gosia7
Members-
Posts
6384 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia7
-
podpisuję się obiema rękami pod ww. postem,widzę ,że nie tylko ja miałam takie same odczucia... ale założycielka wątku nie dość,że ma blade pojęcie o kk,to jeszcze atakuje każdy napisany post, cóż dziewczyno musisz się jeszcze wiele nauczyć i spokornieć. dla mnie szkoda już czasu na ten wątek.
-
kk to nie ebola- na ludzi się nie przeniesie,więc nie zakaziłby pokoju hotelowego a małe kocię to nie tygrys ,przez recepcję można przemycić w chociażby damskiej torebce i przetrzymac kilka dni w łazience,żeby nie nabrudził -wiadomo,że wszystko nielegalnie,obsługa nie byłaby szczęśliwa itd. a sprzątaczka? dać parę euro,a z chęcią ominie sprzątanie jednego pokoju... a weta ,sama piszesz,że w końcu gdzieś po drodze do Rodos znalazlaś... koszty sprowadzenia spore,ale zasadnicze pytanie czy kociak tam jeszcze jest/żyje? na przyszłość radzę każdemu zabrać ze sobą choćby ludzki antybiotyk Unidox-kosztuje grosze(ok.10zł),szybko leczy kk,łatwy w podawaniu nawet dzikim kotom,bo słodki w smaku. Oczywiście dopóki kot je,przy kk to się gwałtownie zmienia.Zatkany nos powoduje brak powonienia,temp. brak łaknienia...I krople do oczu np.Vigamox,Difadol,Floxal.Coś na pchły,Oridermyl na świerzb.W tydzień można trochę pomóc kotu,ale kk lubi niestety nawracać. Najgorzej zmienić ludzką mentalność.Dlatego ja do Grecji już nigdy nie polecę.
-
Otóż byłam w podobnej sytuacji. Niestety. Dlatego wiem, co piszę.Znalazłam na ulicy Hiszpanii kota z gorszym kk niż ta grecka kotka. Tamto maleństwo miało tak zaatakowaną rogówkę,że nie było widać oczu. Zgniły. Gdybym kociaka zostawiła przejechał by go samochód (bawił się przy drodze,a już nic nie widział).Też dostępu do kociaka nie miałam,gdy zwiał na prywatną posesję ogrodzoną murem, jakieś prywatne osiedle domków jednorodzinnych. Weszłam tam jednak zagadując opalających się nad basenem ludzi (głównie na migi,bo ja nie znam hiszp,a ang. b.słabo).Zabrałam kocię do miejscowego weta (adres znalazłam w necie),wet mnie olał (miał takich przejętych turystów kilkunastu dziennie,miejscowi już nie reagowali) i wysłał do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Byłam bez samochodu,szukałam tego schroniska pieszo ,w skwarze,bez picia (nie myślałam,że to tak się skończy) dobre 3h.Spaliłam się na heban przy okazji,że ruszyć się nie mogłam.Wypytywałam policjantów na skrzyżowaniu po drodze szukając tego schronu-nikt mnie nawet dobrze nie umiał pokierować (prócz owego weta,który nabazgrał mi trasę na kartce). Wszystko skończyło się dobrze.Przynajmniej do tego momentu.Nie wiem czy to kocię przeżyło w tamtejszym schronie,ale wówczas dostało jakąś szansę. Ty nie dałaś szansy tej kotce. Przyglądałaś się tam na miejscu biernie przez 6 pełnych dni jej dramatowi (biciu przez faceta,bawieniu się nią przez dzieci,chorobie-sama to dokładnie opisujesz w 1poście) i nie zrobiłaś nic ,prócz zostawienia jej jedzenia. Chociaż czy mała wogóle jeszcze jadła? Trzeba było chociaż stamtąd szukać pomocy w necie (przecież jest w każdym hotelu) ,kotka miałaby wówczas jakieś szanse.A teraz? Teraz to tylko próbujesz wyciszyć swoje wyrzuty sumienia.Opowieści typu "nie byłam u siebie ,nie mam dla niego DT,nie miałam z nim co zrobić,nie miałam pieniędzy,bariera językowa"- zostawię bez komentarza... Chcieć to móc. Zawsze.Owszem nie jest to proste,zabiera sporo czasu i niejednokrotnie potrafi doskonale popsuć leniwe,wygodne,rajskie wakacje... Pisanie do organizacji ,gdy w grę wchodzi czas,a raczej jego brak nie ma najmniejszego sensu.Takich zgłoszeń są tysiące. Najczęściej bez reakcji,albo z reakcją na tyle opóźnioną,że bezefektywną. Lepiej jest dzwonić-jeśli się potrafisz porozumieć w danym języku. dorobella,nie prawdą jest,że z mojego postu wynika " jeśli nie udzielisz kociakowi pomocy od razu, nie udzielaj jej wcale, bo nie ma sensu". Uważam,że pomagać i reagować trzeba natychmiast, wówczas kiedy jest szansa,że ta pomoc rzeczywiście będzie skuteczna. Tam na miejscu wezwanie prozwierzęcej organizacji byłoby zasadne,podjechanie z kociakiem do weta też (w końcu gdzieś go julii88 na Rodos znalazła) ,zajęłoby to pewnie parę godzin,a kotka by przeżyła. Można było na parę dni przetrzymać kocię w pokoju,podawać leki,ciut podreperować koteczkę (ja zawsze biorę ze sobą podstawowe leki dla kotów jadąc w takie miejsca)-choć zdaję sobie sprawę ,że na to mało osób by poszło... Ale teraz? klepanie w klawiaturę trwa kilka dni,bez efektów,a kocię... ...oby jeszcze żyło. julii88, szkoda,że masz w du..e to,co ktoś pisze. Mam nadzieję,że inni wyciągną lekcję z tej historii,bo nie zazdroszczę Ci wyrzutów sumienia,wiem,że jest Ci trudno ,teraz być może inaczej byś to rozegrała. Życzę Ci,zebyś uzyskała kontakt z kimś z ww linków,kto odnajdzie tą koteczkę. Choć sama nie wierzę,że to się jeszcze uda.
