gosia7
Members-
Posts
6384 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia7
-
Dopiero doczytałam post z lutego... Czy mam rozumieć,że złapałaś chorego na ZAAWANSOWANY kk kocura i zamiast go podleczyć przetrzymując w klatce kenelowej w ciepłym pomieszczeniu ,został poddany natychmiast kastracji,która dodatkowo osłabiła mu odporność i PO DOBIE ,w dodatku w lutym wypuszczony na wolność?(!!!) To absolutnie niedopuszczalne! To nie jest POMOC! Rozumiem,że kota więcej nie zobaczyłaś?,bo po takiej pomocy zapewne szybko przeszedł za TM. Nie wspominając o tym,że wyrzuciłaś swoje 140zł w błoto. Nie można TAK pomagać,to NIEDOPUSZCZALNE!!! Dzikie koty z powodzeniem leczy się Unidoxem (to słodki w smaku antybiotyk w tabletce,który można przemycić w mokrej karmie).Dopiero po podleczeniu można je kastrować,albo kastrować i przetrzymywać do wyleczenia w klatce podając antybiotyk. Nawet dwutygodniowo działająca Convenia (bo zapewne to miał podane,skoro piszesz o antybiotyku długoterminowym nie wyleczy kota w takich okolicznościach).Takie działanie to skazanie biednego zwierzaka na śmierć. Piszę powyższe na przyszłość i ku przestrodze (tamten kot zapewne nie żyje i jemu już nie pomogę),by kolejna osoba nie popełniła podobnego,karygodnego błędu w "dobrej wierze",w imię chęci pomagania.Bo wierzę,że intencje miałaś dobre. Dziwi mnie tylko z usług jakiego niedouka lub pazernego jedynie na kasę weterynarza korzystałaś,skoro pozwolił na takie posunięcia?Nawet,jeśli Ty nie miałaś dostatecznej wiedzy,dobry wet nie powinien na to pozwolić.Ja bym go natychmiast zmieniła. ps.Budkę dla kotów należy od góry nakryć czymś ciężkim (nawet 1-2 cegłami),by koty nie przewróciły,wiatr nie przemieścił.
-
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jednak fanclub Kangusiowy jest czujny;) zjawia się w odpowiednim momencie i pamięta:) dziękuję! -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
noooo! Cioteczka agat21 wpadła:)! bo już myślałam,że Kangulec/Manio zapomniany... -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziś mija rok odkąd Kango/Manio zamieszkał u Rici :loveu: Głaski tysięczne przesyłam i życzę jeszcze wielu takich pięknych rocznic. Obojgu :kiss_2: :calus: :loveu: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A oto wczorajszy Manio:) Byłam z wizytą i w interesie;) Już za parę dni minie rok (doładnie 18.05.) jak Manio zamieszkał w swoim DS:) Dostał kość wędzoną,którą uwielbia. Ricia pięknie dba o jego posłanko.Do konsumpcji dostał specjalne prześcieradełko,żeby reszty nie ufaflunił,więc śmiałam się,że leżał w sterylnej bieli jak położnica:) Ponadto był pachnący,bo tuż po kąpieli. Wycałowałam zatem świeżego pychola,ku jawnemu i szczeremu niezadowoleniu mojego psa,który chyba już zapomniał trochę Mania i bezczelnie warczał na niego ,absolutnie nie podzielając mego entuzjazmu:( I Manio na włościach,a w tle bardzo sympatyczny kocio Rokosz:) I Manio spacerowy:) I z Pańcią :) Manio jest także świetną niańką-ostatnio pilnował dwulatka i dobrze mu szło.Nie przeszkadzało mu też wcieranie w sierść piachu z wiaderka (oczywiście po tym kąpiel była obowiązkowa:). Spierali się także o to kto leży na psim posłaniu i raz leżał Manio,a raz dwulatek:) -
po wielkich perypetiach ze skanerem udało się:)
-
tu będą (jak tylko uda mi się zeskanować) skany rachunków za karmę kocią na sumę 636,64zł
-
Pięknie dziękuję za całą sumę z bazarku Sisi44 147,10zł dla kocich bezdomniaków:) Z mojego bazarku wpłynęło 122zł na kocie bezdomniaki:) oraz 460zł niewykorzystanych funduszy z mojego bazarku dla koteczki z cmentarza,która już w DS:) razem z moich i Sisi44 bazarków koty przejadły;) 729,10zł
-
Skoro piszesz,że kochasz swego psa i jest członkiem rodziny,MUSISZ mu pomóc jak członkowi rodziny.Czy z chorym bratem/mamą/dziadkiem nie poszedłbyś do lekarza,gdyby tego wymagał? Pies tego wymaga, sądząc po objawach,o których piszesz. Jest młody,skoro ma 4 lata-nowotwory raczej zdarzają się w starszym wieku.Także bez paniki. Może się czymś zatruł skoro wmiotuje już od kilku dni (wymioty trwające tyle czasu też są niebezpieczne,mogą spowodować odwodnienie!).I raczej poobserwuj objawy,żeby móc je podać wetowi,a nie zmuszaj chorego psa do zabawy! Nie czekaj na zamknięte lecznice w niedzielę lub niedzielne dyżury,które zwykle są droższe.Jutro z rana pędź do weta! Pamiętaj też,żeby bez konsultacji z weterynarzem nie podawać psu ludzkich leków-niektóre bywają b.groźne dla zwierząt!
