Jump to content
Dogomania

Perełka1

Members
  • Posts

    23666
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Perełka1

  1. Nie podejrzewam, że "wciśnięto" mi świadomie chorego psa. Nikt nie wiedział, że jest chory. Moim zdaniem, przy tak dużej akcji nie udało się wszystkiego rzetelnie dopilnować. Sprawa winny dt też jest sporna. Na pewno zbagatelizował objawy choroby, być może Perełka zjadła jakąś trutkę w dt a najprawdopodobniej była już wcześniej chora u wróżki. Niewydolność nerek IV stopnia nie powstaje z dnia na dzień. Ale, moim zdaniem, zabrakło też kontroli nad dt, tym bardziej iż był to początkujący dt - ja musiałam o wszystko dt "wypytywać" (kwestie żywienia, zachowania). Z opinii osoby postronnej (specjalisty weterynarza) Perełka chorowała od dłuższego czasu, do mnie trafiła już w stanie agonalnym. Wykonana sterylka - a dokładniej narkoza- prawdopodobnie przyczyniła się do lawinowego rozwoju choroby. Wet. określił to słowami 'wtedy wszystko ruszyło". Z tego powodu nie może być szczepiona bo "bo znowu wszystko ruszy". Wystarczy spojrzeć na jej oczy - wcześniej miała mętne zamknięte - część osób na wątku zwróciło na to uwagę, dt twierdził, iż to od słońca - teraz ma normalne szeroko otwarte oczy. Jej uszły kruszyły się w rękach. Wyglądało to jakby grzybica. Po wyleczeniu ma normalne uszy, może to kwestia ukrwienia. Jeżeli chodzi o "winę" czy może "zaniedbanie" na pewno leżało zarówno po stronie Fundacji jak i dt. Nie wszystko zostało jednak wyjaśnione...... Nie zrobiono allegro dla Perełki. P.S. Zabrakło w tym przypadku zwykłej ludzkiej uczciwości. Może trzeba się tego nauczyć od psów? Mnie najbardziej zabolał fakt, iż usłyszałam właśnie od Fundacji, że walka o Perełkę i jej przetrwanie to ekstrawagancja.
  2. Oto opis reszty "ofiar wróżkowych" po roku wolności Reszta gromadki ma "niewielkie" dolegliwości zdrowotne (w porównaniu z Perełką), Migotka ma zapchany kanalik łzowy, ma częste zapalenia spojówki, na razie dostaje krople do oczu ale według wet. na razie nie powinno się narażać psa na narkozę, bo zabieg czyszczenia wykonuje się tylko pod narkozą, i może się też okazać, że doszło do zmian nieodwracalnych. Oprócz tego dwa trzy razy się przewróciła i zemdlała, leżała sztywna przez 2 minuty, potem była senna jakby pijana. Działo się to pod wpływem emocji i ruchu. W sytuacjach stresowych momentalnie obsypuje się łupieżem i jest cała biała. Psychicznie jest bardzo silna, mimo wcześniejszego wycofania. Na spacerze jest bardzo ciekawa świata, chętnie wychodzi na spacery i długo chodzi, mimo swoich krótkich i krzywych łapek. Lubi jeździć samochodem. Za suchą karmą nie przepada, za to uwielbia mięso, najlepiej ociekające krwią. Stan uzębienia podobnie jak u pozostałych. Zakochana od początku w Perełce, całkowicie jej poddana, uległa do granic możliwości, za to wróg nr 1 Laluna. Na linii Lalun-Migota dochodzi do rwania włosów i pisków i gryzienia po "dupce". Jest bardzo mądra, reaguje na wszystkie komendy. Na spacerze chodzi bez smyczy, ale trzeba uważać, bo w przypadku zagrożenia ucieka pod klatkę, albo czeka pod windą. Wie, gdzie mieszka, mimo że klatek jest pięć. Co do charakteru - patrząc z boku wydaje się, że chodzi własnymi ścieżkami, ale to tylko pozory. U Migotki wszystko jest na poważnie, przyjażń na śmierć i życie. Reaguje bardzo emocjonalnie. Samcom wszystkim szczerzy kły. Na dworze zachowuje się jak samiec, sika jak samiec, może to wynikać faktu, iż na początku wychodzila na spacery tylko z samcami. Uwielbia wszystko. co naturalne- zżera buty, zeżarła już drzwii wyjściowe, przegryzła kable. Ogólnie mówiąc w domu jest mnóstwo zabezpieczeń. Co do Laluna to dolega jej nietrzymanie moczu, sika cały czas i wszędzie (może to po porodzie albo sterylizacji, nerki ma raczej w porządku). Stałam się specjalistą od podkładów nieprzemakalnych, pieluchomajtek i itp. Ostatnią bronią na laluna jest koc piknikowy tzn. podszyty ceratą, super wynalazek, który uchroni wersalkę. Lalun w przeciwieństwie Migoty uwielbia jeść bułeczki, zajrzy do każdego śmietnika, i cały czas je. Nawet śpiąc robi dziury w worku z karmą, śpi przy worku z karmą i wszystko kręci się wokół jedzenia. Kończąc swój referat o "wróżkowych dziewczynach" są to kochane psy, ale trzeba bardzo kochać psy i nauczyć się ich inności w codziennym życiu z nimi.
