gosia7
Members-
Posts
6384 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia7
-
A to jego koleżanka piwniczno-podwórkowa:)
-
I tak zamieszkał w mojej kuchni,bo musiał być izolowany od moich zdrowych kotów. Spędziliśmy razem wspaniałe prawie pół roku:) Mimo choroby wypiękniał,ładnie jadł,miał humor,bawił się,gonił psy. Byliśmy u najlepszych wetów. Mówiłam mu,że jest pięky,że to taki mój księciunio;) I on mi wierzył ;) Latem wygrzewał się na balkonie.Tęsknił trochę za wolnością najbardziej za kotami,ale się oswoił.Tuliliśmy się i głaskaliśmy:) Polubił to i jak siadałam i kładłam na kolanach koc natychmiast przybiegał i kazał się głaskać. Teraz powoli wkrótce będziemy się żegnać... :( Stracił apetyt. Wyniki ma fatalne,mocznik i kreatynina rosną,momo kroplówek,które robię. Karmy nerkowej już nie chce tknąć. Leży osowiały i zamulony (przez mocznik:( Cóż moja bajka się kończy... Dziękuje za to krótkie spotkanie. Bardzo żałuję,że go nie znalazłam kilka lat wcześniej...Ale wetka i tak mówi,że miał fajne życie (w końcu nie jest kastratem;)
-
Za to przybył mi nowy tymczas z FIV+ i pnn:( W grudniu zeszłego roku dostrzegłam,że ma wielką ranę na łapce. Wpadł w sidła,pies go pogryzł? Nie dowiem się nigdy. Tak wyglądał wtedy, w piwnicy... Nie dał się złapać na klatkę- łapkę przez pół roku! Oglądał jak ją ustawiam,kładę jedzenie.Popatrzył i odchodził. Czasem nie widziałam go miesiącami.Ale żył.Z otwartą raną na połowie łapki,którą rozlizywał mocno szorstkim językiem.Umierałam ze strachu o niego,ale nie mogłam nic zrobić.Próbowałam podawać antybiotk w karmie,ale terapia brała w łeb jak znikał... I po pół roku tj. 1-go czerwca koleżanki wolontariuszki pojechały na zgłoszenie do rannego kocura.Okazało się,że to on! Od dawna wchodził do mieszkania jakiejś starszej kobiety z jej kotami.A ta nie zrobiła nic ,by mu pomóc! Jak go mi przywiozły ,po opatrzeniu przez chirurga wyglądał tak: Odzyskałam moje szczęście wyczekane,wytęsknione i opłakane ! (Siedziałam po kilkanaście godzin w piwnicy ,by go złapać,brałam urlop-wszystko na nic).Teraz dostałam wrak kotka. Niestety okazało się także ,że jest FIV+,a do tego ma przewlekłą niewydolność nerek(pnn) :( Dramat! Przez chwilkę cieszyłam się,że go wreszcie uratuję,że znajdę mu cudowny dom...Niestety wobec takiej diagnozy plany legły w gruzach.
-
Trochę się zmieniło. Biało-czarny kocur z FIV+ z postów powyżej znalazł dom w gabinecie weterynaryjnym:) Ma się całkiem dobrze.A przede wszystkim nie jest już głodny i nie ma zimno,jak na wysypisku z bezdomnymi:(
-
dziękuję ewa gonzales:)
-
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Riciu,toż to nowe łóżko! Jakie piękne! I jakie wygodne:) Manio i koty zadowoleni;) -
Kolejne chłody nadchodzą...