-
~~ Czarna plamka na śniegu - maleńka Nocka z Kieleckiego MA DOM!!
gosia7 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Współczuję malagos:( Ale takich właścicieli niech szlag trafi! Owszem,w życiu różnie się uklada,ale nie można po prostu zadzwonić i za chwilę odstawić psa. To nie pizza z dostawą na telefon ,do cholery!!! Dlaczego wcześniej nie było sygnałów (chyba,że były?) ,że coś się dzieje,że noszą się z zamiarem odwiezienia psa,bo cośtam. Byłby czas na reakcję,na szukanie domu,albo na zaradzenie sytuacji. Miałam kiedyś taki zwrot z adopcji kota,po m-cu od adopcji- bo sika w łóżko. A co Państwo zrobili,żeby temu zaradzić?-pytałam.Czy został chociaż wykastrowany,by nie znaczył i jak ustalaliśmy w umowie adopcyjnej?Ano nie. Nie zrobili nic i nie zrobią. Bo zwlekali z problemem,aż narósł do granic,a oni stanęli pod ścianą i koniec.Dalej już nie mają siły. A zresztą żona już nie chce próbować i kazała panu mężowi coś zrobić.Czyli czego ode mnie oczekujecie???zapytałam wściekła.Że machnę czarodziejską różdżką i problem zniknie?!. Kazałam kota przywieźć. Znalazł nowy ,świetny dom,po kastracji. Nowy dom na nic się nie skarżył.Dostaję piękne zdjęcia szczęśliwego,dojrzałego już kocurka. I można? Można! Ale trzeba chcieć sobie pomóc,działać jak jest problem,a nie jak się dojdzie do ściany. Ponadto do dziś nie jestem pewna,czy do łożka nie sikał kot-rezydent. W akcie protestu na nowego przybysza. Tak też bywa. I jestem tylko ciekawa jak pańciostwo poradziło sobie wówczas z problemem...? -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Byłyśmy z Ricią na sms-owej linii w Sylwestra i Nowy Rok-bo bałam się o Maniunia ogromnie,ale jakoś dawał radę :) Ricia pisała,że w Sylwestra obudził się o 24.00 i z wyrazem niesmaku na pysku,poszedł dalej spać do łazienki :megagrin: A w Nowy Rok załatwił się pięknie (u mnie w sylwestrowy czas bał się zrobić kupę na dworzu:( ,choć jak pisała Ricia "był trochę nieswój". Chyba psa podmienili? :) U mnie biegiem uciekał do klatki,nie chciał spacerować,ze strachu wchodził do łóżka (zwykle spał u siebie).I nawet mój niebojący się niczego pies, jego przyjaciel i otucha nic nie pomagał...Może u mnie więcej strzałów kretyni stosowali,by zapewnić sobie egoistycznie własną zabawę kosztem zdrowia zwierzaków-bo poprzednie moje oba koty[*] w domu też umierały ze strachu. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
i ja,choć po Świętach życzę wszystkiego naj, na Nowy 2015 Rok zwłaszcza! I już się boję o tegoroczne wystrzały ,bo Kango/Manio strasznie się ich zeszłego roku bał... -
obrus 120x120cm biały lub ecru z mereżką,nowy lub mało używany (bez plam)
-
a jak mam kupować nie mając FB? :lmaa:
-
telefon komórkowy dla seniora,z dużym,podświetlanym wyświetlaczem,dużymi przyciskami-sprawny
-
Dostałam zdjęcia z DS :loveu: Laleczka grzeczna,uwielbia jeść i bawić się wstążeczką. Uwielbiam takie zakończenia :D
-