  3. Może mnie Pani kojarzyć, kiedy przyjechałam zobaczyć Sznapsa (to była sobota, tuż przed końcem wolontariatu), ale zabierałam, go dopiero w poniedziałek w godzinach rannych. Wtedy była tylko bodajże Pani Ania, która go wyciągała z boksu i kierownictwo. tak na boku to, ze Sznapsem wszystko ok, ostatnio dostaje karmę royal intestinal, bo ma zbyt "luźne kupy". Co do charakteru to w domu nadal owca śpiąca w łózku za to na spacerze to "pierwszy chachar osiedlowy". Reszta gromadki ma "niewielkie" dolegliwości (w porównaniu z Perełką), Migotka ma zapchany kanalik łzowy, ma częste zapalenia spojówki, na razie dostaje krople do oczu ale według wet. na razie nie powinno się narażać psa na narkozę, bo zabieg czyszczenia wykonuje się tylko pod narkozą, i może się też okazać, że doszło do zmian nieodwracalnych. Oprócz tego dwa trzy razy się przewróciła i zemdlała, leżała sztywna przez 2 minuty, potem była senna jakby pijana. Działo się to pod wpływem emocji i ruchu. W sytuacjach stresowych momentalnie obsypuje się łupieżem i jest cała biała. Psychicznie jest bardzo silna, mimo wcześniejszego wycofania. Stan uzębienia podobnie jak u pozostałych. Zakochana od początku w Perełce, całkowicie jej poddana, uległa do granic możliwości, za to wróg nr 1 Laluna. Na linii Lalun-Migota dochodzi do rwania włosów i pisków i gryzienia po "dupce". Jest bardzo mądra, reaguje na wszystkie komendy. Na spacerze chodzi bez smyczy, ale trzeba uważać, bo w przypadku zagrożenia ucieka pod klatkę, albo czeka pod windą. Wie, gdzie mieszka, mimo że klatek jest pięć. Co do charakteru - patrząc z boku wydaje się, że chodzi własnymi ścieżkami, ale to tylko pozory. U Migotki wszystko jest na poważnie, przyjażń na śmierć i życie. Reaguje bardzo emocjonalnie. Samcom wszystkim szczerzy kły. Na dworze zachowuje się jak samiec, sika jak samiec, może to wynikać faktu, iż na początku wychodzila na spacery tylko z samcami. Uwielbia wszystko. co naturalne- zżera buty, zeżarła już drzwii wyjściowe, przegryzła kable. Ogólnie mówiąc w domu jest mnóstwo zabezpieczeń. Co do Laluna to dolega jej nietrzymanie moczu, sika cały czas i wszędzie (może to po porodzie albo sterylizacji, nerki ma raczej w porządku). Stałam się specjalistą od podkładów nieprzemakalnych, pieluchomajtek i itp. Ostatnią bronią na laluna jest koc piknikowy tzn. podszyty ceratą, super wynalazek, który uchroni wersalkę. Kończąc swój referat o "wróżkowych dziewczynach" są to kochane psy, ale trzeba bardzo kochać psy i nauczyć się ich inności w codziennym życiu z nimi.
