pani ma 85 lat;) Ale jest świadoma swoich słabości, bo chce psa miniaturkę. Wiesz, mnie się wydaje, że chce młodego psa, bo stare kojarzą się z chorobą i niedołężnością a tego ma aż nadto. A obciążanie starym psem starszej osoby tez nie jest dobre. Ale ty znasz Bunię najlepiej i wiesz jaki właściciel będzie dla niej najlepszy.:lol: Spotykamy z Robertem bardzo dużo jamników w naszej okolicy., niekiedy idzie nawet pięć naraz. Czyżby to Twoja zasługa? Najczęściej są ze starszymi ludźmi. Wieczorem łączą się w grupy i wychodzą razem na spacer. Może kojarzysz jamnika Filipka?
  19. człowiek nie może żyć dla zwierzęcia. Psy są dla ludzi a nie ludzie dla psów. Poza tym pies zawsze się odnajdzie. Oczywiście jest jakaś granica zdroworozsądkości ale nie zawsze wiek jest przeszkodą. A choćby i ta Pani miała psa przez rok, dwa to będzie to dla niej może największe szczęście. Nikt nie wie, co i kiedy na niego czyha. Nie wolno kogoś grzebać już za jego życia.
  20. "Powiedziałam ze kończę ten temat i czekam na pismo . Nabierz Kasiu trochę dystansu do sprawy i do siebie. Aneta" Wklejamy list wysłany 01.08 do fundacji, który nie został przez Fundację odebrany i dzisiaj przyszedł zwrot na nasz adres. Robert i Katarzyna Starkiewicz ul. Ściegiennego 51a/10 40-114 Katowice Katowice, 01.08.2011 Fundacja S.O.S. dla Zwierząt ul. Antoniów 1 41-508 Chorzów-Maciejkowice Szanowni Państwo, w nawiązaniu do ostatnio przeprowadzonych rozmów telefonicznych i wcześniejszych ustaleń dotyczących wsparcia ze strony Fundacji w zakresie leczenia i żywienia Perełki zwracamy się do Państwa z uprzejmą prośbą o kontynuację wsparcia w zakresie żywienia. Mimo bardzo kosztownego leczenia, którego dokumentacja w postaci faktur wystawionych na Fundację oraz wyników przeprowadzanych badań została przekazana na Państwa ręce, zakończonego sukcesem - suka do końca życia musi jeść specjalistyczną karmę. Zdajemy sobie sprawę, że od momentu adopcji wszelkie koszty związane z utrzymaniem psa pokrywa jego obecny właściciel. Państwo jako Fundacja zdecydowali się jednak, w drodze wyjątku, wesprzeć nasz DOM STAŁY w zakresie, w jakim było to dla Państwa możliwe. Dziękujemy bardzo za okazaną nam dotychczasową pomoc. Ze względu na schorzenia Perełki, których wyjatkowy charakter potwierdzili Państwo udzielając jej pomocy, także w wielkości obciążenia finansowego, ośmielamy się zwrócić z prośbą o dalszą pomoc, w jakimkolwiek zakresie możliwym do zaakceptowania przez Fundację. Łączymy wyrazy szacunku P.S. Korzystając z dogomanii jako jedynego źródła kontaktu prosimy ponownie o przysłanie umów adopcyjnych dla Migotki i Lali, czekamy również w dalszym ciągu na książeczkę zdrowia Lali.
  21. "Powiedziałam ze kończę ten temat i czekam na pismo . Nabierz Kasiu trochę dystansu do sprawy i do siebie. Aneta" Wklejamy list wysłany 01.08 do fundacji, który nie został przez Fundację odebrany i dzisiaj przyszedł zwrot na nasz adres. Robert i Katarzyna Starkiewicz ul. Ściegiennego 51a/10 40-114 Katowice Katowice, 01.08.2011 Fundacja S.O.S. dla Zwierząt ul. Antoniów 1 41-508 Chorzów-Maciejkowice Szanowni Państwo, w nawiązaniu do ostatnio przeprowadzonych rozmów telefonicznych i wcześniejszych ustaleń dotyczących wsparcia ze strony Fundacji w zakresie leczenia i żywienia Perełki zwracamy się do Państwa z uprzejmą prośbą o kontynuację wsparcia w zakresie żywienia. Mimo bardzo kosztownego leczenia, którego dokumentacja w postaci faktur wystawionych na Fundację oraz wyników przeprowadzanych badań została przekazana na Państwa ręce, zakończonego sukcesem - suka do końca życia musi jeść specjalistyczną karmę. Zdajemy sobie sprawę, że od momentu adopcji wszelkie koszty związane z utrzymaniem psa pokrywa jego obecny właściciel. Państwo jako Fundacja zdecydowali się jednak, w drodze wyjątku, wesprzeć nasz DOM STAŁY w zakresie, w jakim było to dla Państwa możliwe. Dziękujemy bardzo za okazaną nam dotychczasową pomoc. Ze względu na schorzenia Perełki, których wyjatkowy charakter potwierdzili Państwo udzielając jej pomocy, także w wielkości obciążenia finansowego, ośmielamy się zwrócić z prośbą o dalszą pomoc, w jakimkolwiek zakresie możliwym do zaakceptowania przez Fundację. Łączymy wyrazy szacunku P.S. Korzystając z dogomanii jako jedynego źródła kontaktu prosimy ponownie o przysłanie umów adopcyjnych dla Migotki i Lali, czekamy również w dalszym ciągu na książeczkę zdrowia Lali.