Zapraszam serdecznie na bazarek na bezdomne koty - otwarte do 17.12. :x-mas: NOWE FANTY NA PREZENTY ŚWIĄTECZNE :x-mas: http://www.dogomania.com/forum/topic/144465-zd%C4%85%C5%BCy%C4%87-przed-%C5%9Bwi%C4%99tamiw-kuchni-i-z-prezentami-do-1712/
-
Niewykorzystaną kwotę uzyskaną z bazarku dla koteczki z cmentarza (tj.545zł- 85zł wydane na potrzeby koteczki z cmentarza=460zł) przeznaczę na resztę tymczasów i bezdomniaków,które muszą przetrwać nadchodzącą zimę. http://www.dogomania.com/forum/topic/144244-moje-kocie-bezdomniaki/
-
Laleczka już w DS :jumpie: Narazie zalękniona i nie wychodząca spod szafy,zza kanapy,ale mam nadzieję,że z każdym dniem będzie lepiej:) Musi być :happy1: Domek kupił jej piękny biały transporterek,krytą kuwetkę ze żwirkiem silikonowym,drapak (z którego nie umie narazie korzystać;). Podisaliśmy umowę adopcyjną,odwiozłam koteczkę osobiście do nowego mieszkanka. Powodzenia maluchu! Juldan piękne dzięki za chęć zrobienia jej ogłoszeń. "Poszła" z mojego ogłoszenia na gumtree,jednego z dwóch (drugie na olx) jakie miała.Niektórzy to mają szczęście :loveu: Mam tymczasy kocie siedzące u mnie od czerwca i nic...
-
A tu kolejny tymczas zabrany z wysypiska śmieci ,na którym mieszkał z menelami w barakowozie.Menele sympatyczne,kochaja zwierzęta,ale... Zwykle tacy napici,że ledwo się trzymają na nogach,brud,syf,jakich mało.Nie widziałam jeszcze takiego miejsca.Kota zabrałam ,bo miał infekcję górnych dróg oddechowych,kichał. Wyglądał mi od razu podejrzanie. Kazałam zronbić testy.Wyszedł FIV dodatni:( Nie mogę odwieźć go na to wysypisko,bo z takim rozpoznaniem to dla niego wyrok śmierci.Szczególnie,że idzie zima,jak wyjdzie na dwór ,a chlory zamkną się w barakowozie i go nie wpuszczą na noc,po dobie na mrozie zapalenie płuc gwarantowane,a nieleczone to prosta droga za TM.Zostawić u siebie też nie mogę,bo moje koty zdrowe.Szukam DS.Ale nie mogę znaleźć dla zdrowych tymczasów,a co dopiero taki chłopak.Choć miziasty,kochany,tuli się,nie jest uciążliwy. tu w lecznicy na "leczeniu" -wg mnie na torturowaniu,chociażby przez to,że duży kot wciśnięty do tak małej klatki... Jedzenie przyniosłam ja,bo jak wpadałam tam,miski zawsze puste,nawet bez wody. "Bo właśnie wypił" jak tłumaczyła lecznica.Horror.Uszy po prawie 2tyg.pobytu tam nadal zaświerzbione. W jednym z nich korek ze świerzbu taki,że nie można wejść patyczkiem do kanału.Na moje oburzone pytania,usłyszałam,że pani wet czyściłą je 2 dni temu,ale on ma FIVa i dlatego już tak narosło. Głodne kawałki dla idiotów mogą zostawić sobie.Zabrałam go do siebie,izoluję w kuchni. Czyszczę uszy,dbam,gotuję kurczaczka. a taki miziak:
-
I jak co roku nadchodzi zima. Nie muszę pisać,że to szczególny okres dla wszystkich bezdomniaków:( Kiedyś cieszyłam się z jej nadejścia. Uwielbiałam śnieg,lecące z nieba białe płatki,które nastrojowo otulały drzewa puchem. Uwielbiałam obserwować jak pięknie mróz maluje na szybach przeróżne wzory. Patrzeć jak płatki śniegu skrzą w blasku księżyca,słuchać jak śnieg skrzypi pod ciepłymi butami... Teraz nienawidzę tego okresu.Ze strachem spoglądam na termometr