  4. Wiosną widziałam go w Silesii podczas akcji. Wątek Bratka od dawna nie był aktywny, z dt też nie było relacji, przynajmniej na dogomanii. Ogłoszeń też nie widziałam, myślałam, że jest w siedzibie fundacji na tzw. maciejach. Może warto spytać się Kubę 123 ona chyba orientowała się w sprawach Bratka, no i przedstawiana jest jako "ucho fundacji", a może amikat, która rozpoczęła wątek będzie wiedziała, więc raczej kierujcie pytania do tych osób.
  5. [quote name='Irvette']czy ktoś napisał że lepiej uśpić małą? to bardzo dobrze że ją Pani ratowała pomimo kosztów materialnych i niematerialnych (oraz altedrnatywnych)jakie zostały poniesione. na Pani 1szy post odpowiedziałam na wątku Perełki,nie lubię się powtarzać jeśli to było do mnie to ja tym bardziej nigdzie nie pisałam żeby ją uśpić cięzko stwierdzić który pies najbardziej ucierpiał.... 1 nie pżeżył (liczę te po akcji), chociaż nie neguję że Perełka również bardzo cierpi a napewno cierpiała i aż dziw że żyjei pżeżyła te warunki u wiedźmy..... bo wóżka to za łagodnie a nie wiem czy ona zasługuje na łagodność[/QUOTE] Ze strony wet. było powiedziane, że przetaczamy krew tylko raz. Jeżeli się nie przyjmie, to znaczy, że dalsze leczenie nie ma sensu. Właściwie Perełka miała dostać koncentrat czerwonych krwinek, ponieważ cała krew, mogła u niej wywołać wstrząs. Na ówczas nie było owego koncentratu w banku krwi w Mikołowie, więc kupiliśmy krew, bo liczył się każdy dzień. Nim załatwiliśmy właściwe lekarstwa dostaliśmy w prezencie od Pani, która leczyła swojego kota na niewydolność nerek, kilka milimetrów lekarstwa. Niestety te warunki odbiły się również na psychice. Najszczęśliwsza jest w domu, na spacery nie lubi wychodzić. Najbardziej lubi spać na swoim legowisku przykryta nawet teraz latem dwoma kocami (słabe krążenie). Będąc na spacerze cały czas ciągnie do domu. Bawi się tylko z psami od wróżki Migotką i Lalą, zresztą one tworzą swoiste małe hermetyczne stadko i nie dopuszczają innych psów. Wprost nie było mowy o uśpieniu tylko sugestia, iż nie podjęto by leczenia. Ja jestem osobiście zmęczona tą całą skomplikowaną sytuacją, atakami na moją osobę i niesłusznymi oskarżeniami. Nieświadoma adoptowałam chorego psa, prosiłam o pomoc i spotkałam się z niewytłumaczalną dla mnie niechęcią do mnie, do dnia dzisiejszego nie usłyszałam choćby słowa przepraszam i dziękuję, bo przecież to mój pies. Świadomie nie adoptowałabym chorego psa, nawet bałam się wprowadzić innego psa do domu, bo na ówczas miałam jeszcze 14 letniego owczarka, który po dysplazji i porażeniu przestał chodzić na tylnie łapy i przez cztery lata był przez nas podnoszony, noszony. Niestety opieka nad tak dużym psem, który leżał na specjalnych nieprzemakalnych podkładach a zużywał ich dziennie 10, była ogromnym obciążeniem psychicznym i finansowym. Dla Perełki została stworzona z jednego pokoju izolatka, w którym siedziałam z nią do momentu, aż minie zagrożenie zakażenia nosówką.
  6. Bardzo urosła i przytyła przybyło jej futra, ma piękne świecące futerko i nienaturalnie dużo loków. Martwi mnie także jej guz na listwie mlecznej. Ma nienaturalnie rozbudowaną klatkę piersiową (wygląda to jak rozdema płuc), podobno tak mają psy żyjące od szczeniaka w ciasnym pomieszczeniu bez ruchu, zresztą podobną budowę mają wszystkie psy od wróżki - a posiadam jeszcze dwie suczki - lalę i Migotkę. Tym na szczęście nic nie dolega, potrzebowałyby raczej diety. Jeżeli działa Pani w schronisku katowickim, to pamięta pewnie Pani psa Sznapsa (od Istar19- owca w przebraniu wilka) - od 3 miesięcy jesteśmy jego właścicielami.