-
Nie liczyłabym na to,że miejscowy wet będzie latał i szukał małego chorego kociaka.W Grecji!Tam mają ich na pęczki.I wszystko w d...Poza tym małe kocię w takim stanie w ciągu tygodnia najprawdopodobniej nie żyje. Na przyszość szukaj weta na miejscu i w trakcie pobytu.Ponadto nie rozumiem dlaczego nie zareagowałaś i nie zabrałaś stamtąd natychmiast kociaka jak został pobity ,a następnie rzucony o ziemię!!! Bo rodzina/współtowarzysze pobytu mieliby focha,że uratowałaś przed pewną śmiercią malego kotka? Taki maluch mógł zostać konkretnie uszkodzony-obrażenia wewnętrzne.A że znów nazajutrz był w tym samym miejscu?Nie miał siły się przemieszczać/znał tylko ten teren/tam go porzuciła matka/tam było rodzeństwo. Wybacz,ale wyrzuty sumienia po powrocie i szukanie mu pomocy tysiące km stamtąd...Temu kociakowi już nie pomozesz. Choć naprawdę baaardzo chcialabym się mylić!
-
Cudem uratowana - NIE BOI SIĘ PSA:) szuka DS
gosia7 replied to gosia7's topic in Kotki już w nowych domach
Nie mogłam sobie odmówić pokazania Wam zdjęć innych z moich 5 tymczasów:) -
koniecznie poszukaj miejscowego weta,bez natychmiastowej pomocy malec nie przeżyje (antybiotyk,krople z antybiotykiem do oczu,kroplówka-ma sterczącą sierść co świadczy o dużym odwodnieniu)-nie rozumiem wróciłaś już czy nadal tam jesteś? z formularzami i mailami daj sobie spokój.Grecy mają swoje tempo pracy,zanim odpiszą malec się przekręci. Zadzwoń lub poproś kogoś kto mówi po np.angielsku by to zrobił. Nie wiem czy zdążycie...:(
-
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj szczęśliwa,szczęśliwa,bo domek mu się trafił naprawdę super :laugh2_2: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Witaj i Ty Ciociu ania75, patrz i płacz kogo nie adoptowałaś ;) A Kanguś naprawdę się uśmiechał jak nas zobaczył,cały czas,bo to prawdziwy anioł i poczciwina jest. Kochany psiuńcio :kiss_2: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I Ciociunia Panna Marple eż odnalazła Kangulca :klacz: -
Cudem uratowana - NIE BOI SIĘ PSA:) szuka DS
gosia7 replied to gosia7's topic in Kotki już w nowych domach
dziekuję za kciuki,bardzo ich potrzeba... -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:loveu: :loveu: :loveu: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Brawo dla Cioci agat21,że udało się odnaleźć na nowym dogo Kangulca :klacz: . Ja sama mam problem :lmaa: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a to najpiękniejsze zdjęcie,bo jakoś większość rozmazana mi wyszła i się nie nadaje do publikacji,a trzaskałam jak opętana :lmaa: i z kocurkiem Rokoszem-ostoją spokoju:) a oto super patent Rici- mała latarenka przymocowana do obroży,coby psiak był widoczny nocą na spacerku.Świetny pomysł i jakże się sprawdza! jak widać znów się zasiedziałam do późnego wieczora,bo strasznie mi ciężko się było znów rozstać. Cóż, serce matki...;) -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
była ulubiona kość cielęca a potem Pańcia miała kupę roboty ,bo prześcieradełko nadawało się tylko do wymiany,co też natychmiast miało miejsce jak widać :) tutaj z maskotką-pluszowym jastrzębiem,który dostał od Pańci.Ricia twierdzi,że kupiła go chyba dla siebie;) Niestety kawaler nie docenił prezentu i jedyna aktywność jaką wobec jastrzębia przejawia, to wykopywanie go ze swego posłania od czasu do czasu;) Ma też kulę-smakulę i ta przypadła ciut lepiej do gustu.Choć jak zbyt długo nie wyleci z niej smakołyk-też się nudzi. Najbardziej pasują kurze łapki:) I prawdziwa kość :) -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wczoraj,po 3-mcach od ostatniego spotkania i 4-mcach od adopcji, byłam u mojego ukochanego słoneczka :bigcool: Tęskonota zżerała mnie już absolutnie ,a kocie tymczasy nie dawały chwili na wyrwanie się z domu,ale w końcu udało się! Oto mój najdroższy niuniuś.Szczęśliwy,kwitnący. Cieszył się calym ciałem i ogonem jak nas zobaczył. A u Rici ma prawdziwy raj:) -
Cudem uratowana - NIE BOI SIĘ PSA:) szuka DS
gosia7 replied to gosia7's topic in Kotki już w nowych domach
koteńka wypatruje tęskno domu stałego... -
Uwaga!Kto nie wpłacił, kto nie wysłał :) Wyjaśnienia i Czarna lista.