i spadającą temperaturę za oknem. Przeraża mnie czy "moje" bezdomne kociny dadzą razem i tym razem,czy śnieg nie zasypie im wejścia do styropianowych budek,czy ktoś ich nie wywali.Czy starczy mi kasy,aby je utrzymać,wyżywić. Bo mimo wielu starań,odłowień,sterylizacji,adopcji oswojonych ciągle pojawiają się nowe koty.A to urodzone z kotki,która świeżo pojawiła się w stadzie i rozmnożyła zanim została ciachnięta,a to koty podrzucone przez "życzliwych",a to zaginione,których "troskliwi"właściciele nie zrobili niczego,by je odnaleźć,wręcz przeciwnie-często pozbyli się problemu. Wszyscy to znamy,szkoda śliny w gębie... Trikolorka tu już na wolności: a poniżej jeszcze u mnie po sterylizacji. Były próby oswajania,bez efektu.Może za mało czasu jej poświęciłam mając kocięta do adopcji jednocześnie.Jej siostra oswojona została u mnie i stała się mega miziakiem:) A to kolejna panienka,spod mojego byłego miejsca pracy.Zadziwiające,że nadal pracuje tam kilkadziesiąt osób,a nikt nie zostawi jej nawet jednej saszetki...Przemierzam pół W-wy od ponad 4lat,by raz w tygodniu zostawić jej (i jej koleżance oraz kilku "dochodzącym" tam kotom) dwie pełne michy suchego,puszkę mokrego lub świeże mięso i mleko.Bo ona uwielbia mleko:) Resztę zdjęć reszty kotów:) porobię i powstawiam. Nie mam póki co ,bo idąc,jadąc do nich zwykle myślę o tym,by je nakarmić,obejrzeć ,nie by fotografować...
-
Byliśmy wczoraj u weta,bo coś mi nie grało.Pcheł nie widać w futerku,a Niunia się drapie... No i.... mała miała wszoły :flaming: !!! Pierwszy raz je widziałam. Wetka mi pokazała.W życiu bym tego dziadostwa nie poznała.Ponoć często roznoszą je ptaki.A maleńka żarłok i zjadała nawet chleb/kluski,które wyrzucano dla ptaków. Więc i złapała bywając tam,gdzie gołębie,kruki. Mam urwanie pępa. Wszystko toksik,czyli mega toksyczne.Koce,poduszki,moje ubrania ,w których się przytulałyśmy poleciało do pralki.Mała do klatki.Więc jest nieszczęśliwa.Ja zresztą też,bo roboty kupa. Kupa też po Milbemaxie-tu robali tym razem nie widziałam. I tak ją kocham,choć śmierdzi narazie wypryskana ,że całować nie daję rady. :eviltong:
-
Niunia wczoraj dała popis.Byli goście (bardzo ważni dla niej goście :lmaa: ),a laleczka uciekła pod kanapę i nie wyszła do końca ich wizyty,syczała,podrapała mnie do krwi. Próbowałam robić dobrą minę i ukryć choć rany szarpane,ale ręka zaczęła mi się kleić od krwi,a potem mój pies z troską zaczął zlizywać ją z moich dzinsów.. Szlag by to...
-
A to: Je jak opętana,mruczy jak traktor,słowem kochana kulka,taki misio malutki :loveu: Od wczoraj bawi się myszką,więc już się zaklimatyzowała i rozluźniła-bo do tej pory leżała nieruchomo tam, gdzie ją położyłam (głównie na miękkim kocu,który ugniata z uporem maniaka,oczywiście na łóżku).Socjalizujemy się leżąc i głaszcząc się.Tylko jak idę w jej stronę udaje ,że jest wielkim,groźnym wężem i syczy - nie z agresji,a z obawy,ze strachu (przeganianie przez "ludzi" na cmentarzu zrobiło swoje).Jutro pozbywamy się kolejnych robali.