  7. [FONT=Times New Roman][SIZE=4][B]"Nieszczęścia i bólu jest ogrom, najstraszniejsze zdanie jakie słyszmy to " nie zbawisz całego świata".[/B][/SIZE][/FONT][LEFT][FONT=helvetica][FONT=Times New Roman][SIZE=4][B][FONT=helvetica][/FONT]My o tym wiemy, ale zbawiamy świat dla tego jednego zwierzęcia."[/B][/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=helvetica] [/FONT] [FONT=helvetica][FONT=Times New Roman][SIZE=4][B]- przy ratowaniu Perełki kierowałam się powyższym mottem Fundacji SOS dla zwierząt. [/B][/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=helvetica][FONT=Times New Roman][SIZE=4][/SIZE][/FONT][/FONT][/LEFT]
  8. [IMG]http://www.dogomania.pl/images/misc/quote_icon.png[/IMG] Napisał [B]Irvette[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/showthread.php?p=17282954#post17282954"][IMG]http://www.dogomania.pl/images/buttons/viewpost-right.png[/IMG][/URL] 1. chciałabym wiedzieć jak rozwija się sytuacja a jeśli pani tu napisze to będę wiedziała (dlatego go zapisałam) 2. jeśli temat jest niepotrzebny można poprosić moda o zamknięcie/skasowanie go (jeśli pani uważa że tak będzie lepiej) ps. mam nadzieję że z psinką już lepiej Odp. 1 1. Perełkę mam prawie od roku. Po dwóch tygodniach od adopcji okazało się, iż pies jest bardzo ciężko chory. Z opinii wydanej przez weterynarza okazało się, iż jest to choroba przewlekła i trwa już od jakiegoś czasu. Właściwie Perełka trafiła do mnie w ostatnim stadium niewydolności nerek (wyniszczona i wychudzona) i prawie już bez czerwonych ciałek krwi. Mimo początkowego sceptycznego nastawienia weterynarzy podjęliśmy się na własny koszt leczenia Perełki. Perełka była konsultowana w Katowicach (klinika Czogała), Chorzów (Lek. Berdychowska - jesteśmy w kontakcie mailowym, chciała być informowana na bieżąco o stanie zdrowia Perełki) i Gliwice (leczenie przez dr Schneider konsultowane z dr Berdychowską). Każdy z lekarzy ocenił Perełkę jako psa wyniszczonego i nienaturalnie wychudzonego - pytano mnie, kto tak zagłodził psa?Według dr Schneider i dr Berdychowskiej jedynym ratunkiem dla Perełki było przetoczenie krwi i zastosowanie lekarstwa o nazwie Eprex, w przeciwnym razie Perełka udusi się w ciągu dwóch. Całkowity koszt leczenia wyniósł ok. 6.000 zł, bez kosztów paliwa. "Leczenie" (utrzymywanie przy życiu) trwało bardzo długo (po drodze Perełka zaliczyła nosówkę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, alergię i mocznicę) plus dieta. Jeździła codziennie do kliniki na kroplówki, trzy razy w tygodniu miała robione badanie krwi (poziom hemoglobiny, potas - miała bardzo wysoki poziom potasu, nie pamiętam już szczegółów, ale według opinii wet. w każdej chwili mogło dość do zatrzymania akcji serca. Cieszyliśmy się z wet. z każdego wałeczka tłuszczu na Perełce, bo był to sygnał, że może się uda. Perełka przeżyła, jest słaba fizycznie i psychicznie. Poziom hemoglobiny na granicy normy. Ma blady język, dużo śpi i szybko się męczy. Do końca życia musi jeść karmę weterynaryjną (renal) każde nawet małe odstępstwo od diety może skończyć się mocznicą, wtedy Perełka jest senna, zatacza się, i ma przymrużone oczy. Odżywiana jest też renalem dla kotów w postaci saszetek z karmą mokrą (wołowina i tuńczyk) - zdarza się, że nie ma apetytu i wtedy jedynym ratunkiem jest jedzenie dla kotów (wabiki smakowe). Niestety często sika w domu. Nauczyła się sikać na specjalne podkłady. Ma