-
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
gosia7 replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Zgadzam się . Czym było odkażane mieszkanie/dom po pp? Do rąk przynajmniej Manusan, do kuwet i powierzchni podłóg Virkon-to można kupić przez internet. Minimum to Domestos na pół godz. do odkażenia kuwet. Koce,ręczniki prać na 100 stopni. Wirus i tak przeżywa do pół roku.W meblach,na różnych elementach z naszej garderoby,gadżetach-nie da się wszystkiego zdezynfekować w domowych warunkach. A może wet pożyczyłby lampy do odkażania? Bezwzględny zakaz przyjmowania kociąt w tym czasie. -
Łatka i Scarlett - już w nowych domkach :-)
gosia7 replied to Kejciu's topic in Kotki już w nowych domach
Rozumiem,że kotki siedzą razem w jednej klatce? Mała,zdrowa absolutnie nie może jeść leczniczej RC Urinary(!) Domyślam się,że to wszystko trudne,ale na czas leczenia najlepiej zamknąć chorą kotkę samą w klatce. Inaczej nie ma możliwości upilnowania, który kot co zjada,zważywszy,że są też koty rezydenci,a RC Urinary ma dużą smakowitość. Whiskas to kiepski wybór:( Oprócz dobrej reklamy niewiele w niej dobrego.Lepsze już są poniższe,też dość tanie/kg i stosunek cena/jakość (zawartość mięsa). http://www.zooplus.pl/shop/koty/karma_dla_kota_sucha/smilla/smilla_urinary/223071 http://allegro.pl/matisse-chicken-rice-20kg-pokarm-dla-kota-farmina-i5732011236.html -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ha,ha,ha !!! dobre :-D -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Paczę :) i aż se powiększam,bo oczom nie wierzę! Umarłam z radości:) :):)! Manio kruszyciel pańciowych serc i zasad;) Wiedziałam,że Cię kiedyś wychowa;) choć momentami już traciłam nadzieję... ;) Cudne! -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Powiem tylko tyle: AJLOWJU RICIA!!!!!!!!!!!!!!!!! Mój Maniunio utofany,mój skarbek! Pitulaj się do podusi! Pięknie mu w tej satynie;) Riciu takiego wiernego faceta do łóżka jak wierny jest Ci Manio to ze świecą szukać ;) -
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
gosia7 replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
ok,myślałam,że "nasi" dali plamę tzn.forumowicze oddali bez umowy,bez wizyty p/a. Zamarłam przez chwilę... -
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
gosia7 replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
TyŚka ,jak mogłaś oddać kota bez wizyty osobistej w domu,do którego kot miał trafić???! I bez umowy adopcyjnej,w której powinny być osobiście przez Ciebie spisane dane z dowodu osobistego.Masz ponad 4tyś. postów,nie wierzę,że nie słyszałaś o podstawowej procedurze. Możesz sobie podziękować za los tego kota,który wpadł w ręce tych oszustów. I mieć nadzieję,że od nich trafił w dobre ręce,jeśli przeżył... -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
On nigdy nie poszarpał i nie zniszczył nic u mnie:( Co się mogło stać? Może mu zostawiać jakiegoś gryzaka? Uwielbiał penisa wołowego:) Tylko musi być spory,by na długo się nim zajął. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W końcu ktoś musi podejmować męskie decyzje;) -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Psioga ok:) Ale Maniuś jakiś za chudy na pysiu i w talii, a ja leży na boczku to mu kosteczki widzę :( -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maniunio robi zawrotną karierę medialną;) Nawet w psim SPA docenili jego wspaniały charakter!:) I stał się przez chwilę reklamą i twarzą kampanii;) Tylko patrzeć jak Colgate i Sensodyne będą się bić o jego terminy;) PS.A dostał nagrodę,że taki dzielny,grzeczny był? Jak teraz to wygląda,stan zapalny ustąpił? Polecacie taki zabieg czyszczenia bez narkozy?Dokładny jest? -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I jak ząbki po czyszczeniu? -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy podobało się Maniowi na plaży,na piachu? -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale czad!,prawie jak nad morzem:) Też muszę się tam wybrać.Szkoda,że przegapiłam taką fajną imprezę.Dobre żarcie było?Manio też coś dostał? -
Oridermyl (maść do uszu)przez 2-tyg. i Advocate na kark - powinno pomóc,jeśli to świerzbowiec -ale wówczas w uszach widoczna ciemna brązowo-czarna wydzielina.Kot trzepie głową i ociera,bo to strasznie potrafi swędzieć.Choć nie u każdego kota..Może to grzyb (jeśli ranka tylko z zwen.),przydałoby się zrobić badanie zeskrobin-pomoże dobrać lek.