gosia7 replied to Czarodziejka's topic in Bazarek
Ciocie nie można wysyłać do niektórych PW (trzeba ustawić opcję włącz komunikator w swoim profilu),proszę sprawdźcie czy macie,bo nie mogę rozliczyć tego bazarku: http://www.dogomania...5092014/page-22 -
Cudem uratowana - NIE BOI SIĘ PSA:) szuka DS
gosia7 replied to gosia7's topic in Kotki już w nowych domach
i czekamy na domek -
[quote name='Mazowszanka13'][B][COLOR=#000080]Doradźcie, proszę, jak rozwiązać problem kota ?[/COLOR][/B][/QUOTE] Przede wszystkim bardzo,bardzo uważać-dla dobra kota,bo to on był tam pierwszy.Kot także może dotkliwie podrapać ,także oczy psa.Zdarzały się już radosne adopcje na dogo niesprawdzonego psa do kota,po czym kot był zagryziony... Nie wiem jak Lisio do kotów?Taki duet może się udać (sama mam tylko takie),ale trzeba uważać .Bardzo .Kot przyzwyczajony do kota zwykle się go nie boi(albo mniej się boi),więc i bywa mniej czujny. Pies,który nigdy nie miał do czynienia z kotami może zareagować b.różnie. Na początek napewno smycz(może i kaganiec) i obserwacja pod kontrolą. Po pierwszym zachowaniu obu powinno być widać czy jest jakakolwiek szansa. Mnie się już zdarzało wracać z wizyt p/adopcyjnych z kotem z powrotem,bo pies dostawał absolutnego szału.Choć właściciele wcześniej zapewniali,że "chyba"lubi koty,a żona by tak chciała małego kotka:diabloti:
-
Zrób zdjęcia,ogłaszaj psa na gumtree,olx,innych portalach -ale kilka dni to z pewnością zbyt mało na znaleienie domu. Nie zostawiaj tam psa samego(!!!),pies nie da sobie rady bez pomocy człowieka!Zwłaszcza,że do tej pory pomagali mu letnicy.Zabierz go do weterynarza,niech sprawdzi uraz łapy,odrobaczy,zaszczepi-zrób dla niego choć to minimum. Pod W-wą jest psi hotel Arkadia można go tam odpłatnie umieścić na czas Waszego wyjazdu ,w międzyczasie szukać mu domu ,nawet będąc w Niemczech-internet jest wszędzie:)Właścicielka jest b.fajna-napewno ,jeśli znajdziesz kogoś chętnego z ogłoszenia-umówi się z nim i pokaże psa:)
-
[quote name='Malgoska']jak można porzucić taką maliznę sliczna sunia; trzeba jej szukać domku, taka malizna w boksie zewnętrznym w zimie chyba nie przetrwa :( Ci pseudo ludzie to patologia, ale wróci do nich to co dali, wróci...[/QUOTE] i tego im ŻYCZĘ z całego serca :snipersm: A krótkowłosa Żabka w boksie zewn. zimą - nie wyobrażam sobie...
-
Cudem uratowana - NIE BOI SIĘ PSA:) szuka DS
gosia7 replied to gosia7's topic in Kotki już w nowych domach
kotunia nadal poszukuje ds :-( -
Jestem z zaproszenia,niestety nie mam jak pomóc finansowo. Po wyadoptowaniu psiego tymczasa w maju br. nie miałam ani chwili przerwy.Teraz mam 5 kocich tymczasów(w kawalerce:diabloti:). Żaba jak widzę b.adopcyjnych rozmiarów,ładna,w typie jack russell teriera(?).Napewno szybko znajdzie ds,jak tylko uda się popracować nad zachowaniem aniołeczka.Powodzenia z całych sił!
-
O Boże,wczoraj odebrałam z poczty Zosinkowe kolczyki i tak się cieszyłam,myślałam o Was ciepło.Dziś tu wchodzę i taki smutek. Zosieńko [*],za TM już nic nie boli... Hope2 bardzo przytulam,dziękuję za każde głasknięcie,każdego buziaka i całą miłość dla maleńkiej. Odeszła najpiękniej jak można było.Najedzona,w kochającym domu,we śnie.Sama bym tak chciała...