opłakany stan uzębienia (ma tylko kły i cztery zęby trzonowe - niestety nie może dostać narkozy). Nie może zostać również zaszczepiona przeciwko wściekliznie i innym chorobom, każda szczepionka może według ostatniej konsultacji z lek. wet. zaostrzyć chorobę. Jest bardzo związana ze mną, z osobami obcymi ludzmi i innymi psami unika kontaktu. Oto stan na dzisiaj. Nie robię tajemnicy.Nie wiem, niestety, co i kogo Pani reprezentuje i skąd to nagłe zainteresowanie Perełką, skoro wcześniej nie interesowała się Pani jej losem, a staż na dogomanii ma Pani stosunkowo długi. odp. nr 2 Nie zakładałam wątku. Nie widzę potrzeby jego skasowania i skąd ten pomysł? Może innych też interesują losy psów od wróżki. Pozdrawiam KS
  9. [URL]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE[/URL] Oto zdjęcia Perełki przed i po leczeniu. Myślę, iż nie będzie to zbytnią "ekstrawagancją", iż je tutaj wkleję. W końcu to chyba Perełka najbardziej ucierpiała u wróżki.
  10. [IMG]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE[/IMG][IMG]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE[/IMG][IMG]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE[/IMG]Wybrane dawne i obecne zdjęcia Perełki dla wszystkich zainteresowanych jej losem. [IMG]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE[/IMG][URL="https://picasaweb.google.com/108113876826628118030?authkey=Gv1sRgCMmaiYbVuuHy-QE"]https://picasaweb.google.com/108113876826628118030/19Lip2011?authuser=0&feat=directlink[/URL]
  11. [quote name='Irvette']1. chciałabym wiedzieć jak rozwija się sytuacja a jeśli pani tu napisze to będę wiedziała (dlatego go zapisałam) 2. jeśli temat jest niepotrzebny można poprosić moda o zamknięcie/skasowanie go (jeśli pani uważa że tak będzie lepiej) ps. mam nadzieję że z psinką już lepiej[/QUOTE] Odp. 1 1. Perełkę mam prawie od roku. Po dwóch tygodniach od adopcji okazało się, iż pies jest bardzo ciężko chory. Z opinii wydanej przez weterynarza okazało się, iż jest to choroba przewlekła i trwa już od jakiegoś czasu. Właściwie Perełka trafiła do mnie w ostatnim stadium niewydolności nerek (wyniszczona i wychudzona) i prawie już bez czerwonych ciałek krwi. Mimo początkowego sceptycznego nastawienia weterynarzy podjęliśmy się na własny koszt leczenia Perełki. Perełka była konsultowana w Katowicach (klinika Czogała), Chorzów (Lek. Berdychowska - jesteśmy w kontakcie mailowym, chciała być informowana na bieżąco o stanie zdrowia Perełki) i Gliwice (leczenie przez dr Schneider konsultowane z dr Berdychowską). Każdy z lekarzy ocenił Perełkę jako psa wyniszczonego i nienaturalnie wychudzonego - pytano mnie, kto tak zagłodził psa?Według dr Schneider i dr Berdychowskiej jedynym ratunkiem dla Perełki było przetoczenie krwi i zastosowanie lekarstwa o nazwie Eprex, w przeciwnym razie Perełka udusi się w ciągu dwóch. Całkowity koszt leczenia wyniósł ok. 6.000 zł, bez kosztów paliwa. "Leczenie" (utrzymywanie przy życiu) trwało bardzo długo (po drodze Perełka zaliczyła nosówkę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, alergię i mocznicę) plus dieta. Jeździła codziennie do kliniki na kroplówki, trzy razy w tygodniu miała robione badanie krwi (poziom hemoglobiny, potas - miała bardzo wysoki poziom potasu, nie pamiętam już szczegółów, ale według opinii wet. w każdej chwili mogło dość do zatrzymania akcji serca. Cieszyliśmy się z wet. z każdego wałeczka tłuszczu na