  22. Wiem, który budynek. Tam kiedyś była drukarnia. Często chodzimy tam z psami, bo na Jabłoniowej jest bardzo spokojnie i inne psy zawsze na smyczy. Problemem jest tylko ulica od powstania silesii trudno przejść na drugą stronę. P.S. Bożena moje mieszkanie poznasz z ulicy po starych oknach i wiecznie suszącym się praniu:diabloti:
  23. A jaki jest jej stan na teraz. Potrzebne są konkretne leki?
  24. Ja mieszkam koło domu złotej jesieni. Ten duży kolorowy budynek Fabudu, dokładnie na przeciwko ogrodnictwa. A chodzę wszędzie pieszo, bo nie mam prawa jazdy. Na Tysiąclecie nie jest daleko, raptem 20 minut przez park a rodzice mieszkają w dawnym akademiku koło stawu. Czasami to wolałabym być jednak w normalnej pracy - stałe dochody, mała stabilność i jak jesteś w pracy to jesteś w pracy. A tak to zawsze coś załatwiam. Niestety w przypadku mojego zawodu nie mogę być zatrudniana na umowę o pracę. Wcześniej podlegałam pod sąd teraz pod Ministerstwo Sprawiedliwości. Muszę być do dyspozycji policji, sądu i prokuratury. P.S. Byłam ciekawa jak poradziłaś sobie po rozstaniu z Olą. Dobrze, że wszystko się ułożyło. U mnie problemy miała Migotka. Najpierw była u Blood w dt, potem w Fundacji , ponieważ była bardzo wycofana a bardzo była związana z moją chorą Perełką ustaliliśmy z amikat, że ją weźniemy na próbę i zobaczymy czy będą postępy w socjalizacji. Dzisiaj jest już ok, ale początki były trudne. Migotka jest zapatrzona w Perełkę i uległa względem niej do granic możliwości. Ma swój świat i codziennie trzeba inicjować z nią kontakt. Nie lubi przytulania, głaskania sama raczej nie podejdzie. Trochę taka chłopczyca z charakteru i wyglądu, związana z Robertem. Zawsze asystuje swojemu Panu w męskich pracach. W ogóle te nasze cioteczki żyją w swoim stadzie, unikają kontaktu z innymi psami. Bawią się wyłącznie ze sobą. Wcześniej to nie chciały wejść nawet do windy. Teraz chodzą już na targ na ulice Agnieszki, na pocztę, zaczynają jeździć autobusem. Najbardziej związana ze mną jest Perełka i lala.Perełka to te chore chucherko. Przez 3 tygodnie była zamknięta w moim pokoju w izolatce. Jak tylko zamykałam drzwi od pokoju to podnosiła się resztkami sił i patrzyła przez szybę w drzwiach, kiedy wrócę. Trochę się rozpisałam, mam nadzieję, że ie wykasują mnie z wątku, bo to przecież wątek Buni.:lol:
  25. A ja jestem Kasia:lol: Te wszystkie produkty, które używałam, są przeznaczone dla ludzi, ale sprawdzają się również przy psach. Ja na spacery chodzę na raty. Sama idę najpierw ze Sznapsem i Pimpkiem, później zabieram trzy "cioteczki". Cioteczki chodzą na krótki spacer, Sznaps natomiast chodzi ze mną na tysiąclecie do rodziców. Trasa Wełnowiec-Tysiąclecie wykańcza go całkowicie. Dopiero wieczorem idziemy wszyscy razem z Robertem. Robert miał zawsze dwa psy w domu - owczarki. Ja pracuję w domu i to jest przekleństwo. Z jednej strony dobrze ale minusów tez jest wiele. Cały dzień pracuję z przerwami i dopiero nocą mam święty spokój. Nic nie mogę zaplanować, często jadę z klientami do notariusza i muszę być gotowa w ciągu godziny. Dobrze, że Robert -ekonomista prowadzi całą księgowość firmy, bo dla mnie to czarna magia. Ważne, żeby Bunia znalazła dobry dom a teraz o taki coraz trudniej. Ja nie mogłabym prowadzić tymczasu, bo nie mogłabym rozstać się z psami. :shake: P.S. Ja doświadczyłam już różnych sposobów walki z psami. Od polewania wodą z balkonu, poprzez komentarze całkiem prymitywnych ludzi do naklejenia ostrzeżenia na mojej klatce i windzie. Przy chorobie starszego psa słyszałam "a to on jeszcze żyje?", nikt mi nigdy nie przytrzymał windy, jak wnosiłam Farta do windy, a był dość ciężki, bo to owczarek. Ja staram się wszystkie komentarze obrócić w żart z dawką małej szpileczki :diabloti:
×
×
  • Create New...