-
A ja jestem prawie pewna,że w takich okolicznościach tamten kot nie przeżył takiej pomocy... Oczywiście bardzo chciałabym się mylić. Mogłaś widzieć podobnego kota,kotów o takim umaszczeniu,burych jest najwięcej. Czy ten wypuszczony miał nacięte ucho? Owszem należało jak najszybciej odłowić chorego kocura,dobrze radzono na wątku,tym bardziej kocura chorego na zaawansowany kk .Ale ,na litość boską!,nie odławiać po to,żeby mu "pomóc" osłabiając dodatkowo jego odporność natychmiastową kastracją(!) Ale żeby go WYLECZYĆ. A następnie oczywiście,jako już zdrowego,poddać kastracji. Napewno zaś nie można chorego kota,po kastracji,po narkozie,dodatkowo w lutym wypuścić po 1 dobie na wolność!!! Szkoda,że tego nikt na wątku nie powiedział,zamiast ślepo bić brawo za świetną akcję(!!!). Koci katar tylko łagodnie brzmi z nazwy.To wirusowa choroba kotów,nieleczona jest śmiertelna(!)-kot nie czuje zapachów przez katar,przestaje jeść,pić,odwadnia się,gorączkuje i w efekcie pada:( Zwłaszcza wolnożyjący,na mrozie,bez opieki ,bez ciepłego jedzenia,często bez wody-bo ta szybko zamarza! Owszem leczy się dzikie koty ,właśnie Unidoxem regularnie przez 7dni dodawanym do karmy (jak jeszcze jedzą oczywiście).Można to robić w miejscu bytowania,jeśli kot regularnie przychodzi i zje.A najlepiej przetrzymać odłowionego kota w ciepłym pomieszczeniu w klatce kenelowej na czas leczenia. Owszem koty dzikie przekłada się do klatki kenelowej lub transportera.Pomaga podbierak,grube rękawice.Trzeba mieć jednak jakieś doświadczenie. Weterynarza,który daje tak głupie rady jak w powyższym przypadku,szybko zmień- bo ten Twój zainteresowany jest głównie zyskiem finansowym,albo kupił na bazarze dyplom,bo takie postępowanie to jawny brak podstawowej wiedzy medycznej. Moim celem nie było zrobienie Ci przykrości,ale włos mi się zjeżył po tym co tu wyczytałam. A interweniuję tylko dlatego,by w przyszłości ktoś nie zrobił podobnej głupoty.Z niewiedzy,nieświadomości,czy braku wyobraźni... Nie należy też ślepo ufać każdemu wetowi!!! Dla większości ich praca to tylko zarobek. Niestety! A dziki kot to tylko dodatkowy problem.Lepiej więc zgarnąć kasę,a problem wypchnąć na mróz.Jak najszybciej.Byle dalej od siebie. Odrobina własnego rozsądku wystarczyłaby,żeby wiedzieć,że nikt o zdrowych zmysłach: zwierzę czy człowiek będąc poważnie chory,z zakitowanym nosem,załzawionymi,zaropiałymi oczami i wysoką gorączką nie podda się żadnemu zabiegowi chirurgicznemu w osłabiającej organizm narkozie, po czym za parę godzin nie wyjdzie na mróz i tam nie zamieszka!
-
Koty w potrzebie, które stanęły na mojej drodze...
gosia7 replied to Ferox's topic in Kotki już w nowych domach
Ferox,ja jeszcze raz przypomnę o potrzebie dokładnej dezynfekcji po pp (wirus utrzymuje się do 6m-cy w sprzętach domowych,z którymi kocię miało kontakt,ale także na które Ty wirusa mogłeś przenieść dotykając ich po dotknięciu kociaka).Polecam Virkon-używają go weci do dezynfekcji. Kosztuje ok.20zł w tym internetowym sklepie wet. http://www.sklep.veterynaria.pl/?235,virkon-s-200-g-uniwersalny-preparat-dezynfekcyjny Szczególnie,gdy planujesz pomóc innym kotom,zabierając je do domu.PP potrafi zabić też dorosłe koty! -
wierszyki genialne! głęboka prawda w nich zawarta! turlałam się wprost ze śmiechu:)