Perełce, bo był to sygnał, że może się uda. Perełka przeżyła, jest słaba fizycznie i psychicznie. Poziom hemoglobiny na granicy normy. Ma blady język, dużo śpi i szybko się męczy. Do końca życia musi jeść karmę weterynaryjną (renal) każde nawet małe odstępstwo od diety może skończyć się mocznicą, wtedy Perełka jest senna, zatacza się, i ma przymrużone oczy. Odżywiana jest też renalem dla kotów w postaci saszetek z karmą mokrą (wołowina i tuńczyk) - zdarza się, że nie ma apetytu i wtedy jedynym ratunkiem jest jedzenie dla kotów (wabiki smakowe). Niestety często sika w domu. Nauczyła się sikać na specjalne podkłady. Ma opłakany stan uzębienia (ma tylko kły i cztery zęby trzonowe - niestety nie może dostać narkozy). Nie może zostać również zaszczepiona przeciwko wściekliznie i innym chorobom, każda szczepionka może według ostatniej konsultacji z lek. wet. zaostrzyć chorobę. Jest bardzo związana ze mną, z osobami obcymi ludzmi i innymi psami unika kontaktu. Oto stan na dzisiaj. Nie robię tajemnicy.Nie wiem, niestety, co i kogo Pani reprezentuje i skąd to nagłe zainteresowanie Perełką, skoro wcześniej nie interesowała się Pani jej losem, a staż na dogomanii ma Pani stosunkowo długi. odp. nr 2 Nie zakładałam wątku. Nie widzę potrzeby jego skasowania i skąd ten pomysł? Może innych też interesują losy psów od wróżki. Pozdrawiam KS
  12. [quote name='Irvette']1. chciałabym wiedzieć jak rozwija się sytuacja a jeśli pani tu napisze to będę wiedziała (dlatego go zapisałam) 2. jeśli temat jest niepotrzebny można poprosić moda o zamknięcie/skasowanie go (jeśli pani uważa że tak będzie lepiej) ps. mam nadzieję że z psinką już lepiej[/QUOTE] Odp. 1 1. Perełkę mam prawie od roku. Po dwóch tygodniach od adopcji okazało się, iż pies jest bardzo ciężko chory. Z opinii wydanej przez weterynarza okazało się, iż jest to choroba przewlekła i trwa już od jakiegoś czasu. Właściwie Perełka trafiła do mnie w ostatnim stadium niewydolności nerek (wyniszczona i wychudzona) i prawie już bez czerwonych ciałek krwi. Mimo początkowego sceptycznego nastawienia weterynarzy podjęliśmy się na własny koszt leczenia Perełki. Perełka była konsultowana w Katowicach (klinika Czogała), Chorzów (Lek. Berdychowska - jesteśmy w kontakcie mailowym, chciała być informowana na bieżąco o stanie zdrowia Perełki) i Gliwice (leczenie przez dr Schneider konsultowane z dr Berdychowską). Każdy z lekarzy ocenił Perełkę jako psa wyniszczonego i nienaturalnie wychudzonego - pytano mnie, kto tak zagłodził psa?Według dr Schneider i dr Berdychowskiej jedynym ratunkiem dla Perełki było przetoczenie krwi i zastosowanie lekarstwa o nazwie Eprex, w przeciwnym razie Perełka udusi się w ciągu dwóch. Całkowity koszt leczenia wyniósł ok. 6.000 zł, bez kosztów paliwa. "Leczenie" (utrzymywanie przy życiu) trwało bardzo długo (po drodze Perełka zaliczyła nosówkę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, alergię i mocznicę) plus dieta. Jeździła codziennie do kliniki na kroplówki, trzy razy w tygodniu miała robione badanie krwi (poziom hemoglobiny, potas - miała bardzo wysoki poziom potasu, nie pamiętam już szczegółów, ale według opinii wet. w każdej chwili mogło dość do zatrzymania akcji serca. Cieszyliśmy się z wet. z każdego wałeczka tłuszczu na Perełce, bo był to sygnał, że może się uda. Perełka przeżyła, jest słaba fizycznie i psychicznie. Poziom hemoglobiny na granicy normy. Ma blady język, dużo śpi i szybko się męczy. Do końca życia musi jeść karmę weterynaryjną (renal) każde nawet małe odstępstwo od diety może skończyć się mocznicą, wtedy Perełka jest senna, zatacza się, i ma przymrużone oczy. Odżywiana jest też renalem dla kotów w postaci saszetek z karmą mokrą (wołowina i tuńczyk) - zdarza się, że nie ma apetytu i wtedy jedynym ratunkiem jest jedzenie dla kotów (wabiki smakowe). Niestety często sika w domu. Nauczyła się sikać na specjalne podkłady. Ma opłakany stan uzębienia (ma tylko kły i cztery zęby trzonowe - niestety nie może dostać narkozy). Nie może zostać również zaszczepiona przeciwko wściekliznie i innym chorobom, każda szczepionka może według ostatniej konsultacji z lek. wet. zaostrzyć chorobę. Jest bardzo związana ze mną, z osobami obcymi ludzmi i innymi psami unika kontaktu. Oto stan na dzisiaj. Nie robię tajemnicy.Nie wiem, niestety, co i kogo Pani reprezentuje i skąd to nagłe zainteresowanie Perełką, skoro wcześniej nie interesowała się Pani jej losem, a staż na dogomanii ma Pani stosunkowo długi. odp. nr 2 Nie zakładałam wątku. Nie widzę potrzeby jego skasowania i skąd ten pomysł? Może innych też interesują losy psów od wróżki. Pozdrawiam KS
  13. [quote name='Irvette']zapisuje..........[/QUOTE] Po co ruszany jest temat Perełki?
  14. I pewnie niczego się nie dowiemy. Blood uznała, że ją "zdradziłam" i stanęłam po stronie tych, którzy odebrali jej psy. Stąd jej ciągłe ataki na Fundację. Wtrąciłam się na wątek Pato, bo zauważyłam, że znowu zaczyna kręcić. Jeżeli będę miała nadwyżki, to przeznaczę coś na księżniczki. Sama mam 5 psów, w tym dwa na karmie wet, więc nie jest łatwo.
  15. Blood jako człowiek nie jest zła, lubi kłamać, trochę kręci, trochę jest niby sprytna i bezczelna. Jest tylko słabo wykształcona i nie ma niestety za grosz wyobraźni. U niej psy są wszystkie razem, na ogrodzie, tak sobie żyją obok. I nikt im tam specjalnie nie poświęca uwagi.Od czasu do czasu porobi serię zdjęć, jak ma humor, i na tym koniec. Perełka, ta chora sunia, piła bardzo dużo wody u Blood, dużo sikała, miała blade fafle, drgawki a to dla Blood nie było nic niepokojącego. Blood tego nie wie, ale to ja chciałam żeby odebrano jej drugą sunię. Druga miała więcej szczęścia, jest w miarę zdrowa, ale u Blood nie było socjalizacji. Spała w kotłowni biegała po ogrodzie i na tym koniec. I też jak Pato uciekła z domu. Jak tylko chciała to Blood mogła ją u mnie odwiedzić, chciałam, żeby zobaczyła jak należy się zajmować psami. Mnie samej było głupio, bo ani jedna ani druga sunia nie podeszły do Blood. Cały czas ją olewały. A co do trutki - To tak jak dziecko zje lekarstwa dorosłych albo sięga po Domestos lub inną chemię. Mam nadzieję, że księżniczki znajdą odpowiedzialnych opiekunów. No i może wreszcie dowiemy się czegoś o Pato.
  16. [quote name='Marycha35']Hi, hi, ale charakterek:)[/QUOTE] To nie charakter. Ona ledwo co przeżyła, właściwie to nikt nie chciał jej leczyć i nie wierzył w jej wyleczenie. Zjadła na ogrodzie u Blood jakąś trutkę. Przetoczyłam jej krew, potem brała lekarstwo Eprex, cierpi na niewydolność nerek IV st, miała zapalenie oskrzeli, płuc, alergie,brak czerwonych ciałek krwi, mocznice i nosówkę. Ale przeżyła, ma tylko bardzo słabą psychikę. Miałam pół roku wycięte z życia, codziennie u weterynarza. Tylko do końca życia musi jeść renala. Dobrze, że księżniczki są zdrowe i nie mają zrąbanej psychiki.
  17. [quote name='Marycha35']Hmm....samica zmienną jest;) Te wyglądają na Przyjacióły:)[/QUOTE] Jak to skwitował mój mąż: "Zakosztowała pańskiego życia i nie poznaje starych przyjaciół";) Coś w tym jest, bo udawała, że nie zna Blood, kiedy ta przyjechała je odwiedzić. W ogóle nikogo nie poznaje z Fundacji i starych opiekunów.
  18. Nareszcie! Powinna raczej płacić rentę wszystkim skrzywdzonym psom i ponieść koszty ich leczenia. Choroba Perełki, jej schizy do tego napady padaczkowe Migoty są wyczerpujące.Jedynie Lalun śpi spokojnie na worku z karmą, jak to Lalun.
  19. [quote name='gosia2313']Poproszę ...[/QUOTE] Kolejność przypadkowa: Mnisi z New Skete: Jak być najlepszym przyjacielem psa. Sumińska Dorota: Szczęśliwy pies. Jan Fenell: Twój najlepszy przyjaciel. Sekrety prawdziwej więźi z psem. Jan Fenell: Zapomniany język psów w praktyce. Stanley Coren: Jak rozmawiać z psem. Stanley Coren: Tajemnice psiego umysłu. Zofia Mrzewińska: Jak rozmawiać z psem. Tajniki szkolenia. Turid Rugaas: Sygnały uspokajające. Anusz Krzysztof: Przedłuż życie swojemu psu. Nicholas Dodman: Pies, który kochał zbyt mocno. Gwen Bailey: Szkoła szczeniąt. Szczenię doskonałe. Barbara Borzymowska: Mowa ciała zwierząt. Masson, Mc Cartthy: Kiedy słonie płaczą. O życiu emocjonalnym zwierząt.
  20. [quote name='Krasnal']Wszystkie pieski znalazły domki :)[/QUOTE] Bardzo. bardzo się cieszę:lol: Czytałam wątek, ale właśnie po ostatnim poście JOMY opadły mi ręce. Chciałam nawet jej odpowiedzieć, ale uznałam, że może powinna odpocząć i nabrać dystansu. Często przez fałszywe oskarżenia, pomówienia czy nieuzasadniony atak można zrazić do swojej osoby lub organizacji, którą się reprezentuje, wiele osób. Ja również tego doświadczyłam, a wystarczyła zwykła ludzka życzliwość. Ale udowodniłaś Krasanal, że bez pomocy też się udało.:lol:
  21. Zuzia to bardzo ładne imię. Ja mam Perełkę, Migotkę i Lalusię - też ciekawe imiona. A wcześniej miałam żabkę.
  22. Bardzo ładna:lol: To Twój 5-ty pies? Oj owca będzie zazdrosna;)
  23. [quote name='Marycha35']Oj, tak, tak, do jednego:)[/QUOTE] Nie wiem Marycha35, czy tej jeden dom to do końca dobre rozwiązanie. Moje dwie suki przed adopcją trzymały się zawsze razem (zabrane z jednego miejsca), w tym samym czasie miały robioną sterylkę, razem były w dt u Blood. Siedziały nawet razem na legowisku, tzn. takim pudle kartonowym sklepowym:diabloti: ze szmatą. Jedna z suk trafiła do mnie, druga trafiła do mnie po ok. 3 miesiącach, po odebraniu jej Blood. Ta, która zamieszkała u nie wcześniej udawała, że nie zna tej drugiej suki, wręcz przed nią uciekała. I tak jest do dzisiaj. Tyle się zmieniło, że pilnuje jej, żeby się do mnie za blisko nie zbliżała i przy każdej próbie zbliżenia się do mnie atakuje ją i przygniata do podłogi.
  24. Ale czyj to w ogóle cytat o Sznapsie?[/QUOTE] Cytat o Sznapsie jest mój, bo to też mój pies;)
  25. Wszystkie mają spore braki w uzębieniu, właściwie to nie mają przednich zębów na górze i na dole i mają nienaturalnie rozbudowaną klatkę piersiową, mała głowa-duża klatka-mała dupka, takie "dziewczyny do wzięcia";), ale Księżniczki są naprawdę urodziwe.
×
×
  • Create New...